Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

TANGA JEDEN KROK



W butonierce krwawa róża -
boję sie jej kolców nagich.
Niech napięcie się wydłuża,
niechaj pąsowieją wargi.

Stukot szpilek na parkiecie -
To idę w strachu do ciebie.
Znane każdej to kobiecie:
woli w piekle być niż w niebie.

Mówisz mi - więc tango?
Skąd mam wiedzieć, płocha?
Wiem, że róża w butonierce
i że zaraz cię pokocham,
jeszcze tylko jeden krok!
Jeszcze tanga jeden krok.

W butonierce krwawa róża
rani moje piersi nagie.
Kiedy tulisz mnie, gdy skruszasz
słodko pąsowieją wargi.

Stukot szpilek na parkiecie -
więc tańczymy, jednak tango!
Znane każdej to kobiecie:
woli płonąć niż drżeć w wianku.

Mówisz mi - to tango!
A ja wzdycham, płocha.
Wiem, że róża w moim sercu
i że zaraz cię pokocham,
jeszcze tylko jeden krok!
Jeszcze tanga jeden krok.

  • Odpowiedzi 307
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

*** (CICHUTKO)



Cichutko kochanie, cichutko
Cichutko rozejdziemy się bez żalu
Ty będziesz wolny
Ja będę smutna
Ale to nic, to nic

Malutko kochanie, malutko
Malutko szczęścia dano nam, nic prawie
Teraz ty wolny
Ja teraz smutna
Ale to nic, to nic

Tak wiele kochanie, tak wiele
Tak wiele mamy od siebie, aż wszystko!
Chociaz ty wolny
Ja trochę smutna
Przecież to nic, to nic

Opublikowano

Córka wiosny (konkursowy)


Wiem, lubisz mi się chować
(jakie dziwne słowo: kochać...)
Znam też inne dziwne słowa
- gwiazdy, galaktyki, mleczna droga

Usta masz zwilżone tym mlekiem.
Galaktyk cienie na twe powieki
A czym są gwiazdy?
Phi! Któż tego nie wie...
...lecz nie ma ciebie dzisiaj na niebie

Jesteś nad rzeką - w gałązkach wierzbowych
Słyszałem szelest, widziałem ten promyk
Twoich włosów zielonych: chwyciłem ich kosmyk
A ty ze śmiechem pobiegłaś do mamy
- wiosny

Opublikowano

Evviva l'arte!

Ty jesteś ten śmiech niepoprawny,
którym się śmieję do świata,
a który do łez mnie rozbawia
bo chciałem być taki poważny.

Ty jesteś wina kroplą
żadnej innej niepodobną,
kroplą mocną, kroplą słodką.
(słowa język wnet mi plączą)

Ty jesteś poezją życia, beztroską, ulotną,
szczęścia krótką chwilą i każdą nową zwrotką.
Dlatego głośno będę krzyczał, ilekroć zapragnę:
Evviva l’arte, dziewczyno! Evviva l’arte!

Opublikowano

pean do Anioła na ziemi

Miłości nie oddaje się jak promyk słońca na przechowanie,
nie gnie się jej jak papier w zdenerwowaniu i niezgodzie.
Miłości się nie odmawia poprzez niechybne się poddanie,
nie zostawia się jej w nastrojowej niepogodzie.
Miłości złączonej wieńcem wieczności i zaufania się nie rozrywa,
nie przekreśla mozliwości oceanistycznych w uścisku.
Miłości, gdy mówi dialogiem dwóch ciał, się nie przerywa,
w tańcu jak w szybkości nieznanego ślepego pocisku.

Miłości, tej najpiekniejszej należą się hołdy i piękne słowa,
wszelkie hymny, dogodne aksamity i muśliny koronkowe.
Miłości, tej najcudowniejszej należy się jak połowie połowa,
wszelkie urośnięte do pewności słowa w płomieniu płowe.
Miłości, tej wzajemnej należą się podarunki od nieba,
wszelkie postacie najdzikszych kwiatów i zapewnienia.
Miłości, tej wiecznej i bezgranicznej należy się potrzeba
uścisku do granic możliwości i zakorzenienia.

Miłości, która jest uczuciem ponad boską chwałę,
nie znajdzie nikt prócz nas i naszych serc złączonych.
Miłości, w tej właśnie kojącej cierpiętnic serca chwale
nie ukradnie nam z serc rosnących w dumę nikt.
Miłości, takiej jaką tworzymy my, zaznanej i obnażonej
nie podważy nigdy nic i nikt.

Tak tym dwóm ciałom dopomóż Bóg.

