Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sen. Sniło mi sie, ze jedziemy razem tramwajem, pełno ludzi.Pchaja sie strasznie.Stoisz do mnie tyłem, masz na sobie krótka, cienka spodniczke w kwiatki na ktorej wyraznie rysuja sie rozkoszne wypukłosci, przysuwam sie tak, ze twarda wypukłoscia w spodniach laduje wprost pomiedzy szczelina twych wypukłosci.Przysuwam sie mocniej.Czuje potworny bul i niepohamowana chec by go uwolnic, ale przeciez ludzie wokolo.Nie moge.Czuje twoj zapach, slysze delikatny i nierówny twoj oddech, jedna reka trzymasz sie kurczowo drazka a drugą ktora pazurami wpijasz w mój twardy posladek mocno przyciagasz mnie jeszcze bardziej do siebie.Wiem, ze zaraz mamy wysiadac, ale czuje ze dluzej nie dam tak rady.Puszczasz prawa reka drazek i przesuwasz nia po mej nodze od czasu do czasu mocno sciskajac, w tym momencie tramwaj gwałtownie hamuje, dzieki temu zaglebiam sie jeszcze bardziej. (a juz myslalem, ze bardziej sie nie da:))) myliłem sie da sie:))) ).W tym momencie wydajesz z siebie niepohamowany cichy jek rozkoszy, pare osob przez chwile patrzy sie w twoim kierunku, czerwieniejesz momentalnie, ale dostrzegam tez nikły usmiech na twarzy, chyba cała sytuacja jeszcze bardziej cie podnieca. Twoja reka wraca do tego co zaczeła, teraz gwałtowniej i jakby bardziej nerwowo.Cała sie trzesiesz.Chwytasz mocno do tyłu za suwak mych spodni, nieporecznie probujesz go rozpiac, nie da sie, zbyt duza wypukłosc przeszkadza.Obracasz głowe Widze błagalny grymas na twojej twarzy, i nagle cud, zamek puszcza (jakby ktos mu pomogl od srodka :) )Ja w tym czasie ugniatam mocno twoje piersi i spijam zimne kropelki potu z twojej szyi. Twoja reka nerwowo baraszkuje w moim rozporku.Starasz sie go wyjac, ale ci nie wychodzi (chyba sie zaklinował na amen :) ). Uwalniasz go w koncu, czujesz jak pulsuje i delikatnie podryguje w twej rece zniecierpliwiony.Kilka razy przesuwasz na nim skora do przodu i do tyłu (myslami obliczam własnie podatki, przeprowadzam stare kobiety przez jezdnie i modle sie w duchu by wytrzymac, by nie opryskac przypadkiem ludzi wokoło:))) ). Nieznacznie podnosisz sukienke do gory, nie masz majtek na sobie, i wpychasz go w siebie. Wchodze i wychodze gwałtownie raz za razem, słysze ciche plaskanie twych posladków gdy w nie uderzam.Inni tez słysza, czesc sie odsuwa, czesc stoi jak zahipnotyzowana nie mogac oderwac wzroku. Nikt nie wychodzi, jedna kobieta zaczyna sie skrycie masowac.Kreci mi sie w głowie. Zaczynasz dochodzic, twoj krzyk uderza echem po całym tramwaju, orgazm za orgazmem. Ludzie wytraceni z transu nerwowo probuja sie wydostac (ale to jeszcze nie był przystanek hehe, wiec biegaja nerwowo). Ty wciaz masz orgazm :). Ja wciaz napieram, bardziej brutalnie, ty wciaz masz orgazm :(.Ja własnie zaczynam, raz za razem gwałtowne explozje targaja mym ciałem, ale wciaz pre do przodu, przy kazdym wejsciu nadmiar spermy wytryska na zewnatrz a reszta spływa ci po nogach. A ty wciaz masz orgazm...Obraz sie coraz bardziej rozmywa, sen sie konczy, ja budze sie z krzykiem:)))

Opublikowano

Technicznie tragedia. Powtórzenia, błędy ortograficzne, dziwne wstawiki w nawiasach, uśmieszki, i tak dalej. Sam pomysł, no nie powalił mnie na kolana, bo trochę już czytałam podobnych fragmentów. Jak poprawisz, może się okazać, że jest niezłe, ale póki co - nie da się tego czytać przez błedy i te wstrętne nawiasy z uśmieszkami.
Pozdrawiam

Opublikowano

"Przysuwam sie mocniej" - Ciekawe z jaką mocą przesuwałeś się? - Chyba "przysuwam się bliżej, mocniej dociskam"
"Czuję potworny bul" - "bul" wyraz, mający naśladować odgłos przelewającego się albo gotującego się płynu- to ze słownika języka polskiego, a tobie chodziło zdaje się o "ból".

