Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wtulona w oddech bezimienia,
płomieniem świecy roztańczona
trwa nieruchoma rzeźba z brązu,
zamyka w gotyk swe ramiona.

Pośród milczących świata granic
podszyte mchem łagodne kroki,
jaskółka odebrana nocy
i dana światu pod obłoki.

Jak piękna łania pochylona
nad kaskadami hymnów lotnych
unosi puchu święte słowa
odbite echem wielokrotnym.

Wiatr, który zwiewny welon muska,
niebieską czaszę w burzę zmienia,
pod oniemiałym lustrem nieba
zastygł w krysztale zapatrzenia.

Jakby twarz twoja na cokole
światłem witraża ożywiona,
ocieka dobrem rzeźba z brązu,
spływa modlitwą w twoich dłoniach.

Opublikowano

opiasane ładnie a ja dodam:

Bohaterowie Europy,
Majestatyczni na cokołach,
Pamiętam rondo: - "Nowy Świat",
A dziś rzeźba tam De Gaulle’a.

Historia nasza ma zakręty,
Swe piętno wszędzie nam zostawia.
Bohaterowie miejcie spokój
I niech was nikt nieodbrązawia.

Stoicie cicho w centrach miasta,
Słońce nagrzewa, wiatr dopieszcza.
Przypominajcie dawne dzieje,
Zostańcie weną
- przyszłego wieszcza

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Dzięki Jacek za miłe słowo.
Dobrze, że jest ktoś, kto pisze inaczej niż wszyscy na tym forum. Prosto powiedziane i lekko, przyjemnie się czyta twój wiersz. Podoba mi się nawiązanie przeszłości do teraźniejszości i przyszłości pod postaciami dawnych bohaterów i wieszczów. Tchnie także patriotyzmem...

Pozwól mi na kilka uwag. Wkradło się zachwianie rytmu w 4 wersie 1 zwrotki z powodu braku jednej sylaby. Może tak: A dzisiaj rzeźba...
Albo tak: Dzisiaj tam rzeźba... ( lepiej )

Podobnie ostatni wers - tam z kolei jedna sylaba za dużo. Ale ta sylaba "nadto" jest w drugiej cześci wersu - " przyszłego wieszcza". To gorzej, ale tu można trochę "oszukać" rytm ujmując ją w "zostańcie weną".
Może tak: Bądźcie weną...

A to wszystko z powodu średniówki. W tym dziewięciozgłoskowcu dzieli ona wers 5/4, stad moje uwagi.
Trzeci wers 1 zwrotki można sobie darować z powodu dźwięcznych zgłosek: m, ę, n. ( Acha, jeszcze jedno: - nie odbrązawia - chyba się nie mylę ). No i brak tytułu...

Pozdrawiam Piast

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Hej, hej, dotarłaś tu, miłe bardzo, że przeczytałaś i nie odtrąciłaś... :)))
Jacka, co ujął w komentarzu, zainspirowała rzeźba, ta prawdziwa, z kamienia lub brązu... Mnie natomiast rozmodlona siostra zakonna klęcząca w kościele w pewien letni, wietrzny poranek...
Pozdrawiam jak zawsze miło
Piast

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • na końcu  mają głupią minę  gdy nadszedł ich czas  eliminacji
    • @Natuskaa :) dziękuję     
    • @MigrenaJa mam skojarzenia z koncepcją miłości karmicznej.   To miłość z poprzednich wcieleń, którą musimy przepracować i dokończyć w życiu obecnym, gdyż pozostajemy, z jakichś powodów, w stanie nierównowagi. Jest bardzo intensywna emocjonalnie, ale nie zmierza do trwałego, szczęśliwego związku, gdyż jej celem jest kontynuacja lub zamknięcie czegoś, co rozpoczęło się w poprzednich cyklach życia. To są zazwyczaj relacje, które mają czegoś istotnego nauczyć. Wszystko, co się w nich wydarza, staje się lustrem, w którym należy dostrzec obszary wymagając uzdrowienia, zrozumienia, głębokich przemian. Niespełnienie to droga. I nawet, jeśli później każde z tych dwojga wyruszy już na własne ścieżki, karmiczne spotkanie nigdy w nim nie wygaśnie, nie zabliźni się.  
    • @marekg W tym wierszu jest bardzo dużo smutku i tęsknoty. Opowiada o trudnej miłości, w której obie strony rzucają w siebie kamieniami, zawodzi komunikacja. Noc też nie przynosi ukojenia, gdy zabiera się ze sobą do snu poranione myśli, niepokój. Tekst kończy się na tej skardze, nie wiadomo, co dalej, jak będzie dalej przebiegała relacja.   Ostatni dwuwers skojarzył mi się z wierszem H. Poświatowskiej - *** (nie potrafię inaczej)   Zacytuję fragmenty:   nie potrafię inaczej w środku ciała jest kot wygięty pragnieniem wołający o człowiecze ręce uspokajam go słowami kłamię (...) i nagle wszystkie zgięte paznokcie wbija we mnie głuchy ślepy kot   To jest ten moment, kiedy leżąc w samotności i mroku, człowiek aż cały kurczy się z rozpaczy, i to jest wręcz cielesne.   Natomiast kamienie z pierwszego dwuwersu przypomniały mi pewną przypowiastkę. Ludzie w relacji są jak kamienie wrzucone do jednego zamkniętego worka, którym potrząsa życie. I wiadomo, że muszą się w tej sytuacji o siebie obijać. To symbol różnych zranień, konfliktów, kryzysów, trudnych rozmówi, itd. Ale po latach, jeśli worek się otwiera, nie ma już zwykłych, kanciastych kamieni, tylko oszlifowane diamenty. O ile, oczywiście, dwoje ludzi przetrwa i zrozumie ten proces rozwoju w miłości.   Sądzę też, że mimo tymczasowego bólu, zawsze jest jakaś przyszłość, jakaś przestrzeń.
    • każdy pies zdobywa nasze uczucia a pogłaskany kładzie się przy naszej nodze
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...