pan_ktotam Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2006 a drzewa wiercą się, wiją; Nie pozwolą ogłuchnąć w tej próżni gdzie metalowe liście są żyletkami; Przenoszą brzdęki, choroby gdy kradnę zapachy z ogrodu, który wisi gdzieś na wietrze; Naturę kradnę i pewnie to tutaj krzyżują się moje plany, taki plac na rozdrożu; Myślę naliczyłem już dwadzieścia cztery ciężkie, przemoknięte kroki, moje imaginery, przeciwsłoneczne opaski, bulwary stoickie przystanki pamflecistów; uciekinierzy z was ludzie, uciekinierzy; a elektrownie wokół miasta ryczą
Espena_Sway Opublikowano 2 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 2 Maja 2006 ja ten tekst widzę jako poezję prozowatą, a nie prozę. ale być może się mylę, bo nie jestem na tyle zaawansowana zdrówka i serdeczności Espena Sway :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się