"Horyzont –
pożeracz dni"
Horyzontu w czerwieni wieczoru,
dnia żal,
tej zakrwawionej zorzy dniem w pomieraniu,
porankiem ruszą śpiewy, tańce –
ruszy bal,
przy dnia ponownego krwawym
powijaniu.
Wysnują się zza lasu słońca
promienie,
przebudzą lękliwie żyjątka –
w niskiej mgle,
szum orkiestry liściowej
lasu brzmieniem
rozpłynie się w życie, –
dźwięk natury w tle.
Budzi się, budzi! Rozwija! –
Rozkwita dzień,
niepowtarzalnej historii,
jak pęk kwiatu,
jednodniowy bohater,
pędzący jak cień,
od wschodu do zachodu,
do końca świata.
Wieczoru starzeniem,
czerwienią zachodu,
obieżyświat zmęczony, –
przejrzysty i rączy,
świtem poczęty,
w wieczorne sunie chłody,
gdzie pożarty horyzontem,
– krwawo skończy.
Leszek Piotr Laskowski.
Nie wiem kiedy, wiem po co,
ale przyjdź po mnie nocą,
bez bólu tam, dokąd chcesz,
weź mnie, a jak, sama wiesz,
oporu ci nie stawię,
jestem gotowy…...
prawie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się