Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wykształcona i inteligentną? ma magistra z historii (pewnie dostał go na WSHE hehehe), a kaczka ma profesora, albo doktora (nie jestem pewien). Inteligentny? to dlaczego po debatach spadały mu notowania, jak kaczka robiła z niego głupka. Kaczka jest radykalny? Przy Tusku wygląda jak uosobienie kompromisu. Tusk jest czystym liberalem - nie ma niczego bardziej skrajnego, to wlasnie kaczynski reprezentuje słabą prawice (to nie samoobrona albo LPR). A jeśli wydaje Ci się, że ktoś nas uzna za wieśniaków bo mamy brzydkiego prezydenta... no cóż, ile Ty masz latek dziecko? Kto tak uzna? W Twoim świecie parlamentarzyści czytują brawo girl? Smutna częśc Twojej wypowiedzi. Aż mi się przykro zrobiło.
Zasada demokracji? Jaka zasada? Ludzie których wybraliśmy będą rządzić państwem - to chyba właśnie demokracja.
Opublikowano

Oscar, poglądy poglądami, ale po tobie spodziewałem się wyższego lotu dyskusji:/
Co do debat, to ja nie wiem, jakie ty debaty oglądałeś, ale ja nie zauważyłem, aby w którejkolwiek jeden z kandydatów uzyskał przewagę. Co również potwierdzali komentatorzy polityczni o różnych sympatiach i różnej wiarygodności:)
Moim zdaniem Tuska załatwił w końcówce Urban, który niezawodnie siedzi teraz i rechocze, zadowolony z tego, jak namieszał. Młodsi pewnie nie pamiętają — Tusk był jedną z czołowych postaci partii o nazwie KLD (Kongres Liberalno-Demokratyczny), która połączyła się z UD i stworzyła UW. Ale to szczegóły. Nie ma co dyskutować o kwestiach światopoglądowych, choć akurat nie sądzę, abyś specjalnie popierał skrzydła katolickie, Oskarze. Kaczyński jest wykształcony, jest cenionym prawnikiem, jego przeszłość opozycyjna jest godna pochwały, jednak działania braci po roku 1989 można oceniać różnie i jest to kilka smrodliwych bardzo spraw, o których się za bardzo nie mówi z wielu powodów. W takim układzie nie wolno oceniać kandydata Kaczyńskiego bez uwzględnienia działalności jego brata. Hasła IV RP to puste slogany, obaj bracia uczestniczyli wystarczająco długo w kontestowanym przez nich aktualnie systemie i wątpię, aby wskutek sprawy Rywina dopiero otwarły się ich oczy;) Twoja logika Oskarze mnie zadziwiła. Wybierasz kandydata, który jest skłonny wypowiedzieć największą bzdurę, byleby tylko zdobyć urząd. Wybierasz jednego z braci, których zapędy autorytarne były przedmiotem dyskusji mniej lub bardziej nagłośnionej od 15 lat. Jarosław nie będzie premierem. Ale czy ktokolwiek uwierzy w to, że wyrzekł się władzy?:) Było oczywiste, że Polacy patrzą niechętnie na bliźniaków na dwóch najważniejszych urzędach, więc Jarosław się wycofał, moim zdaniem oszukując ludzi. 8 lat temu chciał tak rządzić Krzaklewski. Efekty znamy. Boję się powtórki. Zwycięstwo Tuska dałoby pewną równowagę w mojej ocenie. PiS się rozzuchwalił i teraz chcę wszystkie „siłowe” resorty, czyli mieć całkowitą władzę, wystarczy spojrzeć na propozycję Marcinkiewicza, żeby zrozumieć, na czym PiS-owi zależało. Możliwe, że koalicji PiS—PO nie będzie. Co wtedy? Koalicja PiS-u z Lepperem i Giertychem wspierana przez PSL? Przedterminowe wybory? Następnym premierem byłby Lepper.