Generalnie początek jako taki, później gdzieś rozmywa się to w jakiejś bezsensownej serii orgazmów, jakby to były pociski wystrzeliwane z karabinu.
Popracuj nad tym jeszcze, z chęcią poczytam jak już będzie dopracowane, gdyż lubię, uwielbiam literaturę erotyczną. Pozdrawiam i zachęcam do krytyki moich tekstów.

Opublikowano

Jeśli nie jesteś prowokatorem, to czystym grafomanem... Szkoda mojego czasu...

Ortografia, pogubione końcówki, nie da się tego czytać...to wcale nie jest erotyczne..nic mnie nie podnieciło, i...słabizna....

Pokaż to swojej dziewczynie, może ci obciągnie w tramwaju, to forum jest z założenia literackie, i nie wiem jak inni, ale ja chcę tutaj czytać coś , co chociaż trochę przypomina literaturę...To nie przypomina, gramatyczne błędy, słabe zdania, powtórzenie wypukłości, nie znasz innych określeń?

kiepsko

Opublikowano

Nie zgadzam się z Piotrem, jakoby to nie przypominało literatury. Jak nie przypomina, skoro Don Cornellesowi przypomina. Jedyny w miarę rzeczywisty świat, to przecież świat Don Cornellosa!
Grafomaństwo? Piotr jest porywczy, ale to dobrze, bo może zmusi Ciebie do dyscypliny w pisaniu. Mój w miarę rzeczywisty kolega powiedział, że wena, natchnienie zajmuje, tak na pióro z 5%, reszta to praca, samokrytyka, zdyscyplinowanie itd.
Pisz, pisz - jednak staraj się, by to co piszesz nie podniecało tylko Ciebie, ale i innych. Pochwalę się, że napisałem kiedyś erotyk (znajdzie się on później w Dzienniku Nieco Rubasznym), po przeczytaniu którego mój kolega zwalił sobie...
- Myślę, że w przypadku tego gatunku jest to jakiś miernik, może nie doskonały, ale zawsze.
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A. Mickiewicz: Julek, erotyk se napisałem. Znaczy się nowy.
J. Słowacki: Pokanogo, Adaś.

J. Słowacki: Ale w kosmos wykurwisty.
A. Mickiewicz: Co nie?
J. Słowacki. Ale nie zwalę sobie przy nim konia, bo cię nie lubię. Polski romantyzm jest za mały dla nas dwóch.
A. Mickiewicz: O nie! Mój erotyk jest do dupy, bo Julek se przy nim gwinta nie zerwał! Och, jakże ja za milijony cierpię katusze! (rzuca swoje erotyki w cholerę, czyli tam, kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła - wąż, jak wiadomo, symbolizuje tutaj Szatana, zioło natomiast jest czytelnym dla wszystkich symbolem powolnej, nieświadomej autodestrukcji).

Koniec

Kurtyna opada ze wstydu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A. Mickiewicz: Julek, erotyk se napisałem. Znaczy się nowy.
J. Słowacki: Pokanogo, Adaś.

J. Słowacki: Ale w kosmos wykurwisty.
A. Mickiewicz: Co nie?
J. Słowacki. Ale nie zwalę sobie przy nim konia, bo cię nie lubię. Polski romantyzm jest za mały dla nas dwóch.
A. Mickiewicz: O nie! Mój erotyk jest do dupy, bo Julek se przy nim gwinta nie zerwał! Och, jakże ja za milijony cierpię katusze! (rzuca swoje erotyki w cholerę, czyli tam, kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła - wąż, jak wiadomo, symbolizuje tutaj Szatana, zioło natomiast jest czytelnym dla wszystkich symbolem powolnej, nieświadomej autodestrukcji).

Koniec

Kurtyna opada ze wstydu.

Co to ma być? Jakieś kpiny.??? Rozumiesz synku różnicę pomiędzy erotykiem, erotyką w sztuce , w literaturze a opisem zbliżenia seksualnego??? Jak widzę nie rozumiesz więc książki w łapę i zamiast wypisywać takie rzeczy , poczytaj trochę... Wciskając wybitnym polskim romantykom w usta takie słowa, zrobiłeś z siebie idiotę do kwadratu...Jakie to ma odniesienie do tej grafomani powyższej...

