Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Panu Nowackiemu, czy jak go tam zwą w rzeczywistości, za inspirację.


Adam wstał wcześnie rano z okropnym bólem głowy i z trudem doczłapał się do kuchni. W lodówce znalazł butelkę zimnego Żywca. Szybkim uderzeniem o kant stołu pozbył się kapsla i prawie jednym haustem opróżnił całą zawartość butelki. Ból złagodniał natychmiast i w tej samej chwili wróciła pamięć. Na samą myśl zrobiło mu się niedobrze. Pobiegł do łazienki, podniósł klapę od kibla i wyrzygał się. JESTEM SZMATĄ - pomyślał i zaczął płakać. Potem wstał, wskoczył do wanny, odkręcił kurek z zimną wodą i za wszelką cenę próbował zmyć z siebie cały brud wczorajszego dnia. Nie mógł nawet spojrzeć w lustro. Wstydził się samego siebie. JESTEM kurwa zwykłą SZMATĄ! Woda lała się strumieniami, a on wciąż płakał. Płakał i trzasł się cały i to wcale nie z zimna.

Adam od kilku lat mieszkał sam. Dwa pokoje, kuchnia , łazienka – klasyka. W pokoju materac, stojak pełen płyt, sterty książek rozrzucone po podłodze, popielniczka pełna petów, gitara. W drugim pokoju telewizor , kanapa,dwa fotele skórzane i lampa z Ikei. To wszystko. Dwa tygodnie temu rzucił robotę w piekarni. Człowiek powinien się szanować. Po prostu pewnego dnia nie przyszedł do pracy. Nikt się tym nawet nie zainteresował. Pomyśleli pewnie:Nie ten to kto inny. Adam od tej pory przestał być niewolnikiem i pragnął skoncentrować się tylko i wyłącznie na muzyce.
Tamtego feralnego dnia Adam obudził się stosunkowo dość późno. Jego kutas stał na baczność. Adam oblizał spierzchnięte usta, wepchnął rękę w bokserki i zaczął masować swojego ptaka. Jednak ta pozycja okazała się bardzo niewygodna, zrzucił więc pościel, zsunął bokserki, zamknął oczy, przypomniał sobie erotyczny sen, który przed sekundą się skończył i rytmicznie zaczął trzepać konia. Doszedł stosunkowo szybko, i ku swojemu zdziwieniu odbyło się bez wytrysku. Pieścił się jeszcze kilka sekund, marząc o kobiecie. Jakiejkolwiek. Pragnął znów związać się z dziewczyną na stałe.
Wstał, wziął prysznic poczym odgrzał sobie zupę. Kiedy zajadał się w najlepsze odgrzewaną pomidorówką spojrzał na kalendarz.
Kurwa, przecież dziś są moje urodziny!
Miał rację. Obchodził swoje trzydzieste urodziny i ogarnął go strach.. Wiedział bowiem, że nikt do niego nie zadzwoni z życzeniami, nikt nie zapyta: co słychać, jak zdrowie? Nie miał nikogo. Był jedynakiem, rodzice zmarli dawno temu, była żona od trzech lat nie dawała znaku życia a na przyjaciół nigdy nie było czasu. Początkowo wszystko wskazywało na to, że dzień, będzie podobny do wszystkich. Jak zwykle przeczytał kilka rozdziałów starej książki, którą znał już na pamięć i wcale nie dlatego , że ją uwielbiał. Po prostu nie stać go było na kupno nowej.
Dość! – wykrzyknął sam do siebie. Zerwał się z kanapy i pobiegł do łazienki. Stanął przed lustrem. Złapał maszynkę do golenia i zaczął usuwać trzydniowy zarost – Muszę zmienić swoje życie. Dziś są moje urodziny. Siedzę sam w domu, chleję browary, no przecież to żałosne jest kurwa.. Pójdę do Turka, poderwę jakąś babkę, strzelimy kilka drinków i będzie super. Sam nie wierzył w to co przed chwilą powiedział. Przerwał na moment golenie i zaczął się zastanawiać. A jeśli dam plamę?, Jeśli zapomniałem jak to się robi? Cholera, jak będzie chciała iść ze mną na chatę to co ja zrobię? Nie dam rady kurwa.
U Turka było mnóstwo pięknych kobiet. Sączyły drinki, paliły papierosy, uśmiechały się, co jakiś czas poprawiały fryzury. Czasem jedna z drugą wychodziły do kibla poprawić makijaż i takie tam babskie rzeczy. Adam jak przystało na trzydziestoletniego desperata zajął miejsce przy barze, zamówił zimnego Heinekena i paluszki oczywiście, bo paluszki do piwa najlepsze są. - Jeśli jakaś będzie miała na mnie ochotę to podejdzie.
