Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. To, że coś się komus nie podoba, nie znaczy, ze jest złe. Należy odróżnić swoje upodobania od rzeczywistej wartości pewnych rzeczy. To, że nie lubie Miłosza, nie znaczy, że nie uważam go za dobrego poetę. A więc p. Sanocki nie powinien kierować się jedynie swoim upodobaniem w przesuwaniu tekstów. Jeśli nie posiada zdolności w miarę obiektywnej oceny tekstu - nie powinien się do tego w ogóle zabierać.
2. To nie jest pierwszy wiersz Dotyk usunięty przez p. Sanockiego. Najwyraźniej jest niemal jedynym "krytykiem", który uważa wiersze tej Autorki za słabe. Choć nie jedynym, któremu się nie podobają (vide - pkt.1). Zresztą, coś, co podoba się wszystkim, tak naprawdę nie jest zbyt wiele warte.
3. Bardzo proszę o KONKRETNE argumenty dlaczego ten tekst jest zły. Jeśli chce sie udowodnić, ze wszyscy sie mylą, a ja mam rację, trzeba mieć bardzo mocne argumenty.
4. Stwierdzenie, że "musi być jakiś porządek" jest dość śmieszne w tym kontekście. Bo przez takie działania robi się bałagan.

Podsumowując - z tego forum uciekli już niemal wszyscy wartościowi autorzy. Moze warto zastanowić się, dlaczego. Zdaje sie, że ten portal ma pełnić również rolę edukacyjną. Proszę sie więc zastanowić, kto ma uczyć przyszłych poetów?...
Pozdrawiam, j.

  • Odpowiedzi 61
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

No to teraz może głos "oskarżonego".
Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę na parę aspektów, które mnie troszkę zaskoczyły na samym wstępie do dyskusji.
Uważa się Pani za osobę poważną i poważaną wśród środowiska literackiego. Nie zamierzam tego negować, wręcz odwrotnie. Szczerze Pani gratuluję dotychczasowych osiągnięć i podziwiam za upór w dążeniu do sławy. Tudzież tomiki, nagrody, wyróżnienia... Chce Pani być uważaną za osobę inteligentną, posiadającą niemały dorobek merytoryczny.
Toteż nie wiem, dlaczego mam Pani tłumaczyć problem słabego wiersza. Nie popadajmy w rutynę. Każdy wiersz jest procesem twórczego rozwoju. Choćby temat tego tematu...
Czytamy: "Mistrz Sanocki rulez".
"Mistrz Sanocki" - rozumiem.
"rulez" - "powaga"?

Dalej kolejny cyrk:
"Dzisiaj po raz kolejny Piotr Sanocki przesunął mój tekst "Wyprzedaż" do działu dla P." - to naprawdę brzmi jak tekst skarżącego się do mamy dziecka. Pani najwyraźniej nie rozumie, że dobry wiersz na pewno nie zniknie z działu Z. Usunęła Pani swój tekst, razem z moim komentarzem uniemożliwiając tym samym wgląd do problemu osobom biorącym zażarty udział w tej dyskusji. Unikając tym samym udowodnienia Pani "dlaczego?". A jednocześnie zmieniając podstawę dyskusji w puste krytykowanie moich postępowań.

Jeżeli tematem jest "władza" jak to Pani ładnie nazwała. To niestety muszę Panią zaskoczyć, nie mam żadnej władzy w tym, co Pani tworzy, lub wypisuje tutaj na Forum dyskusyjnym.
Jeżeli uważa Pani, że jestem subiektywny...
"Pan Piotr postanowił pokazać Dotykowi, gdzie jest miejsce dla jej wierszy:))." - To kolejny raz jest Pani w błędzie. Gdybym był subiektywny, to pewnie nawet bym nie przeczytał Pani utworu tylko od razu wystawił komentarz pozytywny i maksymalną ilość punktów w sondzie.

Drugie, co mnie zaciekawiło, to Pani niepoważna reakcja. Chodzi tutaj o usunięcie swoich utworów. Naprawdę mnie to nie wzrusza. Uważam to raczej za dziecinne zachowanie.

Tyle na dziś.

