Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano



A kiedy będę Twoją żoną.............24.10.2003



A kiedy będę Twoja żoną
Przynieś mi czasem pęczek stokrotek
Choć kwiatki te nie są pod ochroną
Stwórz mi z nich troski kołowrotek


Patrz na mnie zawsze klonu liściem
O pięknych byłych rzadko mów
Słodką wanilią łóżko wyściel
I milczeć naucz bez zbędnych słów


Pozmywaj czasem naczynia od święta
I nie rób mi wymówek stu
Rozśmieszaj bym była uśmiechnięta
I utul czasem jak dziecko do snu


A kiedy będę Twoją żoną
I spytasz czemu z Tobą jestem
To między meczem, a wiersza stroną
Odpowiem: Bo jesteś mym powietrzem...














Opublikowano

Małżeństwo -
jakże piękne potrafi być gdy znajdzię się tą "Lepszą Połowę", zgraną
razem, idącą przez życie.
Chciałbym aby moja "Lepsza Połowa" pisała mi takie wiersze. :) :)

Pozdrawiam - "Brutal" - KJ

Opublikowano

Nie uważam,ze to nawiązanie jest czymś złym,wręcz przeciwnie :) Dormo bardzo podoba mi sie Twoj wiersz,jest mi wyjątkowo bliski.Zapraszam do przeczytania mojego nowego wiersza.

Pozdrawiam

Opublikowano

liście klonu
walają się w około
brązowe jak oczy dziewczyny,
kochanej lecz o twarzy nieznanej

stokrotki już zwiędły niestety,
z suszonych mogę Ci zrobić
kołnierzyk przy swetrze ulubionym

:) :) :)

Z Uklonem
D.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy to napewno do mojego wiersza kom.Troszke nie rozumiem..Ta milosc sie nie konczy..Staje sie powietrzem czyli czyms bez czego nie mozna zyc..

Opublikowano

Związku z twoim pytaniem Dormo – to ten wiersz mi się na przykład podoba (i jeszcze parę innych), jest taki lekki, dowcipny, zmyślny. Nie odpowiadam prywatną wiadomością, bo korzystam z okazji i wyciągam go znowu na światło dzienne. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @LessLove    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      może lepiej nie? Nie wiem czy ksiądz spisał testament! skłaniam się bardziej ku Dom Pérignon Rosé Vintage …może…1959 ?        dobrze! Myślę, że mój Słodziaczek nie pozwoliłby mi samotnie podróżować! szczególnie do Ciebie!   Mam pytanie: pozwolisz nam spać w jednym łóżku? Nie będę musiała z Tobą?       nie przejmuj się! Nie musisz mnie w nim uwzględniać! ja sobie radzę! @.KOBIETA.   dobranoc nie chcę się sfilcować przez Ciebie  
    • @Grahamoza …i proszę przestać atakować żony-:) są dziś passe  jak pokazują statystyki -:) chyba że czegoś nie zrozumiałam -:) bo z żonami to różnie przecież..
    • Uwielbiam tę nutkę:)  
    • Te słowa nie mają szyldu nad wejściem, na dzielnicy nie afiszują się ze swoim istnieniem, ot wynajęły sobie lokum w pięknej okolicy, zewsząd zerkają do środka dorodne kasztanowce, a latem pachnie koszona trawa. Tam właśnie rozwijają się słowa, w ciszy, w troskliwym otoczeniu i szacunku.   Ktoś zapytał dlaczego? Dlaczego w ten sposób? Dlaczego i dlaczego… bo ot… świat jest łaciaty.   Raz przyjdzie do ciebie jakiś pracownik lasów państwowych, pachnący, skromnie ale z gustem ubrany, włosy ułożone, uśmiech szczery, żart zaraźliwy. Swój człowiek, no jakby na niego nie spojrzeć, gęba się uśmiecha i ten szyld by się przydał, bo cud sprawił, że jednak dotarł, że w tych kasztanowcach wypatrzył. W ręku będzie miał wzory do powtórzenia. W nowym wdzianku by je chciał zobaczyć, bo jednak stanęły w miejscu, a trzeba nadgonić szatą, materiałem do przodu iść odważnie, w końcu minęło już tyle lat, dokument to dokument, ale rozklekotana do niego obudowa, która sama się rozsypuje w dłoni, nie zapewni dokumentowi długiego życia na półce, ledwie marny los podeptanego, który upadł na limolueum dobrane w odcieniach szarości, a w najlepszym wypadku na dywanik lub wykładzinę… no wiadomo upadł… dokument, słowo znaczy się, jakieś ważne słowo pisane, które wymaga obudowy.   Innym razem przyjdzie jegomość w czerwonych butach, szczurko - sportowych, i białej koszulce z głupawym napisem… zarośnięty, z poflancowanym i przetłuszczonym włosem na głowie. W przejściu staksuje szczelinę w drzwiach, jaką postanowił zdobyć z ciekawości, niemal siłą, namolnym jakimś oczekiwaniem, nieskładną uprzejmością, pytaniem, które zapomniało mieć treść, urwało się w połowie i czekało, aż słowo je dokończy na swoją modłę, za niego... a takiego wała! Jego rozbiegane oczy wdzierające się, bo może uda się coś wypatrzyć przez tę dziurę między światami.. - na czym można by położyć łapę? Niechby potem więcej było w butelce, grubsze szkło, więcej szkła, kapsle, korki, zakrętki… małpki, puszki… hałas… hałas na ławce, hałas niecenzurowany… więdnące kasztany, trawa po pas, myśl nieistotna… słowo nie miało by czym wypełnić przestrzeni. I co po takim? Nieszczepiony, pokąsany przez życie, co w zaraźliwości ma jad z kołyski, podwórka… jad niewiadomego pochodzenia... nad tym czego z braku zapału nie umie wypracować… A skoro nie ma, chciałby sobie zabrać, komuś zabrać, bo tak… zniszczyć mu słowo, zatruć, zdewaluować, zdewastować, skurczyć. Więc po wizycie takiego, słowo się cieszy, że jednak nie ma szyldu… słowo się grzeje myślą, że takiemu trudniej trafić do niego.   Kiedy po tych wszystkich wizytach, słowo na nowo się mości w swoim lokum, zatapia w rozważaniu, porządkowaniu… zamaskowane, mleczne szyby niemal jak mgła, stoją przy słowie jak przyjaciel, i szepczą „cii”, „cii”, już zostaw, już nad tym nie myśl… już zapomnij… zapomnij teraz o wszystkich tych petentach. Pracuj sobie, ja będę cię strzec… słowo.
    • Niedośniony sen, a może niespamiętany. Jednak jest klimat, jest przestrzeń dla wyobraźni.   Pozdrawiam :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...