Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sen. Sniło mi sie, ze jedziemy razem tramwajem, pełno ludzi.Pchaja sie strasznie.Stoisz do mnie tyłem, masz na sobie krótka, cienka spodniczke w kwiatki na ktorej wyraznie rysuja sie rozkoszne wypukłosci, przysuwam sie tak, ze twarda wypukłoscia w spodniach laduje wprost pomiedzy szczelina twych wypukłosci.Przysuwam sie mocniej.Czuje potworny bul i niepohamowana chec by go uwolnic, ale przeciez ludzie wokolo.Nie moge.Czuje twoj zapach, slysze delikatny i nierówny twoj oddech, jedna reka trzymasz sie kurczowo drazka a drugą ktora pazurami wpijasz w mój twardy posladek mocno przyciagasz mnie jeszcze bardziej do siebie.Wiem, ze zaraz mamy wysiadac, ale czuje ze dluzej nie dam tak rady.Puszczasz prawa reka drazek i przesuwasz nia po mej nodze od czasu do czasu mocno sciskajac, w tym momencie tramwaj gwałtownie hamuje, dzieki temu zaglebiam sie jeszcze bardziej. (a juz myslalem, ze bardziej sie nie da:))) myliłem sie da sie:))) ).W tym momencie wydajesz z siebie niepohamowany cichy jek rozkoszy, pare osob przez chwile patrzy sie w twoim kierunku, czerwieniejesz momentalnie, ale dostrzegam tez nikły usmiech na twarzy, chyba cała sytuacja jeszcze bardziej cie podnieca. Twoja reka wraca do tego co zaczeła, teraz gwałtowniej i jakby bardziej nerwowo.Cała sie trzesiesz.Chwytasz mocno do tyłu za suwak mych spodni, nieporecznie probujesz go rozpiac, nie da sie, zbyt duza wypukłosc przeszkadza.Obracasz głowe Widze błagalny grymas na twojej twarzy, i nagle cud, zamek puszcza (jakby ktos mu pomogl od srodka :) )Ja w tym czasie ugniatam mocno twoje piersi i spijam zimne kropelki potu z twojej szyi. Twoja reka nerwowo baraszkuje w moim rozporku.Starasz sie go wyjac, ale ci nie wychodzi (chyba sie zaklinował na amen :) ). Uwalniasz go w koncu, czujesz jak pulsuje i delikatnie podryguje w twej rece zniecierpliwiony.Kilka razy przesuwasz na nim skora do przodu i do tyłu (myslami obliczam własnie podatki, przeprowadzam stare kobiety przez jezdnie i modle sie w duchu by wytrzymac, by nie opryskac przypadkiem ludzi wokoło:))) ). Nieznacznie podnosisz sukienke do gory, nie masz majtek na sobie, i wpychasz go w siebie. Wchodze i wychodze gwałtownie raz za razem, słysze ciche plaskanie twych posladków gdy w nie uderzam.Inni tez słysza, czesc sie odsuwa, czesc stoi jak zahipnotyzowana nie mogac oderwac wzroku. Nikt nie wychodzi, jedna kobieta zaczyna sie skrycie masowac.Kreci mi sie w głowie. Zaczynasz dochodzic, twoj krzyk uderza echem po całym tramwaju, orgazm za orgazmem. Ludzie wytraceni z transu nerwowo probuja sie wydostac (ale to jeszcze nie był przystanek hehe, wiec biegaja nerwowo). Ty wciaz masz orgazm :). Ja wciaz napieram, bardziej brutalnie, ty wciaz masz orgazm :(.Ja własnie zaczynam, raz za razem gwałtowne explozje targaja mym ciałem, ale wciaz pre do przodu, przy kazdym wejsciu nadmiar spermy wytryska na zewnatrz a reszta spływa ci po nogach. A ty wciaz masz orgazm...Obraz sie coraz bardziej rozmywa, sen sie konczy, ja budze sie z krzykiem:)))

Opublikowano

Technicznie tragedia. Powtórzenia, błędy ortograficzne, dziwne wstawiki w nawiasach, uśmieszki, i tak dalej. Sam pomysł, no nie powalił mnie na kolana, bo trochę już czytałam podobnych fragmentów. Jak poprawisz, może się okazać, że jest niezłe, ale póki co - nie da się tego czytać przez błedy i te wstrętne nawiasy z uśmieszkami.
Pozdrawiam

Opublikowano

"Przysuwam sie mocniej" - Ciekawe z jaką mocą przesuwałeś się? - Chyba "przysuwam się bliżej, mocniej dociskam"
"Czuję potworny bul" - "bul" wyraz, mający naśladować odgłos przelewającego się albo gotującego się płynu- to ze słownika języka polskiego, a tobie chodziło zdaje się o "ból".

