Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Powiedz, gdzie szukać szczęścia?
- Powiem
- Więc?
- Tam jest,
według Epikura, gdzie nigdy nie ma łez.

- Tylko tyle? Tak mało?

- A Arystoteles
powiada: "Jest w zasięgu ręki". I to wiele,
tylko brać. Szkopuł w tym, że nie każdy potrafi.
Optymista z kamyka zrobi piękny szafir,
malkontenta nie zbawi nawet góra złota.
Jak szybko mieć dwie góry zacznie się kłopotać,
albowiem ile istnień, tyle odmian szczęścia,
tajnych drzwi w egzystencji do dobrego przejścia,
ale nie dla Platona, który widzi cienie:
"Nie da się go osiągnąć, bo omija Ziemię"

- A dla Ciebie?
- Dla mnie to, co niespodziewanie
ubarwia życie, radość z zaskoczenia daje.
Niekiedy promyk słońca zza chmury wystarczy,
by przegonić zmartwienia i nagle zatańczyć.




____________________________________

Wszystkim użytkownikom i gościom "poezji" życzę jak najwięcej
nieoczekiwanych chwil najpiękniejszych wzruszeń w nadchodzącym ROKU 2006

Zofia
____________________________________

Opublikowano

pięcioksiąg Tatarkiewicza ;)

Szkoda, że ciekawy pomysł kiepsko wykorzystany - bo i odpowiedzi filozofów (zwłaszcza Platona) spłycone aż do granic zgodności merytorycznej... no i ta częstochowa na końcu :( Jestem na nie :( Nawet, gdyby to przerobić na prozę, podbudować merytorycznie i rozwinąć, to i tak coś takiego już było - i to w jakim wydaniu! (właśnie w "O szczęściu" Tatarkiewicza - polecam jak najbardziej, tak jak cały pięcioksiąg zresztą).

edit: a, no i początek z "rozmowy lirycznej". Gałczyński nie byłby zachwycony. Tym większy minus.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Znam "Rozmowę liryczną" na pamięć. Nie plagiatowałam jej. Zbieżność zupełnie przypadkowa.

Platon uważał, że "szczęścia nie da się osiągnąć w życiu doczesnym" i tylko to chciałam zaznaczyć. A Tatarkiewicza i jego "szczęście to pełne i trwałe zadowolenie z życia" skreśliłam z wiersza - nie było moim zamierzeniem tworzenie kolejnego "dzieła o szczęściu".

Dziękuję za wpis.

Pozdrawiam z zyczeniami wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
Zofia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Espano - dziękuję.

Myślę, że tu nie trzeba znać się na filozofii, żeby zobaczyć przesłanie.
Wykorzystałam jedynie fakty właściwie ogólnie znane, jako przeciwwagę do puenty.

Również serdecznie pozdrawiam z życzeniami wszystkiego najlepszego w roku 2006 :)
Zofia
Opublikowano

Ależ nie utożsamiajmy Platona od razu z jakimś tam nihilizmem, bo tak to brzmieć może. O Platonie można powiedzieć mnóstwo sprzecznych rzeczy, bo przecież znamy go z jego dialogów, a jak wiadomo - sam w dialogach nie występował, stąd nie wiadomo, co myślał on, a co jego rozmówcy. Na ogół poglądy Platona wyraża Sokrates, ale gdzie postawic granicę między poglądami jednego, a poglądami drugiego - żaden badacz nie wie. Faktem jest, że Platon pod wpływem orfików uważał, że życie ziemskie jest dla duszy karą i stąd szczęśliwa być ona na ziemi nie może. Z drugiej strony faktem jest też to, że Platon wytworzył rozbudowaną teorię państwa. Państwa, które urządzone miało być tak, by dążyć do cnoty. Za Sokratesem uważał (przynajmniej początkowo), że cnota jest wiedzą, zaś cnota jest dobrem duszy. Z twojego wiersza możnaby wnioskować, że Platon to tylko "położyć się i umrzeć", a tymczasem nie! Trzeba żyć, i to żyć po to, by doskonalić się w poznaniu idei i nade wszystko - idei dobra.
A jeśli nazywasz Platona tym, co widzial cienie, zapewne chodzi ci o metaforę jaskini. Jakbym był czepialski, to bym powiedział, ze to nie Platon widział cienie, tylko według niego cała ludzkość widziała cienie, co jest błędem rzeczowym. Ale nie jestem czepialski.
Pogląd niemal identyczny (z punktu widzenia twojego wiersza) z Epikurowym wyznawał (stulecie wcześniej) Hegezjasz (Nawołujący do śmierci) ze szkoły cyrenaickiej (której założycielem był nie byle kto, bo jeden z najwybitniejszych uczniów Sokratesa - Arystyp). To właśnie od niego Epikur "buchnął" ten pomysł, że szczęście jest brakiem przykrości...

