Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałabym być znowu małą dziwczynką,
krzyczeć w dudnicą nocy kadź, i bezkarnie
rwać wiśnie w cudzym ogrodzie,
mieć oczy wysoko uniesione ponad wstyd.

Chciałabym być wszystkim, czym nie jestem,
z głową na ręce siąść wśród wzgórz, i stać się
szelestem i przypływem,
na polu niewinnych twarzy-słoneczników.

Chciałabym wypłakać u twych kolan dziecinny żal,
i kobiecy wstyd, że spałam w dusznych barach,
gubiłam rękawiczki i kapelusze,
w przygotowanych do tego przestrzeniach.

Opublikowano

nie wiem czy naiwność w tym wierszu wynika z treści czy z nieudoloności,a w zasadzie braku warsztatu,ponieważ wrażliwość już mamy i kilka ciekawych myśli,mimo że było już gdzieś podoba mi się bezkarnie rwać wiśnie w cudzym ogrodzie. Najlepsza jest ostatnia strofa,ale pierwszy wers wymaga zmian.No i błędy:"dziwczynką" i "dudnicą" połknęłaś coś:) Druga nie jest najlepsza,mocno przegadana. Unikaj zbędnych słów,jeśli piszesz o dziewczynce to domyślamy się że o małej. Nie pisz "twych",napisz twoich,a najlepiej jakoś to zamień.Duuużo pracy,ale można coś wyskrobać,więc do roboty.pozdrawiam/martyna

Opublikowano

no i tytuł,mogłaś się bardziej postarać,pamiętaj,to co piszesz zasługuje na wyróżnienie(mimo że ja tak nie myślę,Ty masz tak myśleć) więc nie tytułuj go tak jak tysiące wierszy już nazwano. pzdr

ps.zgubiłaś literkę w sygnaturce:)

Opublikowano

Z głową na ręce, czemu nie (można się gdzieś oprzeć, nie koniecznie nosić ją po dekapitacji)

Ja od siebie dodam

"w dudnicą kadź nocy"

brzmi mniej przestylizowanie, ale za to lepiej się recytuje....


W wierszu coś jest, a mnie takie stylowe rzeczy się podobają, jak stylowe meble.....

Ostatnia zwrotka rzeczywiście w porządku...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...