Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1. mozna - wlasnie to robie.
2. co widzisz, jestes w bledzie, bo wszystko co jest w mecedecie jest do uzycia, z wyjątkiem projektu zew. i wewnetrznego, ktory jest bezużyteczny i jak najbardziej jest sztuka. Do tego sztuka tworzoną przez ludzi po akademii sztuk pieknych:). to chyba zamyka rozmowe w temacie meroli.
3. obawiam się, że trudno obalic teze, ze sztuka jest bezuzyteczna. To proste. Nawet powiedzenie "sztuka użytkowa" go nie obala. Bo jednynie składa się z użytku i sztuki. Wysiłek włożony w "użytkowność", to żemioslo, a ten w "podobanie" jest sztuką.:)

pozdrawiam
  • Odpowiedzi 73
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1. mozna - wlasnie to robie.
2. co widzisz, jestes w bledzie, bo wszystko co jest w mecedecie jest do uzycia, z wyjątkiem projektu zew. i wewnetrznego, ktory jest bezużyteczny i jak najbardziej jest sztuka. Do tego sztuka tworzoną przez ludzi po akademii sztuk pieknych:). to chyba zamyka rozmowe w temacie meroli.
3. obawiam się, że trudno obalic teze, ze sztuka jest bezuzyteczna. To proste. Nawet powiedzenie "sztuka użytkowa" go nie obala. Bo jednynie składa się z użytku i sztuki. Wysiłek włożony w "użytkowność", to żemioslo, a ten w "podobanie" jest sztuką.:)

pozdrawiam
Co do meroli. Czy bez projektu zaistniało by wnętrze i zawnętrzne samochodu? Dla jednych wystarczy projekt malucha dla innych mercedesa ;)
Teraz zapytam z czystej ciekawości: dlaczego uważasz, że sztuka jest bezużyteczna? Wyjaśnij to dokładnie. Wtedy będę mógł się lepiej ustosunkować do tematu. :)
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1. mozna - wlasnie to robie.
2. co widzisz, jestes w bledzie, bo wszystko co jest w mecedecie jest do uzycia, z wyjątkiem projektu zew. i wewnetrznego, ktory jest bezużyteczny i jak najbardziej jest sztuka. Do tego sztuka tworzoną przez ludzi po akademii sztuk pieknych:). to chyba zamyka rozmowe w temacie meroli.
3. obawiam się, że trudno obalic teze, ze sztuka jest bezuzyteczna. To proste. Nawet powiedzenie "sztuka użytkowa" go nie obala. Bo jednynie składa się z użytku i sztuki. Wysiłek włożony w "użytkowność", to żemioslo, a ten w "podobanie" jest sztuką.:)

pozdrawiam
A więc następnym razem, gdy weźmie Cię na czytanie poczytaj instrukcję obsługi akumulatora. Skoro nie czujesz potrzeby istnienia sztuki...
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Jeśli sztuka jest bezużyteczna, to dlaczego ludzie w stanie wojennym słuchali Kaczmarskiego, w myślach mieli wersy Herberta czy Miłosza? Po co to robili?
Ktoś kiedyś napisał, że poeci są od tego aby wzniecać rewolucje. To jest tylko przykład. Zatem jestem bardzo ciekawy Twojej argumenatcji, Oscarze.

Opublikowano

Sztuka jest bardzo potrzebna, ale też niczego nie musi !!! Nie musi niczego tłumaczyć, niczego uzasadniać, nawet swojej przydatności! Dalekie hasło: "sztuka dla sztuki" może byłoby i teraz aktualne, ale postmodernizm i z niego zdarł resztki tajemnicy!