Generalnie początek jako taki, później gdzieś rozmywa się to w jakiejś bezsensownej serii orgazmów, jakby to były pociski wystrzeliwane z karabinu.
Popracuj nad tym jeszcze, z chęcią poczytam jak już będzie dopracowane, gdyż lubię, uwielbiam literaturę erotyczną. Pozdrawiam i zachęcam do krytyki moich tekstów.

Opublikowano

Jeśli nie jesteś prowokatorem, to czystym grafomanem... Szkoda mojego czasu...

Ortografia, pogubione końcówki, nie da się tego czytać...to wcale nie jest erotyczne..nic mnie nie podnieciło, i...słabizna....

Pokaż to swojej dziewczynie, może ci obciągnie w tramwaju, to forum jest z założenia literackie, i nie wiem jak inni, ale ja chcę tutaj czytać coś , co chociaż trochę przypomina literaturę...To nie przypomina, gramatyczne błędy, słabe zdania, powtórzenie wypukłości, nie znasz innych określeń?

kiepsko

Opublikowano

Nie zgadzam się z Piotrem, jakoby to nie przypominało literatury. Jak nie przypomina, skoro Don Cornellesowi przypomina. Jedyny w miarę rzeczywisty świat, to przecież świat Don Cornellosa!
Grafomaństwo? Piotr jest porywczy, ale to dobrze, bo może zmusi Ciebie do dyscypliny w pisaniu. Mój w miarę rzeczywisty kolega powiedział, że wena, natchnienie zajmuje, tak na pióro z 5%, reszta to praca, samokrytyka, zdyscyplinowanie itd.
Pisz, pisz - jednak staraj się, by to co piszesz nie podniecało tylko Ciebie, ale i innych. Pochwalę się, że napisałem kiedyś erotyk (znajdzie się on później w Dzienniku Nieco Rubasznym), po przeczytaniu którego mój kolega zwalił sobie...
- Myślę, że w przypadku tego gatunku jest to jakiś miernik, może nie doskonały, ale zawsze.
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A. Mickiewicz: Julek, erotyk se napisałem. Znaczy się nowy.
J. Słowacki: Pokanogo, Adaś.

J. Słowacki: Ale w kosmos wykurwisty.
A. Mickiewicz: Co nie?
J. Słowacki. Ale nie zwalę sobie przy nim konia, bo cię nie lubię. Polski romantyzm jest za mały dla nas dwóch.
A. Mickiewicz: O nie! Mój erotyk jest do dupy, bo Julek se przy nim gwinta nie zerwał! Och, jakże ja za milijony cierpię katusze! (rzuca swoje erotyki w cholerę, czyli tam, kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła - wąż, jak wiadomo, symbolizuje tutaj Szatana, zioło natomiast jest czytelnym dla wszystkich symbolem powolnej, nieświadomej autodestrukcji).

Koniec

Kurtyna opada ze wstydu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A. Mickiewicz: Julek, erotyk se napisałem. Znaczy się nowy.
J. Słowacki: Pokanogo, Adaś.

J. Słowacki: Ale w kosmos wykurwisty.
A. Mickiewicz: Co nie?
J. Słowacki. Ale nie zwalę sobie przy nim konia, bo cię nie lubię. Polski romantyzm jest za mały dla nas dwóch.
A. Mickiewicz: O nie! Mój erotyk jest do dupy, bo Julek se przy nim gwinta nie zerwał! Och, jakże ja za milijony cierpię katusze! (rzuca swoje erotyki w cholerę, czyli tam, kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła - wąż, jak wiadomo, symbolizuje tutaj Szatana, zioło natomiast jest czytelnym dla wszystkich symbolem powolnej, nieświadomej autodestrukcji).

