edyta sawicka Opublikowano 21 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Kiedyś stałam nad zboczem usłanym czerwonymi i czarnymi trawami Lekki podmuch jesiennego wiatru mógł mnie z niego strącić Kiedyś oddychałam wonią tych traw i piłam ich soki, by żyć... Raz Jedyny raz spojrzałam w dół To co zobaczyłam To było wielkie Nic Usta jak kryształ lodu Całując tnęły jak żyletki Skóra naciągnięta jak balon była śliska i przezroczysta Dłonie jak w gumowych rękawiczkach dotykając nie czuły dotyku Oczy ,dwie szklanki powoli napełniały się wilgotną i cierpką cieczą... I zgasły.
Ona_Kot Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 tnęły jak żyletki normalnie nie wierzę beznadzieja (całość) przykro mi pozdrawiam
Dominika Skurzok Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Osobiście uważam, że pierwsza część tego wiersza była całkiem przyzwoita. Druga... nawet, ale trzecia?! Trzecia kompletnie mi sie nie podoba. Może popracuj trochę nad tym...? Pozdrawiam serdecznie!
Mari Paz Jimenez Luque Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Ciekawe, czy wiersze wstydzą się same za siebie, bo niektórzy autorzy nie mają chyba tej świadomości.
M._Krzywak Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Warto zastanowic się nad słowem "debiut". Bo wg mnie to chęc pokazania wiersza w pełni przemyślanego, a nie czegoś w całości pociętego. Niestety, nie podeszło. Pozdrawiam.
Eugen De Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Okropne stylistycznie i niegramatyczne. Moje drogie dziecko, nie mówi się tnęły.Żyletką można ciąć !!! Nie ma słowa :"zstrącić! Jest strącony np.anioł do piekieł. Raz stawiasz kropkę i potem piszesz z dużej litery, a innym razem nie stawiasz jej i tez piszesz z dużej litery. Po co ci interpunkcja? Za dużo tego "jak" - "skóra naciągnieta jak balon" wytarte!!! Drażniące tautologie: "dotykając nie czuły dotyku" Uff! Dziecko, ja Cię uczyć każę!Do pracy!
jasiu zły Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Dobra merytoryka, widać, że podmiot liryczny jest Amerykaninem dokonującym rozrachunku z przeszłością swego narodu - stoi na szczycie i patrzy w dół zbocza, po którym się tam wspiął, usłanego czerwonymi i czarnymi trawami, co jasno sugeruje, że potęga USA wyrosła na krwi wyssanej z Indian i murzyńskich niewolników. Dalsza częśc wiersza ukazuje zarazem bezduszność Ameryki w swej polityce - lód, żyletki i gumowe rękawiczki są obrazami, które w pełni oddają ten zamysł. Pointa a kolei jest refleksją nad przyszłością - te zimne oczy które zgasły zalane gorzkimi łzami. Czas przeszły (zgasły) sugeruje, że jest to już przesądzone. Świetna treść.
Oscar Dziki Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Jasiu, ja też Cie kocham.
jasiu zły Opublikowano 21 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Grudnia 2005 Oscar, dzięki jak mogłem nie dostrzec kolejnego elemntu tej misternej układanki. Rzeczycwiście te trawy to świetne nawiązanie do Whitamana. Biorac po uwagę wydźwięk reszty wiersza, dostajemy jak obuchem po głowie, ostrą krytyką nie tylko historii Ameryki, ale i jej poezji narodowej, jak teraz wyglądają wiersze Whitmana, Stevensa, czy Frosta? Genialny ten utwór, chylę czoła.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się