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1. Panie Piotrze: tytuł watku oznacza w gwarze młodzieżowej, zwanej slangiem: "Mistrz Sanocki rządzi".
2. Sądząc m. in. po tym tekście jest Pan w błędzie - dobry tekst zniknął z działu Z. Może rzeczywiście Dotyk zrobiła błąd, usuwając swój tekst. A moze tak jest lepiej - przynajmniej usunęła ślady Pańskiego rażącego błędu.
3. Jeśli nie jest Pan subiektywny, to chyba jest Pan złosliwy, albo zwyczajnie nie zna się Pan na poezji. Nie wiem, co lepsze.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Piotrze, jeśli nie pamiętasz: milczenie jest złotem.
Zwłaszcza, gdy się zrobi głupstwo. Lepiej się nie odzywać, przespać problem - inaczej wychodzi jak widać: dzieci wmawiają dorosłym dziecinne zachowania ;)
Skoro TO Cię nie wzrusza, to czy wzrusza Cię cokolwiek?
Kończę, bo robi mi się żal sympatycznego, młodego człowieka.
pzdr. b
Opublikowano

Gratuluję moderatorowi dobrego samopoczucia. Stawia się w pozycji arbitra i eksperta w dziedzinie poezji, zarazem stwierdzając i pozostając na stanowisku, że wspominany wiersz nie spełnia kryteriów dobrej poezji.
Nie przypominam sobie, aby moderator kiedykolwiek te kryteria sformułował. Zawsze jednak w swoich wypowiedziach dawał do zrozumienia, że doskonale te kryteria zna.
To, co się stało, moim zdaniem świadczy o tym, że (nie po raz pierwszy) kryteria zawiodły moderatora. I słuszny wydaje mi się postulat, że skoro kryteria są zawodne, to należy zrezygnować z ich przykładania, w tym wypadku, zrezygnować z arbitralnego przenoszenia z działu do działu.
Dział Z nazywa się „poezja współczesna”, niestety po tym, co się stało, nie można powiedzieć, by ta nazwa była adekwatna. Bardziej przystająca byłaby „poezja Piotra Sanockiego”. Byłoby uczciwiej.

Opublikowano

Panie Piotrze, no ja bardzo Pana proszę nie robić sobie zartów.
Rzeczywiście szkoda, ze usunęlam Pański wpis, ktory nie byl przeciez komentem - o ile sobie przypominam, napisał Pan, że wiersz jest chaotyczny (mogłam pomylic slowa), bez wyrazu. Ipoinformował Pan o przesunięciu. Nic więcej. Wkleję więc tutaj ten wiersz, zeby nikt nigdzie nie ganiał, żeby użytkownicy mogli zobaczyć, że jak Pan pisze:

"Pani najwyraźniej nie rozumie, że dobry wiersz na pewno nie zniknie z działu Z"

WYPRZEDAŻ

Piszę do ciebie jakiś dobry człowieku.
Ciekawe, kto wyłowi ten okręcik z rzeki?

Ile lat się deptało? Dróżka w strzeżonych
ogrodach, więc spowiadam się w ciemno.
Za dużo chciałam - teraz ginę wśród obcych
przedmiotów. Kto za to płacił, kogo zapytać?
Nie zmieściliśmy się oboje w jednym łóżku,
dom okazał się za mały, schodów za dużo.
Samotność już mi się nie podoba jak kiedyś,
gdy mogłam pisać listy na konkretny adres
i zawsze była jakaś odpowiedź.

Teraz muszę stąd wyjść, czekać na odpływ,
udawać dziecko chlapiące się w wodzie.


Jesli chodzi o punkty - dawno z nich wyrosłam. Jeśli chodzi o komentarze - oczekuję konstruktywnych, jesli jest powód - krytycznych. Zawsze uważnie slucham rad, uwag, wskazówek - są dla mnie drogowskazem.

Opublikowano

nt. "Wyprzedaży"

Żeby zrozumieć dobrze ten wiersz, trzeba coż przeżyć - inaczej zwierzenia peela mogą rzeczywiście brzmieć i pusto, i chaotycznie, i nijako.
W skrócie można powiedzieć, że peel zatacza koło: od młodości, przez dojrzałość do starości, kiedy znów się "dziecinnieje". A może to tylko ślad po "dziecku, które każdy ma w sobie"?
Jest wspominanie, rozczarowanie, ale nie gorycz. Jest pytanie, refleksja - nie ma odpowiedzi. Za to jest nadzieja.
"Teraz muszę stąd wyjść, czekać na odpływ,
udawać dziecko chlapiące się w wodzie." - udawać dziecko, czyli być dzieckiem ze świadomością gry, rozdwojenia.
Budowa wiersza podkreśla zamysł ogarnięcia całości życia czlowieka (koło: 2 wersy wstępu, zarysowanie sytuacji, rozwinięcie i pointa także z 2 wersów). W pierwszej części mogą zastanawiać nagłe przerzutnie, łamiące frazę wypowiedzi, ale one eksponują przecież określenia: ogrody są strzeżone (bezpieczne, ale jednocześnie nie zupełnie naturalne), przedmioty są obce (jak zwykle być powinno, chyba, że popadniemy w manię gromadzenia).
W dalszej części, gdy do głosu dochodzi refleksja, fraza wraca do swojej naturalnej formy.