Koniec

Kurtyna opada ze wstydu.

Co to ma być? Jakieś kpiny.??? Rozumiesz synku różnicę pomiędzy erotykiem, erotyką w sztuce , w literaturze a opisem zbliżenia seksualnego??? Jak widzę nie rozumiesz więc książki w łapę i zamiast wypisywać takie rzeczy , poczytaj trochę... Wciskając wybitnym polskim romantykom w usta takie słowa, zrobiłeś z siebie idiotę do kwadratu...Jakie to ma odniesienie do tej grafomani powyższej...

Mam już nie prośbę , ale apel...LUDZIE SZANUJCIE TROCHĘ TO FORUM....nie róbcie z tego miejsca pośmiewiska...

..a tobie Sceptic proponuję zastanowić się nad własną twórczością...
Opublikowano

No i przyszło bronić czegoś, co w zasadzie mi się nie podoba. Ale nie tyle Piotrze będę bronił tego tekstu, który moim zdaniem jest wadliwy, ile chcę bronić pewnych praw autora.
Twój komentarz spowodował we mnie pojawienie się następujących pytań:
1) Kto ma prawo pisać?
2) Kiedy w ogóle można zacząć prób pisarskich?
3) Na jakie tematy można pisać?
4) W jakim stylu należy pisać?

Spróbuję poruszyć każdy z nich, nieco je rozszerzając.
Punkt 1)
Czy prawo do pisania należy się tylko osobom wybitnym? Gdyby tak było, literatura skurczyłaby się do niewielu książek. Zaprzepaszczona byłaby szansa rozwoju upodobań czytelniczych. Bardzo nieliczna rzesza ludzi zaczęłaby czytać książki od razu sięgając po tą najtrudniejszą do odbioru klasykę literatury pięknej. To autorzy pośledni, piszący tzw popularne książki wypełniają zapotrzebowanie dla młodszej młodzieży czy przeciętnego czytelnika. To spośród nich w drodze dojrzewania osobowości, znudzenia powierzchownością przedstawionych sytuacji i innych jeszcze przyczyn - wyrastają czytelnicy poszukujący rzeczy co raz to bardziej wartościowych. Osobowość jednych czytelników wciąż się rozwija, a drugich jest mniej więcej przez całe życie constans. Niemniej wszyscy mają prawo chcieć czytać nowe książki, nowych autorów.
Gdyby przedszkolakom nie czytano wpierw bajek a jedynie dzieła klasyków, to jak sam się chyba domyślasz, dzisiaj o czytelnictwie prawie nie byłoby mowy.
Inne podejście do sprawy, zakładające, że prawo do pisania należy się tylko jednostkom wybitnym: Tym sposobem, nie wiedzielibyśmy na przykład jak wygląda świat człowieka przeciętnego, czy też zwyczajnie głupiego. A z nich jak wiadomo w 90 procent składa się ludzkość. Jak można poznać właśnie takiego przeciętnego człowieka odbierając mu głos?

Punkt 2) Kiedy w ogóle można zacząć próby pisarskie? - No kiedy? Kiedy wie się na pewno, że to co się napisało jest genialne? - A kiedy się to wie? Czy ty Piotrze wiesz już na pewno, że nie jesteś grafomanem? Jeśli tak, to skąd wiesz? Ponadto istnieje też coś takiego jak zwyżka formy, spadek formy. Są rzeczy które się nam bardziej udają, mniej udają, wcale się nie udają. Samokrytyzm to niewątpliwie rzecz, której trzeba się uczyć i wciąż pogłębiać. Ale skąd pewność, że nawet pogłębiony samokrytycym nie cierpi akurat na spadek formy? - O co mi chodzi? O to, że człowiek potrzebuje drugiego czlowieka dla sprawdzenia samego siebie, sprawdzenia swego talentu, samokrytycyzmu, atrakcyjności itp, itd.
Czy lepiej żyć w odosobnieniu i zadufaniu, że jest się kimś wybitnym, czy może lepiej z wyostrzonym okiem juz na samym początku - w wieku młodzieńczym poddawać się pod ocenę innym, i w starciu z innymi, zauważać i doskonalić swoją osobowość, warsztat, talent itp, itd.

