Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

na olsze, panie, ni stołka czy ramy,
toż jedno wodą podejdzie, a drugie
pęknie na lustrze, takoż się wydamy
w nim lekko ścięci, rysem zwarci, tudzież,
kto mebel taki, co się gnie i płacze,
chciałby mieć w chacie …

a tu, w Olszewce, Orzyc falą wzdraga
i z bagien w łąki, z łąk chce nuże w olchy,
lecz las dębowy i sosen przewaga,
acz, wodzie, panie, ziemia dechy skąpi,
bo liście w ściółkę i chrustem gałęzie,
toż, wodo mień się,

a w swej przestrzeni bądź taflą dla chmury,
choć z garbem chodzisz i utykasz z brzegu,
a niech się w tobie i wypatrzy który
złocisty promień, co z olch w świata ściegu
kreśli, raz strony pomyli i wpadnie
i siedzi na dnie,

acz, w tym zdarzeniu, mógłby jak w zwierciadle
pobyć chwil kilka i gdy kiedy zechce
otworzyć innym strug w światy zapadłe
co na Orzycu, gdzież, panie, w Olszewce
głębią olchową jeno tylko toną
nieznaną stroną.

-----------------------------------------------------
od autora:
Olszewka – (pow. przasnyski) w pobliżu malownicze szczyty i przełęcze wydmowe. Najwyższy szczyt Sobiepan o wysokości 139 m n.p.m., 4 km dalej, za Murowanką znajduje się duża wieś Olszewka położona wśród bagien nad Orzycem. Obecnie bagna stały się doskonałymi łąkami. Przebiega tu linia kolejowa Ostrołęka - Olsztyn. Nazwa wsi pochodzi od drzewa olcha, olsza. W kompleksie leśnym są tu zabytki przyrody: sześć 400 - letnich dębów i sosna 200 - letnia. Znajduje się tu również krzyż przydrożny, drewniany, ludowy, profilowany, z faliście wygiętym daszkiem osłaniającym ramiona krzyża.

Opublikowano

Panie Messalin, w formie jak widzę...) Celowo archaizowany przekaz, jak zwykle rymy i rytm na najwyższym poziomie, czuje sie oddech tej góry, jej szorstkość i te wieki, które gadają do nas, gdy tam jesteśmy. Bardzo dobry tekst.

Pozdrawiam.;-))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie, trudny charakter i nieprzyjemny. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata pracował przez jakiś czas w fabryce czekolady.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
    • @karenka Dziękuję i równieź pozdrawiam ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dziękuje serdecznie za owe piękno i subtelność - jest mi bardzo miło -                                                                                                                                        Pzdr.uśmiechem. 
    • zachód słońca pełnia księżyca zaćmienie burza po niej tęcza   dom pełen miłości zapach porannej  kawy uśmiech bliskiej osoby   cóż jeszcze trzeba by poczuć spełnienie nie żałować tego co było co jest   by na końcu drogi być szczęśliwym nie płakać tylko życiu się ukłonić  
    • @Leszek Piotr Laskowski wszystko to prawda- autentyk no i piękna, klasyczna forma chapeau bas!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...