Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

no nareszcie można powiedziec ze forum osiągnęło poziom onetu:
najbardziej podoba mi sie wizja oscara na temat "zwiąku partnerskiego" - "ja podaje wymagania które ty masz spełniać" :)) chiałbym zobaczyć jak wyglada taka "miłość"
(oscar - w zeszłym tygodniu "okazywałam przywiazanie" aż 7 razy podczas gdy ty tylko 5, musisz odrobic braki, albo odbiję sobie to na "podtrzymywaniu realcji z rodziną" )
;)

  • Odpowiedzi 108
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Okres to właśnie jest powód. Fizjologii nikt sobie nie wybiera. PMS to zaburzenie hormonalne, na które nie ma się wpływu. Niestety.
[quote]Kolejną rzeczą jest ogólenie pojęty szacunek do partnera - jeżeli uważasz, że wszyscy faceci to świnie i można ich traktować z góry/jak dzieci/jak zabawki/na pokaz dla koleżanek (wszystko z autopsji), to nie marnuj ich, ani swojego czasu, tylko zostań lesbą (nie mam na myśli lesbijki, mam na myśli lesbę), albo "idź do klasztoru".
Oczywiście, zgadzam sie. To samo dotyczy facetów - jeśli uważają kobiety za obiekt seksualny, idiotkę, na pokaz dla kolegów - niech sobie darują.
[quote]Czasem zdarza się też, że kobieta się znudzi, bo wszędzie jej pełno (przykre, ale prawdziwe, miłość nie trwa wiecznie, tylko ci debile, poeci takie bzdury piszą), tak więc kobieto, pamiętaj, że niekoniecznie musisz towarzyszyć swojemu mężczyźnie na każdym kroku (np kiedy jedzie po wyniki z egzaminu i dowiaduje się, że oblał, bo lepiej jak sobie wtedy pożartuje z kumplami, niż ma siedzieć z tobą, głaskany po główce, bo on takie biedactwo i wyglądać jak ostatnia ofiara losu na oczach połowy wydziału, bo wtedy ma po prostu ochote ci jebnąć) - będzie miał ciebie w końcu dość.
Jasne. Ty też nie miej pretensji, jeśli ona pójdzie na imprezę z kumpelkami bo będzie chciała pogadać o nowym modelu wibratora lub poezji Sylvii Plath, lub po prost wypłakać się przed kimś, kto ją zrozumie. I nie miej pretensji, jeśli wróci nad ranem w stanie wskazującym.
[quote] Jeżeli natomiast decydujesz się, kobieto, rozpocząc z facetem współżycie, to miej też na uwadze, że on nie kamień, swoje potrzeby ma, frustruje się łatwo, a 3 miesiące okresu, bólu głowy i złego nastroju tudzież "otchłani rozpaczy" raczej nie uczynią cię atrakcyjniejszą od dziewczyny z sąsiedztwa.
Aha. Zobaczymy co będzie, gdy z powodu frustracji/ stresu/ problemów zdrowotnych/choroby w rodzinie przydarzy Ci się okres impotencji. Tak tak, teraz to może wydawać się niemożliwe, ale zdarza sie. Przecież nie będziesz miał chyba nic przeciwko temu, żeby rozładować się z przystojnym instruktorem fitness?...
[quote] Naucz się też, kobieto rozmawiać o czymś innym niż twoje studia/twoja rodzina/twój ulubiony, durny serial. Jeżeli natomiast spłynie na ciebie niesamowita łaska i facet pożyczy ci jakieś dzieło Oscara Wilde'a, to uszanuj dar, przeczytaj w ciągu tygodnia i oddaj, a nie, kurwa, trzymaj już pół roku!!! Mógłbym jeszcze długo wymieniać, ale nie chcę tutaj kreować swojego wizerunku jako skrajnego mizogenika.
A ty, mężczyzno, naucz się słuchać. I rozmawiać nie tylko na tematy, któe ciebie interesują, ale również na te, które interesują mnie. I przestań szukać ideałów. Jeśli twoja konbieta ma stanowić krzyżówkę gwiazdki porno z Einsteinem to raczej trudno będzie ci znaleźć. Może trzeba złagodzić kryteria i podjąć decyzję co jest naprawdę ważne, a co jest tylko dodatkiem. Bo póki co to każdy z Was zdaje się być chodzącym ideałem - piękny, mądry, inteligentny, opiekuńczy, tolerancyjny i nie wiem co jeszcze,. Zacznijcie od siebie. Poza tym: pisze się :"mizogynik" Od gyne - kobieta, nie od genu.
[quote]A dlaczego kobiety mnie rzucają? Nie wiem, ale pewnie jakieś pojebane są, w każdym razie zawsze było to jakoś tchórzliwie (żadna nie powiedziałą wprost, zazwyczaj przypominało to jakąs zgadywankę, albo teleturniej, zazwyczaj przy spazmach histerii (bo to przeciez tragedia, ale tak musi być) - moim zdaniem nieuzasadniona, bo żadnej nie powiedziałem szczerze, co ja o tym myślę, nie przebierając w słowach. A i raz też paniusią napisała mi to na bilecie do kina, kiedy czekaliśmy na seans (zmarnowałęm wieczór i kasę), nawet pamiętam film - "Wstręt" Polańskiego.

