Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. To, że coś się komus nie podoba, nie znaczy, ze jest złe. Należy odróżnić swoje upodobania od rzeczywistej wartości pewnych rzeczy. To, że nie lubie Miłosza, nie znaczy, że nie uważam go za dobrego poetę. A więc p. Sanocki nie powinien kierować się jedynie swoim upodobaniem w przesuwaniu tekstów. Jeśli nie posiada zdolności w miarę obiektywnej oceny tekstu - nie powinien się do tego w ogóle zabierać.
2. To nie jest pierwszy wiersz Dotyk usunięty przez p. Sanockiego. Najwyraźniej jest niemal jedynym "krytykiem", który uważa wiersze tej Autorki za słabe. Choć nie jedynym, któremu się nie podobają (vide - pkt.1). Zresztą, coś, co podoba się wszystkim, tak naprawdę nie jest zbyt wiele warte.
3. Bardzo proszę o KONKRETNE argumenty dlaczego ten tekst jest zły. Jeśli chce sie udowodnić, ze wszyscy sie mylą, a ja mam rację, trzeba mieć bardzo mocne argumenty.
4. Stwierdzenie, że "musi być jakiś porządek" jest dość śmieszne w tym kontekście. Bo przez takie działania robi się bałagan.

Podsumowując - z tego forum uciekli już niemal wszyscy wartościowi autorzy. Moze warto zastanowić się, dlaczego. Zdaje sie, że ten portal ma pełnić również rolę edukacyjną. Proszę sie więc zastanowić, kto ma uczyć przyszłych poetów?...
Pozdrawiam, j.

  • Odpowiedzi 61
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

No to teraz może głos "oskarżonego".
Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę na parę aspektów, które mnie troszkę zaskoczyły na samym wstępie do dyskusji.
Uważa się Pani za osobę poważną i poważaną wśród środowiska literackiego. Nie zamierzam tego negować, wręcz odwrotnie. Szczerze Pani gratuluję dotychczasowych osiągnięć i podziwiam za upór w dążeniu do sławy. Tudzież tomiki, nagrody, wyróżnienia... Chce Pani być uważaną za osobę inteligentną, posiadającą niemały dorobek merytoryczny.
Toteż nie wiem, dlaczego mam Pani tłumaczyć problem słabego wiersza. Nie popadajmy w rutynę. Każdy wiersz jest procesem twórczego rozwoju. Choćby temat tego tematu...
Czytamy: "Mistrz Sanocki rulez".
"Mistrz Sanocki" - rozumiem.
"rulez" - "powaga"?

Dalej kolejny cyrk:
"Dzisiaj po raz kolejny Piotr Sanocki przesunął mój tekst "Wyprzedaż" do działu dla P." - to naprawdę brzmi jak tekst skarżącego się do mamy dziecka. Pani najwyraźniej nie rozumie, że dobry wiersz na pewno nie zniknie z działu Z. Usunęła Pani swój tekst, razem z moim komentarzem uniemożliwiając tym samym wgląd do problemu osobom biorącym zażarty udział w tej dyskusji. Unikając tym samym udowodnienia Pani "dlaczego?". A jednocześnie zmieniając podstawę dyskusji w puste krytykowanie moich postępowań.

Jeżeli tematem jest "władza" jak to Pani ładnie nazwała. To niestety muszę Panią zaskoczyć, nie mam żadnej władzy w tym, co Pani tworzy, lub wypisuje tutaj na Forum dyskusyjnym.
Jeżeli uważa Pani, że jestem subiektywny...
"Pan Piotr postanowił pokazać Dotykowi, gdzie jest miejsce dla jej wierszy:))." - To kolejny raz jest Pani w błędzie. Gdybym był subiektywny, to pewnie nawet bym nie przeczytał Pani utworu tylko od razu wystawił komentarz pozytywny i maksymalną ilość punktów w sondzie.

Drugie, co mnie zaciekawiło, to Pani niepoważna reakcja. Chodzi tutaj o usunięcie swoich utworów. Naprawdę mnie to nie wzrusza. Uważam to raczej za dziecinne zachowanie.

Tyle na dziś.