Piękny wiersz. Bardzo wartościowy myślowo, z rozmysłem zbudowany.
To przesłanie zabieram ze sobą:
Samotność już mi się nie podoba jak kiedyś,
gdy mogłam pisać listy na konkretny adres
i zawsze była jakaś odpowiedź.

Gratuluje i dziękuję.
pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Dla niektórych pisanie prostym, zwyczajnym jezykiem to brak poezji. Dla mnie to jej kwintesencja.
Przemyślenia w tym wierszu świadczą o ogromnej dojrzałości Autorki, tylko ktoś, kto przeżył samotność, taką prawdziwa, długą i niezmienną, jest w stanie to zrozumieć. Zyczę Moderatorowi więcej pokory, bo jeszcze wiele musi się nauczyć, i nie chodzi mi tu tylko o wiedzę uniwersytecką.
Opublikowano

przejmuję się bardzo. Pan poczyta co napisalam wyżej - nie jestem wielką poetką. Nie o to chodzi.

"wie pani, to że nieszuflada jest gówniana wiemy nie od dzisiaj, więc jakieś komentarze na niej zamieszczone o niczym nie świadczą."

Ciekawe - a kto jeszcze oprócz Pana o tym wie?:))). Miała Pan widac jakieś niemiłe przeżycia na Nieszufladzie - ja też, ale nigdy bym się nie ośmieliła tak nazwać tego portalu.

Niedojrzałe to, dziecinne, śmieszne. Płacz??? To chyba jakiś żart. :))

Pan chyba nie zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. No, na pewno nie o Nieszufladę, nie rozumiem skąd zatem ten wtręt.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ciekawe, że na tym gównianym portalu, jakim jest nieszuflada, publikują same znane, uznane nazwiska. Noooo, oczywiście mozemy przyjąc spiskową teorię dziejów, zgodnie z którą to Pan będzie kolejnym Miłoszem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj, niemiłych przeżyć nie miałem, bo negatywne komentarze mnie nie przejmują. Ogólnie mało rzeczy mnie rusza. W moim wieku tak to już jest, że się nabiera dystansu.

A swoją drogą decyzji Mr Sanockiego nigdy nie popierałem. Tylko rozbawiło mnie zrobione przez Panią zamieszanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ciekawe, że na tym gównianym portalu, jakim jest nieszuflada, publikują same znane, uznane nazwiska. Noooo, oczywiście mozemy przyjąc spiskową teorię dziejów, zgodnie z którą to Pan będzie kolejnym Miłoszem.
czemu Pani ocieka taką drwiną.
Te same znane-uznane-uwielbiane nazwiska są znane-uznane, bo kółko masturbatorów intelektualnych upewnia się nawzajem o swojej doskonałości. Ale to temat na dłuższą dyskusję, a ja nie mam czasu ani ochoty.

Prosiłbym odejść od mojej osoby, bo po pierwsze nie mam jakichkolwiek ambicji literackich, po drugie atakowanie to nie jest wytłumaczenie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A to bardzo możliwe:)
Ciesze się, że przynajmniej przeczytał Pan to co napisałem.

Pozdrawiam.




