Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
anioły kurczą się w sobie
podwinąwszy skrzydła czekają
na królewską mądrość i godną dojrzałość


a oni analizując całkowity rozkład
na przeciw siebie z transparentem
zamienionym chwilowo na białą flagę
starają się być dystansem
w stosunkach okołomaterialnych
z poczuciem godności zamykają ostateczność

stado cytatów obejmują wzajemnością
zgarniając misami krew
podlewają ogień z pasją i przejęciem
trenując kondycję każdego wieczora
wszystko z siebie zrzucają

tak wygląda ich jedyna czynność
wspólna w osobnych domach
Opublikowano
anioły kurczą się w sobie
podwinąwszy skrzydła
czekają na godną dojrzałość


a oni analizując rozkład
na przeciw siebie z transparentem
zamienionym chwilowo na białą flagę
starają się być dystansem
w stosunkach okołomaterialnych
ich godność to kres ostateczności

stado cytatów obejmują wzajemnością
zgarniając misami krew
podlewają ogień z pasją i przejęciem
trenując kondycję każdego wieczora
wszystko z siebie zrzucają

tak wygląda wspólna czynność w osobnych domach

////////////\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

po mojemu nieco kosmetyki
wiem że nie masz nic przeciw
dlatego się podjąłem

bywaj
Opublikowano

Ewo, to O nich, dalsza część, bo tak ma weszły w pamieć ta anioły,i żal że taka wielka miłość miała takie liche zakończenie
pozdrawiam ciepło i HEkate-ż

Tomku, niemam nić za a nawet przeciw, bardzo ci dzięx, miło że czas poświecasz!
pozdrawiam ciepło!

le-malko, żebyś wiedziała jak biedne! szukają nowego domu!
pozdrawiam ciepłem dnia!

Jacku, miło mijak nie wiem co..ta krew to ta, co zalewa mózg,burzy się w żyłach i płonie w oczach i na policzkach
bardzo ci za komenatrz, pozdrawiam ciepło.

Michale, te anioły naprawdę som,lecz nawet one nie pomogły.
pozdrawiam ciepło

Smoku, tak, tak o separacji w dosłownym znaczeniu.
pozdrawiam ciepło, wiosennie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...