Punkt 3) Na jakie tematy można pisać? Czyżbyś Piotrze był cenzorem? Można pisać erotyki (jakie?) - czy tu podasz przykłady, poza które nie należy się wychylać, ale już nie można opisywać zbliżenia seksualnego. Czyli możemy pisać bez poetyckich środków wyrazu, jak to na przyklad przechodzimy zdenerwowani z pokoju do pokoju, rozlewając przy tym kawę, - ale nie wolno w taki sam sposób, dajmy na to, opisywać zbliżenia seksualnego. Jak zbliżenie to tylko poematy?

Punkt 4) W jakim stylu możemy pisać? - Tylko w stylu wysokim? - Przepraszam, wszyscy tak samo? Jak naturalizm to tylko wysoki? Jak wkurwienie to tylko wysokie wkurwienie? W ogole o stylu nie chce mi sie mówić, gdyż tak oczywiste mi sie to wydaje, że eee...

Piotrze trochę przeginasz, każdy debil ma prawo głosu, tym bardziej debil, wręcz brakuje nam książek debili. Z twoich ataków wnioskuję, że byłeś nieraz w bibliotece? Pełno tam książek, nieprawdaż? Czy wiele można dowiedzieć z nich o świecie? Przypuszczam, że twoja odpowiedź będzie twierdząca, a ja powiem, że owszem wiele, wiele - ale o świecie ludzi subtelnych. Gdzie się nie obrócisz, to zewsząd patrzą na ciebie okładki książek, w których zawarte jest głębsze na sprawy spojrzenie. Na swój sposób Nudy! Nudy! Nudy! (szersze wytłumaczenie w dziełach W. Gombrowicza) Świat, na dobrą sprawę wciąż odczuwa deficyt wiedzy o przeciętnym człowieku, czy też wiedzy o świecie debili (debile niezbyt często niestety garną sie do pisania książek).
Powyższy tekst Marka, gdyby był dopracowany spełniałby wymogi tekstu pornograficznego. Odbierasz prawo istnienia pornografii? Aaaa, rozumiem - nie oglądasz. Ja czasami oglądam. Lubię. No, ale cóż, prócz muzyki country wiele rzeczy lubię.

Cała moja wypowiedź nie ma absolutnie na celu, zamknąć ci Piotrze ust, kto jeśli nie ty zmusi mnie do takich długich komentarzy. Uważam nawet, że powyższym zjechaniem zarówno tekstu Marka, jak i mojego komentarza - wiecej uczyniłeś dobrego niźli złego.

PS Uważam, że cenniejsze jest popuszczanie w pisaniu swoim rzeczywistym popędom, aniżeli puste - wynikające ze snobizmu tematy. (Cholera, nie udało mi sie to zdanie)
Pozdrawiam :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zamknąłęś mi ust , ani nawet się do tego nie zbliżyłeś...w sumiemasz fajne poczucie humoru, bierzesz to na wesoło i dobrze...

Odpowiadam:

1) każdy może to robić, nawet ktos kto bul pisze przez u otwarte ale musi byc gotowy na to, ze jesli mu sie nie uda, zostanie skrytykowany...nie przez krytyków, bo dla nich zagladanie na takie strony to poprostu strata czasu, ale przez ludzi, ktorzy choc trochę znają się na pisaniu,
2) wtedy, kiedy ma się coś ciekawego do prezekazania...
3) i tu jest świetne pytanie...Temat leży na ulicy, wszedzie...ale często temat interesujący dla autora jest nudny dla odbiorcy, jednak jeden z moich prof. wybitny reżyser twierdzi, że temat jest drugorzedny...wazniejszy jest sposób opowiadania....
4) W SWOIM STYLU , nie ma osób piszących tak samo...nawet jesli podoba ci się jakiś styl, starasz się upodonic, lub nawet piszesz podobnie do znanego pisarza, jest w tym cząstka ciebie...piszemy W SWOIM STYLU...

