Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zapachniało jedliną
i czekoladopodobnym
wyrobem
wyżebranym
kolejkową litanią
gdy wśród przekleństw
i ścisku
pocioteczna kuzynka
spod lady
dała ci kilo

w wannie
chlupocze karp
otwierając pyszczek
po kolejną
porcję tlenu
wiedząc
że dziś amnestii
nie będzie

stoisz
i myślisz

czy wrona
przemówi z ekranu
ludzkim głosem
przywracając
wiarę
nadzieję
i miłość
czy życie
znów się potoczy
tak
jakby życiem
nie było

stoisz
i myślisz

w okno
znów zagląda
czerwona
Wigilijna Gwiazda

a z oddali
dobiega śpiew

"Bóg sie rodzi
moc truchleje..."

struchlałam
ulicą przejechał
czołg
Opublikowano

ja ten stan rzeczy to znam tylko z opowiadań i telewizji..., więc pierwsza zwrotka lekko abstrakcyjna i mało uczuciowa dla mnie, ale reszta? rewelacyjna, a już zakończenie wyśmienite :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

PS mimo, że i te czołgi widziałam tylko w telewizji to jak przeczytałam "struchlałam , ulicą przejechał czołg" momentalnie wyobraziłam sobie taki czołg pod moim oknem... te słowa, wybitnie do mnie przemówiły.

Opublikowano

Nie już będzie. Mógłbym się czepiać, ale w końcu święta za pasem, podobno czas przebaczenia i takie tam inne :)
Ci z karabinami często przychodzili na gorącą "herbatkę" i strasznie narzekali, że muszą bez sensu ludzi legitymować.
Niestety, nie wszędzie tak było...

Opublikowano

Wiersz nie w takim stylu jak lubie, ale naprawde mnie urzekl.Cos w nim jest takiego ze ma moc..Stworzylas niesamowity nastroj..Te kolejki, koleda( wybralas moja ulubiona) no i zakonczenie - swietne - ten czolg

Opublikowano

dziekuje wszystkim za komentarze -wybaczcie że tak późno na nie reaguję ale długo nie miałam dostępu do internetu :(
Wszystkim życzę szczęścia i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku:
"Niech taneczny lekki krok
będzie z Wami cały rok!
Niech prowadzi Was bez stresu
od sukcesu do sukcesu!
Niech słońce złoci każdy dzień
a co było złe - niech odejdzie w cień!"
Pozdrawiam
anka

Opublikowano

jeszcze ja się dopiszę - pamiętam te święta - szedłem wtedy do kumpla z adapterem typu "bambino" - mieliśmy taki tam zespół rockowy a że nie było gdzie grać i na czym wyremontowałem te cudo natury i w tą gwaizdkową noc szedłem przez park - zatrzymali mnie - nie będę opisywał jak ale wyjechał na mnie czołg - myśleli że niosę granaty -
może to ten sam czołg, który przejechał pod Twoim oknem ....
pozdr. W_A_R

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zaskoczyłaś mnie tym porównaniem tej postaci do byłego prezydenta... jakoś nie mogę się dopatrzyć. Nawet przejrzałem sobie w miarę aktualne zdjęcia pana Aleksandra, no i nie, nie dopatruję się :))). Za całą resztę dziękuję. Również pozdrawiam. :)        
    • @Poet Ka... na pewno brzmi oryginalnie.
    • @Leszek Piotr Laskowski   Piękna i niezwykle czuła refleksja nad przemijaniem. Udało Ci się zamienić cmentarną aleję w miejsce pełne życia i ciepłych wspomnień. Pamięć staje się silniejsza od śmierci - to przypomnienie, że nasi bliscy żyją tak długo, jak długo nosimy w sobie ich historie. Przypomniałeś moje spacery z Babcią po nekropolii a ona opowiadała mi różne historie o osobach z rodziny i o swoich znajomych.   Piękny tekst!
    • Jedna z wielu     Mała Wysoka, prawie 2430 m.n.p.m.  Powracała wspomnieniem jak bumerang... dziś po latach ponownie przewijam ten film. O brzasku już upał - zmora - duża wilgotność  kleiła ubrania do skóry. Gdy nogi dzielnie niosły  ciało i plecak, w głowie żonglerka - jasny gwint,  co ja tu robię - chciałam deszczu, żeby obmył chwile.  Nad szczytem kłębił się granat nieba i niemal...  w jednej chwili zaczęło się...   Ze zdumieniem odkryłam, że w ciągu minuty  można przemoknąć do kostki guzicznej i co dziwne,  z zawiązanych solidnie butów tryskały źródełka... rozbawiło mnie to. Hałas opadów - wody i gradu -  unicestwiał  rozmowy, grzmiało, raz po raz huk  wyładowań i... ten specyficzny swąd.   Szybka decyzja - spadamy w dół - na zakolach sprawdzian, czy podeszwa trzyma szlak - trzymała. Mijaliśmy niewielki nawis skalny, pod nim...  chyba rodzice i skulone z przerażenia dzieciaki.  Nawałnica kradła widoczność, a telefon ani jęknął,  gdy podtapiał się w kieszeni kurtki.   Po jakimś czasie niebo zjaśniało, ulżyło, ale  do końca jeszcze... Zieleń drzew koiła oczy po burzy, słońce suszyło co mokre, a odgłosy  ptaków poluzowały szyki i... nagle krzyk  - ałaaaa ! powaliło mnie - co się dzieje -  ostrożna próba wstania - no tak, znowu kolano.    Teraz w tempie ślimaka na przystanek, szczęśliwie  podjechał zbłąkany bus zgarniając spóźnialskich. Nazajutrz badanie oraz lista zaleceń... a góra... nie aż taka wysoka, a emocji nie poskąpiła. Udało się. We mnie głosik długo jeszcze szeptał - warto było, chociażby po to, żeby spojrzeć na panoramę Tatr.      kwiecień, 2026      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Berenika97 @Jacek_Suchowicz Dziwny jest ten świat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wiele zła I dziwne jest to Że od tylu lat Człowiekiem gardzi człowiek   Dziękuję, pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...