Opublikowano

Poza tym Oskarku, w AWS-ie właśnie Kaczyńscy byli:) jako partia Porozumienie Centrum (nazwa równie kretyńska, co PiS). Czym rządził Kwaśniewski zanim go wybrano? „Sztandarem Młodych”?:) Ministerstwem sportu? Prezydent nie rządzi. Prezydent reprezentuje. Prezydent powinien stać ponad podziałami i jako Pierwszy Obywatel dawać przykład. Przyrównania do systemu francuskiego są odrobinę nietrafione, bo tam prezydent ma więcej uprawnień i pewną przewagę nad rządem. Moim zdaniem człowiek, który idzie do wyborów prezydenckich z hasłami lustracji i tworzenia trybunałów, mamiąc nieprecyzyjnym sloganem o nowym państwie i nowym ustroju, to człowiek nieodpowiedzialny. Przynajmniej za swoje słowa. Ostatnio wyjątkowo dobrze mi się przewiduje, oba wyniki wyborów wytypowałem idealnie. Moje dalsze typy są mało wesołe. Dobrze, że w końcu muszę się pomylić:)

Opublikowano

o żesz w morde , nie sądzilem że to kiedykolwiek napisze;-)))) ale częściowo zgadzam sie z flikanem
tzn zgadzam sie z tym że za niebawem ( jakieś dwa lata ) czekaja nas nowe wybory a koalicję utworzą wtedy olejnik z frasyniukiem plus leper czyli nareszcie dojdzie do historycznego pojednania chamów z żydami i znowu będzie można stwierdzic - jak wiele trzeba zmienić aby wszystko zostało po staremu he he he he he

co do aktualnych wyborów to nie chciałbym was martwić ale nie widzę zbyt wielkiej różnicy miedzy Tuskiem a Kaczyńskim , to po prostu jedno i to samo gówno tylko każdy nieco inaczej opakowany , jeden nie mówi tylko sapie, chrząka, smarka, stęka a do wypowiedzenia trzech słów zbiera się przez dwie minuty, z koliejego przeciwnik gładki i wymowny ale przyznacie bajka o staruszce ktora dopadła króla pod bramą pałacu była ...........
no mnie przynajmniej rozjebała

ech , nie ma się czym specjalnie przejmować skoro przezyliśmy Wałęse i Kwaśniewskiego to i Kaczyńskiego mam nadzieje przetrwamy