Jeśli natomiast znasz rozmowę liryczną na pamięć, to tym bardziej zdajesz sobie sprawę z podobieństwa i tym bardziej cię to obciąża.

Opublikowano

Sceptyczny stosunek "Sceptica" do wszystkiego wydaje się jak najbardziej naturalny i zgodny z nickiem
bo są tacy co, prawem paradoksu - szczęście upatrują w nieszczęściu /innych, np. w kłopotach myślowych, od których nb. nikt nie jest wolny/
Wiersz Zofii Honey nie ma na celu popisywania się wiedzą filozoficzną /co np. staje się okazją do tegoż przez wyżej wspomnianego czytelnika/
ale przez swobodne /krotochwilne/ ustosunkowanie się do pewnych tez mądrych ludzi /czyt. bardzo mądrych że hej!/
ma wyrazić wprost ideę - carpe diem!
i to w ścisłym związku z życzeniami noworocznymi czyni ten tekst urokliwym i na czasie!
dziękuję za życzenia
proszę uciekać od nudziarstw i Nowy Rok spędzić wśród podobnych sobie ludzi, którzy przystawając na "małym" czynią je wielkimi poprzez swoją postawę szczęśliwych i uszczęśliwiających całe swoje otoczenie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hihihi - a jednak potwierdzasz :) "szczęśliwa być ona na ziemi nie może." - hihihi

Czyżbyś był w trakcie czytania "Państwa"? - muszę się przyznać, że dla mnie ta lektura nie była "lekka" w czytaniu. A błędu rzeczowego nie ma - przecież skoro wszyscy widzą cienie to i Platon też - czy nie widzisz tu logiki?

Jak można z jednego zdania tak głęboki wniosek wyciągać? - "położyć się i umrzeć"? - ciekawe

A z "Rozmową liryczną" dopiero zaskoczyłam, jak powiedziałeś. Rzeczywiście trzy słowa - ale nie kolejne - są zbieżne - czy to może być powód zmieniania treści? Na razie przekonana nie jestem. Pomyślę. Tym bardziej, że akurat zmiana początku jest łatwa - ale czy warto?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jacku, dziękuję pięknie!

A ja już myślałam, że treść nieczytelna - jednak idealnie ją rozszyfrowałeś! To mnie bardzo podbudowało.

W tym roku chyba pójdę na zabawę na świeżym powietrzu - jest akurat pod moim blokiem dla całej stolicy :) Sprawdzę, czy w ten sposób tez jest możliwy taniec i inne szaleństwa sylwestrowe

Pozdrawiam serdecznie
Zofia
Opublikowano

Jestem po "Państwie", "Uczcie" i "Obronie...", zaś przed "Timaiosem".

