Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rzadko ostatnio odwiedzam to forum, ale jak tu ostatnio zagladam, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Najchętniej bym powiedział "ja to terefere" jak parę osób przede mną, problem w tym, że ciężko byłoby dojść do tego, co właściwie terefere. Bo irytuje mnie juz prawie wszystko od "poezji" do poezji poprzez poetów i Poetów. Czytam sobie te wypowiedzi tutaj i mam wam ludzie niesamowita ochotę nawrzucać, ośmieszyć was naubliżać etc. Nie zrobię tego, bo na ORGu mie ma wolności słowa i cenzor Sanocki pewnie by mnie zbanował (wybaczcie rymy). Ale za to powiem wam jakie jest moje zdanie na temat tych wszystkich dyskusji.

Ktoś sobie pisze, jak to ma już dosyć, bo musi się wdawać w pyskówki z ćwierćinteligentami, ktoś inny, że poziom forum spadł, bo same gnioty są a ludzie dobrze piszący się powynosili, a jeszcze ktoś podsumuje, że nikt tutaj wcale nie jest autorytetem w dziedzinie poezji, że poważnym krytykom nie przystoją "figury ironiczne", że mało kto jest tutaj w pozycji do wydawania sądów na temat utworów i że młodym trzeba pomagać i jeszcze masa innych bzdur i wygłupów o mniej lub bardziej umiarkowanym charakterze.

To teraz ja wam powiem, dlaczego uważam to za dyrdymuty i całe te dyskusje za ciekawe, aczkowiek żenujące poziomem (nie wpominając już o usuwaniu wątków do kosza). To jest Internet, jesteśmu tu, bo to jest łatwe, o wiele trudniej jest sobie stanąć na ulicy Piotrkowskiej i krzyknąć do ludzi "To ja teraz bedę czytać swoje wiersze". Tutaj każdy może być anonimowy, zdobyć sławę i uznanie, poznać miłość swojego życia, czy imponować laskom błyskotliwymi tekstami. Jesteśmy tutaj, bo mamy coś do powiedzenia, bo chcemy gdzieś przynależeć, bo potrzebujemy podyskutować z ludzmi, którzy chcą nas wysłuchać, co często w normalnym świecie jest cholernie trudne.

Może więc darujemy sobie to snobowanie się, elitystyczne podejście do tego serwisu, autorytatywne wypowiedzi o czyichś komentarzach, bo nikt z nas na tym nie zarabia, bycie uczestnikeim ORGu to sposób na spędzenie nieco wolnego czasu, nie na naprawianie świata. L
A niestety, są tutaj ludzie, dla których to jest takie ważne, żeby inni przyjeli ich punkt widzenia, żeby dyskusje były na poziomie, zeby każdy każdego i każdą szanował, a utwory na tym serwisie były dobrą poezją. KOMICZNE!

Ludzie piszący dobrze ponarzekali sobie, że za dużo jest nastoletniej poezji i sobie poszli gdzie indziej. Wszyscy narzekali na śmierć działu Z (który tak naprawdę dumnie nosi miano "Poezji współczesnej ) i zarazem sami przestali w nim komentować. A moderacja zamiast trzymać tu porządek (np zmienić te cholerne przyklejki panie Sanocki, konkurs już dawno skończony) zajmuje się przenoszeniem wierszy z działu do działu (bo musi byc wysoki poziom nie?) i usuwanie wątków, w których ludziom chce się dyskutować. Najlepiej, żeby zostały same takie mądre, wypracowaniowe jak np "Jak poezja wpływa na twoje życie - wypowiedź usadanij". Taki jest włąsnie problem z forami moderowanymi, tam gdzie nie ma kontroli użytkownicy sami sobie radzą z problemami (jak w ewolucji), a tutaj jak problem stanowi moderacja, to nikt nawet pyska nie może otworzyć.