Skutkiem wyżej wymienionych doświadczeń, zostałem cynicznym draniem i wcale się z tym nie kryję, co oczywiście niektórym kobietom się nawet bardzo podoba, ale od razu spycha mnie do tkzw "Friend Zone", bo one tak naprawde wolą tych cwierć-romantycznych frajerów, których mogą rolować na prawo i lewo jak tylko chcą.
A moze po prostu wyczuwają, że traktujesz je jak wrogów publicznych nr 1, uwazasz je za idiotki, masz wygórowane wymagania a z siebie dajesz niewiele?... Jeśli chodzi o ćwierć-romantycznych frajerów - ciekawe, jakie sa Twoje wyznaczniki tego typu? Bo wiesz, chamstwa czy cynizmu to na codzień jest mnóstwo i w zwiazku już go nie potrzeba. Stad cynik bywa zabawny ale nie jako partner. Bo w końcu związki opierają sie na obopólnym zaufaniu. Przynajmniej te, które maja szanse przetrwać. I nikomu normalnemu nie będzie się chciało płacić za twoje złe wybory w przeszłosci.
Opublikowano

Maćku, równie dobrze można tak: chciałabym zrozumieć mężczyznę;

Nie chodzi o to, by wieszać psy raz na jednej płci, raz na drugiej; jesteśmi różni /nie tylko pod względem anatomicznym/ i to jest fakt niezaprzeczalny.
W Sylwestra poszliśmy sobie ze znajomymi na spektakl "Jaskiniowcy" E.Kamińskim w roli głównej i jedynej /oparty na-nomen omen- książce Johna Gray'a "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Venus"/-warto było, świetnie widać różnice!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Okres to właśnie jest powód. Fizjologii nikt sobie nie wybiera. PMS to zaburzenie hormonalne, na które nie ma się wpływu. Niestety.
[quote]Kolejną rzeczą jest ogólenie pojęty szacunek do partnera - jeżeli uważasz, że wszyscy faceci to świnie i można ich traktować z góry/jak dzieci/jak zabawki/na pokaz dla koleżanek (wszystko z autopsji), to nie marnuj ich, ani swojego czasu, tylko zostań lesbą (nie mam na myśli lesbijki, mam na myśli lesbę), albo "idź do klasztoru".
Oczywiście, zgadzam sie. To samo dotyczy facetów - jeśli uważają kobiety za obiekt seksualny, idiotkę, na pokaz dla kolegów - niech sobie darują.
[quote]Czasem zdarza się też, że kobieta się znudzi, bo wszędzie jej pełno (przykre, ale prawdziwe, miłość nie trwa wiecznie, tylko ci debile, poeci takie bzdury piszą), tak więc kobieto, pamiętaj, że niekoniecznie musisz towarzyszyć swojemu mężczyźnie na każdym kroku (np kiedy jedzie po wyniki z egzaminu i dowiaduje się, że oblał, bo lepiej jak sobie wtedy pożartuje z kumplami, niż ma siedzieć z tobą, głaskany po główce, bo on takie biedactwo i wyglądać jak ostatnia ofiara losu na oczach połowy wydziału, bo wtedy ma po prostu ochote ci jebnąć) - będzie miał ciebie w końcu dość.
Jasne. Ty też nie miej pretensji, jeśli ona pójdzie na imprezę z kumpelkami bo będzie chciała pogadać o nowym modelu wibratora lub poezji Sylvii Plath, lub po prost wypłakać się przed kimś, kto ją zrozumie. I nie miej pretensji, jeśli wróci nad ranem w stanie wskazującym.
[quote] Jeżeli natomiast decydujesz się, kobieto, rozpocząc z facetem współżycie, to miej też na uwadze, że on nie kamień, swoje potrzeby ma, frustruje się łatwo, a 3 miesiące okresu, bólu głowy i złego nastroju tudzież "otchłani rozpaczy" raczej nie uczynią cię atrakcyjniejszą od dziewczyny z sąsiedztwa.
Aha. Zobaczymy co będzie, gdy z powodu frustracji/ stresu/ problemów zdrowotnych/choroby w rodzinie przydarzy Ci się okres impotencji. Tak tak, teraz to może wydawać się niemożliwe, ale zdarza sie. Przecież nie będziesz miał chyba nic przeciwko temu, żeby rozładować się z przystojnym instruktorem fitness?...
[quote] Naucz się też, kobieto rozmawiać o czymś innym niż twoje studia/twoja rodzina/twój ulubiony, durny serial. Jeżeli natomiast spłynie na ciebie niesamowita łaska i facet pożyczy ci jakieś dzieło Oscara Wilde'a, to uszanuj dar, przeczytaj w ciągu tygodnia i oddaj, a nie, kurwa, trzymaj już pół roku!!! Mógłbym jeszcze długo wymieniać, ale nie chcę tutaj kreować swojego wizerunku jako skrajnego mizogenika.
A ty, mężczyzno, naucz się słuchać. I rozmawiać nie tylko na tematy, któe ciebie interesują, ale również na te, które interesują mnie. I przestań szukać ideałów. Jeśli twoja konbieta ma stanowić krzyżówkę gwiazdki porno z Einsteinem to raczej trudno będzie ci znaleźć. Może trzeba złagodzić kryteria i podjąć decyzję co jest naprawdę ważne, a co jest tylko dodatkiem. Bo póki co to każdy z Was zdaje się być chodzącym ideałem - piękny, mądry, inteligentny, opiekuńczy, tolerancyjny i nie wiem co jeszcze,. Zacznijcie od siebie. Poza tym: pisze się :"mizogynik" Od gyne - kobieta, nie od genu.
[quote]A dlaczego kobiety mnie rzucają? Nie wiem, ale pewnie jakieś pojebane są, w każdym razie zawsze było to jakoś tchórzliwie (żadna nie powiedziałą wprost, zazwyczaj przypominało to jakąs zgadywankę, albo teleturniej, zazwyczaj przy spazmach histerii (bo to przeciez tragedia, ale tak musi być) - moim zdaniem nieuzasadniona, bo żadnej nie powiedziałem szczerze, co ja o tym myślę, nie przebierając w słowach. A i raz też paniusią napisała mi to na bilecie do kina, kiedy czekaliśmy na seans (zmarnowałęm wieczór i kasę), nawet pamiętam film - "Wstręt" Polańskiego.