Haha, a właśnie, że jest błąd. Platon żył i tworzył dosyć długo (żył lat 80, tworzył lat 40) i przez lata zmieniał swoje poglądy. Jego Akademia utworzyła coś na kształt sekty; pisywał ezoteryczne pisma o charakterze mistycznym. Później zerwał z mistycyzmem i z orfizmem w ogóle. Zapewne zmianie uległ też jego pogląd na duszę.
A skoro był "guru" związku religijnego po śmierci był czczony jako równy bogom" to na pewno nie brakło o nim głosów, ze właśnie jako jedyny widział nie cienie, lecz idee (tak samo jak Pitagoras słyszał muzykę sfer). Sam niczego takiego o sobie nie napisał, ale też nie napisał niczego przeciwnego. A w ogóle metafora jaskini o ile pamiętam nie jest wypowiedziana ustami Platona (ale mogę się mylić).
Natomiast refleksja proste; skoro, tak jak twierdzisz, według Platona szczęścia za życia osiągnąć się nie da, to nic tylko położyć się i umrzeć. Bo po co żyć, jak nie można być szczęsliwym? Czytelnik właśnie tak może to zdanie zrozumieć. A to by czytelnika bardzo ukrzywdziło.
Możesz powiedzieć, z którego dzieła pochodzi ów cytat albo - jeszcze lepiej - kto te słowa wypowiada? Byłoby łatwiej się do tego ustosunkować. Bo Platon zmieniał swe poglądy bardzo dynamicznie (generalnie za "typowe" dla niego uznaje się te z okresu "środkowego", nie mniej jednak godne uwagi jest to, że większość z nich zarzucił potem w okresie "późnym").

Jeśli miałbym odpowiedzieć, co dla Platona jest szczęściem, to odpowiedziałbym: życie w cnocie i dla cnoty, bo życie takie zbliża człowieka do idei dobra - i owo zbliżenie za życia, a wtopienie się po śmierci w idee dobra - jest szczęściem.

hihihi, ten tego.

-Powiedz mi, jak mnie kochasz?
-Powiem
-No więc?

- Powiedz, gdzie szukać szczęścia?
- Powiem
- Więc?

Jeśli to dla ciebie nie jest wystarczający powód do zmiany, to ja już nie wiem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zakładam, że czytelnik to myśląca istota i prędzej uwierzy sobie niż Platonowi.
Hihihi - a może jest inaczej i po przeczytaniu zdania pójdzie się powiesić? - No, bo po co żyć?

Cytat pochodzi z notatek akademickich - niestety - wybacz - nie zanotowalam "dzieła".
W ogóle nie przyszlo mi do głowy pisząc dzisiaj wiersz, żeby jednocześnie przygotować się do filozoficznych dysput na tematy, ktore miałam "na tapecie" dosyć dawno, a Ty - jak widać - jesteś w trakcie :) - kiedy egzamin?

Teraz jest jeszcze mniejszy powód do zmiany - hihihi - zauważyłam, że te trzy problematyczne słowa nawet nie występują obok siebie. Chciałam napisać dialog, może "Rozmowa " w podświadomości mi się gdzieś pętała?
Opublikowano

Ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze to miał być wiersz, a nie praca naukowa - i dobrze. Nie zmienia to faktu, że jednek przygotowanie teoretyczne do wiersza to dobra sprawa.

A ja nie jestem w trakcie, jestem jakiś rok po... to znaczy po przerobieniu książek o Platonie, samego Platona natomiast czytuję sobie sporadycznie, acz z chęcią. Nie jestem zresztą studentem (niczego), a tylko pasjonatem filozofii, szczególnie starożytnej i szczególnie platońskiej. Uczenie się filozofii do egzaminu to musi być straszne...

I też nie popisywać się chciałem, lecz prowadzić dysputę, bo mogłaby ona doprowadzić do ciekawych wniosków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację, wszędzie walały się grube tomiska - a ja , biedna, w rozterce, które treści czytać w pierwszej kolejności. I jeszcze te cholerne terminy...Czytać sobie dla przyjemności - no, to jest to... Ja sobie dla przyjemności gram :)

I wnioski rzeczywiście ciekawe - do głowy by mi nie przyszło, że czytelnik po przeczytaniu życzeń pójdzie sznura szukać - hihihi - wnioskując dalej, to nie jestem pewna, czy nie zacząć namawiać Ciebie do zmiany nicku?
Opublikowano

Sceptic.; Majeutyka to dobra zabawa intelektualna, ale nie może dotyczyć tekstu literackiego, bo w nim nie definiuje się pojęć a tym bardziej prawd - tu zabawa słowem zmierza raczej do zbudowania pewnego klimatu o proweniencji artystycznej, ujmującej całościowo egzystencję człowieka z taką wiedzą jaką ma /!/, w takim świecie, jak jest opisany. To tylko kwestia o ś w i e tl e n i a, jak zwykł na swoich wykładach o sztuce mówić ks. Józef Tischner.Obok Hankinsona, najbardziej uśmiechnięty filozof w historii myśli.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację Jacku - i dodam, że te porody są bardzo przyjemną zabawą :)
A z powodu właśnie klimatu Tatarkiewicza skresliłam...