Mnie już to forum znużyło i powiem wam dlaczego. Bo ja nie wmawiałem sobie, że to co tu robie jest jakieś istotne. Przyszedłęm tu pół roku temu dla zabawy, zebym mógł się pośmiać i zmarnować trochę czasu, którego miałem za dużo. Również po to zacząłem pisać i jakkolwiek ktoś może mi pisać pochwały jak to jaki to ja dobry nie jestem, albo mnie ganić jaki kiepski, to powiem wam, że dla mnie to jest tylko żart, nie lubię specjalnie swojej poezji, a pierwszy mój wiersz w ogóle powstał tutaj i nosi tytuł "Fusy". Natomiast was drodzy użytkownicy tego serwisu mam już dosyć, bo to przestało być zabawne. Nie znajduję już tutaj wierszy, które chciałbym czytać, nie ma się z kim kłócić porządnie, bo taki Toamsz Biela sobie odpuścił, Lemensa zbanowali, a Bezet się niemal nie pojawia. W dodatku wszyscy nagle mają poprawne politycznie podejście do komentowania (może boją się faszystowskiego buta moderacji?). Na forum dyskusyjnym są jakieś bzdurne wątki, a jak się już jakiś kontrowersyjny pojawi i jest o czym pogadać to go usuną. A wszystko dlatego, że kilka podmiotów koniecznie chce, żeby ORG był elitą internetowej poezji polskiej, trzymał wysoki poziom. Dobrze, więc zróbcie coś, żeby zaczął trzymać! Np przestańcie się snobować, pisać gnioty, zacznijcie argumentować komentarze, albo nie róbcie tego.

Ja to osobiście mam głęboko, to forum umiera to fakt. Ale nie daltego, że nie trzyma poziomu, że moderacja jest do dupy (no niestety jest), czy że za dużo nowych osób przychodzi. Ono umiera, bo tak jak każde inne forum tworzą je używtkownicy. A tutaj użytwkownicy zamiast po prostu czerpać przyjemność z tego, że mają takie miejsce gdzie można się powygłupiać, pogadać i podyskutować o poezji, wolą się wypowiadać i przerastac w mądraściach jedno drugiego sucząc na to, że chcieliby być elitą, a nie mogą.

To ja posucze na coś innego, chciałbym mieć komu nawrzucać, popsuć humor, albo kogoś obrazić, ale nie ma kogo i po co. Nawet jak napisze wiersz, w którym obrażam cała żeńską płeć, to się wszystkim podoba. To może zacznę rasistwoskie pisać? Ale wtedy to mod już poczuje się w obowiązku mnie stąd wyrzucić (dobrze, że jeszcze mi kurew z wierszy nie wyżyna). I dlatego dla mnie to forum umarło, owszem zajrzę tutaj jeszcze pewnie, ale jakoś na razie to mi się nie chce.

Opublikowano

Sam Pan jasiu zły przyznaje się do tego,że wstąpił na org. dla czystej zabawy, a występuje z pozycji "pouczacza" - ex catedra, ma pretensje do całego świata, narzeka na poziom, a jednocześnie wstawia wiersze, aby się pośmiać z komentatorów (lisi podstęp u podstaw!!! nieszczerość gry w założeniu!!! jak się takich nazywa? nie mogę sobie przypomnieć!, że mają węża w kieszeni czy coś takiego...?) ma pretensje do pisania, ale sam bawiąc się tutaj tylko obniza?(-) czy zawyża poziom i jest mu z tego powodu źle!!! Czytac dobrą poezję można jak się chce i niekonieczni etrzeba czekać na to,aż ktoś coś napisze na ogr.! Pani ejasiu zły - chyba mała przesada!!! W moim przekonaniu tutaj jest raczej "inkubator", wylegarnia talentów, początki pisania, może i zabawy w pisanie? serio też można pisać wiersze i komentarze! Czy ktoś ma pretensje do moich komentów? Przecież każdy może z nich skorzystać, albo po prostu "olać"!!! I tyle , pozdrawiam.

