EWA_SOCHA Opublikowano 8 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2006 Fuga z chłodu kruchty między kamiennymi ławami od jednej plamy światła do drugiej wzdłuż cienia czerwonej kolumnady trafiam w małżowinę schodów dalej płaszczyzną dźwięku do złotych organów pod kryształowym sklepieniem gdzie falą płynę pomiędzy gzymsami całym ciężarem i objętością brzmienia przez balkon do kolebki wspartej na filarach blaskiem barwnej instalacji smug przez szkliste twarze w strzelistych witrażach do kopuły - chmur zwieńczenia i wyżej szybciej z drżeniem zimnych rąk zaciśniętymi powiekami rozwijam się z dźwiękiem wiem że to świątynia nie organy tak grają zapach białych lilii i milknących świec wsącza się z wolna w rozchylone usta oparta o ścianę nie czuję już martwoty i chłodu coraz cięższe dźwięki współzawodniczą z powietrzem ciszacały wiersz, mam nadzieję, że się spodoba
Roman Bezet Opublikowano 8 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2006 Za dużo kombinacji słownych - za mało obrazu. Ale może ja mam coś nie tak z percepcją? ;) pzdr. b
EWA_SOCHA Opublikowano 8 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. raczej to pierwsze (ja się dopiero uczę) - toteż wklejony w warsztat:)) trochę już zmienilam, pytanie czy wystarczająco:) dziękuję za wgląd pozdrawiam eva
Jaro Sław Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 Tej katerdrze metafor nie grozi jednak katastrofa.... Tak na mój gust..... Ale co będzie dalej? Pozdrawiam ;o)
EWA_SOCHA Opublikowano 9 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 co dalej? - mam zamiar poprowadzić wasze oczy (wyobraźni) po tym wnętrzu, drogą, którą wędrował mój wzrok i dowiedzieć się czy wam się to podoba;)
Stefan_Rewiński Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 Mnie się fajnie podróżuje w Twojej przestrzeni wielowymiarowej, pozdrawiam, Stefan.
le_mal Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 Ja wędruje razem z Tobą pomiędzy kolumnami i gzymsami, po szklistych twarzach(bardzo wyraziście), i witraże,do kopuły- wprowadza w nastrój wędrówki po chłodnej kruchcie.
Jego Alter Ego Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 i nic,naprawdę nic się w tej katedrze nie kryje?Brzmi jak lekko spoetyzowany opis z książki o detalach architektonicznych.Może mam wstręt po sześciu latach nauki o,ale miło byłoby wrócić gdyby jednak..coś się w tej katedrze kryło.Myślę że zdecydowanie za dużo słów które nic nie wnoszą.Zbyt opisowo.Może spróbuj napisać drugi,ale prostymi słowami,nadmiar elementów arch.nie tworzy klimatu,powinnaś go zbudować raczej wrażeniami nic opisami.Wolałabym poznać Twoje odczucia,albo wspomniany chłód,może zapach niż szczegółowy wygląd katedry..ale może tylko ja tak mam. Piszesz dobrze,ale ten wiersz mnie nie ujął.jak będzie Ci się chciało to napisz drugi,bo temat dobry,chętnie poczytam pozdrawiam/martyna
EWA_SOCHA Opublikowano 9 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 prawdę mówiąc to ja ten wiersz piszę dalej wstawiłam tą część, bo jeszcze czegoś takiego nigdy nie pisałam i nie wiem czy dobrze mi idzie i czy pisanie dalszej części ma jakiś sens (wiersz ma konkretny cel - w tej części jeszcze nie opisany, narazie tylko chcialam oprowadzić po świątyni - zapoznać z wnętrzem)
jacek_sojan Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 Bezetowi chyba oko zaszło /bielmem?łzą?/ - przecież to jeden, gigantyczny Obraz, w środku którego porusza się peel /że tyć ciężko - to może od nadmiaru grzechów, albo prztłoczony sztormem dźwięków organowych/; jak dla mnie zbyt statyczny, ale może dlatego, że mnie organy niosą jak rydwan przez Kosmos, a Ciebie aż przypłaszczyły ciężarem dźwięków; pozdrawiam; ciekawy plastycznie wiersz; ale obraz nieco przytłacza /może ma! przytłaczać/; moim ulubionym okresem w Krakowie jest czas koncertów organowych w kościołach krakowskich w okolicach lutego, a potem latem - od czerwca po sierpień, no i z tego powodu tylko nie będę dla śmierdzącego Krakówka Scypionem, i pozwolę mu stać jeszcze - do kolejnego cyklu koncertów; :) J.S powód jeszcze jeden by się znalazł - Bezet musi gdzieś mieszkać...