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. Panie Piotrze: tytuł watku oznacza w gwarze młodzieżowej, zwanej slangiem: "Mistrz Sanocki rządzi".
2. Sądząc m. in. po tym tekście jest Pan w błędzie - dobry tekst zniknął z działu Z. Może rzeczywiście Dotyk zrobiła błąd, usuwając swój tekst. A moze tak jest lepiej - przynajmniej usunęła ślady Pańskiego rażącego błędu.
3. Jeśli nie jest Pan subiektywny, to chyba jest Pan złosliwy, albo zwyczajnie nie zna się Pan na poezji. Nie wiem, co lepsze.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Piotrze, jeśli nie pamiętasz: milczenie jest złotem.
Zwłaszcza, gdy się zrobi głupstwo. Lepiej się nie odzywać, przespać problem - inaczej wychodzi jak widać: dzieci wmawiają dorosłym dziecinne zachowania ;)
Skoro TO Cię nie wzrusza, to czy wzrusza Cię cokolwiek?
Kończę, bo robi mi się żal sympatycznego, młodego człowieka.
pzdr. b
Opublikowano

Gratuluję moderatorowi dobrego samopoczucia. Stawia się w pozycji arbitra i eksperta w dziedzinie poezji, zarazem stwierdzając i pozostając na stanowisku, że wspominany wiersz nie spełnia kryteriów dobrej poezji.
Nie przypominam sobie, aby moderator kiedykolwiek te kryteria sformułował. Zawsze jednak w swoich wypowiedziach dawał do zrozumienia, że doskonale te kryteria zna.
To, co się stało, moim zdaniem świadczy o tym, że (nie po raz pierwszy) kryteria zawiodły moderatora. I słuszny wydaje mi się postulat, że skoro kryteria są zawodne, to należy zrezygnować z ich przykładania, w tym wypadku, zrezygnować z arbitralnego przenoszenia z działu do działu.
Dział Z nazywa się „poezja współczesna”, niestety po tym, co się stało, nie można powiedzieć, by ta nazwa była adekwatna. Bardziej przystająca byłaby „poezja Piotra Sanockiego”. Byłoby uczciwiej.

Opublikowano

Panie Piotrze, no ja bardzo Pana proszę nie robić sobie zartów.
Rzeczywiście szkoda, ze usunęlam Pański wpis, ktory nie byl przeciez komentem - o ile sobie przypominam, napisał Pan, że wiersz jest chaotyczny (mogłam pomylic slowa), bez wyrazu. Ipoinformował Pan o przesunięciu. Nic więcej. Wkleję więc tutaj ten wiersz, zeby nikt nigdzie nie ganiał, żeby użytkownicy mogli zobaczyć, że jak Pan pisze:

"Pani najwyraźniej nie rozumie, że dobry wiersz na pewno nie zniknie z działu Z"

WYPRZEDAŻ

Piszę do ciebie jakiś dobry człowieku.
Ciekawe, kto wyłowi ten okręcik z rzeki?

Ile lat się deptało? Dróżka w strzeżonych
ogrodach, więc spowiadam się w ciemno.
Za dużo chciałam - teraz ginę wśród obcych
przedmiotów. Kto za to płacił, kogo zapytać?
Nie zmieściliśmy się oboje w jednym łóżku,
dom okazał się za mały, schodów za dużo.
Samotność już mi się nie podoba jak kiedyś,
gdy mogłam pisać listy na konkretny adres
i zawsze była jakaś odpowiedź.

Teraz muszę stąd wyjść, czekać na odpływ,
udawać dziecko chlapiące się w wodzie.


Jesli chodzi o punkty - dawno z nich wyrosłam. Jeśli chodzi o komentarze - oczekuję konstruktywnych, jesli jest powód - krytycznych. Zawsze uważnie slucham rad, uwag, wskazówek - są dla mnie drogowskazem.

Opublikowano

nt. "Wyprzedaży"

Żeby zrozumieć dobrze ten wiersz, trzeba coż przeżyć - inaczej zwierzenia peela mogą rzeczywiście brzmieć i pusto, i chaotycznie, i nijako.
W skrócie można powiedzieć, że peel zatacza koło: od młodości, przez dojrzałość do starości, kiedy znów się "dziecinnieje". A może to tylko ślad po "dziecku, które każdy ma w sobie"?
Jest wspominanie, rozczarowanie, ale nie gorycz. Jest pytanie, refleksja - nie ma odpowiedzi. Za to jest nadzieja.
"Teraz muszę stąd wyjść, czekać na odpływ,
udawać dziecko chlapiące się w wodzie." - udawać dziecko, czyli być dzieckiem ze świadomością gry, rozdwojenia.
Budowa wiersza podkreśla zamysł ogarnięcia całości życia czlowieka (koło: 2 wersy wstępu, zarysowanie sytuacji, rozwinięcie i pointa także z 2 wersów). W pierwszej części mogą zastanawiać nagłe przerzutnie, łamiące frazę wypowiedzi, ale one eksponują przecież określenia: ogrody są strzeżone (bezpieczne, ale jednocześnie nie zupełnie naturalne), przedmioty są obce (jak zwykle być powinno, chyba, że popadniemy w manię gromadzenia).
W dalszej części, gdy do głosu dochodzi refleksja, fraza wraca do swojej naturalnej formy.