Opublikowano

spacer wśród jabłoni i traw

Panie Mój, czy już przestał padać deszcz?
Przecież Pani wie, że kapie przez ten parasol też.
Panie Mój, czy przespacerujemy się wśród jabłoni?
Odprowadzę Panią do tej trawistej łąki toni.
Ach, nie dziękuję, sama sobie poradzę Panie Mój.
Kocham Panią odprowadzać i zawsze będę Twój.
Będzie mnie Pan trzymał za dłoń?
Także całować w skroń.
A czy godna jestem tegoż szacunku, Mój Panie?
Ach, pytanie, pytanie...
Pan poprowadzi?
Jeśli łaska, zaprowadzę Panią do tej jabłkowej kadzi.
Chyba się zgodzę, Pan taki miły.
Te krople deszczu romantyzm do Pani umiliły.
Tak, ten czas tak biegnie... jakby do Pana!
Pani odważna - tak z rana? Czyżby wyspana?
A skąd Pan wiedział? Rumieńce zdradziły?
Zdecydowanie Pani owocne gesty mnie uwodziły.
Czy się udało Panie Kochany.. ?
Dowiemy się, tylko spacer wykonamy.
Pan czaruje tak wspaniale. Lepsza rozrywka niż bale.
Ten u Sosnowieckiej był piękny. Widziałem Panią. Piękna suknia.
Była butelkowa, zaiście cudna...
Tańczyła Pani jak baletnica zwiewnie, delikatnie.
Ach bo zaraz na trawę upadnę!
Co się Pani stało? Słabo? Złe mam przeczucie...
Nie to tylko wzruszenia uczucie.
Pani proszę się oprzeć na mej dłoni.
Chciałabym z Panem dojść do tej jabłoni.
Pani pozwoli, ja Panią podniosę.
Ależ Panie Mój! To nie wypada! Zwierzęta krzykiem wypłoszę.
To po cichu usiądziemy w połowie drogi.
A nie pobrudzę sobie Panie nogi?
Ależ oczywiście, Pani Moja. Pocałunek i będę Pani.
Czy to zaproszenie?
Raczej życzenie.
Wobec tego zgadzam się namiętnie. Niech tak będzie.
O popatrz Pani moja, już nie pada.
Kocham Pana.

Opublikowano

miłości kwiaty chłonne

miłość potrzebuje nas a my potrzebujemy miłości.
budujmy mury wierności, czyny lojalności.
słowa dla wsparcia, więzy nie do zdarcia.
dłonie zawsze pewnym fundamentem
są połączone miłości pięknem.
nic z zewnątrz nas nigdy nie rodzieli.
nikt nigdy tej radości nie powieli.
co jest w nas tylko nas się tyczy
i świat tej miłości nie potrafi zliczyć.
siła dotyku przezwycieża trud i łzy
siłą miłości jesteśmy na zawsze my.

Opublikowano

SEN


To taki dziwny sen...
i miłość dziwnie dana
natchniona i tęskniąca
dotykiem dłoni tkana
w sercu rylcem wyryta
radosna i gorąca
barwą ust malowana
cicha drżąca i skryta
czasami zapłakana...

Dniami tak nieodległa
dumna ciepła uległa
chce nam zmysły podrażnić
każe śnić wyobraźni
i niemo wołać w ciszy...
aby jawą czy śnieniem
modlitwą czy milczeniem
jakże dziwnie nam daną
mnożyć miłość kochaną.

Ale kto ją usłyszy
w takim to dziwnym śnie...?

Opublikowano

wpatrując się

wpatruję się w Ciebie, jak w gwiazdy na niebie.
dziś gwiazdy świecą wyraziście, choć jest mgliście.
choć noc nieposkromiona je wygasa, ich życie to trasa
co nie kończy się chwilą. one jak Ty nigdy nie przeminą.

wpatruję się w Twoje oczy, głębią słów wzrok się toczy.
zachwycam się barwą, blaskiem, wtapiam się w tą łaskę.
choć jest ona mrugnięciami przerywana, to ta emisja znana
nie kończy się gwałtownie. nadal cała w Tobie tonę.

wpatruję się w Twe usta, pełne szczęściotwórstwa.
czuję ich zapach pełen słodyczy, uciszającej świat goryczy
choć zaciśnięte czasem zanikają, dla mnie nadal trwają
niezakończone. zaznane w miłości łagodnym tonie.

wpatruję się w Twoje serce, które dajesz mi w podzięce.
czuję się wyróżniona, spośród ludzi, że to Ty mnie budzisz.
choć otrząsam się ze złego snu, wiem że Ty zawsze będziesz tu
nieoddalony. przy mnie równie szczęśliwy i obudzony.