W Twoim "oświetleniu" mój wiersz nowych barw nabiera - dzięki
Opublikowano

Panie jacku, w moim wykonaniu to byla raczej elenktyka niż maieutyka, bo i do żadnych konstruktywnych wniosków nie doszliśmy, a ni też żadnych konstruktywnych pytań nie postawiliśmy. Od elenktyki - jak nauczal Sokrates - należy poszukiwania wiedzy zacząć.

Podkreślam po raz wtóry - ja wiem, że to utwór literacki (jako taki też się szczególnie nie broni - częstochowskie rymy, nieregularna liczba sylab, dosyć oczywiste w początku nawiązanie do innego utworu...), ale cudownie byłoby, gdyby utwór o wartościach literackich niósł też wartości merytoryczne. Wówczas wszyscy wymienieni filozofowie podskakiwaliby w grobach ze szczęścia, a tak, to chyba się tylko przewracają.

P.S. Przydomek "Śmiejącego się filozofa" nosił Demokryt z Abdery. Próżno dociekać, czy był on bardziej śmiejący od Tischnera, na pewno jednak w wielu rzeczach cy się z nim nie zgodził.

A może wersja alternatywna:
-Co to jest szczęście?
-Nie wiem.
-To przeczytaj se "O szczęściu" Tatarkiewicza!
[żartuję]

Zofio, pozwolisz, ze zapytam - co studiujesz, skoro poważnie trakujesz wykłady z filozofii? (na ogół studenci okrutnie lekce sobie je ważą) oraz na czym grywasz dla przyjemności?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pomijając wszystkich razem z Platonem, wiersz jest refleksyjny,prosty, ale jako pointę, też minimalistyczną, dałbym wers o szafirze- jest bardziej wieloznaczny. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pomijając wszystkich razem z Platonem, wiersz jest refleksyjny,prosty, ale jako pointę, też minimalistyczną, dałbym wers o szafirze- jest bardziej wieloznaczny. Pozdrawiam.

Ale to nie jest to samo... :( chcociaż rzeczywiście bardziej wieloznacznie...)

Dziękuję za wpis i pozdrawiam z życzeniami wspanialego ROKU 2006!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Bardzo się mylisz. Patrząc jedynie na układ wersów, nie dostrzegasz całości.
Napisalam regularnym trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie.