Rozszerzę swoją myśl do tekstu , pod którym dyskutujemy... Kolega napisał rozszerzony opis zbliżenia seksualnego, wycinek (swoich?) fantazji erotycznych...jedynym przesłaniem takiej formy jest MOIM SKROMNYM ZDANIEM, wywołanie podniecenia u czytelnika, lub wskazanie nowej idei w tym temacie...nie zaistniał ani jeden przypadek ani drugi, Tekst ma wiele bledow gramatycznych i ortograficznych, co mają znaczyć te uśmieszki??? Co to jest??? Czy to mało, żeby rzeczy nazywać po imieniu,? obraziłem twojego kumpla ze szkoły? Jest tu jakiś krąg ludzi, którym bedziesz wskazywał, błędziki a innym jechał po kręgosłupie? Może każdy przy niku napiszemy kogo można a kogo nie...Po za tym mylisz się w ocenie czasami...

Nie wiem tylko dlaczego, ja o tym wszystkim pisze i tracę czas, jest kilka pozycji książkowych na rynku dla pisarzy...Frensham, Karpiński, Downs Russin, i KLASYKA LITERATURY, gdzie zawsze można się czegoś nauczyć...
Opublikowano

Piotrze, żadnych kolegów tutaj nie mam, niemniej prawdą jest, co sam zauważyłeś, że jednym wytykam błędziki, a drugim jadę po kręgosłupie. Nie ma sprawiedliwości na ziemi, i uważam, że błędziki można wytykać tym, naszym zdaniem najsłabszym - a tym, którzy mają już tzw warsztat trzeba zgoła czepiać sie ich kręgosłupa, ponieważ błędy gramatyczne, ortograficzne - oni i tak wyłapią wcześniej czy później. Inaczej rozmawia się z początkującym, a inaczej z zaawansowanym.
Pozdrawiam Bracie :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Lisowczycy nie są prekurorami Służb Specjalnych. Raczej gangsterki...
    • Wstęp             Żyjemy w dobie cywilizacji obrazkowej zdominowanej przez elektroniczne środki masowej informacji (film, telewizja, internet), co nie zawsze sprzyja obcowaniu z literaturą w jej tradycyjnej formie. Tymczasem dzieło literackie odgrywało przez stulecia i nadal odgrywa w życiu człowieka bardzo ważną rolę. Uczy go poznawania świata w jego najrozmaitszych przejawach, kształtuje charakter i wolę, rozwija umysł i myślenie oraz sferę uczuć etycznych i estetycznych, sprzyja zadumie nad własnym życiem i życiem innych ludzi w powiązaniu z dokonywanymi przez nich wyborami zachowań, postaw czy wartości.           Szczególne miejsce może ponadto mieć literatura w życiu człowieka z uszkodzonym słuchem, zwłaszcza wówczas, kiedy sam próbuje ją tworzyć, co sprzyja rozbudzeniu i pobudzeniu własnych sił i możliwości, a co z kolei przyczynia się do poczucia własnej wartości i motywuje do samorozwoju.           Przykładem takiego "obcowania" z literaturą jest prezentowany tu tomik wierszy "Kowal i podkowa" Łukasza Jasińskiego, młodego niesłyszącego poety.           Wizja świata prezentowana w tych wierszach jest dość ponura. Światu temu daleko do biblijnego Edenu czy greckiej Arkadii. "Wyrwano mu starożytne korzenie", toteż jest bliski zagłady. Podmiot liryczny operuje takimi symbolicznymi akcesoriami upadku, jak: "płonący zielony las", "spróchniałe liście płynące w przestrzeni jak śmierć", a także "wyblakły kamyczek", "oszalały potok", "żółtoczerwone pożary", "stary materac" czy "pustka pokoju". W świecie wierszy Łukasza Jasińskiego "skatowany Bóg umarł", toteż trudno mieć nadzieję na zmiany, co potwierdza expressis verbis apostrofa skierowana do łososia w końcowej strofie wiersza "Nadzieja": "łososiu/nie bądź pazerny/unikaj jak czarnej dżumy/fontanny nadziei!".           