Opublikowano

a co ma potrzeba do użyteczności?
podam przykład — niektórzy czują potrzebę otaczania się bezużytecznymi drobiazgami, znanymi pod nazwą bibelotów
ludzie zbierają pamiątki, które nie spełniają żadnej roli użytkowej, ludzie zbierają różne rzeczy, które do niczego nie służą
ludzka fanaberia
proszę nie mylić pojęć
sztuka jest dla ludzi, ale — nie ma funkcji użytkowej, były takie okresy w dziejach, kiedy miała — sztuki używał Goebbels, używano socrealizmu
czy o to chodzi? sztuka ma zapełniać puste i nieoznaczone miejsce w życiu człowieka, czy można to traktować w kategorii użyteczności? czy można bez sporów określić — sztuka służy do tego i kropka? sztuki może używać tylko sztuka i w ten sposób „sztuka dla sztuki” to dla mnie hasło aktualne
sztuka używa sztuki by wytwarzać sztukę, z czego wynika prosty wniosek, że sztuka jest użyteczna tylko sama dla siebie
co nie oznacza, że niepotrzebna ludziom
można założyć, że sztuka pomaga w ogólnie pojętym rozwoju intelektualnym — ale czy na pewno? pytając inaczej, czy można przewidzieć skutki jej oddziaływania i kierunek? nie, a więc jeśli nie znamy końcowego efektu oddziaływania sztuki, to nie możemy powiedzieć, że ona bez wątpienia prowadzi do czegoś, czy czemuś służy
dostarcza wrażeń? szczerze wątpię, czy te wrażenia są konieczne — one są wtórnym efektem kultury
prosty przykład fotografiki — robienie zdjęć ma określoną funkcję, spełnia rolę, uzupełnia zawodność pamięci, zdjęcia, które spełniają kryteria sztuki, zwykle nie mają nic wspólnego z upamiętnieniem, przede wszystkim dlatego, że autora zbytnio pochłania jego dzieło — tak jest ze wszystkimi procesami twórczymi, autor rzadko myśli o tym, czemu ma służyć jego dzieło, raczej upaja się samym tworzeniem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


bo kultura nakazuje słuchać kogoś, są czasy po temu lepsze i gorsze, dziś ten czas jest gorszy, robili to, bo ktoś ich tego nauczył

pisać sobie można, proszę wskazać przykład, gdy poeta rewolucję wzniecił i coś z niej wynikło
historia pokazuje, że poeci to ludzie, którzy zwykle do niczego się nie nadawali, byli słabi, chorzy, czasem bezwolni — czy tacy ludzie są w stanie cokolwiek rewolucjonizować poza sposobem zapisu?
nasza kultura nakazuje nam gloryfikację jednostki, bez względu na jej przydatność, boimy się odmienności, ale im dalej idzie ta odmienność, strach ten staje się bardziej zabobonny
artyści to często ludzie skrzywieni psychicznie, wręcz chorzy, podobnie jak seryjni mordercy, widzą świat inaczej i co z tego? co z tego wynika dla ogółu, który nie jest w stanie tak samo na świat spojrzeć?
można się zastanawiać, czy jakiś artysta nie zapoczątkował jakiejś zmiany w sposobie myślenia, ale nie spotkałem się z takimi teoriami, raczej postęp techniczny wpływa na sposób myślenia, o ile wpływa na środowisko człowieka
sztuka otaczamy się okazjonalnie, jeśli w ogóle, bezpośrednio nie wpływa ona na otoczenie, chyba że ktoś jest w kręgach elitarnych, ale elity sztuki mają to do siebie, że się izolują — więc jaki wpływ mogą mieć na ogół?
Opublikowano