Opublikowano

morze i mewy

przepłynęłam morza słów
dźwięki najbystrzejszych mew
oddalając się od wysp realizmu
chciałam stopić się w Twojej skórze
oddana tylko Tobie
poświęcona wodą czystą
chciałam być tą mewą bystrą
poświęcona tylko Tobie
w zdrowiu i w chorobie
w czynie i w spojrzeniu
moc miłości w uścisku dłoni
w jednym krzyku koloryt toni
Twą żoną w blasku księżyca
i za dnia Twojego życia.
Kocham, nigdy nie przestanę
wierzę, niech dobro się stanie
połączy nas w jedno
bo w naszej miłości kwitnie sedno
tych samych głodnych spojrzeń
tych samych słów pożądliwych
mórz słodkich jak cukier
mew białych jak suknia moja
niczego więcej nie pragnę
dopóki jestem z krwi i kości żywa
a duchem przyciąga mnie Twoja osoba
- każdego dnia kocham Cię właśnie tak:
od nowa.

Opublikowano

prezent

dziś daję Ci różę swojego serca
piękną w czerwieni Twoich ust.
dziś, tylko dziś oddaję serce
przymierzam nowe słowa dla Ciebie.
pakuję się w papier luksusowy
by nie szczędzić Ci radości.
skraplam się zapachem swoich snów
abyś mógł poczuć, że jestem z Tobą tu.
oddaję Ci się w bieli i czerni
nieskazitelnie idealna z marzeń.
moja dłoń mieści się w Twojej dłoni
drobniejsza na tle Twojej opieki i siły.
dziś schowam się w ramionach Twych
i oczami spoglądam cicho z miłością.
jestem Twoim prezentem, oto jestem tu.
istnieję dla Ciebie, na miarę życzeń.
czy zechcesz odebrać mnie na poczcie?

Opublikowano

emblemat wspaniałości

wspaniałość z nieba jak promyk oświetla,
tą ziemię nagą od dotyku człowieka,
tą mokrą od łzy powiekę niemowlęcia,
tą anielską poświatę żebraka na ulicy.
wspaniałość jest we wszystkim.
tą wspaniałość trzeba tylko ujrzeć.

ja spoglądam na Ciebie,
spoglądam na Ciebie i widzę,
widzę wspaniałość dnia i nocy,
nocy kryształowej, dnia swobodnego,
swobody w delikatnej poświacie,
poświaty wspaniałej, rąbku tajemnicy,
tajemnicy odkorzenionej.
Ty, Ty jesteś wspaniałością.

emblemat ten pozostawiam w Twej dłoni,
jak niezapisaną kartkę papieru,
jak nożyce w wodzie jarzębinowej,
jak łodzie balansujące na krawędzi zachodu,
emblemat słońca ku rozkoszy wspaniałości.
Ty, Ty jesteś tą wspaniałością.

Opublikowano

pozwolę sobie zaprezentować dwa wiersze:



...(GDY ZAWIŚĆ ZAJĘCZY...)

gdy zawiść zajęczy krzykiem stłumionym
a smutek zapomni samotność
ja dalej będę Cię kochał...
gdy żal sciśnie gardło
a szczęście zapłacze
ja dalej będę Cię kochał...
gdy uczucie przeminie jak powiew wiatru
a rozpacz będzie ogrzewać
ja dalej będę Cię kochał...
gdy liście opadną i skończy się lato
a ziemię śnieg biały przykryje
ja dalej będę Cię kochał...
gdy wiosna nadejdzie i życie powróci
a drzewa wybuchną zielenią
ja dalej będę Cię kochał...
gdy myślę o Tobie i przestać nie mogę
a serce się z piersi wyrywa
czuję, że kocham Ciebie !!!



MARZENIA SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ

ni krztyny emocji
w tym suchym ciele
nie chciałem słuchać
straciłem tak wiele

skończyły się sielanki
utopijne wyobrażenia
żałuję za grzechy
to niczego nie zmienia

i cóż, że żal i smutek?
cóż, że przepraszam rzeknę?
nie wrócisz już do mnie
nawet gdy uklęknę

nawet gdy głowę ukorzę
lub padnę na podłogę
mgła rosą maluje policzek
mam już inną drogę

i mimo serca łkania
myśli skażonych i łez
nie ma już Ciebie
na czarno kwitnie bez

słońce ciemnością obleka
nie świeci lecz parzy
na respiratorze kreska
kto może, niech marzy

Opublikowano

Prawdziwa miłość
- rozwolnienie

Rży, wierzga, poematy klepie
przyjdź - powiada - miłości prawdziwa.
A jak się spotykamy w sklepie
to serce
jak
głaz

i nagle, trach
- cała we łzach

wątroba...
się u niego odzywa
ach,

ja nieszczęśliwa !