Podmiot literacki wierszy Łukasza Jasińskiego nie przynależy do kreowanego świata. Jest kimś z zewnątrz, jest więcej obserwatorem i komentatorem własnych obserwacji, przy czym jego bezpośredni komentarz pojawia się bardzo rzadko. Komentują go symbole przypominające czasami - przy różnicy skali artyzmu - elementy świata zawartego w "Hymnach" Jana Kasprowicza.           Kunszt poetycki Łukasza Jasińskiego "nie powala" czytelnika. Sporo jest tu niedociągnięć, zwykłych pomyłek i czasami pustosłowia, szczególnie w tych partiach tekstów, w których autor próbuje tworzyć swe metafory z górnego "C". Zawarte w tomiku wiersze i opowiadanie "Statek" powstawały w okresie sześciu lat (2003-2009). Ich chronologiczny układ pozwala śledzić postęp autora w dziedzinie "sztuki rymotwórczej" i z tego też powodu zasługuje na uznanie.           Na koniec należałoby postawić pytanie: czy wiersze Łukasza Jasińskiego są na tyle "dojrzałe", że zasługują na edycję książkową? Odpowiedzią niech tu będzie zdarzenie, jakie miało miejsce w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na Rynku Starego Miasta w Warszawie wybitny malarz kupuje za 100 zł lichy obraz młodego "artysty" amatora. Na uwagę przyjaciela, dlaczego tak drogo zapłacił za to "arcydzieło", odrzekł: trzeba młodego artystę wesprzeć, bo może przecież w przyszłości wyrosnąć z niego wielki malarz.           Kierując się tym przeświadczeniem i biorąc pod uwagę niedociągnięcia i osiągnięcia młodego autora wierszy, życzę mu, by wyrósł na wielkiego poetę.   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   dr. Jan Paluszewski (Warszawa: 2010 - rok)                                          Posłowie* **             W październiku 2010 roku Nasza Placówka (Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Głuchych w Warszawie)* ** będzie obchodziła Czterdziestolecie swojego istnienia. Wśród wielu osiągnięć, jakimi możemy się pochwalić, jest dorastanie naszych wychowanków do pełnego uczestnictwa w życiu zawodowym i społecznym oraz realizowanie przez nich własnych pasji i ambicji, stania się kimś więcej niż tylko zwykłymi zjadaczami chleba.           Jednym z takich wychowanków jest Łukasz Jasiński, który około czwartego roku życia stracił słuch (aktualnie utrata jego słuchu na obydwa uszy wynosi około 100 dB). Do przedszkola i pierwszej klasy szkoły podstawowej chodził razem z dziećmi słyszącymi. Dopiero od klasy drugiej uczył się dziećmi słabosłyszącymi (klasa wydzielona w normalnej szkole), a od klasy czwartej do zakończenia szkoły podstawowej był uczniem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabosłyszących w Warszawie (ul. Zakroczymska). W latach 1998-2003 byłam jego wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego w 5-letnim Liceum Zawodowym działającym w naszym Ośrodku. Nie należał on wówczas do wyróżniających się uczniów tak pod względem nauki, jak i zachowania. Był jednak ambitny i uparty w dowodzeniu własnych racji, choć bywało i tak, że w rozmowach i dyskusjach stawiał w jednej wypowiedzi tezę, by w drugiej jej zaprzeczyć. W zespole klasowym wyróżniał się dość dobrą umiejętnością posługiwania się językiem polskim w piśmie i wypowiedziach ustnych oraz bogatą wyobraźnią i wrażliwością na piękno sztuki, szczególnie piękno zawarte w literaturze i malarstwie. Pamiętam jego interpretacje utworów omawianych na lekcji, zwłaszcza wierszy: "Żołnierz polski" Władysława Broniewskiego i "Elegia o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Były to dwa barwne obrazy "namalowane słowem" przez niesłyszącego ucznia przedstawiające polską, wojenną rzeczywistość. Jest to swoistego rodzaju fenomen, gdy człowiek z głębokim ubytkiem słuchu potrafi posługiwać się słowem w taki sposób, aby wyczarować obraz w pełni oddający treść przeczytanego utworu.           