Vacker, nie zgadzam się. Cą potrzeby inne niż tylko "praktyczne". Sztuka np. służy rozwojowi wewnętrznemu, pobudza wrażliwość, inspiruje. Słabość fizyczna często idzie z siłą "duchową" - popatrz na Hawkinga, który zmienia widzenie swiata, czy Einsteina, "dzięki" któremu powstała najbardziej niszcząca siła istniejąca obecnie na świecie. Nie wszystkie wartości są wymierne, nie wszystkie przekłądają sie bezposrednio na "fizyczną" korzyść. Sztuka kształtuje wnętrze człowieka, istotę jego człowieczeństwa. To właśnie ona odróżnia nas od zwierząt. Czy w związku z tym mozna mówić, że jest bezużyteczna?...
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba nie rozumiesz.bezuzyteczna nie znaczy: do niczego. Chodzi o to, ze niczego nie zrobisz: nie zagrabisz pola etc. A że ze sztuką na ustach można iść do boju to inna rzecz. To nie jest użyteczność, o której ja mówie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To chyba żart. A co Hawking i Einstein mają do sztuki? To ludzie świata nauki i o nauce pisałem chyba wyraźnie. Coś takiego jak „użyteczność” jest jak najbardziej wymierne. W samym pojęciu ta wymierność się zawiera. Użyteczne tzn. prowadzi do pożądanego efektu. Do jakiego efektu prowadzi sztuka poza sztuką? Wszystko przez to, że człowiek mało wie o Wszechświecie i o sobie samym, nie za bardzo wie, czemu nadać rangę i jak hierarchizować, więc wymyślił sobie np. religię albo sztukę i nadał im fikcyjną rangę. To rytuał. Religia jest dla mas, a sztuka dla elit. Jakie narzędzia ma sztuka do pobudzania rozwoju? Co to za narzędzie, jeśli to samo dzieło może być ocenione przez każdego odbiorcę inaczej? A jeśli inna ocena to i inne wnioski. Poza tym emocje — jakimże są narzędziem? Emocje to coś cholernie zwierzęcego. Wrażliwość? Na co? Proszę o konkrety, bo samo hasło do mnie nie trafia. Inspiruje? Do czego? Do hołdowania sztuce, być może. Czyli koło się zamyka. Co to jest rozwój wewnętrzny? Slogany, koleżanko, slogany.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba nie rozumiesz.bezuzyteczna nie znaczy: do niczego. Chodzi o to, ze niczego nie zrobisz: nie zagrabisz pola etc. A że ze sztuką na ustach można iść do boju to inna rzecz. To nie jest użyteczność, o której ja mówie.
Czyli myślenie też jest bezużyteczne, bo nie można (bezpośrednio) zagrabić nim pola :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To chyba żart. A co Hawking i Einstein mają do sztuki? To ludzie świata nauki i o nauce pisałem chyba wyraźnie. Coś takiego jak „użyteczność” jest jak najbardziej wymierne. W samym pojęciu ta wymierność się zawiera. Użyteczne tzn. prowadzi do pożądanego efektu. Do jakiego efektu prowadzi sztuka poza sztuką? Wszystko przez to, że człowiek mało wie o Wszechświecie i o sobie samym, nie za bardzo wie, czemu nadać rangę i jak hierarchizować, więc wymyślił sobie np. religię albo sztukę i nadał im fikcyjną rangę. To rytuał. Religia jest dla mas, a sztuka dla elit. Jakie narzędzia ma sztuka do pobudzania rozwoju? Co to za narzędzie, jeśli to samo dzieło może być ocenione przez każdego odbiorcę inaczej? A jeśli inna ocena to i inne wnioski. Poza tym emocje — jakimże są narzędziem? Emocje to coś cholernie zwierzęcego. Wrażliwość? Na co? Proszę o konkrety, bo samo hasło do mnie nie trafia. Inspiruje? Do czego? Do hołdowania sztuce, być może. Czyli koło się zamyka. Co to jest rozwój wewnętrzny? Slogany, koleżanko, slogany.
'Jakie narzędzia ma sztuka do pobudzania rozwoju? Co to za narzędzie, jeśli to samo dzieło może być ocenione przez każdego odbiorcę inaczej?'
Nauki ścisłe pozwalają poznać świat, nauki humanistyczne (w skałd których wchodzi sztuka) pozwalają ów świat zrozumieć. Sztuka pozwala zrozumieć świat - muzyka, poezja, proza, malarstwo - wszystkie te dziedziny wywierały wpływ na ludzi, a ludzie kształtowani między innymi również sztuką, działali zmieniając świat. Taki najprostrzy schemat.
Co to jest rozwój wewnętrzny? Jeśli ktoś nie wie, niech napije się herbaty ;)
Opublikowano