Mam już nie prośbę , ale apel...LUDZIE SZANUJCIE TROCHĘ TO FORUM....nie róbcie z tego miejsca pośmiewiska...

..a tobie Sceptic proponuję zastanowić się nad własną twórczością...
Opublikowano

No i przyszło bronić czegoś, co w zasadzie mi się nie podoba. Ale nie tyle Piotrze będę bronił tego tekstu, który moim zdaniem jest wadliwy, ile chcę bronić pewnych praw autora.
Twój komentarz spowodował we mnie pojawienie się następujących pytań:
1) Kto ma prawo pisać?
2) Kiedy w ogóle można zacząć prób pisarskich?
3) Na jakie tematy można pisać?
4) W jakim stylu należy pisać?

Spróbuję poruszyć każdy z nich, nieco je rozszerzając.
Punkt 1)
Czy prawo do pisania należy się tylko osobom wybitnym? Gdyby tak było, literatura skurczyłaby się do niewielu książek. Zaprzepaszczona byłaby szansa rozwoju upodobań czytelniczych. Bardzo nieliczna rzesza ludzi zaczęłaby czytać książki od razu sięgając po tą najtrudniejszą do odbioru klasykę literatury pięknej. To autorzy pośledni, piszący tzw popularne książki wypełniają zapotrzebowanie dla młodszej młodzieży czy przeciętnego czytelnika. To spośród nich w drodze dojrzewania osobowości, znudzenia powierzchownością przedstawionych sytuacji i innych jeszcze przyczyn - wyrastają czytelnicy poszukujący rzeczy co raz to bardziej wartościowych. Osobowość jednych czytelników wciąż się rozwija, a drugich jest mniej więcej przez całe życie constans. Niemniej wszyscy mają prawo chcieć czytać nowe książki, nowych autorów.
Gdyby przedszkolakom nie czytano wpierw bajek a jedynie dzieła klasyków, to jak sam się chyba domyślasz, dzisiaj o czytelnictwie prawie nie byłoby mowy.
Inne podejście do sprawy, zakładające, że prawo do pisania należy się tylko jednostkom wybitnym: Tym sposobem, nie wiedzielibyśmy na przykład jak wygląda świat człowieka przeciętnego, czy też zwyczajnie głupiego. A z nich jak wiadomo w 90 procent składa się ludzkość. Jak można poznać właśnie takiego przeciętnego człowieka odbierając mu głos?

Punkt 2) Kiedy w ogóle można zacząć próby pisarskie? - No kiedy? Kiedy wie się na pewno, że to co się napisało jest genialne? - A kiedy się to wie? Czy ty Piotrze wiesz już na pewno, że nie jesteś grafomanem? Jeśli tak, to skąd wiesz? Ponadto istnieje też coś takiego jak zwyżka formy, spadek formy. Są rzeczy które się nam bardziej udają, mniej udają, wcale się nie udają. Samokrytyzm to niewątpliwie rzecz, której trzeba się uczyć i wciąż pogłębiać. Ale skąd pewność, że nawet pogłębiony samokrytycym nie cierpi akurat na spadek formy? - O co mi chodzi? O to, że człowiek potrzebuje drugiego czlowieka dla sprawdzenia samego siebie, sprawdzenia swego talentu, samokrytycyzmu, atrakcyjności itp, itd.
Czy lepiej żyć w odosobnieniu i zadufaniu, że jest się kimś wybitnym, czy może lepiej z wyostrzonym okiem juz na samym początku - w wieku młodzieńczym poddawać się pod ocenę innym, i w starciu z innymi, zauważać i doskonalić swoją osobowość, warsztat, talent itp, itd.

Punkt 3) Na jakie tematy można pisać? Czyżbyś Piotrze był cenzorem? Można pisać erotyki (jakie?) - czy tu podasz przykłady, poza które nie należy się wychylać, ale już nie można opisywać zbliżenia seksualnego. Czyli możemy pisać bez poetyckich środków wyrazu, jak to na przyklad przechodzimy zdenerwowani z pokoju do pokoju, rozlewając przy tym kawę, - ale nie wolno w taki sam sposób, dajmy na to, opisywać zbliżenia seksualnego. Jak zbliżenie to tylko poematy?