Zainteresowania literackie Łukasza Jasińskiego zauważyłam także w jego pracach domowych z języka polskiego, które zazwyczaj zadawałam w dwóch-trzech wersjach, przy czym jedna z nich polegała na napisaniu własnego utworu w omawianym na lekcji gatunku literackim, np: przy analizie fraszek Jana Kochanowskiego albo bajek Ignacego Krasickiego można było napisać własną fraszkę czy bajkę. Dobrze pamiętam, że Łukasz Jasiński zawsze wybierał takie właśnie formy pracy domowej i na lekcje przynosił własne "dzieło".           Prezentowany tomik "Kowal i podkowa" zawiera kilkanaście wierszy i jedno opowiadanie Łukasza Jasińskiego. Do utworów tych celowo nie wnosiłam żadnych poprawek, aby w pełni zachować oryginalność jego własnych prób radzenia sobie ze słowem w tworzeniu wierszy i prozy. Nie są to szczyty kunsztu literackiego, bo są to zaledwie początki.           Jednak literatura jest przykładem, że człowiek niesłyszący może poza pracą realizować swoje pasje i zamiłowania, dowodząc w pełni swojego człowieczeństwa.           Nie wiem, czy Łukasz Jasiński w niedalekiej przyszłości zostanie uznanym pisarzem niesłyszącym, czego mu serdecznie życzę, lecz mam nadzieję, że ambicja i upór nie pozwolą mu spocząć na "dotychczasowych laurach".   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   Helena Sieńkowska (Warszawa: 2010 - rok)   *tak naprawdę to miałem iść do szkoły zawodowej na artystycznego stolarza, jeśli chodzi o ten ośrodek, to: to nic innego jak szkoła specjalna, jasne: jak służby specjalne i jak?   **to była tylko i wyłącznie systemowa edukacja, jednakże: istnieje coś takiego jak samoedukacja - poza systemową edukacją (można również tak: pozasystemowa edukacja - tak też jest poprawnie), otóż to: skradziony księgozbiór pogańskiego racjonalisty: Stanisław Orzełowski - "Historia rodu Jasińskich", Adam Zamojski - "Opowieść o dziejach niezwykłego narodu", Henryk Pająk - "Nowotwory Watykanu", "Ponura prawda o Piłsudskim", "Rosja we krwi i nafcie", "Piąty rozbiór Polski", "Dyktatura nietykalnych", Jan Legowicz - "Zarys historii filozofii", Waldemar Łysiak - "Cena", "Talleyrand", "Asfaltowy saloon", "Moja wyobraźnia", "Cesarski poker", "Lider", "Statek", "Kielich", "Czwórka", "Karawana literatury", "Kolebka", "Satynowy magik", "Flet z mandragory", "Najgorszy", Daniel Beauvais - "Trójkąt ukraiński", Jerzy Besala - "Tajemnice historii Polski", Filipe Armesto - "Cywilizacje", Edward Kołodziej - "Zarys dziejów Archiwum Akt Nowych", Alain Decaux - "Sekrety historii", Janusz Tazbir - "Polska przedmurzem Europy", "Protokoły mędrców Syjonu", "Zarys historii Polski", Zbigniew Herbert - "Utwory rozproszone", "Osiemdziesiąt dziewięć wierszy", "Barbarzyńca w ogrodzie", Jakub Czarnowski - "Kraków i Lwów w pocztówkach", Robert Bielecki - "Wielka Armia", Tamara Lewińska - "Złota księga miasta Warszawy", Antoni Czubiński - "Historia Polski dwudziestego wieku", Elżbieta Cherezińska - "Legion", Tadeusz Kisielewski - "Zdrajcy", Aleksander Krawczuk - "Polska za Nerona", Zbigniew Wendland - "Historia filozofii", Colm Tobin - "Mistrz", Władimir Abarinow - "Oprawcy z Katynia", Marek Barański - "Historia Polski średniowiecznej", Bartosz Awianowicz - "Sentencje i chreje greckie", Wiesław Szymański - "Uroki dworku", Władysław Szlengel - "Poeta nieznany", Zygmunt Krasiński - "Nie boska komedia", Andrzej Nowak - "Od Polski do post polityki", Sergiusz Piasecki - "Bogom nocy równi", "Zapiski oficera Armii