Skutkiem wyżej wymienionych doświadczeń, zostałem cynicznym draniem i wcale się z tym nie kryję, co oczywiście niektórym kobietom się nawet bardzo podoba, ale od razu spycha mnie do tkzw "Friend Zone", bo one tak naprawde wolą tych cwierć-romantycznych frajerów, których mogą rolować na prawo i lewo jak tylko chcą.
A moze po prostu wyczuwają, że traktujesz je jak wrogów publicznych nr 1, uwazasz je za idiotki, masz wygórowane wymagania a z siebie dajesz niewiele?... Jeśli chodzi o ćwierć-romantycznych frajerów - ciekawe, jakie sa Twoje wyznaczniki tego typu? Bo wiesz, chamstwa czy cynizmu to na codzień jest mnóstwo i w zwiazku już go nie potrzeba. Stad cynik bywa zabawny ale nie jako partner. Bo w końcu związki opierają sie na obopólnym zaufaniu. Przynajmniej te, które maja szanse przetrwać. I nikomu normalnemu nie będzie się chciało płacić za twoje złe wybory w przeszłosci.

widzisz, jasiu atakuje kobiety ktore znal, a ty atakujesz jasia, chociaz go nie znasz i nie masz zielonego pojecia jaki byl w zwiazku tylko, jak sadze, przenosisz na niego cechy kolkow z ktorymi sama sypialas, albo oceniasz jego postepowanie na podstawie tej wypowiedzi, nie asocjując najwyraźniej faktu, ze jego poglad jest dzisiejszy i wynikl wlasnie z "porazek innego podejścia" do tematu.
poza tym, to nie jest sad na konkretnej osobie, a Ty chyba wzielas to wszystko do siebie.

nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.

jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?

w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.

a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wymień choćby jeden/ideał/; nikt nie jest idealny, nawet ja /hahaha/

slowo ideal jako takie to abstrakt, joaxii najpewniej miala na mysli kogoś, osobe akceptowalna na wielu poziomach, ale to i tak bezsensowna wypowiedz, wiec nie bede jej bronil.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wymień choćby jeden/ideał/; nikt nie jest idealny, nawet ja /hahaha/
hehe :) każda prawda jest odwoływalna, ale na aktualnym etapie poznania uważam że ideały istnieją :)) - nie będę argumentował :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wiem, Oskarku, co lub kogo miała na myśli joaxii.
Pisząc, że nie jestem ideałem, nie brałam pod uwagę braku intelektu-choć nigdy dość, jeżeli chciałoby się go rozwijać /wrrr, skromność/
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, jasiu pisał ogólnie, i ja też. i nie atakuję jasia tylko jego poglądy co najwyżej.
Co do kołków z którymi sypiałam - daruj sobie, nie ja rozpaczam, że mnie ktoś puścił kantem. Rozmawiam na temat jego wypowiedzi, nie piszę, jaki jest. on pisze o kobietach, ja o mężczyznach. Gdzie jest różnica?...

[quote]nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.
a więc- znalazł jedną, dwie, pięć idiotek i zaraz każda następna jest idiotką? Jasia wypowiedź jest w całości generalizowaniem. Mówiąc w drugiej osobie zwraca się do domniemanego czytelnika. No chyba, że pisze powieść na forum albo spodziewa się, że jego była będzie to czytać, ale wtedy mógł zaznaczyć to w tekście.

[quote]jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?
Ani łądna, ani brzydka, ani mądra, ani głupia. Przeciętna. Za to wy, panowie, najwyraźniej jestescie idealni. Poza tym: piękno leży w oku patrzącego.

[quote]w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.
czy jasiu nie potrafi sam powiedzieć o co mu chodziło? występujesz w roli jego adwokata? I jeszcze jedno: nigdy nie wyładowałeś swoich frustracji na kimś innym?...

[quote]a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Tu mnie masz :) naleciałość z angielskiego. Jednak bliżej gynii do ginii niż genii do ginii, choćby ze względu na etymologię.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W sumie nie chodziło mi o pocieszanie. ale dziekuje:) "przykro" mialo sie odnosic do waszych historii.

Jestes bardzo wyjątkowy rodzajem kobiety, ktora dostrzega i smieje sie z irracjonalnosci postepowania swojej plci:). Bardzo plusujesz za to - wsrod takich kobiet miewalem super kumpli, przyjaciół, raz nawet kochanke (jedyna, ktora kumplem mi zostala po dzis dzien - jest superasna:))

pozdrawiam


ja wiem ze nie chodzilo ci o pocieszenie nie wiem jak ty ale ja w swej wypowiedzi nie znalazlam niczego co by na to wskazywalo.

pozdrawiam serdecznie i dziekuje rowniez za mile slowa do mnie kierowane .
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, jasiu pisał ogólnie, i ja też. i nie atakuję jasia tylko jego poglądy co najwyżej.
Co do kołków z którymi sypiałam - daruj sobie, nie ja rozpaczam, że mnie ktoś puścił kantem. Rozmawiam na temat jego wypowiedzi, nie piszę, jaki jest. on pisze o kobietach, ja o mężczyznach. Gdzie jest różnica?...

[quote]nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.
a więc- znalazł jedną, dwie, pięć idiotek i zaraz każda następna jest idiotką? Jasia wypowiedź jest w całości generalizowaniem. Mówiąc w drugiej osobie zwraca się do domniemanego czytelnika. No chyba, że pisze powieść na forum albo spodziewa się, że jego była będzie to czytać, ale wtedy mógł zaznaczyć to w tekście.