Punkt 4) W jakim stylu możemy pisać? - Tylko w stylu wysokim? - Przepraszam, wszyscy tak samo? Jak naturalizm to tylko wysoki? Jak wkurwienie to tylko wysokie wkurwienie? W ogole o stylu nie chce mi sie mówić, gdyż tak oczywiste mi sie to wydaje, że eee...

Piotrze trochę przeginasz, każdy debil ma prawo głosu, tym bardziej debil, wręcz brakuje nam książek debili. Z twoich ataków wnioskuję, że byłeś nieraz w bibliotece? Pełno tam książek, nieprawdaż? Czy wiele można dowiedzieć z nich o świecie? Przypuszczam, że twoja odpowiedź będzie twierdząca, a ja powiem, że owszem wiele, wiele - ale o świecie ludzi subtelnych. Gdzie się nie obrócisz, to zewsząd patrzą na ciebie okładki książek, w których zawarte jest głębsze na sprawy spojrzenie. Na swój sposób Nudy! Nudy! Nudy! (szersze wytłumaczenie w dziełach W. Gombrowicza) Świat, na dobrą sprawę wciąż odczuwa deficyt wiedzy o przeciętnym człowieku, czy też wiedzy o świecie debili (debile niezbyt często niestety garną sie do pisania książek).
Powyższy tekst Marka, gdyby był dopracowany spełniałby wymogi tekstu pornograficznego. Odbierasz prawo istnienia pornografii? Aaaa, rozumiem - nie oglądasz. Ja czasami oglądam. Lubię. No, ale cóż, prócz muzyki country wiele rzeczy lubię.

Cała moja wypowiedź nie ma absolutnie na celu, zamknąć ci Piotrze ust, kto jeśli nie ty zmusi mnie do takich długich komentarzy. Uważam nawet, że powyższym zjechaniem zarówno tekstu Marka, jak i mojego komentarza - wiecej uczyniłeś dobrego niźli złego.

PS Uważam, że cenniejsze jest popuszczanie w pisaniu swoim rzeczywistym popędom, aniżeli puste - wynikające ze snobizmu tematy. (Cholera, nie udało mi sie to zdanie)
Pozdrawiam :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zamknąłęś mi ust , ani nawet się do tego nie zbliżyłeś...w sumiemasz fajne poczucie humoru, bierzesz to na wesoło i dobrze...

Odpowiadam:

1) każdy może to robić, nawet ktos kto bul pisze przez u otwarte ale musi byc gotowy na to, ze jesli mu sie nie uda, zostanie skrytykowany...nie przez krytyków, bo dla nich zagladanie na takie strony to poprostu strata czasu, ale przez ludzi, ktorzy choc trochę znają się na pisaniu,
2) wtedy, kiedy ma się coś ciekawego do prezekazania...
3) i tu jest świetne pytanie...Temat leży na ulicy, wszedzie...ale często temat interesujący dla autora jest nudny dla odbiorcy, jednak jeden z moich prof. wybitny reżyser twierdzi, że temat jest drugorzedny...wazniejszy jest sposób opowiadania....
4) W SWOIM STYLU , nie ma osób piszących tak samo...nawet jesli podoba ci się jakiś styl, starasz się upodonic, lub nawet piszesz podobnie do znanego pisarza, jest w tym cząstka ciebie...piszemy W SWOIM STYLU...

Rozszerzę swoją myśl do tekstu , pod którym dyskutujemy... Kolega napisał rozszerzony opis zbliżenia seksualnego, wycinek (swoich?) fantazji erotycznych...jedynym przesłaniem takiej formy jest MOIM SKROMNYM ZDANIEM, wywołanie podniecenia u czytelnika, lub wskazanie nowej idei w tym temacie...nie zaistniał ani jeden przypadek ani drugi, Tekst ma wiele bledow gramatycznych i ortograficznych, co mają znaczyć te uśmieszki??? Co to jest??? Czy to mało, żeby rzeczy nazywać po imieniu,? obraziłem twojego kumpla ze szkoły? Jest tu jakiś krąg ludzi, którym bedziesz wskazywał, błędziki a innym jechał po kręgosłupie? Może każdy przy niku napiszemy kogo można a kogo nie...Po za tym mylisz się w ocenie czasami...