kop

Opublikowano

Każdy, kto śledził kampanię parlamentarną i prezydencką, zauważył, że oba prawicowe ugrupowania dążyły za wszelką cenę do władzy. Żadnych kompromisów, żadnej tolerancji dla przeciwnika. Twarde, czasami brutalne, kampanie mające tylko jeden cel – prawo do rządzenia. Wszystko niby w porządku, ale stał się na polu politycznym niebywały cud – PiS zaczął stawać się partią bliższą lewicy, niż prawicy. Obietnice socjalne zaczęły dominować nad zdrowym rozsądkiem i możliwościami Państwa. Wszystko dla wszystkich. W tym dziwnym chórze obietnic pojawił się donośny głos o. Dyrektora, który zaczął prowadzić agitację na rzecz Lecha Kaczyńskiego w swoim stylu, czyli zniszczyć przeciwnika wszelkimi sposobami. Jest bardzo źle, kiedy kapłan miesza się do polityki, bo jest reprezentantem Kościoła i nic nie pomogą faryzeuszowskie odcinania się od jego poglądów hierarchów kościelnych. Słuchacze tego radia utożsamiają rozgłośnię z Kościołem, a część z lepszym Kościołem. Zawsze byłem zwolennikiem oddzielenia Kościoła od Państwa. Dzisiaj mamy poważny krok w kierunku jego uzależnienia, większy niż wprowadzenie Konkordatu. Można chwalić pana Kaczyńskiego za patriotyzm a nawet nacjonalizm, który reprezentował. Czy jednak warto kierować się tylko tymi poglądami na arenie międzynarodowej, kiedy nie jesteśmy potęgą ani polityczną, ani gospodarczą? Dobry polityk pomyśli... i dopiero mówi.
Co do pana Leppera. Wcale nie dziwię się, że wykorzystał sytuację. Jest człowiekiem, którego celem jest destabilizacja, po której zawsze można coś dla siebie wyrwać. Dziwię się jedynie panu Kaczyńskiemu pozwalającemu na ciepłe słowa skierowane do pana Leppera i Samoobrony. Rozumiem, że nikt nie odrzuciłby głosów w kampanii, ale nie musiał publicznie umizgiwać się do radykałów. Oni i tak zagłosowaliby na kandydata PiS-u ze względu na socjalistyczny i mało realny program. Przecież przyszła kompromitacja programu pomoże Samoobronie do spijania śmietanki wyborczej w przyszłych wyborach. Czy nie jest tego najlepszym przykładem SLD. Naobiecywał tyle dobrego, że większość wyborców w to uwierzyła. Pamiętam pana Millera, który był napompowany pychą. Szybko powietrze zeszło, a wstyd pozostał. Zarobił na tym pan Lepper. Początkowo popierał SLD, ale widząc jego zbliżający się koniec, stał się jego wielkim krytykiem.
Mimo tego, co napisałem, będę szanował pana Kaczyńskiego jako Prezydenta RP. Został wybrany przez naród. To jest demokracja i należy ją uszanować.
Czy pan Tusk byłby lepszym prezydentem? Nie mogę tego jednoznacznie określić. Przy tak znacznych programowych różnicach obu partii, które pragną utworzyć koalicję, bycie prezydentem jest karą a nie posłannictwem. Przy założeniu, że spełniłby obietnice o wetowaniu ustaw, byłaby to kadencja walki między prezydentem a rządem, sejmem i senatem. Taka sytuacja nie jest wzorem dobrego państwa.
Sama zaś koncepcja 3x15 była też hasłem bez pokrycia. Pan Tusk dokładnie wiedział, że przeforsowanie takiej ustawy jest zwykłą mrzonką. Wszystkie pozostałe ugrupowania, łącznie z koalicjantem, odrzuciłyby ją w pierwszym czytaniu. Była jednak chwytliwym hasłem dla bogatszej części wyborców, której Platforma kurczowo się trzymała. Stała się jednak gwoździem do trumny wyborczej, bo PiS świetnie ją wykorzystał do ośmieszenia reformy podatkowej konkurentów. Może gdyby PO więcej czasu poświęciło na przedstawienie szczegółów dotyczących gospodarki, to wybory mogły potoczyć się inaczej. Czy dla Polski byłoby wówczas lepiej? Chyba nie. To pokazały wybory. Kłótnie, kłótnie, kłótnie... tak jak obecnie widać na politycznej scenie. Dreszcz po plecach zaczyna się błąkać, kiedy pomyślę, że kiedyś takie kłótnie doprowadzały do narodowych tragedii, a wynikiem tego były „nocne Polaków rozmowy”. Przez szesnaście lat można zdobyć gruntowne wykształcenie, ale nasi politycy są jacyś odporni na wiedzę i ciągle jesteśmy świadkami nowych eksperymentów, których wynikami są... nowe afery.
Jestem jednak optymistą i myślę, że szał wyborczy minął i nasi politycy nie będą chcieli przejść na karty historii jako nieudacznicy, a wezmą do serca poprzednie porażki i błędy, których również byli autorami, i wreszcie zaczną coś robić dla dobra wszystkich, a nie tylko dla swoich najbliższych szukać dobrych posadek w spółkach Skarbu Państwa. Może nie „teczki” a mądre decyzje będą decydowały w życiu politycznym naszego Państwa. Trudno mi w to uwierzyć, ale w coś wierzyć trzeba.
Marek Wieczorny

Opublikowano

Pamiętam rok 1993, przedterminowe wybory. Ludzie mówili: „Kłócą się, kłócą i kłócą...” — wybory wygrały SLD i PSL. Przy takim układzie w parlamencie prezydentura nie daje przewagi. Ale ważna jest postawa prezydenta. Słynne „spieprzaj dziadu”, nieważne w jakich okolicznościach, nieważne do kogo i dlaczego, u prezydenta jest niedopuszczalne. Pan Kaczyński mówi łatwo, gładko przechodzą mu przez gardło słowa, które są bez pokrycia, z czego musi sobie zdawać sprawę, inaczej jego inteligencja nie daje mu kwalifikacji nawet do urzędu sołtysa. Pan Kaczyński wielokrotnie najpierw coś powiedział, a potem pomyślał. Bezkrytycznie wykorzystywał podrzucane mu przez sztab „świnie” przeciw kandydatowi. Jak może być prezydentem demokratycznego państwa prawa człowiek, który w swych wypowiedziach odmawiał praw np. homoseksualistom? Czy to nie jest iście faszystowski przykład dla innych obywateli? Czy prezydent Kaczyński będzie publicznie pomawiał różnych ludzi, tak jak to czynił wcześniej np. w sprawie Wachowskiego? Czy naprawdę prezydent Kaczyński złoży pierwszą, wiernopoddańczą wizytę w USA? Da kolejne argumenty partnerom z UE, że Polska jest „koniem trojańskim”? Kiedy Kwaśniewski wygrywał wybory w 1995 roku, śmiałem się, że nic nie mówił poza hasłem „wybierzmy przyszłość” i w spotach pojawiał się podczas gry w tenisa. Przynajmniej nie opowiadał bzdur.