Pani Mirko nie chciałem aby Pani odebrała tego negatywnie, bo jak już wczesniej napisałem lubię Pani wiersze i chętnie je czytam z tego powodu, też w jakims sensie Panią lubię :)

Ja tylko nie rozumiem, dlaczego można robić problemy z jakiegoś głupiego powodu, że wiersze jest w dziale P czy Z. Aż tak bardzo zalezy na tym, aby wiersz był wyróżniony tym, że jest w dziale Z?
Czy to jest az tak ważne? Po co to komu? Pytam.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Panie Michale - wątek pojawił się z prostych powodów: to się zdarza nie po raz pierwszy, po drugie - to nie jest słaby wiersz. Nie mówię, ze genialny, nigdzie tak nie napisałam. Ale z pewnością nie słaby. Powodów jeszcze kilka - wyłuszczyłam na początku: sprawa przesuwania i nieprzesuwania. Dotyczące innych Autorów. I się wpieniłam, co zdarza mi się rzadko:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • RONDO ALLA POLACA

      Jeśli Twój majestat żąda, bym
      Zamilkł jak po zachodzie ptak,
      Ciemności nie skalam głosem mym,
      Nie ubliżę nim urodzie dnia.

      Nic nie powiem już,
      Będę tylko trwał, aż
      Policzony będzie każdy oddech mój,
      Jeśli taka wola Twa.

      By głos nie zadrżał mi,
      Gdy z kurhanu złych sław
      Będę śpiewał Ci

      Z tego kurhanu lat,
      Śpiewał Chwałę Twą,
      Jeśli tylko dasz
      Wciąż śpiewać ją 

      Z tego kurhanu dni
      Twa chwała będzie grzmieć,
      Jeśli pozwolisz mi
      Mą śpiewać pieśń

      Na sam rozkaz Twój,
      Lub gdy wybór dasz,
      Rzekom daj nabrać wód,
      Wzgórzom radość wskaż.

      Niech łaska Twa udzieli się
      Sercom zgorzałym w piekielny czas
      Jeśli tak Pan chce -
      Chce uzdrowić nas

      I zgarnąć do rąk,
      Na rękach zacieśnić więź,
      Twym dziatkom tu,
      Jeśli Ty tak chcesz.

      W tych z lumpexu snach,
      Wszystkie w na zabój sznyt
      I dać, by śpiew pokonał strach,
      Jeśli zechcesz Ty.

      W Twych w szmaciankę grach
      I w strzelankach, gdzie każdy to wróg,
      I dać by odszedł strach,
      (Jeśli tak zechce Bóg...).

      Jeśli Twój majestat chce,
      bym nie mówił nic,
      Mój głos skryje się
      Jak w ciemnościach widz

      Nic nie powiem już
      Będę tylko trwał, aż
      Policzone będą me dni
      Jeśli taka wola Twa

      Jak pan Władza chce,
      Żebym zamknął ryj,
      Z chęcią zamknę się
      Jak w komórce stryj

      Jak tak, to tak
      Jak mam być twój błękitny ptak,
      Jak chcesz, zamknę się
      W klatce, jak papug ten

      To co?
      Stul pysk, bo....
      Z tulipana ci....
      Ci, ci, ciuciubabko,
      Won

      Casino Royale

      Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty 
       Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór 
      Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi
       A na ulicy czekał limuzyn sznur...

      To był powód, to był Nowy Jork
      W kolejce po szmal i po szał ciał
      To zwali miłością do mas śpiewających ten song
      Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są...

      Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum? 
      Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum,
      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię
      Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję."
      Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje

      Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż:
      Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące...
      I mówisz, że wolisz, jak przystojni są,
      Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek...

      I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja,
      Co jęczą pod jarzmem piękna,
      Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”...

      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię
      Potrzebuję; nie, nie potrzebuję."
      Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje...

      Nie mówię, że kochałem najbardziej cię 
      Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto 
      Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel 
      To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często...

      Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę,
      Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące...

      Wciąż biorą do ust twój biust więdnący...
      Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był,
      Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek... 

      "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię
      Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję."

      Ja też miałem w ustach smak 
      Na życie pieśnią tętniące..
      Też wolę, jak ładne są pół tak 
      Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek... 

      "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję. 
      Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje.
      Tango Anus

       

      TANGO ANUS 


      Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
      Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
      Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
      Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
      Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
      Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób..

      Pokaż mi swe piękno,
      Gdy świadczyć miał nie będzie kto
      Daj  poczuć, jak tętni
      W tobie Babilonu noc 
      Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc..

      Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż
      Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,
      Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
      Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

      Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
      Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
      Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
      Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

      Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
      Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec
      Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć
      Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


      Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
      Wtańcz, gdzie zechce Bóg
      ""Tańcz mnie, po miłości kres..."


      z POPULARNE


      Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone
      Lecz rzucamy, zaciskając kciuk
      Wiemy, że wojna jest skończona;
      Wszystko świetnie: wygrał wróg...

      Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos
      Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos
      Już taki los. Tak chce populi Vox...

