Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w mrocznych odmętach ciszy
rozbryzgują się grzywy fal
kiedyś szepcąc pomyślałbyś, że ktoś słyszy
dziś wiesz, że jesteś sam

w blasku księżyca
kroczysz -
pod stopami czujesz piasek
-powoli

w cieniach świata zatapiasz smutki
stajesz się jednym z nich
związanych pętlą w fal przestrzeni
z odległym horyzontem nadziei

[sub]Tekst był edytowany przez Jerzy_Płonka dnia 08-12-2003 17:29.[/sub]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jak ciszy to i odmętach (często słyszę takie określenie, z ust moich znajomych), jak odmętach to zapewne mrocznych... jakie to schematyczne...


Brawo za "grzywy", tutaj mi się bardziej podoba.


Sorry, ale tak uogólnione stwierdzenie, można przypasować do każdego Tubylca... Ich-Trojowość...


Fale, mrok, cisza i księżyc... po co się wysilać:)


Cholera, skąd ten piasek się tu wziął? Ale w porządku. Mrok, księżyc, cisza, fale i piasek, niech Ci będzie...



Fale, mrok, piasek, księżyc, blask, smutek, cień - coraz lepiej!:)



To znaczy kim? Bo tak uogólniłeś, że nie mam pojęcia KIM.



Fale już były. Ale Przestrzeń możemy dodać...



Fale, mrok, piasek, księżyc, blask, smutek, cień, przestrzeń, nadzieja...

Żałuję, że nie wspomniałeś nic o miłości i dwóch rozłączonych serduszkach i duszyczkach. Można by piosenkę napisać i później sprzedać w nakładzie 10 milionów CD.

s.m.
Opublikowano

hmmm dzięki za komentarz, pomyślę nie kryję że nawiązania do aż troje mnie wpieniają i denerwują ale ok, przetrzymam. Jest jednak coś do czego muszę się koniecznie odnieść... poezja nie jest dla każdego, gdybym uważał się za poetę byłbym nadętym bufonem. Wiersze mówią o wielu sprawach jeśli skupiałyby się na jednym aspekcie to gdzie podziałaby się ich uniwersalność, ale ok to twoje odczucia można się z nimi zgadzać albo nie. Ja się nie zgadzam. A poza tym powiedz mi ilu współczesnych poetów ma nakład 10 mln egzemplarzy...

p.s. a co do nawiązań do miłości rozłączonych serduszkach i tym podobnych nie piszę bo to jest pewne stadium demencji... według mnie

Opublikowano

Sewerynie, piasek wziął się stąd, że pl się po plaży nocą szwęda :)
Wiersz mi się nie podoba, choć fakt że można by z niego coś fajnego zrobić, ale nie tylko dlatego piszę. Od jakiegoś czasu jest Pan pierwszym, który tak dojrzale i z pokorą przyjął krytykę. Widać, że Pan wie, po co tutaj zamieścił wiersze.
Gratuluję i życzę powodzenia
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Deszcz gra na parapecie w okna bębni na dachach dzwoni czasem jak grajek uliczny gitarowo plumka na strunach z wiatru niesiony innym razem na harfie delikatnie kapie poruszając serca niesie melodię na pianinie wciskając kropel klawisze kapie też jak na bębnie smyczkiem czaruje magią mokrych skrzypiec oczarowuje instrument ma zawsze nastrojony do gry zawsze gotowy artysta cudowny solista wyjątkowy z chmur symfonicznych wirtuoz padający po koncertach biją brawo zasłuchani ludzie  
    • @Alicja_Wysocka Figlarne :) z podobaniem, pozdrawiam. 
    • pachnąca ziołami łąka w nieustającym tańcu ciągłe napięcie gra przeciwieństw i   szumne słowa splątanej roślinnej zieloności utrzymują  ulubioną ciepłotę ciała   tam  gdzie upadło nasiono codzienność    może być piękna    
    • @Alicja_Wysockapowtórzę się po raz 100: UROCZO :)
    • Link do piosenki:       Skaczę na stół, wypływam z siebie Coś mnie porwało – może natchnienie? I w sercu jak w myślach grzebię To dziw jakiś, talentu skręcenie   Nieznajoma, nieznajoma   Jakby nic: wszyscy siedzą, patrzą A ja odpływam w świat zmysłów, urojeń Oni ze stołu na podłogę karzą I znów unikam słów i spojrzeń   Nieznajoma, nieznajoma   Płomień bucha we mnie, czerwienieje Jak wiśnia skóra, piecze po twarzy Przecież nie zwariowałem, nie szaleje To duszę ogień natchnienia parzy   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Wypłynęła niczyja, wręcz wyzwolona Odbiła się od fal dźwięków, słuchała Jakimś lękiem, strachem zatrwożona Wzrokiem ponurym mnie odszukała   Nieznajoma, nieznajoma   Westchnąłem zdeptany spojrzeniem Coś było albo coś się zdawało Gdzieś uniosła mnie fala natchnieniem Czy długo pędziło to i trwało?   Nieznajoma, nieznajoma   A oni stukali dłońmi w blat drewniany Nie wiedziałem, nie widziałem I poczułem się w niej zakochany Spieniony szaleństwem – coś powiedziałem   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Później czekałem nie wiem na co, po co Może jednak to grzmot szaleństwa Wszedł w serce tą ciemną nocą Domagając się posłuszeństwa?   Nieznajoma, nieznajoma   Wiem: nie przepłynę tej rzeki, jeziora Nie dopłynę, zginę marnie – utonę To jakiś mrok i śmiechu dawka spora W której jak w natchnieniu tonę   Nieznajoma, nieznajoma   Co znaczy nie wiedzieć gdzie granica? Gdzie geniuszu i szaleństwa przestrzeń? Teraz ja, on, ona – minuty odlicza A na plecach grad zazdrosnych spojrzeń   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...