Mijały cenne godziny, bar pustoszał i żadna nie miała ochoty podejść do przystojnego faceta w kraciastej , flanelowej koszuli wciśniętej w oryginalne, granatowe Levisy sześćset piątki. Adam tracił powoli nadzieję. Postanowił dopić ostatniego browara , wrócić do domu , zwalić gruchę i położyć się grzecznie spać.
- Samotny jeździec co? – rozległ się obcy głos. Adam odwrócił się i zobaczył
przystojnego , wysokiego faceta w skórze, który nie pytając się o zgodę usiadł obok na krześle. Jego długie, proste, zadbane włosy, opadały delikatnie na ramiona i miał taką delikatną cerę jak niemowlak Do kompletu, brakowało tylko elektrycznej gitary. Na zewnątrz stał pewnie jego mechaniczny rumak.
- A tobie co do tego? – miał ochotę odpowiedzieć Adam ale strach spowodował, że stać go było tylko na :
- I to we własne urodziny. Wyobrażasz to sobie?
- Sam? Przy barze? We własne urodziny?
- Dokładnie człowieku.
- Ja pierdole, jakie to żałosne.
Adam spuścił głowę.
- Nie przejmuj się – klepnął go w plecy nieznajomy – Zdarza się najlepszym. Wszystkiego najlepszego! - Stuknęli się butelkami i zaczęli rozmawiać. Okazało się, że lubią te same filmy, słuchają tej samej, rockowej muzyki. Wypili jeszcze po jednym i wtedy nieznajomy zapytał:
- Szukam człowieka do kapeli. Gitarzysty potrzebuję Nie znasz kogoś?
- Poważnie? Ja gram na gitarze i jestem wolny.
- A co grasz...?
Adam postanowił zaprezentować nieznajomemu swoje umiejętności. Weszli do mieszkania. Adam, zrzucił kurtkę w przedpokoju – Nagrałem nawet demówkę – wrzucił po drodze. Weszli do pokoju. Adam podłączył gitarę pod prąd i zaczął grać. Był już nieźle wstawiony ale mimo to, jego palce płynęły po gryfie jak papierowe żaglówki puszczane na wodzie a pokój zapełnił się delikatnym Jazzem.
Nieznajomy zbliżył się do jego ust i pocałował. Jego pocałunek był tylko muśnięciem warg ale niezwykle czułym i subtelnym. Adam przestał grać. Nikt od dawna go nie całował, zapomniał już jak smakują inne usta, a te smakowały cudownie. Nieznajomy pocałował go ponownie, i znów, i jeszcze raz. Serce zaczęło Adamowi mocniej bić a ilość wypitego alkoholu spowodował błogi nastrój. Spojrzeli na siebie. Nieznajomy łudząco przypominał gitarzystę Extreme. Na tyle łudząco, że Adam otrzeźwiał w jednej chwili.
- Dobra kolego – powiedział – Dość tej zabawy, chyba powinieneś już iść. Dzięki za
miłe towarzystwo, ale ja nie bawię się w takie rzeczy. Nieznajomy jednak wcale nie miał zamiaru iść i po chwili jego pięść wylądowała na twarzy Adama. Zabolało i to potwornie. Instynkt kazał Adamowi wstać i bronić się ale kolejny cios w brzuch odebrał mu chęci do walki. Ból był dwukrotnie większy. Potem kolejny cios, następny CIACH! PACH! i już było po wszystkim. Nieznajomy rzucił Adama na fotel, zdjął z niego spodnie, bokserki, swoją nogę wstawił po miedzy nogi Adama , gwałtownym ruchem rozszerzył je, splunął dwukrotnie na jego odbyt, rozpiął rozporek swoich spodni, poślinił sobie dłoń, nasmarował nią swojego kutasa i gwałtownie wszedł do środka. Adam nie poczuł bólu, nie czuł już nic choć powinien bo fiut nieznajomego miał chyba z dwadziescia centymetrów i był strasznie gruby. Pchnięcia były krótkie i szarpane. Zwieracze Adama zaciskały się i rozwierały na przemian a on płakał i nie były to bynajmniej łzy miłości. Trzasł się przerażony.

Woda leciała ciurkiem a on siedział w wannie, płakał, trząsł się cały i to wcale nie z zimna. JESTEM SZMATĄ!. Chciał zmyć z siebie cały brud wczorajszego dnia, zapomnieć o swoich trzydziestych urodzinach i bez kompleksów spojrzeć w lustro.
Nie prędko to nastąpi.