Nie wiem tylko dlaczego, ja o tym wszystkim pisze i tracę czas, jest kilka pozycji książkowych na rynku dla pisarzy...Frensham, Karpiński, Downs Russin, i KLASYKA LITERATURY, gdzie zawsze można się czegoś nauczyć...
Opublikowano

Piotrze, żadnych kolegów tutaj nie mam, niemniej prawdą jest, co sam zauważyłeś, że jednym wytykam błędziki, a drugim jadę po kręgosłupie. Nie ma sprawiedliwości na ziemi, i uważam, że błędziki można wytykać tym, naszym zdaniem najsłabszym - a tym, którzy mają już tzw warsztat trzeba zgoła czepiać sie ich kręgosłupa, ponieważ błędy gramatyczne, ortograficzne - oni i tak wyłapią wcześniej czy później. Inaczej rozmawia się z początkującym, a inaczej z zaawansowanym.
Pozdrawiam Bracie :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dedykuję dla pokolenia, które dorastało w cieniu reaktora nr 4. - J. J. Zieleziński ++++++++++++++++++++++++++   Kak nam nakazał dyrektor Wania "Reaktor wymaga przetestowania"* Ponagla nas, aby rozpocząć test: "Wyłączcie mi zaraz E-Ce-Ce-eS*!" Moc reaktora planowo spada*, Partia z tego powodu jest rada. Już po raz czwarty z rzędu ten test*, Victor Bryukhanow nieomylnym jest. Zaraz to wszystko rozpocznie się, Napięcie wśród nas jak przed burzą jest. Już wyłączona jedna turbina, 50 procent reaktor trzyma. Wtem jakiś partyjniak z Kijowa Opóźnić test karze lub zastopować*. To pierwszy problem, który zaszkodzi, Lecz normy planowe jest mus wyrobić. Jest w pół do pierwszej – problemy nowe W rdzeniu zatrucie jest ksenonowe*, Lawina neutronów jest pochłaniana, Reaktor nie kwapi się do działania. eR-Be-eM-Ka* - reaktor ruski, posiada dodatni współczynnik pustki*, a to dla jego rdzenia oznacza, zbyt dużo pary tam nie popłaca*. Tymczasem Diatłow* swą mordę drze "Nu kak wy duraki diełacie ten test?!" Pręty* co w ryzach reaktor trzymały Wyciągnąć karze rozumek mały. Rozszczepień reakcji rusza lawina*, Nikt wzrostu mocy już nie powstrzyma*. Wszystkie wskaźniki są na czerwono, Koszulki prętów paliwa płoną*. Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć* Śmierć z reaktora zaciska swą pięść Radionuklidów wybuch wystrzela Rozpoczynając śmierci wesela. I przyszła ta blada, koścista pani... Po dzieci, po ludzi co nawdychani produktów przemian promieniotwórczych i chorób związanych z tym rakotwórczych. Wiatr z Czarnobyla zatacza swe koło, a w Polsce dzieci się śmieją wesoło* Nie straszno im eto? A to po cziemu? A... bo to było ze trzy dni temu...* W końcu podali nam płyn lugola* Lek wprost genialny jak ruska kola. Czy śmierć nas dotknęła? Tego nie wiemy,* Dziękujmy więc Bogu, że jeszcze żyjemy. ++++++++++++++++++++++++++ Wyjaśnienie * - gwiazdek (liczby po lewej wskazują na numery wersów): skróty wstępne: Rdzeń Reaktora nr 4 RBMK CEJ = R4CEJ CEJ = Czarnobylska Elektrownia Jądrowa 2 - "Reaktor wymaga przetestowania" – R4CEJ wymagał przetestowania. Jednak włodarze ukraińskiej partii ZSRR, aby zrealizować plan wykonawczy (i otrzymać nagrody), oddali go do użytku PRZED tym krytycznym testem. Test był na tyle krytyczny, że funkcjonalność była zarządzana przez wyższych rangą przedstawicieli partii ZSRR, co stawiało decydentów w niekomfortowej sytuacji – wiedzieli, że test musi absolutnie być wykonany. 4 - "E-Ce-Ce-eS" – ECCS = Emergency Cooling Core System = System Awaryjnego Chłodzenia R4CEJ, wyłączony ok. 14:00 25 kwietnia 1986, niecałe 11 godzin przed awarią. 5 i 12 - od 3:00 do ok. 13:05 25 kwietnia 1986 realizowano planowe obniżanie mocy reaktora z ok. 3200 MW do ok. 1600 MW (50% mocy znamionowej R4CEJ). 