- że się nie podoba ?, to cóż
ja jestem od ogrodów i róż
kochanek podmiejskich latarni
a ty się mała lepiej ogarnij...

I weź tu z takim pogadaj
ślepe kiszki, uliczki, bzdety
jakieś fraszki, jakieś
kuplety

Ech, kultura, droga pani
to prawdziwą miłość
ma
za
nic

Opublikowano

Miłosny Narkoman

Daj mi choć kawałek siebie
może włos? Może naskórek?
Coś żebym mógł zaspokoić swój głód,
włożę Cię pod powiekę albo język
Nie, lepiej nabije Tobą lufkę albo wciągnę nosem

No, co nie patrz tak na mnie, wiem jestem chory
Wybacz, ale tylko na Twoim punkcie

Czy to moja wina, że mnie od siebie uzależniłaś?
Że czuje się gorzej jak ten ze stacji
bez swojej strzykawki
Nie zniosę już dłużej tego detoksu,
nie chce być czysty
Płyń w moich żyłach, proszę, nieprzerwanie
Działasz silniej niż zebrane razem używki świata
białe myszki, delirium tremens, są niczym
przy moich objawach, cierpieniu

Wytrzymam jeszcze parę chwil
ale wiem już nigdy się nie wyleczę
Narkoman zostaje nim na całe życie
Wystarczyło, że raz Cię spróbowałem

Opublikowano

CZYM JEST MIłOść (konkursowy)

Czym jest miłość?
Czy to puste słowo, którego naduzywamy?
Czy słowa "Kocham Cię" mają jakies znaczenie?
Ja wiem jedno znalazłem ich przeznaczenie
Dla mnie słowo miłość to znaczy, że się kochamy

Czym jest miłość?
Czy można powstrzymać takie uczucie?
Czy tak naprawdę wiemy kiedy mam z nim doczynienia?
Czasami się cierpi, ale to część naszego skorzenia
Jednak lubię kochać bo to cudowne czucie

Czym jest miłość?
Dla mnie to słowo oznacza oddanie
Bo Olu Cię kocham i tak już zostanie
I nic na przeszkodzie mi nigdy nie stanie
By przerwać tą miłość znaczy oddanie

Opublikowano

Przepraszam Kochanie
Szepnę Ci do uszka
Od dziś znów będę
Potulna i ciepła jak poduszka


Przepraszam Kochanie
Wiem, byłam zła
Ale nadal chcę
Przy Tobie trwać


Przepraszam Kochanie
Za humory i złość
Ja wiem, ze miałeś
Mnie już dość...


Przepraszam Kochanie
Naprawię wszystko
Tylko na zawsze bądź
Przy mnie blisko...

Opublikowano

Jesteś jak deszcz,
Co żywi ziemię.
Jak źródło życia,
Co do szczęścia
prowadzi.
Dotknij mego serca,
co za Tobą tęskni.
Rozpal ognia żar
by ogrzać moje myśli.

Otwórz mi brame
Do swego serca
i zostań mym światłem.
Jesteś.

Tęsknie za Twoim ciepłym słowem...

Opublikowano

Lustro, Przyjaciółko.
Niezwykłe odbicie
W szklanej strukturze.
Nie zmącone
Zazdrości syndromem,
Naturalnie-Ja.

O! Piękności..
Ukaż mi prawde.
Ukradkiem zerknę
Ci w oczy.

Bez grama fałszu.
Urocze..

Miłości, Lustro!
Królowo Narcyzmu.
W idealnym ciele
Siedem
Ostrych
Oczu.

Cudna Morderczyni.
Odpocznijmy...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
    • @Starzec   Gdyby lato wiedziało, jak pięknie o nim piszesz, na pewno odwzajemniłoby uczucie bez wahania. :) 
    • @Berenika97 Tak i to nic dziwnego ;) @Starzec Oczywiście ;)
    • @Stary_Kredens   Świetne odwrócenie baśniowego motywu! Piękna i jednocześnie bardzo smutna metafora tego, jak izolacja i toksyczne relacje potrafią nas zmienić. Zmusza do refleksji.   Lecz w byciu wielką smoczycą Jest w sumie zaleta spora: Gdy inny gad cię rozzłości, Po prostu zjadasz potwora.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...