Opublikowano

czy K. czy T.?

to i tak nic nie zmieni, KTo.

Polska jest oczywiście potęgą, Mieszkańcy USA uważają nas nawet za jeden ze swoich wielkich stanów ;)

Głównymi pracodawcami są zagraniczne dobre bardzo koncerny, a my zdolni Polacy robimy za roboli, a zysk odpływa daleko gdzieś tam.

reszta to biurokratyczne niewydajne urzędy i mali biznesowi kombinatorzy i inna narzekająca brać.

i tak sobie rządzimi (pratycznie to nie wiem już nawet czym - chyba tylko długami i biedą - iście jest nas w czym reprezentować.)
raz w lewo, raz w prawo, aż w końcu brukselką zaamortyzujemy w drzewo.


cała dyskusja nad polityką jest śmieszną.
pamięta ktoś z was z historii aby kiedyś było wszystkim dobrze? (poza rajem ;))

zawsze był król i biedak,
i zawsze tak będzie,
na górę pchają się cwani i leniwy, małozdolni do uczciwej pracy ;)

Prezydenta i Rząd ocenię za lat kilkanaście.

aczkolwiek liczę tylko na siebie,
nie liczę na to, że ktokolwiek coś mi da.

bo poprzednikom się nie udało
no ale przecież niektórzy dostali kolejną szansę

glupim pozostawiam nadzieję.


polecam zatem zająć się jakimś miłym duszy hobby i co nieco odstresować.


Pozdrawiam
Kai Fist

Opublikowano

znana to postawa, zwłaszcza pewnych roczników — „liczę tylko na siebie, nie interesuje mnie to, co się dzieje”
wiele zależy od człowieka, jak pokieruje swoim życiem, owszem, ale ponieważ człowiek nie żyje w próżni, od człowieka zależy jedynie składowa, wypadkowa jest zależna również od warunków, których pewną możliwość kształtowania mamy podczas wyborów
mówiąc „wszystko jedno kto” jednocześnie zaprzeczasz swojemu twierdzeniu „liczę na siebie” — co z tego? żeby był tego efekt ktoś na ciebie musi postawić, ktoś musi dokonać wyboru
jeśli wszystko jedno kto w polityce, to również wszystko jedno kto np na stanowisku, o które ewentualnie byś się ubiegał, więc co ci daje liczenie na siebie, skoro wychodzi, że nic od ciebie nie zależy?
z wyboru kobiety też rezygnujesz, bo „liczysz na siebie”? sam wszystko zrobisz i nikogo nie potrzebujesz? to albo nadmiar nieuzasadnionej pychy, albo, wybacz, ograniczenie

Opublikowano

wyboru dokonać dokonałem,

wyboru zawsze dokonuję z możliwego wachlarza propozycji.

dzięki obecnej wiedzy i różnego typu analiz i wywiadów, mogę tego dokonac w sposób bardziej optymalny, aczkolwiek mam świadomość, że nigdy nie będę znał 100% wszystkich możliwych opcji.

praktycznie tak, wszystko muszę robić sam, zarówno w dawnej małej pracy jako wolny strzelec, jak i obecnie jako pracownik w pewnej organizacji w pewnym dziale.

sam dobieram środki, by osiągnąć cel, o tym mogę decydować

ja podejmuję decyzje i ryzyko i mam świadomość, że za to odpowiadam,
świadomość, której większość polityków nie ma.

wiem też, że zależę od środowiska, w którym przebywam, w tym i w Państwie.
i wiem, że w demokracji największą siłą głosów dysponują ludzie najmniej wykształceni i najbardziej podatni na medialne manipulacje, bez świadomości tego, na co tak naprawdę mają wpływ.
dlatego nie dziwne jest, że do sejmu dostają się ludzie do tego kompletnie nieprzygotowani.

w wyborach głosowałem, wybrałem i partię i prezydenta,
liczę tylko na spełnienie jednego postulatu, bo wiem, że reszty praktycznie się nie da.
praw fizyki i twardej ekonomii nie da się ot tak pokonać.