Opublikowano

słowotok, w ogóle zero sensownej argumentacji, a to, że chcesz się tu zabawić, bo w życiu osobistych nie mógłbyś, nie nasz problem. Kompleksy leczy się u lekarza, dla mnie to nie zabawa, od tego są forum tematyczne;>
/ zreszta pod egzaminie sie rozpisze, na razie ziew...nudna wypowiedź.
Reginka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zgadzam sie w 100%, to forum nie ma tego czegoś, ani tamtego czegoś, ani żywych kultur bakterii, ani rabatów...

"Forum powinno mimo wszystko kształcić" - mimo co? mimo za?
" a potem przenikliwie Klaudiusz akurat wyłapał częstochowe " - co to znaczy wyłapywać przenikliwie?

w ogóle gratuluje języka. bardzo mnie kształci. mimo wszystko
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zgadzam sie w 100%, to forum nie ma tego czegoś, ani tamtego czegoś, ani żywych kultur bakterii, ani rabatów...

"Forum powinno mimo wszystko kształcić" - mimo co? mimo za?
" a potem przenikliwie Klaudiusz akurat wyłapał częstochowe " - co to znaczy wyłapywać przenikliwie?

w ogóle gratuluje języka. bardzo mnie kształci. mimo wszystko

a proszę Cię bardzo. W końcu to też Twój śmietnik, jak już zdążyłem zauważyc.
ale łap za język, łap...

Za nic innego na forum poetyckim nie mam zamiaru łapać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowny Panie ;)
czytanie ze zrozumieniem to podstawa, nie tylko w poezji. Czy Pan się dzisiaj gorzej czuje? (wiem, że jakiś wirus krąży nad Krakowem - z troski jeno pytam :).
W sprawie "terefere" proszę iść 'wyżej' (ja wyjaśniłem poniżej mojego postu).
Co do gierek, diabelskich sposobów i sprytu - niech Pan pyta w pisie (chyba mają jakiś krakowski oddział).
Acha - i jeszcze cykliści. Koniecznie: nie zapominać o cyklistach! - Oni są wszystkiemu winni.
dyg
b
PS. Może ktoś napisze jakiś dobry wiersz, żeby zająć towarzystwo czymś zdrowszym? ;D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowny Panie ;)
czytanie ze zrozumieniem to podstawa, nie tylko w poezji. Czy Pan się dzisiaj gorzej czuje? (wiem, że jakiś wirus krąży nad Krakowem - z troski jeno pytam :).
W sprawie "terefere" proszę iść 'wyżej' (ja wyjaśniłem poniżej mojego postu).
Co do gierek, diabelskich sposobów i sprytu - niech Pan pyta w pisie (chyba mają jakiś krakowski oddział).
Acha - i jeszcze cykliści. Koniecznie: nie zapominać o cyklistach! - Oni są wszystkiemu winni.
dyg
b
PS. Może ktoś napisze jakiś dobry wiersz, żeby zająć towarzystwo czymś zdrowszym? ;D
aha:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i właśnie Stary nie łapiesz. Jest nudno. Ja mam ochote na szermierke, bo ona jest przyjemnością i właśnie ONA kształci intelekt. A Ty co robisz? Przepraszasz i nie podnosisz rękawicy. Wróg mojej rozrywki:).

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i właśnie Stary nie łapiesz. Jest nudno. Ja mam ochote na szermierke, bo ona jest przyjemnością i właśnie ONA kształci intelekt. A Ty co robisz? Przepraszasz i nie podnosisz rękawicy. Wróg mojej rozrywki:).

Pozdrawiam.

chyba bardziej lansu, no ale jak wolisz. Tylko, że ja nie jestem nastolatkiem i takie coś dla mnie jest głupie. I tego właśnie Ty nie możesz zatrybic. Oczywiście przeprosiny cofnięte.

Ale żeś pojechał nastolatkom. Wychodzi na to, że to strasznie jest być nastolatkiem, bo jeszcze uważasz na swoje wypowiedzi, a później to już uważasz za głupotę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba bardziej lansu, no ale jak wolisz. Tylko, że ja nie jestem nastolatkiem i takie coś dla mnie jest głupie. I tego właśnie Ty nie możesz zatrybic. Oczywiście przeprosiny cofnięte.