[quote]jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?
Ani łądna, ani brzydka, ani mądra, ani głupia. Przeciętna. Za to wy, panowie, najwyraźniej jestescie idealni. Poza tym: piękno leży w oku patrzącego.

[quote]w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.
czy jasiu nie potrafi sam powiedzieć o co mu chodziło? występujesz w roli jego adwokata? I jeszcze jedno: nigdy nie wyładowałeś swoich frustracji na kimś innym?...

[quote]a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Tu mnie masz :) naleciałość z angielskiego. Jednak bliżej gynii do ginii niż genii do ginii, choćby ze względu na etymologię.

1. Nie, nie pisałaś ogólnie. Spójrz sobie na zaimki osobowe, forme wypowiedzi własnej. Dalej: ja wcale nie mam pretensji ze spalas z kolkami, tylko o to, że przerzucasz swoją ich ocene na zachowanie jasia. Ja, ani jasiu, nie spekulujemy nad Twoim zachowaniem w stosunku do facetow, gdyż Cię nie znamy, a o kolkach w Twoim łóżku, piszemy tylko dodając odpowiednie epitety do zachowań jakie im sama przypisałaś.

2. Nie jest generalizowaniem, bo pisze o przykładach. Zobacz, ze pisze ze z autopsji.
do czego się odnosi ze kazda nastepna ma byc taka? dorobilas to na drutach.

3. najwyrazniej? po czym wnosisz ze tak jest? jakieś cytaty? tak sobie tylko chcesz powrzucać nam od narcystycznych typków? szalenie inteligentne

4. A co za różnica kto odpiera ataki? Boisz się moich reakcji a jasia nie? tekst jak z podstawówki. To jest forum otwarte - kazdy moze zabrac glos w kazdej dyskusji. A może potrzebujesz jakiegos inkubatora?

5. No tak, byłaś bliżej prawdy myląc się.

wiadomo ze punkty odnosza się do kolejnych quotow. pozdrawiam.
Opublikowano

Droga Joaxii!

Nie wiem gdzie podziałaś okulary, ale lepiej je odszukaj. Ja nie pisałem ogólnie, pisałem jak najbardziej konkretnie, o czym świadczy fakt iż opierałem całą wypowiedź na konkretnych przypadkach (nawet można ją odnieść do konkretnej adresatki). Piszesz, że nie atakujesz mnie. To ciekawe, całą twoja wypowiedź jest w drugiej osobie, jakby wprost skierowana do mnie (no w końcu mnie cytujesz), w dodatku zupełnie błędnie zakładasz jakieś bzdury np to, że miałbym do kobiety pretensje, że poszła na imprezę i wróciła pijana. Nie mam pojęcia skąd ci się to bierze.

Co do okresu impotencji, to może i się kiedyś przydarzy - podobno wszystko jest możlie, ale zwróć uwagę, że ja w swoim przykładzie nie podawałem przyczyn (bo ich nie było), co innego uzasadniona impotencja, co innego oziębłość.

Nie traktuję kobiet jak wrogów publicznych numer 1, ani nawet 2, ani 3 - to również nie wiem skąd ci się wzięło, tymbardziej, że nie miałaś okazji mnie poznać nawet. Bycie cynicznym, wcale nie oznacza, że dla kobiet jest się niemiłym. Stawiasz cynizm na równi z chamstwem i niemal mi je zarzucasz, to też błąd, bo czuję się w obowiązku zademonstrować ci różnicę, ale to nieco niżej. W dodatku nie wiem, czemu zakładasz, że nie można obdarzyc zaufaniem cynika, to słowo nie jest synonimem kłamcy.

Jeżeli zaś chodzi o wymagania wobec kobiet, to może ci się to wydać dziwne, ale kiedyś były one niemal zerowe, ale już kilka przedstawicielek płci żeńskiej postarało się aby wzrosły. Nie wspominając już o tym, że to działą w obydwie strony - jak powiedziałą moja koleżanka, płeć nie gra tutaj roli, po rozstaniu się z drugą połową wymagania zawsze rosną o 200%.

Wracając do kwesti okresu, wciaż nie uważam, że okres jest powodem, żeby komuś uprzykrzać życie i psuć nastrój. Ja jestem w stanie zrozumieć, że kobieta jest rozdrażniona, źle się czuje itp, ale to wcale nie daje jej prawa, żeby znęcać się nade mną, być niemiłą. Znam wiele kobiet, które bardzo ciężko przechodzą miesiączki (nie będę używał terminu PMS bo jest on oparty na dość wątłym gruncie naukowym), ale jakoś nie okazują wtedy niechęci całemu swiatu, nie robią ludziom przykrości i nie traktują ich jak służących. Natomiast najwyraźniej są takie kobiety, które traktuja okres jako usprawiedliwienie na wszystko i zapewne jest to spowodowane faktem, iż w społeczeństwie panuje przeświadczenie, że kobieta w trakcie. czy przed okresem ma prawo do takich zachować.

A teraz dorga Joaxii obiecana demonstracja:
Dla określenia kobiet, o których wspomniałem użyłaś wyrazu "idiotki", który to nie pojawił się ani razu w mojej wypowiedzi. Czytając co napisałaś, jestem pełen zrozumienia dla twojego identyfikowania się z nimi. Dorzucę nawet wierszyk okolicznościowy specjalnie dla ciebie, autorstwa współczesnego poety Piotra Macierzyńskiego:

XXX

podobno 20% Polaków
nie rozumie tego co czyta

chuj z nimi

Mam nadzieję, że jesteś już wystarczająco oświecona. Jeżeli nie, to dodam, że kupno dodatkowej żarówki nie pomoże, ale zdaje się, że Oscar ma jeszcze jakieś drewniane klocki z dzieciństwa, wiesz takie zwykłe i niekolorowe, więc biorąc pod uwagę, że jesteś przeciętna, to będą w sam raz i może po kliku latach zabawy zrozumiesz paralelę.