a z doświadczenia życiowego wiem, że wszystko jedno kto w tej Polsce rządzi,
a dlaczego tak myślę?
bo widocznie nie spotkało mnie nic a nic dobrego od żadnego polityka, po prostu nie ma takiej osoby dla mnie.

heh, lubię tez strasznie motać ;)

Pozdrawiam,
Kai Fist

Opublikowano

ha! więc nie pisz, że nie ma znaczenia, kto;)
co do praw fizyki to jest nadzieja, wszak kandydat na premiera był nauczycielem fizyki:D
natomiast na twardą ekonomię chyba nie ma co liczyć w świetle ostatnich wydarzeń
niestety, następne wybory musi wygrać Lepper
ciekaw jestem też kto teraz będzie nowym szefem NBP, skoro Kaczyński prezydent zapowiedział, że nie wysunie kandydatury Balcerowicza (przecież musi odejść, swoją drogą nawet Greenspan odszedł w końcu:P)
może jakiś specjalista z PiS-u, czyli przekwalifikowany prawnik, albo z Samoobrony, rolnik z awansu, bądź przedsiębiorca z kredytu, ciekaw jestem również, kto będzie prowadził politykę zagraniczną w nowym rządzie
po pewnym okresie „żałoby” jaką niewątpliwie przechodziłem, doświadczam aktualnie satysfakcji
mam propozycję — MSZ — Kazimierz Michał Ujazdowski; Ministertwo Kultury dla Kurskiego
po trudnych chwilach rządu mniejszościowego powstanie koalicja, Giertych zostanie szefem MSW, Lepper obejmie politykę społeczną przy zastrzeżeniu, że Samoobrona dostanie również politykę regionalną, powstanie nowe superministerstwo o jakże znajomej nazwie Ministerstwo Oświaty i Wyznań, które obejmie albo poseł Kotlinowski, bądź też poseł Strąk, w zależności od tego, czy Kotlinowski będzie grzeczny i nie będzie podskakiwał Giertychowi
na stanowisku wicemarszałka zastąpi Leppera Renata Beger, a posłanka Hojarska obejmie wysokie stanowisko w którejś z agencji odpowiedzialnych za rozdział unijnych funduszy strukturalnych
PiS nauczony doświadczeniem podzieli się władzą wewnętrzną z Giertychem, jednak w takich kwestiach świetnie się z pewnością dogadają
parlament uchwali 54 nowe ulgi podatkowe dla rodziny, z których skorzysta 1% gospodarstw domowych — tych, w których ktokolwiek zrozumie, o co w nich chodzi; homoseksualizm zostanie zdelegalizowany
rok 2007 powita wejście w życie nowelizacji kodeksu karnego, czyli reaktywacja kary śmierci
będzie wesoło:D