ale głupia dyskusja :P
sztuka do niczego nie służy?.
a do czego służą grabki? żeby zgrabić trawe?, a po co grabić trawe?
do czego służy nauka i postep techniczny? w ogóle do czego służy "Człowiek"??
jakoś chyba nikt jeszcze nie wymyślił, bo albo tłumaczą "logicznie" i sie gubią (bo co np. jest ostetecznym celem?), albo zaczynają pieprzyć o "imperatywach" i innych "głebokich potrzebach" typu "to wiersz pisze mnie" (a może jednorożec? )
...
w skrócie: sztuka służy dokładnie do tego samego co ta dyskusja, mercedes, grabki czy rewolucja: żeby się ludziom WYDAWAŁO że robią coś ważnego

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to jakaś niepublikowana dotąd mądrość ludowa, stworzona na potrzebę chwili:/ czy każda dyskusja na tym portalu musi się opierać na ogólnikach? czy to portal ludzi smrodzących komunałami? co to znaczy „zrozumieć świat”? chodzi o prawa nim rządzące? tym się chyba zajmuje fizyka
nauki humanistyczne zajmują się głównie czlowiekiem, nie światem, jeśli jakimś światem, to światem człowieka
zajmują się nim w tak nieudolny sposób z prostej przyczyny: nie wiadomo jak działa umysł człowieka

ja się po matematyku więcej konkretu spodziewałem, a mniej pustych słów — z całej tej wypowiedzi niewiele wynika
proszę mi określić ten wpływ sztuki, bo na razie to tylko stwierdzenie, że sztuka otacza ludzi, więc wpływ mieć musi
ale sztuka wcale ludzi nie otacza, ludzie zwykle mają ją głęboko w d..., bo w swojej ekonomice starają się wyrzucić rzeczy nieistotne i niepotrzebne
opowiedz mi o tym, jak używasz sztuki do zrozumienia świata, strasznie mnie to ciekawi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dyskusja jest głupia pozornie;)
człowiek ma taką konstrukcję, że potrzebuje, żeby coś miało cel, a w szczególności sam potrzebuje go mieć
człowiek jest tak egocentryczną istotą, że podświadomie uważa się za ważnego, więc musi robić rzeczy ważne, sam w sobie musi mieć jakiś cel, bo inaczej by się załamał — znikąd ten cel nie przychodzi i się nie objawia, więc ten cel wymyśla (albo cele) zaryzykuję tezę, że kiedyś człowiek był potrzebny do tego, by utrzymywać równowagę w ekosystemie, ale zaczął się uważać za wyjątkową istotę, w związku z czym z potrzebnego przekształcił się w szkodnego
poza potrzebami pierwotnymi, wszystkie inne są w jakimś sensie wymysłem człowieka, a wymyślone zostały po to, by zapełnić pustkę związaną z brakiem celu
jeśli kiedyś się rozmnożę, to powiem: zrobiłem coś ważnego
a dyskusja jako taka, klaudiuszu, jest efektem wykształcenia się komunikowania i służy wymianie informacji
po co wymieniać informacje? nie wiem — tak wyszło; jak ze sztuką
pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba nie rozumiesz.bezuzyteczna nie znaczy: do niczego. Chodzi o to, ze niczego nie zrobisz: nie zagrabisz pola etc. A że ze sztuką na ustach można iść do boju to inna rzecz. To nie jest użyteczność, o której ja mówie.
Czyli myślenie też jest bezużyteczne, bo nie można (bezpośrednio) zagrabić nim pola :)

W tym sensie użyteczności tak. nie mam na to innego slowa. Predefiniujmy tą użyteczność właśnie jako możliwość zrobienia czegoś bezpośrednio. Ty myślisz, że ja chce przeforsować stanowisko, że sztuka jest do niczego, ale tak nie jest.

pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli myślenie też jest bezużyteczne, bo nie można (bezpośrednio) zagrabić nim pola :)