Mam za sobą zarówno studia politechniczne jak i humanistyczne, dla przyjemności grywam sobie w szachy - hihihi - nawet kiedyś Akademicką Mistrzynia Polski udało mi się zostać - i na pianinie - Czy Ci te informacje pomogą w czytaniu moich tekstów? - ciekawa jestem - hihihi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Śniłem dziś że jestem płomykiem znicza, Upamiętniającym poległego przed laty partyzanta, Tlącym się w cieniu brzozowego krzyża, Smaganym wciąż przez zimny wiatr,   A choć wkoło sroga dotkliwa zima, Naokoło mroźna noc głucha, Jedynie nikły srebrzystego księżyca blask, Tańczy na wielkich śniegu połaciach,   Na oszronionej partyzanckiej mogile, W mroku nocy migocąc samotnie, Głośno krzyczę o należną mu pamięć, Choć wkoło tylko śnieżne zawieje,   Lecz może tej nocy mój krzyk, Posłyszą choć duchy przeszłości, By opowiedzieć o ciężkiej doli, Setek i tysięcy partyzantów niezłomnych…   I znad oszronionych partyzanckich mogił, Poniesie się cichy szept historii, O czynach ich bohaterskich chwalebnych, O Honorze nigdy nie zatartym…   Niekiedy kilku braci partyzantów, Wszyscy rodem z jednego domu Brało na siebie partyzanckiego życia trud, Gdy zawezwało ich poczucie obowiązku,   Pozostawili rodzinne swe domy, By trudom partyzanckiego życia czoła stawić, Choć długimi nieprzespanymi nocami, Wypłakiwały oczy za nimi ich matki…   Gdy tylko bladym świtem, Skrzące gwiazdki na niebie, Gasły jedna po drugiej, Oni swe karabiny brali w dłonie,   Z rozległych lasów i nieprzebranych borów, Gdy padał rozkaz do ataku, Młodzi partyzanci wyruszali w bój, Choć nieobce im było uczucie strachu…   Choć rozległe lasy i bory, Wielkie czapy śniegu pokryły, Oni niewzruszenie na posterunku wciąż trwali, Mimo siarczystych mrozów Ojczyźnie swej wierni,   Przemarznięci, zziębnięci partyzanci, Dotkliwym chłodem przeszyci, Zmuszeni w leśnych bunkrach się kryć, W milczeniu znosili losu przeciwności,   Nad dogasającym z wolna ogniskiem, Ogrzewając w kilku zziębnięte dłonie, Przemarznięte gwałtownie pocierając o siebie, Z ust wdmuchiwali w nie parę…   Pamiętający kampanię wrześniową pistolet, Często był największym ich skarbem, Ostatnimi nabojami uzupełniając magazynek, Strzegł go każdy jak oka w głowie,   Często zdobyczny trzonkowy granat, Nikłą jedynie nadzieję dawał, Na zadanie okupantowi dotkliwych strat W kolejnych zasadzkach i potyczkach…   Nie straszne im były najsroższe zimy, Wszystkie najcięższe wyrzeczenia i trudy Z godnością w milczeniu wytrwale znosili, Trwając na przekór okrutnemu losowi,   A rozłożyste drzewa oszronione, Widząc ich smutek i niedolę, Choćby najcichszym nawet szumem, Pociechy zimą nie mogły im nieść…   I tysiącami niezłomni partyzanci, W walce o naszą wolność polegli, Choć często mizernie uzbrojeni, Do walki z okupantem zawsze gotowi…   Dziś gdy ognia płomyki, Tańczą nam wesoło w kominkach ceglanych, Sypiąc niekiedy złote iskierki, Cieszące tak oczy roześmianych dzieci,   Unosząc kubek gorącej herbaty, Pobiegnijmy swymi myślami, Ku tamtym partyzantom niestrudzonym, Zmuszonym w rozległych borach cierpieć srogie zimy…   I za dusze partyzantów zapomnianych, Których często nie znamy nazwisk, Którzy grobów nie mają własnych, W skupieniu i w ciszy gorąco się pomódlmy...      
    • @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję :)  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • Przeżywasz pragnienia, jakby się już spełniły. Czy to naprawdę daje Ci radość? Czy tylko karmisz myśl o szczęściu? By pojąć różnicę – musisz doświadczyć.
    • @andrew Również pozdrawiam Cię Najserdeczniej zarazem życząc Ci wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze!!!   @Gosława ,,Wstyd hańba i ogólne dno" Święte słowa po tysiąckroć!!! Pozdrawiam Najserdeczniej!   @Jacek_Suchowicz "Jesteśmy istniejemy i rządzimy i nic nam nie zrobicie"... Ale do czasu... Byle tylko do najbliższych wyborów! Pozdrawiam!   @Berenika97 Obawiam się że takich gorzkich refleksji nad współczesną polską rzeczywistością czeka mnie w najbliższych tygodniach i miesiącach naprawdę sporo... Co zrobić... Pozdrawiam Najserdeczniej!
    • @KOBIETA Nie ma sprawy, wejdź na mój parkiet. Tu masz współrzędne: 52,4299729, 20,7231488. PS. Tylko konkrety, zero mgły.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...