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 9 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Się uśmiałem serdecznie:) Oj, faktycznie Scypion z pana nie będzie:))) Co do twojego, Ewo, wiersza, to ty już sama wiesz gdzie i jak go poprowadzić, aby został na długo w pamięci. Ja jednak nie mogę się oprzeć i nie podsunąć ci pewnej myśli - klarownej być może tylko dla mnie:) Otóż to przez tę "małżowinę schodów". A gdyby poszczególne elementy katedry przyrównywać jakoś dyskretnie, obok innych określeń do części ludzkiej głowy? Witraże - oczy, główny portal - usta, nawa - szyja/gardło, piszczały - zęby, siatka sklepienia - czupryna, ew. cały szkielet zewnętrzny (przypory itp.) to czupryna, wieża - nos, itd. Wiem, że to cholernie trudne, bo trzeba by unikać bezpośredniego opisu i w ogóle... Ale potem możnaby to zatytułować np. "Golem" - jak ta na wpół-magiczna istota, którą bezskutecznie próbowało powołać do życia tylu czarowników i wynalazców w średzniowieczu. Pomyśl sobie - oni nie mogli, a tobie się udało! :))) Pozdrawiam i idę lulu:)
EWA_SOCHA Opublikowano 10 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2006 Bartku, to już pomysł (bardzo dobry) na następny wiersz;) i wolałabym, żebyś to napisał sam:) panie Jacku, z tym przytłaczaniem ma pan rację tak ma być:)
Jego Alter Ego Opublikowano 10 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2006 gicior:) tylko "oparta się o ścianę"?:) popraw. podoba mi się "zapach białych lilii i milknących świec" wszyscy wiemy że jest odurzający,myślę że "odurzający" wywalić:)i z kolejnego wersu "z wolna" to odrobinę też za dużo,ale jest gicior,udało Ci się,poczułam to! "tracę oddech - cisza" tyż piknie acha,i może jeszcze w "wiem że to świątynia nie organy tak grają" zminić na "może świątynia nie organy tak grają",zmieni trochę sensik ale też będzie fajnacko.Pozdrawiam ciepło!martyna
EWA_SOCHA Opublikowano 10 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2006 Jego Alter Ego, dzięki za pomoc:))) "wiem że to świątynia nie organy tak grają" - chyba zostawię pozdrawiam eva
EWA_SOCHA Opublikowano 10 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2006 jak zwykle czekam na opinie;)
jacek_sojan Opublikowano 10 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2006 to "Fuga" czy z "chłodu kruchty" - trzeba się zdecydować; ja wskazałbym na pierwszy; wiersz urwałbym na "tracę oddech" albo na "ciszy" - też trzeba wybrać, jak wybieram drugie; J.S
le_mal Opublikowano 11 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2006 Ewo ja skreśliłabym ''ciszę''. Lepsze jest niedopowiedzenie niż przegadanie. Zgadzam się z Jackiem. pozdrawiam serdecznie:)
EWA_SOCHA Opublikowano 11 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2006 panie Jacku, co do tytułu, to oczywiście jest tylko jeden - Fuga. Poprostu zmieniłam go, żeby został jeden musiałabym wywalić cały wiersz i przepuścić go przez warsztat jeszcze raz (a to nie ma sensu). Co do zakończenia macie rację - przegadane. dziękuję za wgląd i komentarz:) pozdrawiam eva
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się