W tym sensie użyteczności tak. nie mam na to innego slowa. Predefiniujmy tą użyteczność właśnie jako możliwość zrobienia czegoś bezpośrednio. Ty myślisz, że ja chce przeforsować stanowisko, że sztuka jest do niczego, ale tak nie jest.

pozdrawiam.
I oto mi chodziło :)
Wcale tak nie myślałem. Chodziło mi tylko o Twoją 'definicję bezużyteczności'. Teraz już wiem o co chodzi i na płaszczyźnie 'definicji' zgadzam się z poglądami głoszonymi przez Ciebie.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to jakaś niepublikowana dotąd mądrość ludowa, stworzona na potrzebę chwili:/ czy każda dyskusja na tym portalu musi się opierać na ogólnikach? czy to portal ludzi smrodzących komunałami? co to znaczy „zrozumieć świat”? chodzi o prawa nim rządzące? tym się chyba zajmuje fizyka
nauki humanistyczne zajmują się głównie czlowiekiem, nie światem, jeśli jakimś światem, to światem człowieka
zajmują się nim w tak nieudolny sposób z prostej przyczyny: nie wiadomo jak działa umysł człowieka

ja się po matematyku więcej konkretu spodziewałem, a mniej pustych słów — z całej tej wypowiedzi niewiele wynika
proszę mi określić ten wpływ sztuki, bo na razie to tylko stwierdzenie, że sztuka otacza ludzi, więc wpływ mieć musi
ale sztuka wcale ludzi nie otacza, ludzie zwykle mają ją głęboko w d..., bo w swojej ekonomice starają się wyrzucić rzeczy nieistotne i niepotrzebne
opowiedz mi o tym, jak używasz sztuki do zrozumienia świata, strasznie mnie to ciekawi
Owo zdanie o poznaniu świata przez nauki humanistyczne nie zostało wymyślone na potrzebę chwili. Zaczerpnąłem je z wywiadu z filozofem prof. T. Gadaczem (Polityka). Nawiasem mówiąc rozmowa dotyczyła upadku nauk humanistycznych, gdy króluje ekonomia i nauki jej podobne. Rozróżnienie jest następujące: nauki ścisłe badają świat opisując go, ogólnie mowiąc, wzorami. Nauki humanistyczne, i tu poszedłeś w dobrum kierunku, opisują świat człowieka, szukają odpowiedzi kim jest człowiek i co on tutaj wogóle robi.
Co do drugiego wątku, bardzo słusznie zauważyłeś, że ludzie żyją w ekonomice, spychając na margines humanistykę. Chodzi mi oczywiście o ogólne spojrzenie na świat. Ludzie wyrzucają owe rzeczy 'nieistotne i niepotrzebne', gdyż za takie je uważają. Ma to raczej negatywne skutki. Brak obcowania z naukami humanistycznymi (filozofią, socjologią, politologią) czy (większym stopniu) z literaturą czyni człowieka (użyję trochę dziwnego słowa) nie umądrzonym.