A teraz zadaj sobie pytanie, czy fakt, że mam okres/boli mnie głowa/ żoładek/pokłociłem się z rodzicami w jakikolwiek sposób mnie usprawiedliwia?

Pozdrawiam z wyrazami uszanowania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W sumie nie chodziło mi o pocieszanie. ale dziekuje:) "przykro" mialo sie odnosic do waszych historii.

Jestes bardzo wyjątkowy rodzajem kobiety, ktora dostrzega i smieje sie z irracjonalnosci postepowania swojej plci:). Bardzo plusujesz za to - wsrod takich kobiet miewalem super kumpli, przyjaciół, raz nawet kochanke (jedyna, ktora kumplem mi zostala po dzis dzien - jest superasna:))

pozdrawiam

Oscarze- ja wiem ze nie chodzilo ci o pocieszanie, w zwiazku z czym w swej wypowiedzi nie znalazlam nic co by na to wskazywalo nie wiem moze slepa jestem :)

pozdrawiam serdecznie i dziekuje za mile slowa w stosunku do mnie .
Opublikowano

ale żeśoscar dojebał tym wątkiem - takich bzdur to już dawno nie czytałem - a miałem was obu za inteligentnych, rozumiem jeszcze że Cie laska rzuciła to możesz mieć klimaty samobójcze, ale to co zrobił z siebie jasiu to już masakra - jak mam teraz poważnie podchodzić do słow człowieka który pisze takie idotyzmy??
rozumiem że watek jest blogowy ale bez przesady :/

Opublikowano

i sory ze sie wpieprzam z włąsnymi opiniami, ale skoro juz postanowiliście sie pouzewnętrzaniać na forum to chyba mozna napisac co sie o tym myśli: żenada, w dodatku szkodliwa - bo jak juz mowilem teraz moga sie pojawic problemy z oddzieleniem was od waszych wypowiedzi... bo ja teraz na hasło "jasiu zły" bedę widzial tekst pt.:

"Wracając do kwesti okresu, wciaż nie uważam, że okres jest powodem, żeby komuś uprzykrzać życie i psuć nastrój. Ja jestem w stanie zrozumieć, że kobieta jest rozdrażniona, źle się czuje itp, ale to wcale nie daje jej prawa, żeby znęcać się nade mną, być niemiłą"

no śmiech przez łzy :)))

jak sie jasiu nad tobą znęcała to musisz to zgłosić do odpowiednich organów
nie no ja rozumiem że po takich przezyciach mozna mieć żal do kobiet, ale dorabianie do tego tak chorych ideologi to już chyba przesada ??

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


rzecz w tym że ja z racji pewnego braku zaangażowania w tą sprawę mam dystans jak najbardziej odpowiedni... uśmiech uśmiechem, ale nie wygląda to dobrze (to bardzo zły nawyk przerzucać własne wady na innych - ale to nie moja sprawa, wiec nie brnę w temat :) )
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Mamuty 

       

      Miasto w śnie pogrążone, ciszą przykład daje, 

      Bryza morska co chwila puka w stare okna, 

      Ciepła zaś, nie tak mroźna, gwizdem tylko podła, 

      Rano tam takie słońce, człowiek z chęcią wstaje, 

       

      Tej nocy, na werandzie, siedział stary Klimient, 

      W gwiazdy wpatrzony, tęsknie, przeżywał dawne chwile, 

      I w ciszy by przeżywał, nasz ten Klim, ten dzielny, 

      Bo wtem, ktoś bliski, pewien, usiadł przy marszałku. 

       

      Katia: 

      Czemuś jeszcze nie zasnął, mój Klimie kochany, 

      Gwiazdy co są dalekie, nie znają przyszłości 

      Patrzysz w nie tak uparcie, jakbyś szukał drogi, 

      Może świt, co nadejdzie, troski twe rozproszy, 

      Wierzę, że słońce rano lęk w sercu uciszy, 

      Pójdź już spocząć mój miły, nic już nie wymyślisz. 

       

      Klim:  

      Pozwól mi tutaj zostać, żono, moja miła 

      Tu, na starym fotelu, czas jakby się wstrzymał, 

      Wstać on mi nie pozwala, a sam nie chcę odejść, 

      Czy pamiętasz ten wieczór, gdyśmy się poznali? 

      A może zaś dzień to był, ja już nie pamiętam, 

      Suknię, jakże przepiękną, miałaś tam niebieską. 

       

      Katia: 

      Pamiętam suknię moją, błękit nieba skradła, 

      Lecz czy to był dzień, nie mam już pojęcia 

      Zbyt wiele zim przebrzmiało, zbyt wiele jesieni, 

      By czas jakkolwiek jasny oraz nam zostawił 

      Wszystko, co było wtedy, dziś to mgłą się staje 

      Co oczy nam przesłania, a serce wciąż mami. 

       

      Klim: 

      Leczy czyż to nie jest lepsze niż pusta nadzieja? 

      Choć te dni tak odległe, wciąż w nich przebywam 

      Wiem dobrze, że ta pamięć, duszę mą zatruwa, 

      Zaś tylko tej truciźnie życie swe przedłużam. 

      Dziś słońce mnie nie grzeje, tylko w oczy razi, 

      A jutro jest jak obraz, co barw nie posiada. 

       

      Katia: 

      Ta trucizna, co mówisz, powoli cię niszczy, 

      Co kradnie siły twe, co w tobie pozostały, 

      Dla duchów tylko żyjesz, sam duchem się stajesz, 

      I tracisz rządy nad tym, co nadal prawdziwe, 

      Dzień następny ominiesz, jak przeszkodę wielką, 

      Chcąc chyba? Przecież życia nigdy nie ominiesz. 

