Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ona pisała, że jej majtki spadają
ze strachu. Tak było dla was lepiej
pobudzać nieodpowiedzialność i luźne
języki wiszące nad twarzą. Chowała się
w prześcieradle ( no popatrz jaka wstydliwa),
udając ślepą jaszczurkę wbijała krzywe
zęby w powietrze. Miała zapewne skórę
jak styropian, nie rozumiem tego zachwytu
nad skorupą dojrzałości. Tam musi być mokro
i to nie jest miejsce dla ciebie. Tak dużo wody
ciągnie z sobą nowe pokolenie. Jeszcze nas nie
stać na zdradę. Połóż się na moich małych
piersiach i ciesz się, że mleko znasz
tylko z reklamy.

Opublikowano

'jej duch ze wzmocnioną pocałunkiem młodością
kładzie się z powrotem w jej ciało
tak nagie że nie widać na nim żadnych słów
i tą mroczną zaporą stara kobieta chroni cię młodzieńcze
od zetknięcia z tajemnicą starości.'
pozdrawiam ciepło

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mi się podoba ten tekst z jajem i mlekiem jest choć właśnie ta końcówka mi nie podchodzi
a zastanawiaja mie jeszcze lużne języki nad twarzą?(może małe wyjsąnienie). reszta urodziwa jak autorka.hhihiih. pozdr. d.s

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...