Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w Łosiowej Bieli bagienko, gdzie wszystko
oprócz przyjezdnych, pod ścisłą ochroną
komar a także tutejsze muszysko
i pajęczyca, choć się zdaje chroma
w zielsku i wodzie i glinie ma sieci
i musi łapać i czymś karmić dzieci,

stąd kto krok zrobi i nie trąci choćby
niech na baczności ma się, no bo nigdy
nie wiesz co może tu uczynić z groźby
co najmniejszego i do jakiej krzywdy
w zielsku i wodzie i glinie jest zdolne
komar i mucha, nim cokolwiek pojmiesz,

a gdy bagienko znudzisz swą wizytą
albo cię wchłonie albo zabulgocze
tak byś ze strachu ścieżyną zaszytą
co tchu i siły na wszech czasy odszedł
z zielska i wody i gliny wśród kniei
w ścisłej ochronie gdzież w Łosiowej Bieli.


-------------------------------------------------
od autora:
Łosiowa Biel – bagno pod ścisłą ochroną, zbiera się tu ptactwo wodne, pow. przasnyski.

Opublikowano

Dziękuję za to, że chyba po raz pierwszy mogłem bez większych problemów
nadążyć za pana tokiem skojarzeń, migającymi przed oczyma obrazami i nawet
potrafiłem (co zazwyczaj w pana utworach sprawia mi wielką trudność;) śledzić
scenę, która się rozegrała w tekście. Z tych względów ten okaz polubię chyba bardziej
niż większość poprzednich "przasnyskich":)

Ale musi pan wiedzieć, że zyskując na - nazwijmy to - "czytelności", tekst stracił nieco
z tej rozbuchanej fantazji, tak charakterystycznej dla wcześniejszych obrazów.
Jak dla mnie jednak jest to najlepsza droga - przyhamować ciut z galopującym słowem
na korzyść klarownej, a nie mniej pięknej i intrygującej opowieści.
Bo pan po prostu znakomitym malarzem jest, i basta:)
Pzdr!

Opublikowano

Witku;
piszesz tak miło że pozwalam sobie uzupełnić:

Nocą nad bagienkiem unosi się zjawa
Dziewicy, co chłopa nie chciała za życia
Wabiąc w ciemną noc wdziękami nie lada
Jeśli jej ulegniesz – bagno Ciebie wsysa
Za dnia ogarnia nastrój beznadziei
Więc szybko uciekaj z tej Łosiowej Bieli

pozdrawiam serdecznie Jacek

Opublikowano

"Jeżeli nocną przybliżysz się dobą
I zwrócisz ku wodom lice,
Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą,
I dwa obaczysz księżyce.
(...)
Choć godna kary jest ciekawość pusta,
Lecz żeście z Bogiem poczęli,
Bóg wam przez moje opowiada usta
Dzieje tej cudnej topieli.

Na miejscach, które dziś piaskiem zaniosło,
Gdzie car i trzcina zarasta,
Po których teraz wasze biega wiosło,
Stał okrąg pięknego miasta".


frag. Świteź - Adam Mickiewicz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie, trudny charakter i nieprzyjemny. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata pracował przez jakiś czas w fabryce czekolady.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
    • @karenka Dziękuję i równieź pozdrawiam ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dziękuje serdecznie za owe piękno i subtelność - jest mi bardzo miło -                                                                                                                                        Pzdr.uśmiechem. 
    • zachód słońca pełnia księżyca zaćmienie burza po niej tęcza   dom pełen miłości zapach porannej  kawy uśmiech bliskiej osoby   cóż jeszcze trzeba by poczuć spełnienie nie żałować tego co było co jest   by na końcu drogi być szczęśliwym nie płakać tylko życiu się ukłonić  
    • @Leszek Piotr Laskowski wszystko to prawda- autentyk no i piękna, klasyczna forma chapeau bas!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...