       

      Klim: 

      Nie omijam ja życia, lecz patrzę nań z góry, 

      Gdy świat ten uśpił swe małe, jak ważne pragnienia, 

      W tych domach, co jak groby, śnią teraz o jutrze, 

      Zaś każde jutro w niebyt poprzedni dzień spycha 

      Po co tak żyć, gdy wiesz, że wszystko zapomnisz 

      Co wczoraj kochałaś, dziś obcym jest to dla nich. 

       

      Każdy swe własne ciało jak relikwię niesie 

      Umysłem, wyobraźnią, gonią dzień następny. 

      Bo gdyby myśl swą chcieli trzymać tuż za sobą, 

      Ujrzeliby tych wszystkich, co im drogę kładli 

      Których już porzucili w tej mrocznej otchłani, 

      Może właśnie dlatego zmarłych ludzi wolę? 

       

      Katia: 

      Więc cóż obserwatorze! Choć o nas wspominasz 

      Patrzysz z góry na innych, co dziś żyją jutrem. 

      Za długo w tym fotelu w gwiazdy wzrok swój wbijasz 

      I myślisz, żeś jest jedną, co na świat tak patrzy 

      Daj spokój tymże ludziom - przecież pamiętają 

      A jak nie – to są młodzi. Cóż o nich wiesz, Klimie? 

       

      Gdy tęsknota cię brała, tak mi się zdawało, 

      Że chcesz tylko wspominać, że ulżę ci żalem, 

      Lecz tyś wpadł w jakąś pętlę, na nic to nie baczysz  

      Zamiast o nas – o ludziach i czasie coś mówisz. 

      Powiedz, Klimie mój drogi czy czas ludzi zmienia? 

      Czy to ludzie czas psują, to w mroku się gubiąc? 

       

      Mówisz, że zmarłych wolisz? Ciekawe to, Klimie, 

      Wszak ja, Twoja żona, to z grobem nie pogadasz, 

      Gdy zaś życie ich gasło, pewnie dobrze znali 

      Ile spraw niezałatwień na świecie zostawią. 

      Więc każdy z nich by oddał, wszystkie twoje myśli, 

      Za jedną chwilę życia, którą teraz trwonisz. 

       

      Klim: 

      Młodość jest tylko maską, co skrywa niepamięć, 

      Biegną, nie wiedząc jeszcze, że droga jest kołem, 

      Czas nikogo nie zmienia, on tylko obnaża, 

      To, co w człowieku gniło, gdy był jeszcze dzieckiem. 

      Ludzie psują czas, Katio, to chcą g oszukać, 

      Kradnąc mu każdą chwilę, jakby była łupem. 

       

      Czymże jest owa chwila, o której coś mówisz, 

      Błyskiem, co ledwo błyśnie, już w mroku się topi. 

      Zmarli, których tu bronisz, niczego nie pragną, 

      To ty pragniesz ich głosem moją ciszę zburzyć. 

      Wolę trwać przy tym trupie, co był kiedyś słońcem, 

      Niż gonić za motylem, co żyje dzień jeden. 

       

      Masz rację, moja Katio, marnie ten czas trwonię, 

      Lecz spójrz na moje nogi, spójrz na moje dłonie, 

      One już nie chcą służyć jutrzejszym porankom, 

      Są jak ta stara woda w zapomnianym dzbanku. 

      Nie szukaj we mnie ognia, co świat te odmieni, 

      Jam jest tylko tym cieniem, co trzyma się ziemi. 

       

      Katia:  

      Młodość to tylko głód, co prawdy nie zna jeszcze, 

      Więc bierze, co napotka, by nasycić chwilę. 

      Ja też czuję ten ciężar, w moich starych dłoniach, 

      Lecz woda w tym dzbanku, wciąż smakuje tak samo. 

      Więc wypij ją mój kochany, póki jeszcze możesz, 

      Wszakże ten dom jest dla nas, nie dla dawnych duchów. 

       

      Pędzą w dzień to następny, śmiało gonią jutro, 

      Nie znają zaś ciężaru, więc nie jest im smutno, 

      Bo błędy omijają, więc żalu nie znają 

      I często na cud Boży, liczą i czekają, 

      Zatem czego wymagasz, by służyli idei? 

      Jak to strach - przyszłość, w celi dusznej więzi 

       

      My żyjemy, dla świata, nie dla własnej woli, 

      Choć ta okrutna prawda, tak bardzo nas boli 

      Musimy drogę wskazać, by pewniej ruszyli 

      Lecz w tej walce odwiecznej, wszyscyśmy zbłądzili, 

      Oni giną bez celu, my - w sędziów przebrani, 

      Zamiast dłoń im podać, trwamy wciąż niechciani. 

       

      Klim:  

      Nie kładź dłoni pod stopy, niech kamień porani, 

      Dom z piasku beztroski przy stałym wietrze runie. 

      Bez smaku swej porażki - jak zwycięstwo poznać? 

      Zostaną tylko cieniem, ślepi blaskiem klęski 

      Niegotowi być szańcem, innych panów przyszłych. 

      Świata krwi i zmęczenia, jaką mądrość zmieni? 

       

      Katia: 

      Już ja rady nie daje, mężu mój kochany! 

      Ależ tak pięknie mówisz, jakbyś dzieło tworzył, 

      Dużo słów wokół krąży, a mało polotu. 

      Bo przecież wilk młode, uczy na swą modłę, 

      A tygrys po tygrysie, królem tajgi będzie, 

      A więc człowiek człowieka? Wrogiem pozostanie. 