Nie uścisliłem słów wcześniej :(praca biurowa, nie zawsze jest czas-ale od teraz będę uściślał, obiecuję:), zrobię to teraz. Sztuka, dla mnie, jest takim dodatkiem do człowieczeńśtwa. Czymś, co człowiek ze swego wydumania nad światem, stworzył. Jest tapetą na ścienę. Można żyć w ścianach z cegły, ale o ile 'ładniej' gdy ściana jest ślicznie (czy nawet artystycznie) wytapetowana, a może nawet dodatkowo wiszą na niej obrazy? Sztuka upiększa świat. Czasem również spełnia i inne funkcje (np. walka z komunizmem).
A teraz jak używam sztuki do rozumienia świata :) Posługując się językiem Oscara, nie używam jej bezpośrednio. Dla mnie sztuka jest treningiem wrażliwości. Mogę dodatkowo zaryzykować postawienie tezy, że sztuka pomaga w wykształceniu i doskonaleniu analitycznego myślenia. Obcując ze sztuką analizuję ją, myślę nad nią. To podtrzymuje umysł na pewnych obrotach. Oczywiście można również analizować rachunek z hipermarketu, można myśleć nad nim, gdzie kasjerka coś źle policzyła. Jednak tutaj raczej chodzi o wrażenia estetyczne.
PS. Socjologowie stworzyli kiedyś pogląd, że sztuka jest czymś na podobieństwo pawiego ogonu. Pożytku z owego ogonu nie ma wielkiego, ale jest po to aby partnerki leciały na 'najlepszego'. Takie pokazanie - ale jestem ładny, sliczny i wogóle estetyczny. Przecież nowe kierunki w sztukach rozmaitych, to zdecydowanie domena mężczyzn. Najwięksi artyści, to mężczyźni. Chociaż ja i tak wolę kobiety ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miałem dwadzieścia lat a moja miłość dziewiętnaście pojawił się ten trzeci na imię daliśmy mu Dawid jest pięknym człowiekiem     Kamilu jesteś herosem słowa. Trzy wiersze w jeden wieczór. I to bez stypendium.  Pozdrawiam serdecznie.    
    • Nasz przedział sypialny ma dwa miejsca leżące. Na jednym ja, na drugim kot. Pomiędzy nami atlas gwiaździstego nieba – nikomu już niepotrzebny w dalszej podróży. Na pokładzie panuje cisza, ale niech to nie zmyli. Dom jak lustro odbija nastroje. Wystarczy się wsłuchać. Pokładowy czas na chwilę przerywa swój bieg i bije dziesiątą.   Nikt z nas nie wie, w jakim miejscu się znajdujemy. Już dawno pomyliliśmy kurs i zamiast uparcie wracać na główne szlaki, krążymy w próżni. Nie ma potrzeby nazywać mijanych planet. Dopóki układają się w spokojne wieczory, nie ma potrzeby niczego zmieniać. Kubek ciepłej herbaty. Za oknami polarna noc odciska na śniegu ślady stóp zwierząt.   Kto nie chciałby zostawić wszystkiego za sobą? Narodzić się na nowo i mieć możliwość wyboru z bagażu doświadczeń rzeczy, które wydają się interesujące. Mam tutaj książki – zbyt wiele książek, by próbować je czytać. Mam także miłość, którą noszę w sobie jak światło potrzebne do życia. Jest moją nawigacyjną boją. Chyba jedyną, innej nie miałem.     grafika: mój dom