Opublikowano

"...za wszelką cenę próbował zmyć z siebie cały brud wczorajszego dnia."
To zdanie od razu wskazuje na gwałt, bo niemalze wszystkie kończą sie zmywaniem z ciała jakiegos irracjonalnego brudu. Myslę, ze byłloby lepiej gdyby je czyms zastąpic, lub chociaz jakos innaczej sformułowac.
Podoba mi sie język tekstu, podoba mi sie sylwetka bohatera, zycie które prowadzi, jazz, walenie konia, tylko Zywiec bym innym piwem zastapiła.

Szkoda ze mnie nie zaczepiaja przystojni gitarzysci z wielkimi kutasami.... :)

Opublikowano

butelki - niepotrzebne w 2 zdaniu.
i paluszki oczywiście, bo paluszki do piwa najlepsze są - co to za składnia i styl?

Cóż, zawisłeś gdzieś między swoimi, obecnymi już wcześniej motywami, a Krzyśkiem Rutkowskim. Nie umiem w tej chwili powiedzieć, czy to dobrze, czy nie.

Opublikowano

Moje pierwsze słowa po przeczytaniu tego tekstu to ,, o kurwa" , końcówka opowiadania mnie wstrząsnęła, mam namyśli gwałt faceta przez faceta. Panie Piotrze jak dla mnie, to pisze Pan rewelacyjnie. Jestem Pana kibicem:)
pozdrawiam:)

  • 3 miesiące temu...
Opublikowano

stosunkowo dość późno - no bez przesady.
Chociaż word na to słowo nie protestuje, zawsze zastanawiałem się, co ono oznacza; chodzi o słowo "poczym", zamiast "po czym" - proszę o wyjaśnienie.
Z książką, na którą nie stać, to przegięcie; w każdym mieście są biblioteki, w których można zarejestrować się za darmo albo za symboliczne 5 zł - na to też go nie stać?
Zawsze myslałem, że bohaterowie mówią do siebie tylko w telenowelach ("ach, jakże ja kocham Adama"; mówiąc poważnie - nie widziałem jeszcze chyba naprawdę porządnego filmu, w którym bohater mówiłby tak na chama całkiem do siebie); a już w książkach, gdzie swobodnie można opisać myśli bohatera bez konieczeności ich przezeń wypowiadania, to już dla mnie paranoja.
i paluszki oczywiście, bo paluszki do piwa najlepsze są - podobnie jak poprzednik, nie bardzo wiem, co to jest; czy moze inaczej - wiem, że w podobnej sytuacji sam bym być może tak pomyślał; jednak w tym tekście się to kompletnie nie komponuje, bo i z czym?
Jego długie, proste, zadbane włosy, opadały delikatnie na ramiona i miał taką delikatną cerę jak niemowlak - bardzo źle skomponowane zdanie.
Nagrałem nawet demówkę – wrzucił po drodze - komu wrzucił? Chyba "rzucił"?
Adam podłączył gitarę pod prąd - proszę mi powiedzieć, jak się podłącza gitarę pod prąd. Zaznaczam, że gitara elektryczna jest instrumentem, z którym jestem bardzo zaprzyjaźniony i nigdy jeszcze nie widziałem, żeby ktoś podłączał gitarę do prądu, ani nie słyszałem, żeby tak "skrótowo" mówił (a pracowałem w sklepie muzycznym).
Był już nieźle wstawiony ale mimo to, jego palce płynęły po gryfie jak papierowe żaglówki puszczane na wodzie - w pierwszej części jest jakaś niezrozumiała dla mnie interpunkcja; w drugiej nie pasuje mi metafora, ale to w sumie czysto subiektywne.
Jazzem - czemu wielka literą, przez szacunek dla tego (i owszem, zacnego) gatunku?


Reasumując - dla mnie jest to zwykła opowiastka napisana nieatrakcyjnym językiem, miejscami balansująca na granicy poprawności. Brak głębszego sensu i walorów artystycznych - jeśli tak miało być, to się udało. Jeśli w założeniu miała to być wartościowa literatura, a nie przecietne czytadło - to niestety zupełnie nie wyszło.

  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

W przeciwieństwie do Dory "mnie wstrząsneła" mało, powiem więcej. Nic a nic mną nie wstrząsneła.
Takich opowiadań jest dziesiątki w pornusowych czasopismach. Problem tkwi tylko w tym czy jest to początek kariery pisarza ( wiele osób filmu, literatury występowało lub pisało dla pornusów np. Sylwester Stallone czy nawet Madonna) czy też ...koniec. Bo dużo też z nich skonczyło w takim szlamie. Czas jest najlepszym sędzią.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...