Opublikowano

rany julek ty mnie nie strasz..
juz na uczelni mamy klotnie wielkosci jaja strusiego
wykladowcy ze studentami studenci miedzy soba..na teroii systemow politycznych zamiast referatu kumpel zaczal czytac kawaly o kaczych blizniakach..kwa mac toz to epidemia a smiac sie chce i plakac tez cos gorzej z tym ze prawda boli a bolec bedzie bardziej
majne skromne poglady a poglady wiekszosci ( co ja zem mowie przeciez niby demokracja niby wiekszosc chciala kwakac) no wiec..to wyjezdzamy bo nie chcemy kaczogrodu, kupy gowna w centrum europy, no nie chcemy i juz Leppera z rana w kawie i sniadaniu i niby ta cala Kaczka to pieje o christian renewal a kara smierci..no co? jakieś siakieś przykazanie jest, nawet krotkie..i robotnik skapuje.;> kurwa mac : NIE ZABIJAJ
tak wiec jestem w glebokiem depresji i jak taka ma byc polityka to ja zegnam studia moje nie chce sie byc blondynce ani politologiem ani specem od stosunkow..chce mi sie byc w podrecznikach ta co ulegla drenazowi mozgownicy i zyje no bez patriotyzmu ale przynajmniej za cos;>
ino co teraz? akademie rolnicza mam skonczyc? boz..i psl i samoobrona..a moze teologia;>
eeeeeeee a przeciez nami prawnicy rzadza(LPRPIS)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czytałem dziś prasę norweską i szwedzką, komentarze są zgodne — w Polsce wygrał kandydat o poglądach nacjonalistycznych, populista, korzystający z poparcia rozgłośni szerzącej antysemityzm
to też pisali pewnie zaślepieni idioci z klapkami na oczach, nawet jeśli ktoś daje upust emocjom, to świadczy to jedynie o zaangażowaniu w sprawy publiczne, a nie o idiotyzmie, panie Zawadowski
systemy demokratyczne opierają się na zasadzie trójpodziału władzy, wypowiedź prezydenta-elekta tuż po wyborze adresowana do brata: „Panie prezesie, zadanie wykonane”, brakowało jeszcze aby zasalutował i ubrał się w mundur
trudno nie traktować takiej żałosnej demonstracji podległości inaczej jak z ironią
zapędy autorytarne Jarosława Kaczyńskiego są znane od dawna, na tym forum głównie są ludzie młodzi, do których ja również się zaliczam, ale swoje pamiętam, śledzę uważnie scenę polityczną od 16 lat na tyle, na ile pozwala mój aparat poznawczy i naprawdę nie mam zaufania do obu braci, do Lecha bardziej, ale znane niegdyś było jego powiedzenie: „ja z bratem”
ciekawe, że nikt nie odnosi się do tego, co się dzieje aktualnie w sprawie rządu — to bardzo symptomatyczne, moim zdaniem nie doszłoby do tego, gdyby Tusk wygrał wybory, wyborcy PiS-u i Kaczyńskiego mogą i powinni mieć delikatnego kaca, bo to jak wygrani „rozgrywają” IV RP woła o pomstę do nieba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


skandynawia z zasady ma odchyły lewicowe, więc nic dziwnego że krytykuje.

jeśli chodzi o "zaangażowanie w sprawy polityczne", to się z tym nie mogę w ogóle zgodzić. przecież 90% z tych młodych ludzi, którym - jak wspomniałem - wyskakuje piana na buzi, to analfabeci polityczni. w wielu mediach jest nacisk na ukazywanie kaczyńskich jako przedstawicieli ciemnogrodu, jako uosobienie rydzyka i leppera w jednym, jako postrach gorszy od obydwu giertychów razem wziętych - to wszystko oddziaływuje na gąbczaste mózgi młodego pokolenia. oni nie oceniają - tylko przyjmują do wiadomości: "kaczyński jest be". ich zaangażowanie jest chwilowym przejawem atawistycznego instynktu stadnego. to wszystko.

jeśli chodzi o to co się aktualnie dzieje w sprawie rządu - tego też nie można ceniać jednoznacznie. wina leży po obydwu stronach. co więcej, wydaje mi się, że ostatnio (przeciwnie niż przed wyborami), więcej oszołomów jest w platformie - wymienię schetynę, komorowskiego i gronkiewicz. tusk zresztą też nie zachowuje się znacząco lepiej od nich. niech przestaną płakać po przegranych wyborach i spokornieją.
oczywiście wiem, że wina jest też po stronie pisu - o ile w sejmie jestem zdania, że mogli nie wybrać komorowskiego, bo jest zbyt kontrowersyjny, to jednak mogli się powstrzymać przy robieniu takich samych numerów przy wyborach prezydium senatu.

podsumowując, o ile przed wyborami do sejmu lekko się wahałem, czy chcę głosować na po czy pis, to teraz nie mam wątpliwosci że dobrze zrobiłem głosując na pis.
Opublikowano