       

      Już sama jak Ty teraz, dziwną mową mówię, 

      Proste to lekcje głoszę, starzy mnie nauczali. 

      Co noga się potknie, nie łam jej zawczasu, 

      Bo wczoraj jakiś wypadek, dziś ciebie napotka. 

      A te miasta największe? Jakby walczyć musieli, 

      Zamiast miast, nory małe, jak myszki ukryci. 

       

      Sama siebie pytam i ciebie zaś pytam: 

      Na cóż te filozofie, nad prostą tak prawdę? 

       

      Klim: 

      Próżno im ścieżkę mościć, gdy łakną bezdroży, 

      Bo za carów nas mają, do buntu zmuszeni. 

      Nasza opieka jest jak łańcuchy najsroższe, 

      Co zerwać je potrzeba, by poczuć, że żyjesz. 

      Często zaś kiedy pomoc, nieść każdemu chcemy, 

      Sprawdzić należy wtedy, kto chce, kto potrzebuje. 

       

      Zaś filozof – my wszyscy, co łóżka ścielają, 

      Bo spróbuj nie pościelić - cynikiem okrzykną. 

       

      Więc czy mnie kara spotka, gdy odrzucę syna 

      Marnotrawnego, zbłądził przecież na życzenie. 

      Językiem przemawiam takim, bo stać chce najwyżej, 

      Chociaż bym bardzo chciał, mowa nadal prosta. 

      Prawdę mówisz - rację - tobie ją oddaję, 

      Lecz co mi po prawdzie, duszy nie raduje. 

       

      Katia: 

      Końca pragniesz rozmowy, młodych już zostawić. 

      Bo przecież tęskno ci tam, na twe dawne czasy, 

      Na rękach miłość nosić, siłą mnie zachwycać. 

      Teraz, gdy ciągle stoję, tutaj - tuż przed tobą, 

      Silę swą wciąż posiadam, choć silna już byłam. 

      Powiedz, mój ukochany, czemu szczerze tęsknisz? 

       

      Klim: 

      Tęsknię za świtem, co budził dzień piękny 

      I wstawać musiałem, bo życie choć czekało 

      Gotowe już przynieść mi, szalone przygody. 

      Tęsknie za machorkami, zapachem młodości, 

      Choć teraz papierosy – bez wódki mi szkodzą, 

      A że wszyscy odeszli – fajki nie zapalę. 

       

      Tęsknię za przyjaciółką, ogniska wzniecała, 

      Cudowna była chwila, gdy zbierali się 

      Ludzie, moi kochani, by krzyczeć miłości 

      Wyznania, do miłości, co już - już pomarła! 

      A reszta mych przyjaciół - kochani są oni, 

      Bo starość mi przyjemną - przyjemną sprawiają. 

       

      Wczoraj moim jest zegarem,  

      Starość - mym wspomnienia darem, 

      Oni mury mi stawiają, 

      Mnie w swej ciszy układają. 

      Nie chcę jutra, nie chcę chwili, 

      Byle oni wciąż tu byli! 

       

      Gubię się w tym, to prawda – to moja kroplówka! 

      Żyć mi wciąż, wciąż pomaga, dla ciebie kochana! 

      Za tobą tęsknię przecież, najbardziej na świecie. 

      Zaś wesoło ja śpiewam, swe milutkie wtem nuty: 

       

      Co było za potem - dziś izbą nam rządzi 

      I jutro i dzisiaj - w tych kątach się błądzi, 

      To czas nas pilnuje – jak jeńców w zagrodzie, 

      W kominie mróz siedzi - w wychłodłej gospodzie 

      Te lata minęły - w gdzieś w lasy dalekie, 

      Bo co raz zginęło - zaginie na wieki! 

       

      I bardzo tęsknie za tym, by móc tak coś śpiewać 

      Coś co głosem pobudzi, duszę dziecka, moją 

      Moją duszę, co dzieckiem nie jest i nie będzie. 

       

      Katia 

      Klimie! Mój Ty kochany – tak ból wielki nosisz. 

      Cały przeszły Boży świat, cierpi teraz z nami, 

      Bo ja też ból odczuwam, to bardziej Ty żywy, 

      Wśród i pieśni, i ognia, a za mną to wcale. 

      Zmarły już Ty, Ty jesteś - Kochany, cóż mówić. 

      To powiem, bo to lek mam, gotowy dla ciebie.   

       

      Co takiego? 

       

      Myszki, koniki czy wilki, w stronę wody biegną, 

      Widzą wodę, widzą coś - coś co w myk wypiją! 

      Doda siły, zmysł zaś też - poprawi im również. 

      Wszakże i ja skorzystam, z daru Bożej wody 

      A w dzbanku, tu przy tobie, całkiem jest jej dużo. 

      Taka woda zdrowia... doda! 

      ---------------

      Leje wodę prosto w oczy, 

      Zimna struga po nim broczy 

      Zmyła duchy, zmyła plany, 

      Siedzi Klimient pokonany 

      Woda ścieka na gazety, 

      Finał bzdury i tandety! 

      Ona stoi, dzbanek trzyma, 

      Wzrokiem tnie jak ostra zima. 

      -------------------

      Klim: 

      Dlaczego? Czym ja? Czym ja? Sobie zasłużyłem? 

      Prawdę mówię, co czuję, a Ty mnie tak ranisz! 

      Woda, co ci to dało? Zimno, Boże, mokro! 

      Ciepło trochę, ale Boże! Trzeba ci to było? 

      Jak ja teraz spać pójdę, mokry przez – przez ciebie! 

      Ten świat, litości nie ma, człowiekowi cierpieć 

      Nie da! 

