Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spętana słońcem nocy
prosi o okruchy podmuchu
wypełnionego tlenem
pełzającym prosto
w żył korytarze
zaklęte i pokręcone
wyzwoloną wstęgą jestestwa
ujarzmioną powrozem
ciszy wrzeszczącej rozkładem
cuchnącego pęta obelg
zaszlamionego pod płotem
cudzej wyobraźni
głuchej i pustej
jak huk
bębna pełnego
kakofonii wrażeń

Opublikowano

Łezko, im dalej tym lepiej, a i tak zaczynasz pięknym wersem :)
za to kończysz wiersz rewelacyjnie! jak nic leci w ulubione.

"powrozem
ciszy wrzeszczącej rozkładem
cuchnącego pęta obelg
zaszlamionego pod płotem
cudzej wyobraźni
głuchej i pustej
jak huk
bębna pełnego
kakofonii wrażeń" - ten fragment jest najlepszy, udarzający w dość nefralgiczne miejsca...ale przecież o to tu chodzi.

Gorąco pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

...ten wiersz jest ciężki nemal fizycznie...a już taki dobry humor miałem... i mnie nim spowrotem w ziemię wgniotłaś.....
zdecydowanie za smutny... nie będę tu nikogo okłamywał, że życie piękne jest, ale chociaz troche ładnych rzeczy chyba w nim znaleźć można...( ? ) ...
pozdrawiam i całuski przesyłam :))))

Opublikowano

Natalko ...jestes kims wyjatkowym ...wiesz o tym..prawda???..tule Cie...malenka... po prostu tule..:)

Aniu...ech... aorto kochana...tu wiecej mowic nie musze...:)

KlaudiuszQ...eee tam...Ty nie gadaj trzy po trzy...tylko ...caluj mnie i tyle...
..uwielbiam Twoje busiaaaki :P:P...

..pozdrawiam...
Dziekuje..

Opublikowano

o ja kręcę! Twoje wiersze sa naprawdę wspaniałe i na długo zostaja w mojej pamięci.Pewnie przez ta siłę i owo "coś" co nie pozwala mi rozglądac sie na boki.a co mi się najbardziej podoba? To, że operujesz ekspresją jak rzadko kto.To jak taniec! Ruch, obraz i dźwięk.Wspaniałe! pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...