7 - feralny test był tak naprawdę już czwartą próbą zaliczenia testu awaryjnego rozruchu R4CEJ. 10 i 14 - Test odbywał się pod koniec miesiąca, przed Świętem Pracy, kiedy większość zakładów starała się wyrobić jak najlepsze normy (nagrody dla partyjniaków w fabrykach). Test zbiegł się w czasie z decyzją dyspozytora sieci energetycznej w Kijowie, który miał większe kompetencje niż dyrektor CEJ, więc test musiał zostać wstrzymany na ponad 9 godzin, do ok. godz. 23:00 25 kwietnia 1986. W warunkach niepełnej mocy R4CEJ gromadził w rdzeniu Ksenon-135, gaz silnie obniżający wydajność reaktora. 17 - "eR-Be-eM-Ka" = RBMK = Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj = Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy. 18, 20 i 23 - "posiada dodatni współczynnik pustki" – positive void coefficient – parametr fizyczny reaktorów RBMK: im więcej pary wodnej w rdzeniu, tym moc reaktora wzrasta (więcej neutronów do reakcji łańcuchowej). W kontrolowaniu rdzenia RBMK należy zachować równowagę między dodatnimi i ujemnymi czynnikami reaktywności. Dodatnie współczynniki reaktywności (zwiększają moc RBMK): wzrost temperatury moderatora (więcej pary → moc rośnie) wyciąganie prętów kontrolnych w początkowej fazie (mniej wychwyconych neutronów → moc rośnie) brak moderacji kanałów z paliwem (wzrost temperatury paliwa → moc rośnie) Ujemne współczynniki reaktywności (obniżają moc RBMK): wzrost ciśnienia w chłodziwie bez efektu dodatniego pary (spowolnienie neutronów → moc spada) zanurzenie prętów kontrolnych (wychwyt neutronów → moc spada) zatrucie ksenonowe (pochłanianie neutronów Ksenon-135 → moc spada) zwiększenie przepływu chłodziwa (wychłodzenie paliwa → moc spada) 21 - "Diatłow" = Anatoly Dyatlov – nadzorca techniczny, popierany przez partyjny zarząd CEJ. 25, 26 i 28 - Pozbawienie R4CEJ elementów hamujących jego reaktywność i niefrasobliwa utrata kontroli, a następnie próba wyhamowania nagłego wzrostu mocy – moc skacze lawinowo z ok. 200 MW do 30 000 MW (10-krotnie ponad dopuszczalną moc projektową). 29 - "Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć" – choć wygląda jak odliczanie, wiersz odzwierciedla dokładny czas awarii R4CEJ: 01:23:45. To godzina drugiego wybuchu (reakcja wodoru z tlenem), sekundę po pierwszym wybuchu pary wodnej, który wyrzucił do atmosfery miliony radioaktywnych cząstek, m.in. jod-131, cez-137, stront-90 i pluton. 38, 40 i 41 - W Polsce alarm dla dzieci w szkołach wprowadzono dopiero trzy dni po awarii (około 28 kwietnia 1986), mimo że wyciek miał miejsce 26 kwietnia. Około 18 milionom Polaków (w tym dzieci) podano płyn lugola – "cudowne lekarstwo", często w niewystarczających ilościach i nieodpowiednim stężeniu. Miało to wprowadzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak roszczeń wobec władz PRL. 43 - Alegoria do osób, u których skutki awarii wystąpiły po latach – powolne, przewlekłe choroby śmiertelne. ++++++++++++++++++++++++++ Polecam obejrzeć serial "Czarnobyl" z 2019 roku. A tutaj niektóre materiały wideo (niestety nie znalazłem po polsku):              
    • @Zbigniew Polit Skoro jest Pan tak pewnym swego, empirykiem, to niech Pan udowodni, że Boga nie ma. Na pychę ludzką jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa... . Może właśnie poprzez moją osobę Bóg, stwórca nieskończonego wszechświata, zauważył i Pana, "krytycznego ateistę"? Pana  "wiara w to, że Boga nie ma" sięga korzeniami tzw. "oświecenia" i filozofii J.J. Rousseau, który dopatrywał się wyższości moralnej w pospolitym dzikusie. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć dlaczego.
    • Słyszę serca bicie  Słyszę oddechy niespokojne    Ale nikt nie szykuję się  Na wojnę    A świat gubi  Powoli oddech...      
    • Łapy: szyfr, a harfy - cyfra harfy ,- zsypał.  
    • I naga ma akt: utka, ma gani.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...