       

      Katia: 

      Mężu, mężu Ty żyjesz! Już myślałam szczerze,  

      Że te duchy złe, przeszłe ode mnie zabrały 

      Męża mojego, męża, co Boże zobacz 

      Za zmarłego już miałam, a on teraz żyje, 

      A czy ci nie mówiłam, że lek ja mam dobry? 

      Żonę taką masz miłą, że w nocy pomoże. 

       

      Więc gdy cię tak słuchałam, pomóc chciałam jakoś 

      Słowem - nie umiałam, bo dziwny bardzo jesteś. 

      W myślach dużo widziałaś, przeszły lęk, zapachy 

      I za mną tęsknisz, choć ja, nadal twoja żona 

      Taka sama byłam, bo odkąd ciebie kocham 

      Męża nie mogę poznać, takie brednie mówisz! 

       

      Klim: 

      I powiem, że rację masz, dobrze więc zrobiłaś 

      Żyw, bo żywy jestem, teraz żywo widzę 

      Ciebie! Żeś mnie oblała! Nie sposób już myśleć 

      O czymkolwiek, bo żona przerwać tą rozmowę 

      Musiała! Choć rozumiem, przynajmniej próbuje 

      Jeszcze cierpliwie siedzieć, bo mnie – mnie pouczasz 

       

      Więc racja, żono moja, nas spotkać coś musi, 

      Spójrz na mnie, jestem mokry, Ty mi to wypomnisz, 

      Uśmiech mi swój pokażesz - piękny jak to zawsze, 

      Ja – ze wstydu się spale! I śmiechem odpowiem, 

      Bo czyż nie po to jednak gorycz człowiek czuje, 

      Żeby zawsze pamiętał - żyje i żyć będzie? 

       

      I myślę - wyleczyłaś - męża wnet swojego 

      Chociaż strasznie cierpiałem, to ból był, ale płytki. 

      Płytki to on być musiał, skoro twoja woda, 

      Szybciutko już podsuwa, takie przemyślenia, 

       

      Katia: 

      Więc teraz lepiej patrzeć, na ciebie, mój miły, 

      Bo dużo już rozumiesz, takie mam wrażenie. 

      Choć o wszystkim pamiętasz, o jednym nie myślisz, 

      Wszystko miałeś - straciłeś, a co zaś posiadasz? 

      Myślę, że masz, chociaż Ty ślepy i niewdzięczny, 

      Gniewam się, Klimie drogi, o mnie zapomniałeś. 

       

      Klim: 

      Co? Żono, szczęście moje! Ty wiedzieć to musisz, 

      Że ja naprawdę, ale na -  

      --------

      Katia wyszła, drzwi zamknęła 

      Klim na fotelu sam zostaje 

      Próżne słowa, próżne żale 

      Koniec baśni, koniec bajki! 

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Na odwrocie paragonu" Poezja to nie bilet ani żaden VIP dla wybranych; nie tym, co odpowiedzi w obłokach szukają, co to dusza. Nie wyrasta z dyplomów ni pochwał przez mędrców samonazwanych, gdy słowo z myśli prosto w serce szczere jak pocisk wyrusza. To nie są wyścigi po wieńce, które gniją u krytyka, ani żadne egzaminy dla elity w sztywnym kołnierzu. Na co dzień ona nie śpi w tomiszczach, gdzie tylko kurz spotyka – nie znajdziesz jej w herbach pochodzenia ani w pańskim spichlerzu. Możesz mieć dłonie w smarze, jak również buty z grubą zelówką, być tam, gdzie serce pęka lub cieszy dziecko radosną wiosną. Te słowa, które w tobie siedzą, wypuść na wolność stalówką – chociażby na odwrocie paragonu, niech z napiwkiem wzrosną. Poezja nie zdobi salonów – ona jest jak kromka chleba, jest jak te drzwi, które dla wszystkich stoją otwarte na oścież. Jeden z niej rzeźbi diamenty, bo taka jest jego potrzeba, drugi zaś rzuci testament – najkrótszą drogą i najprościej. I obydwa są tak samo ważne i tyle samo warte. Prawdziwe wiersze są stołem, przy którym każdy usiąść może. Nie bój się, że masz słownictwo surowe i czasem uparte – tutaj nie mierzy się twych wersów linijką o żadnej porze. Nie słuchaj wykładów, kiedy w tobie tętni rozmowa żywa; stare wieńce laurowe już dawno nikogo nie wzruszają. Jeśli coś cię uwiera, rodzi się w tobie, twój mózg rozrywa – to jest to prawdziwa sztuka, którą ludzie w sobie miewają. Poezja nam służy po to, by wreszcie przerwać milczenie głów, gdy rzeczywistość robi się ciasna i pęka twoja szuflada. Usiądź wtedy śmiało przy tym stole we wspólnym szeleście słów – chleb jest nasz, ten wspólny, w którym jest i twoja własna prawda. -Leszek Piotr Laskowski
    • @Berenika97 Świetna miniaturka. I na czasie :)   Przedwiośnie kusi. Jak każda nowa ułuda. Pij, póki słodkie.   Pozdrawiam
    • Bolonia  Złożyła naukę Architekturę Złożyła sztukę Rozebrała się Z Renesansu Przyszedł wiatr I uciszył miasto A ono zmieniło się W diament
    • @FaLcorN     Kornel …dobrze już dobrze;) przecież wiesz, co ja mam i miałam w głowie :)  tak naprawdę to robiłam wszystko, żeby odsunąć w czasie sprzątanie domu

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ponieważ mi się nie chciało!    nie będę zarumieniać Le-sława :) ale intryguje mnie co się stało z komentarzami.?           
    • @vioara stelelor Bóle porodowe twórcy. Każdy chyba przez to przechodzi :)    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          Niczego nie odkładaj :)   Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...