      [Zwrotka 2]
      Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę
      I myślą, że kapitan to łgarz
      Lecz w tych okolicznościach przyrody
      Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł....

      Wszyscy zapatrzen są w konta stan:
      Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak 
      I bukiet że stu róż
      Tak tu jest już...

      [Zwrotka 3]
      I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne
      Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest
      Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna
      Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie

      Wiedzą, że Święty ci małżeński próg
      Lecz tak monitują do Twych ud
      Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg
      Taki masz drobny druk

      [Refren]
      Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu
      Taki razem ciągniemy drut
      Tak czytamy z nut
      Maestra Ubu
      Taki hołd składamy mu
      Nie licz więc na cud

      [Zwrotka 4]
      Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz
      Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty
      I wiemy, że jak żyć, to nie umierać
      Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film..

      Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty
      Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś
      Nawet Kali ma nieswoje momenty
      I wszyscy odkładają wszystko na zaś

      [Zwrotka 5]
      I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia
      Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz...
      A nadzy on i ona na planecie Ziemia
      To dziś niezwykle niezwykła rzecz

      Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról
      Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól,
      Który zaksięguje jak wół
      To, co wiemy już

      [Zwrotka 6]
      I wszyscy znają ten twój zapaszek
      I się zakładają, jak wcielasz im cel,
      Od krwawego krzyża na Górze Czaszek
      Do plaży na półwyspie Hel

      Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat, 
      A Najświętsze Serce jest pełne łat
      Zaraz pęknie jak Albert brat,
      Totus Eium już od lat..

      [Refren]
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Och, wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą

      ŚNIEŻYNKA I STRACH
      (Dialog na cztery kopyta)


      [STRACH]
      Przyszłaś do mnie dziś rano
      I obrobiłaś jak sztukę mięs.
      Tylko facet ci powie, jaki to
      Delikatny, jaki czuły gest.


      Tyś w lustrze jest odbiciem mym,
      Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह,
      Bo kto inny by mnie zechciał wziąć
      W tysiąca swych pocałunków toń?


      (Dla tych, którzy przywitali mnie)
      Nieważne, że droga nam dłuży się,
      Nieważne, że pod górę wciąż,
      Nieważne, że księżyc już zszedł
      I zapanował mrok.


      Nieważne, że gubimy szlak,
      Spisane jest, że spotkasz mnie.
      Na pewno mi mówiłaś tak
      Na pocałunków dnie.


      I kocham cię, gdy na słońca blask
      Jak lilia otwierasz płatki swe,
      A ja – to na wróble strach,
      Którego smaga deszcz.


      Strach, co strachliwie kocha cię,
      Choć ma z lumpeksu twarz,
      Ciało i wszystko, czym był i jest,
      Aż do pocałunków dna.


      Wiem, że znasz ten kłamstwa smak
      I oszustw bez zbędnych słów:
      Nauczyłaś się operować tak
      Na kolanach ojca i u matki stóp...


      Ale czy musiałaś się bić,
      By ulicę w ogniu przejść,
      Jeśli całe to nasze mieć i być
      Wisi u pocałunków tajnych miejsc.


      Numerki, odwyk i jasna rzecz:
      Wracam na Square du Blues.
      Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz
      Podchodzi mi już do ust.


      Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu,
      A akta sprawy twej kompletne są,
      Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu
      Płynąc w pocałunków głąb.


      Nieważne, czy masz moc sił i dóbr,
      Czy opuściła cię moc,
      Czy napiszesz te kilka słów,
      Które słowiki cytują co noc.


      Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR,
      Czy nieregulowany czas,
      Rzucasz życie w kąt, bo masz
      Przeżyć pocałunków tysiąc pięć.


      Biegną poszły, a dziewczyny młode są,
      Bieg ten jest szansy wart.
      Los bierze stronę twą,
      Lecz szybko kończy się fart.


      Wezwanie: masz być jak widz
      W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra,
      Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic,
      Odbijasz się od pocałunków dna.


      Słyszę głosy ich na kufla dnie,
      Co czasem tak woła mnie.
      Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń?


      Lecz gwardia nie cofa się;
      Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew,
      Choćbyś oddał tu swój życia skok,
      Tak świadczą nasz czas, nasza krew
      I tysiąca pocałunków twych mrok.


      Tak wiem: musiałaś kłamać
      I oszukiwać bez słów:
      Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał,
      A matka tuliła do stóp...