czytam sobie w ten sobotni poranek to wszystko co tutaj zostało napisane i przypominna mi sie że ogladałem wczoraj nieco odgrzewane filmidło pt. " Gladiator " , wiekszość zamieszczonych tutaj wypowiedzi jest takich jak tan film , tzn widowiskowe , błyskotliwe z rozmachem ale prawdy to jest w nich tyle co kot napłakał
vacek zadrżal z trwogi że teraz to pedałów będą nawt w tv potępiali ( dramat ;-))) ) , a nuz jeszcze kara śmierci zostanie przywrócona ( to też smutne że może kilku bandytów ubędzie z tego świata ) , Michał że skandywaia krytykuje Kaczyńskich bo ma odchyły lewicowe ale toż przecież Lach Kaczyński i cały pis głoszą ( a przynajmniej głosili w kampani ) tak socjalistyczny program jakiego juz dawno nie słyszałem , jeśli ktoś teraz nazywa pis prawicą to jest jakies potworne nieporozumienie TO SA SOCJALIŚCI i to tacy jak jasna cholera tyle tylko że wierzący i z silnym kręgosłupem moralnym o tyle są mniej groźni od sld ponieważ ci są socjalistami niewierzącymi bez jakiejkolwiek moralnosci
wiem wiem zaraz mi tu vacek rypnie wykład co też to jest moralnosc i czy takowa wogóle istnieje ale mniejsza o to
socjaliści bowiem czy pobożni czy bezbożni traktuja wszystkich ludzi jak bydło za które trzeba myśleć i które trzeba pilnować aby sobie nie zrobiło krzywdy , no i przede wszystkim trzeba je regularnie wydoić !!!!
dla tego też z logicznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia ktorzy socjaliści bedą rządzic czy ci co się nazywają pis czy po czy sld czy samoobrona czy jaksię jeszcze zechcą ci zlodzieje nazwać ONI ZAWSZE BĘDĄ NAS OKRADALI !!!!!!!
podobnie jak kai firs mam jedno pragnienie - niech oni mi nic nie obiecuja , nic nie dają w niczym nie pomagaja niech oni sie odemnie po prostu odpierdola i niech mnie nie okradają w imę tfu solidarnosci i "sprawidliwości społecznej" ( niech mi ktoś wytłumaczy czym sie różni sprawiedliwość od "sprawiedliwości społecznej" ) , ja sobie wyśmienicie sam poradzę
i to by było na tyle
wszystkim wilbicielom demokracji zwracam uwagę że w demokracji decyduje wiekszość , a większość to idioci


kop

Opublikowano

Wina leży po stronie społeczeństwa — dało się nabrać na to, że przez dwa lata obie partie deklarowały wspólną koalicję i rządzenie, chociaż rozbieżności programowe są gigantyczne. Skandynawowie mają odchyły lewicowe, to prawda, ale PiS to jest taka dziwaczna hybryda, która łączy postulaty państwa opiekuńczego z nacjonalistyczną retoryką, co więcej w takiej Norwegii na przykład, tendencje nacjonalistyczne w społeczeństwie są dość silne, lecz nie ma to nic wspólnego z ksenofobią. Co do idiotyzmu społeczeństwa, to ja mawiam takie rzeczy tylko w wielkiej złości, co mi się rzadko zdarza i zawsze podziwiałem dobre samopoczucie tych ludzi, którzy pogardliwie wyrażali się o innych. W porywie temperamentu młody człowiek ma prawo prezentować skrajną postawę, bo jest młody; gorzej jeśli prezentuje ją stale, wtedy to jest niebezpieczne.
Co do rządu — śmiesznym jest zrzucanie odpowiedzialności za sytuację na ugrupowanie, które wyborów nie wygrało; to zwycięzca ma za zadanie przedstawić jakiś program i tak kierować działaniami, aby do niego przekonać inne stronnictwa. Jeśli Kaczyński dogadał się z Lepperem — dobrze, taka jest demokracja, lecz nie można mieć pretensji do innych ugrupowań, że im się to nie podoba. PiS pokazywał palcem: ten się podoba, ten nie. Platforma nie chciała pójść na taki układ, ja im się nie dziwię i nie potępiam. Po prostu okazało się, że te partie dzieli zbyt wiele. Trudno.
Panie KoP (zaiste, nick do pana niezbyt pasuje), ja ekspertem od moralności nie jestem i nigdy się na takiego nie kreowałem. Jedną z różnic między nami jest to, że pan zdaje się być przekonanym o swojej racji. Ja nie potrafię mieć takiej pewności w kwestiach nieostrych, takich jak np osądzanie zjawiska homoseksualizmu. Stwierdzam, że istnienie tego zjawiska nie przeszkadza mi w funkcjonowaniu i to mi wystarczy. Pewnie uważa pan społeczeństwa skandynawskie za zwyrodniałe; lecz tam pomimo liberalnych sankcji karnych przestępczość jest znikoma. Nauka dawno stwierdziła, że nie wysokość kary odstrasza, lecz jej nieuchronność. Kara śmierci to środek nieodwracalny, a człowiek jest omylny. Niech pan sobie dopisze resztę. Jak tak czytam pańskie wypowiedzi, panie KoP, to zastanawiam się, czy przypadkiem nie znajduje się pan w większości. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...