Ale żeś pojechał nastolatkom. Wychodzi na to, że strasznie jest być nastolatkiem, bo jeszcze uważasz na swoje wypowiedzi, a później to już uważasz za głupotę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale żeś pojechał nastolatkom. Wychodzi na to, że to strasznie jest być nastolatkiem, bo jeszcze uważasz na swoje wypowiedzi, a później to już uważasz za głupotę.

na co uważam ? gdzie napisałem, że głupotę ? Nie dopowiadaj sobie, bo nuuuudzisz. I nie dopieprzałem nastolatką, tylko pisałem o sobie, co jest prawdą. Trzymaj fason i się nie gub, to może jeszcze podyskutujemy.

Proszę, wyjaśniam.
Napisałeś: 'tylko, że ja nie jestem nastolatkiem i takie coś dla mnie jest głupie' - czyli to co ja uprawiam, czyli to co sam nazwales łapaniem za słowa. jednoczesnie, przypisałeś to jako cechę nastolatków, bo taka jest illokucja jednoczesnego stwierdzenia, że ty takim nie jesteś.

Nie gubie się i nie dopowiadam sobie. Polecam radę P. Bezeta dotyczącą umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Opublikowano

Pytałem, gdzie napisałem, że uważam swoje wypowiedzi za głupote, bo jesli się nie myle, tak wyszło z Twojego zdania - "Wychodzi na to, że strasznie jest być nastolatkiem, bo jeszcze uważasz na swoje wypowiedzi, a później to już uważasz za głupotę".
Jak uważam zatem na swoje wypowiedzi ?
A później to już co?

'tylko, że ja nie jestem nastolatkiem i takie coś dla mnie jest głupie' - porównaj teraz, jak to ma się do siebie.
Ja nie jestem - chodzi o mnie, a dokładnie, że nie pozwole sobie na żadne głupie uwagi, co okazało się szokiem dla co poniektórych, a "głupie" jest takie lanie wody.
a to strasznie jest byc nastolatkiem to chyba z nieba zostało zebrane...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No, nienajlepsza. Trzeba było uniknąć powtórzenia. i?

i to, że jak uważasz Siebie za fachowca, to nie rób takich błędów, zanim zaczniesz łapac za języki innych. Ech, mistrzowie, mistrzowie...
i co by tu jeszcze ? Nie wiem, kontunuuj, to Twoja gra...

A to też ciekawy pogląd, na serio. Aby kogoś krytykować w jakiejś dziedzinie, samemu trzeba być w nie bezbłędnym? Ciekawe. Czyli żaden koment na tym forum nie ma prawa bytu? Poza tym zupełnie nie wiem skąd bierzesz te preasumacje, że uważam siebie za mistrza. Właściwie to jednak wiem. Jedna niesprawdzoną teorie popierasz druga niesprawdzona.
Opublikowano

ja tam wiem, że na takiego jaśka rudego bym nie popatrzyła nigdy, takich to znam, ile wlezie gadają na necie, a na żywo to fajtłapy, ech jak ma być bez cenzury to proszę/ Oskarze i Jasiu te teksty o seksie w waszym wykonaniu. wszystkich zaliczonych kobietach, poezji, a miłości itp itd ktore przewijały się przez to forum są niczym w porównaniu do relacji na żywo. Ja tutaj przede wszystkim komentuje wiersze, żarty sobie robie z ludźmi, których znam na żywo m.in kladiusz, agnes, bezet. a i tak od tego są imprezy, czy już prędzej sms, chyba, że dotyczy portalu.
dajcie sobie spokój z jakąś moralnością serwisową, wow, łamiemy bariery na forum;>, atak na biednego Sanockiego.

i co wynika z tego wątku, jakaś pseudokłotnia, zaraz ktoś się będzie mył, jadł, szedł do kina, cokolwiek, a pare idiotów będzie przeżywać emocje portalowe;> /no nie, to nie tak, że idioci/ ale o tym c.d
Reginka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...