      Wiem, że musisz tak kłamać im,
      By system ograć, zamiast się położyć na wznak,
      Lecz majątek nic nie gwarantuje ci,
      Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt.


      Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk,
      Styl dawny ma dziś naftaliny woń,
      Bo Duch przeszedł przez próg
      W tysiąca pocałunków toń.


      A Wewnętrzne Światło twe, co
      Nie ma równych i ma gest?
      Garbię się w kolejną noc,
      Po tysiąca pocałunków kres


      Zaklinam los, nastrajam głos,
      I wracam na Avenue du Blues.
      Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo
      Jestem za cienki tchórz.


      Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest,
      A my potulnie zapijamy żal,
      Burzymy się, zbieramy zabawki serc
      I odchodzimy w pocałunków dal.


      Tym pachnie ta o tobie myśl,
      Mam o tobie komplet akt –
      Poza tym, co mi nie umknęło dziś
      W pocałunków niski takt.


      Grałem z Dizem raz i z Dantem też –
      Brak mi było tego ich „coś”,
      Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie,
      Wciągnęli w pocałunków blues.


      Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał,
      Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym.
      Zespół wpadł już w weny twórczy szał,
      Serce nie cofnie się przed morzem win.


      Może musiałem jechać drogi szmat
      I obietnic tysiąc złamać, lecz
      Rzuca się wszystko, ot tak,
      By przeżyć twych pocałunków treść.


      Teraz jesteś jak Anioł Śmierć,
      Potem jak Parakleta szał,
      Czasem jak Zbawiciela Dech,
      Potem – w Belsen stos ciał.


      Nie ma odwrotu już od miłości gróźb,
      Czy meta to skoku w bok –
      Jak zaświadczono czasem i krwią
      W pocałunków równy krok.


      Przyszłaś do mnie tu skoro świt,
      Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp.
      Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd,
      Tak delikatnie, czule zrobić wstęp.


      Tak delikatnie, czule w materię wejść.
      Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść,
      Że przynieść miłość jak kwiatu pąk –
      To przyjść bez pustych rąk.


      [ŚNIEŻYNKA]
      Tyś mój brat z lustra, krewny mój
      Z najczarniejszych snów.
      Kto, jak nie ty, by dał mi znój
      Podróży w tysiąc pocałunków znów?


      Czekałam, aż otworzysz się
      Na ulic skwar. Jeden z wielu tak...
      A ja jestem jak kula śnieżna łez,
      Tocząca deszczu z deszczem ślad.


      Topniejącą miłością wciąż kocham cię
      I fizis tą z drugiej ręki –
      Całą sobą, wszystkim, czym chcesz,
      Tysiącem pocałunków namiętnych.


      Cała ja, aż do granicy mórz,
      Przeniknięta przez seks,
      Widzę, że oceany tu wyschły już
      Modliszce, co we mnie jest...


      Docieramy na dziób,
      Syreną daję znak, że twej floty wrak
      Ma mi się rozbić tu
      Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak.


      Przychodzisz do mnie co noc
      I ubijasz jak stek,
      Lecz baba powie ci, że większą moc
      Ma czułych obelg stek.


      Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest,
      Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień,
      Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień,
      Woła na ratunek i składa ci
      Na czole obśliniony pocałunek.


      (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...)
      Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym,
      Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare.
      Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić
      W ten słodko-kwaśny smaku czar...


      Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny,
      Poznałbym cię przez sen.
      Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie
      W tysiąc pocałunków namiętnych?


      Wzdychamy na los; poprawiamy włos
      I wjeżdżamy na Autoroute du Blues.
      Próbowaliśmy rzucić to nasze coś –
      Cóż, na inny rejs sił nie mamy już.


      Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż,
      Miast miłości – z wyprzedaży twarz,
      Miast szału ciał – goryczy czar,
      A pocałunków czar dna dosięgł już.


      Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż,
      Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans.
      Za chwilę wygramy, a potem raut –
      Dzisiaj zacznie się nasza passa pass!


      A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz,
      Jaką im odpowiedź dasz?
      Jakie życie? Życie poszło precz.
      Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz...


      A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się
      Ze stanu, w jakim jest cały ten kram,
      Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień,
      Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam.


      Przyszliśmy tu w ostatnie dni,
      Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp.
      Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty,
      Na Twą czułość ogarniał nas śmiech.


      Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść.
      Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść,
      Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk –
      I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...