Czerwonej", Renao Allegri - "Cuda ojca Pio", Cyprian Norwid - "Poezje", Jerzy Michalski - "Sarmacki republikanizm w oczach francuza", Jan Dobraczyński - "Najeźdźcy", Marek Stępień - "Kodeks Hammurabiego", Krzysztof Baczyński - "Utwory wybrane", Jan Twardowski - "Wiersze z szuflady", Jerzy Topolski - "Historia Polski", Franco Coumo - "Wielkie proroctwa", Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz", Jill Gregory - "Księga imion", Henryk Sienkiewicz - "Quo Vadis", Nex Arnor - "Całun turyński jest prawdziwy", Friedrich Nietzsche - "To rzekł Zachariasz", Józef Bałutewicz - "Wybór myśli i aforyzmów", Jose Sermago - "Miasto ślepców", Gall Anonim - "Kronika Polska", Jan Lechoń - "W mym sercu jak w bursztynie", Marian Zacharski - "Wbrew regułom", Michał Tymiński - "Historia Polski", Jane Bulster - "Zwierzęta wypoczywają", Juliusz Gromulski - "Warszawa", Ewa Wielańska - "Zamki i pałace", Paweł Loroch - "Warszawa w obiektywie" i "Poczet królów i książąt polskich", "Rozbiórka", "Skarby najbardziej niezwykłych miejsc na świecie", "Warszawa", "Cuda świata", "Atlas Polski", "Powszechna Encyklopedia Popularna", "Tysiąc lat pięknych dziejów", "Wielki słownik języka polskiego", "Tysiąc cudów architektury", "Poland", "Religie świata", "Atlas historii Polski", "Ballada o okaleczonym mieście", "Sto cudów architektury w Polsce", "Europa", "Historia architektury", "Polska", "Tablice historyczne", "Tablice geograficzne", "Polska w starej fotografii", "Warszawa w starej fotografii", "Antologia poezji polskiej", "Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej", "Słownik filozofii", "Polska poetów i malarzy", "Biblia humanisty" i "Polska to jest wielka rzecz!" Wiem, każda systemowa edukacja uwielbia przywłaszczać sobie ludzkie umysły, jakby inaczej: cudze - osiągnięcia, jeśli mi w życiu wyszło jak wyszło: nie muszę pracować - jestem po trzech legalnych pracach (Zakład Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Narodowy Klub Libertyński) i ona myśli, że to jej wszystko zawdzięczam, a to jest kompletną nieprawdą - sami Państwo mogą sprawdzić rzeczywiste fakty na Polskim Portalu Literackim i wystawić - ocenę: hierarchicznej edukacji i wolnomyślicielskiej samoedukacji, jeśli to za mało, to: serdecznie zapraszam do mojej loży - Akademii Wolnego Seksu (Świątyni Wiedzy), słowem: wszystko posiadam w torbie podróżnej - Czarnej Teczce.   Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór (Warszawa: 2023 - rok)
    • @Annna2 Dziękuję za komentarz. Po pierwsze: bardzo dobrze pamiętam tamte czasy, ponieważ byłem wówczas na ukończeniu szkoły podstawowej (niestety nie miałem jeszcze prawa głosu w wyborach), więc DOSKONALE wiem jaką tematykę w tym wierszu poruszam. Po drugie: polecam posłuchać słów z archiwum IPN'u (historia mówiona) różnych osób (tak z bardziej lewej, centrum i prawej strony politycznej), a następnie wyciągnąć wnioski. Ja twierdzę -podobnie jak pan mgr inż. Andrzej Gwiazda- że była to zdrada ideałów (delikatnie rzecz ujmując). Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński ----------------------- Prośba do komentujących powyższy wiersz użytkowników niniejszego Forum Literackiego: Jeżeli ktoś z Was zna link gdzie jest dział tzw. wierszy politycznych (którego mnie nie udało się znaleźć) to BARDZO PROSZĘ o podzielenie się nim tutaj w komentarzach. Z góry BARDZO MOCNO dziękuję. J. J. Zieleziński  
    • @Magdalena to żeby nie jeść surowego
    • @Annna2 Może być więc w dodatku był winny :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...