Piękny wiersz. Bardzo wartościowy myślowo, z rozmysłem zbudowany.
To przesłanie zabieram ze sobą:
Samotność już mi się nie podoba jak kiedyś,
gdy mogłam pisać listy na konkretny adres
i zawsze była jakaś odpowiedź.

Gratuluje i dziękuję.
pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Dla niektórych pisanie prostym, zwyczajnym jezykiem to brak poezji. Dla mnie to jej kwintesencja.
Przemyślenia w tym wierszu świadczą o ogromnej dojrzałości Autorki, tylko ktoś, kto przeżył samotność, taką prawdziwa, długą i niezmienną, jest w stanie to zrozumieć. Zyczę Moderatorowi więcej pokory, bo jeszcze wiele musi się nauczyć, i nie chodzi mi tu tylko o wiedzę uniwersytecką.
Opublikowano

przejmuję się bardzo. Pan poczyta co napisalam wyżej - nie jestem wielką poetką. Nie o to chodzi.

"wie pani, to że nieszuflada jest gówniana wiemy nie od dzisiaj, więc jakieś komentarze na niej zamieszczone o niczym nie świadczą."

Ciekawe - a kto jeszcze oprócz Pana o tym wie?:))). Miała Pan widac jakieś niemiłe przeżycia na Nieszufladzie - ja też, ale nigdy bym się nie ośmieliła tak nazwać tego portalu.

Niedojrzałe to, dziecinne, śmieszne. Płacz??? To chyba jakiś żart. :))

Pan chyba nie zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. No, na pewno nie o Nieszufladę, nie rozumiem skąd zatem ten wtręt.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ciekawe, że na tym gównianym portalu, jakim jest nieszuflada, publikują same znane, uznane nazwiska. Noooo, oczywiście mozemy przyjąc spiskową teorię dziejów, zgodnie z którą to Pan będzie kolejnym Miłoszem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj, niemiłych przeżyć nie miałem, bo negatywne komentarze mnie nie przejmują. Ogólnie mało rzeczy mnie rusza. W moim wieku tak to już jest, że się nabiera dystansu.

A swoją drogą decyzji Mr Sanockiego nigdy nie popierałem. Tylko rozbawiło mnie zrobione przez Panią zamieszanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ciekawe, że na tym gównianym portalu, jakim jest nieszuflada, publikują same znane, uznane nazwiska. Noooo, oczywiście mozemy przyjąc spiskową teorię dziejów, zgodnie z którą to Pan będzie kolejnym Miłoszem.
czemu Pani ocieka taką drwiną.
Te same znane-uznane-uwielbiane nazwiska są znane-uznane, bo kółko masturbatorów intelektualnych upewnia się nawzajem o swojej doskonałości. Ale to temat na dłuższą dyskusję, a ja nie mam czasu ani ochoty.

Prosiłbym odejść od mojej osoby, bo po pierwsze nie mam jakichkolwiek ambicji literackich, po drugie atakowanie to nie jest wytłumaczenie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A to bardzo możliwe:)
Ciesze się, że przynajmniej przeczytał Pan to co napisałem.

Pozdrawiam.




Pani Mirko nie chciałem aby Pani odebrała tego negatywnie, bo jak już wczesniej napisałem lubię Pani wiersze i chętnie je czytam z tego powodu, też w jakims sensie Panią lubię :)

Ja tylko nie rozumiem, dlaczego można robić problemy z jakiegoś głupiego powodu, że wiersze jest w dziale P czy Z. Aż tak bardzo zalezy na tym, aby wiersz był wyróżniony tym, że jest w dziale Z?
Czy to jest az tak ważne? Po co to komu? Pytam.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Panie Michale - wątek pojawił się z prostych powodów: to się zdarza nie po raz pierwszy, po drugie - to nie jest słaby wiersz. Nie mówię, ze genialny, nigdzie tak nie napisałam. Ale z pewnością nie słaby. Powodów jeszcze kilka - wyłuszczyłam na początku: sprawa przesuwania i nieprzesuwania. Dotyczące innych Autorów. I się wpieniłam, co zdarza mi się rzadko:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...