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Kamil Olszówka Życie to piękny cud.    Pozdrawiam serdecznie  Spokojnego dnia 
    • Najszanowniejsi... Gdy tylko polski Internet obiegła wieść o napisaniu przez Jasia Kapelę trzydziestu tekstów o tematyce proaborcyjnej w ciągu jednego roku, po zapoznaniu się z częścią z nich zastanowiłem się mimowolnie czy ja zdołałbym napisać trzy wiersze o wymowie antyaborcyjnej w ciągu jednego tylko wieczora… I nim zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić już kilka rymów przeciwko aborcji napłynęło mi nieproszonych do głowy…   Będę z Wami szczery... Z racji tego że niespodziewanie dopadły mnie w nocy gorączka i dreszcze nie wyspałem się poprzedniej nocy za dobrze… O poranku miałem problemy z zwleczeniem się z wyra… W ogóle tego dnia chodziłem jakiś taki półprzytomny... Ale myślę sobie... Co??? Ja nie dam rady napisać trzech wierszy przeciwko aborcji w jeden wieczór?! Ja nie dam rady?! Zaraz robię sobie herbatę z miodem i cytryną i biorę się do dzieła!... I tak w jeden tylko wieczór (kilka godzin) napisałem te trzy poniższe wiersze o wymowie antyaborcyjnej... Oceńcie je proszę sami...     ,,Wszystko to było odległym wspomnieniem”         Choć w obskurnych lekarskich gabinetach, Na przestrzeni wielu postkomunistycznej Polski lat, Każda z ust lekarza bezlitosna diagnoza, Tak wiele młodych matek z nóg ścinała,   Choć niejedna wymodlona ciąża, Podług diagnoz była zagrożona, A rozbudzona w sercu matki nadzieja, W ułamku sekundy niekiedy gasła,   Choć natrętna proaborcyjna propaganda, Niczym straszna upiorna zjawa, Usiłowała w ich myśli przenikać By zamęt i zwątpienie w nich siać…   Choć rozwrzeszczanych feministek wybuchy złości, Załganych pseudoekspertów opinie i głosy, W pamięci tak wielu z nich się wyryły, Sypiąc się z ekranów telewizorów plazmowych…   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy tuląc do piersi maleńkie niemowlę, Niejedna skrycie uroniła szczęścia łzę, Uśmiechając się zarazem serdecznie,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy biorąc na ręce swe dziecię, Słowami przyobleczonymi w cichy szept, Obiecywała mu życie szczęśliwe,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy spoglądając w swego dziecka źrenice, Pochwycona silnym wzruszeniem, Pierwszy jego ujrzała uśmiech,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy pewnego dnia niespodziewanie, Padło z dziecięcych usteczek… - Mamusiu kocham cię…   ,,W oku niejednej matki”        Gdy w murach kościołów gotyckich Światło padające z kolorowych witraży Na twarze roześmianych dzieci, Migocąc wesoło na nich zatańczy,   Gdy maleńkie rączki dziecięce, Uczynią znak krzyża na czole, W niejednym stareńkim kościele, W skupieniu żegnając się z nabożeństwem,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy ukradkiem łzę, Która perląc się w jasnego dnia świetle, Przetnie niekiedy blady policzek,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy winy poczucie, Ból ciężkich niezabliźnionych wspomnień, Nagłe ukłucie sumienia wyrzutem…   I niejedna młoda matka, Zatapiając się w bolesnych wspomnieniach, Wzruszona w głębi matczynego serca, Pobiegnie myślami do tamtego dnia,   Gdy tamta straszna diagnoza, Padła z ust starego lekarza, Gdy z przerażeniem do wiadomości przyjęła, Że zagrożoną była jej ciąża,   Gdy pędzący na oślep świat, Nagle jakby się zatrzymał, Zimny dreszcz przebiegł po plecach, Z przerażenia tchu złapać nie mogła,   Gdy diabelska pokusa Odrzucenia nauczania Kościoła, W głębi duszy się tliła, Niczym kiełkujący z wolna chwast…   I spoglądając w oczy swych dzieci, Ocierając ukradkiem łzy, Niejedna przeklnie tamtą myśl, Gdy przyrzekała sobie aborcję rozważyć,   I niejedna Maryi podziękuje, Że w serca ich wlewając otuchę, Nadludzką wtedy dała im siłę, Ocaliła cudem zagrożone ciąże…   ,,Widziałem w mym śnie…”        Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Połamane o uliczne chodniki, Bez litości zmiażdżone obcasami, Przesiąknięte brudem ulicznych kałuży,   Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Ciśnięte do koszy na śmieci, Niszczejące pomiędzy odpadami, Obgryzane nocami przez szczury…   Widziałem w mym śnie w kościołach starych, W cieniu nadkruszonych murów gotyckich, Rozmodlone młode Polki, Przesuwające w dłoniach różańców paciorki,   Modlące się by w kolejnych latach, U boku ukochanego męża, Dostąpić łaski licznego potomstwa, Wielbiącego Boga w codziennych pacierzach…   Widziałem w mym śnie nienarodzone dzieci, Śpiące nocami pod sercem matki, Niekiedy mimowolnie ssące kciuki, Wyczekiwane przez swe anioły,   Tak bardzo pragnące być kochanymi, Przez świat w wojnach pogrążony, Zatopiony w międzyludzkiej nienawiści, Do Boga wciąż odwrócony plecami…        
    • @Mitylene utwór ma w sobie coś  klasycznego, czystego, kryształowego, niczym mityczne źródło Aretuzy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...