Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie Michale!!! W poezji nie wszystko musi być logiczne. Np. taki oksymoron - czysta sprzeczność.
Motyw trawy wizualnie ciekawy :)
Pozdrawiam.

Ale ja zawsze byłem przeciwnikiem oksymoronów, także mam czyste sumienie :)
Jak podmiot wykonujący czynośc - "pisze" nie robi tego ? Proszę mi to wyjaśnic. Ja rozumiem oksymoron typu: gorący lód, ale tego nie za bardzo... Może myśle bez głowy ? ( to ja, rzecz jasna :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie Michale!!! W poezji nie wszystko musi być logiczne. Np. taki oksymoron - czysta sprzeczność.
Motyw trawy wizualnie ciekawy :)
Pozdrawiam.

Ale ja zawsze byłem przeciwnikiem oksymoronów, także mam czyste sumienie :)
Jak podmiot wykonujący czynośc - "pisze" nie robi tego ? Proszę mi to wyjaśnic. Ja rozumiem oksymoron typu: gorący lód, ale tego nie za bardzo... Może myśle bez głowy ? ( to ja, rzecz jasna :)
Podam przykład wymyślony przezemnie :)
Rozważmy list tradycyjny, wymagający koperty. W kopercie zatem można umiescić zdjęcie, ślad szminki odbity na kartce papieru, jakiś kwiatek przecudnej urody, 2 tyś. PLN, itp. itd. :)
Opublikowano

właśnie...
a więc rzeczywiście jest to nielogiczne, ale ja nie chcę tego zmieniać...
będę pisać listy bez słów - tzn, że chciałabym coś napisać, ale słów brak..można więc posłać w kopertach wiele innych rzeczy, wspomnień... bez słów..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale ja zawsze byłem przeciwnikiem oksymoronów, także mam czyste sumienie :)
Jak podmiot wykonujący czynośc - "pisze" nie robi tego ? Proszę mi to wyjaśnic. Ja rozumiem oksymoron typu: gorący lód, ale tego nie za bardzo... Może myśle bez głowy ? ( to ja, rzecz jasna :)
Podam przykład wymyślony przezemnie :)
Rozważmy list tradycyjny, wymagający koperty. W kopercie zatem można umiescić zdjęcie, ślad szminki odbity na kartce papieru, jakiś kwiatek przecudnej urody, 2 tyś. PLN, itp. itd. :)

i ta czynnośc nazywa się "pisze" ?

Julio, ale szermierka o tekst to bardzo dobry znak. Ktoś go czytał :) I myśli przy tym, hehehhe
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Podam przykład wymyślony przezemnie :)
Rozważmy list tradycyjny, wymagający koperty. W kopercie zatem można umiescić zdjęcie, ślad szminki odbity na kartce papieru, jakiś kwiatek przecudnej urody, 2 tyś. PLN, itp. itd. :)

i ta czynnośc nazywa się "pisze" ?

Julio, ale szermierka o tekst to bardzo dobry znak. Ktoś go czytał :) I myśli przy tym, hehehhe
Michale, na łokieć łosia!!! To nie jest wykład logiki ogólnej. To jest wiersz!!! :)
Julio trąć Michała w ucho, bo niedomaga ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i ta czynnośc nazywa się "pisze" ?

Julio, ale szermierka o tekst to bardzo dobry znak. Ktoś go czytał :) I myśli przy tym, hehehhe
Michale, na łokieć łosia!!! To nie jest wykład logiki ogólnej. To jest wiersz!!! :)
Julio trąć Michała w ucho, bo niedomaga ;)

dlaczego w ucho ?
no właśnie - to jest wiersz, słowo ,tekst, np. :
piszę bez słów
widzę bez oczu
słyszę bez uszu
czuje bez nosa - ciekawe, czy by tak mnie broniono, że to świetny oksymoroniczny wiersz, hehehehehehe
a kwiatki sie należą autorce, to fakt :)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...