Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Co to jest poezja?
A wiersz? Kiedy tekst staje się wierszem, a kiedy poezją?

------------------------------------------------------------
Zapewne każdy z piszących ma jakieś swoje odpowiedzi, ale chyba warto posłuchać, co myślą inni. W ostatnich lekturach znalazłem dwa głosy, które podaję niżej, zachęcając do dyskusji, a może raczej przytaczania (cytowania) wypowiedzi tych 'znanych'.
-------------------------------------------------------------

Jeśli poezja różni się od prozy tym, że w tej samej ilości słów potrafi zmieścić więcej znaczeń, to wiersz Frosta właśnie takiej sztuki w mistrzowski sposób dokonuje.
(Stanisław Barańczak "Znajomość z nocą - Wstęp", w: R. Frost, "55 wierszy", Arka, Kraków 1992)

* * * * * * * *

WIERSZ

O wierszu teraz mowa. O jakim? O wierszu białym, karmelkowym, aliteracyjnym, melicznym, stychicznym może? Lub nieregularnym? Sylabotonicznym? Albo też zdaniowym? Gradem podobnych pytań uderzyłby dociekliwy literaturoznawca. By potem dużo powiedzieć między innymi o rozmaitości systemów wersyfikacyjnych, intonacji, znaczeniu przerzutni, zasadach regresywności uporządkowania akcentowego i Bóg wie o czym mądrym jeszcze.

Gdy tymczasem ja tu tylko parę słów o wierszu jako takim. O zjawisku wiersza. O cudzie poetyckiego słowa - bez naukowych szkieł. Czym w ogóle jest i jak go należy pisać, to jest tworzyć. Co najistotniejsze.

* * *
Oczywistym wydaje się, że ilu poetów, tyle recept poznamy. Lecz z chęcią wysłuchiwane bywają głosy twórców znaczących. Do takich niewątpliwie należy Jan Twardowski. Wybrałem jego wypowiedź, gdyż zawiera - niby w pigułce - ważne spostrzeżenia.

Zatem co radzi Jan Twardowski? Powiada:

Najważniejsza rzecz, aby mówić własnym językiem, nie udawać nowoczesnego, nie naśladować. Pisać tak, jakby się mówiło do kogoś bliskiego, by podzielić się z nim swoim zachwytem, wzruszeniem, zdziwieniem.

Dobre wiersze muszą być poszukiwaniem tajemnicy, posługiwać się językiem niedomówień, unikać patosu, z nutą humoru.
*

Mamy tu ukryty apel o powściągliwość w szastaniu słowem. O zwracanie uwagi na pułapki koturnowości i za wysokiego "c". Znalazł się także postulat mówienia od siebie, nie głosem zapożyczonym. Wreszcie widać znaczenie dystansu wobec ego (wentyl humoru).

* * *
Bo w rzeczy samej, nie jest ważne jaką formę wiersza obierzemy (tę podszepnie nam intuicja), mało istotnym się wydaje sposób doboru słów (byle świeże, niewytarte), warsztat (doszlifuje z czasem) - ważne jedynie, by poddać się refleksji i dopuścić do siebie wołanie ze środka. Z Twojego wnętrza. Gdyż tam wszystko się odbywa - w Twojej głowie i w Twoim sercu - nie na zewnątrz. Na zewnątrz jedynie zgiełk. A bez koniecznego wyciszenia niczego nie dowiesz się ani o świecie, ani o Twoim ja.

Wartałoby jeszcze dodać: poznanie! Prawdziwy poeta, terminator poezji, winien znać, co przed nim w poezji było. Jak wiersze tworzono. Po cóż na przykład wyważać już dawno otwarte drzwi. Czyli lektury. Wejście w światy poprzedników.

* * *
Powie ktoś: no dobrze, już wiem. Ale nadal czuję się niepewnie. Czytam. Dużo czytam, dużo myślę, piszę, cyzeluję... Jednak po czym poznać, że ten wiersz jest t y m w i e r s z e m?

Fakt, powyższa wiedza to nie wszystko. Cóż z tej wiedzy, skoro na przykład talentu brak? Przecież między chęcią bycia poetą, a byciem poetą jest zasadnicza różnica. Głęboki dół. Podobnie jak między tekstem, który wiersz udaje, a wierszem prawdziwym.

I tu zaczynamy ocierać się o nieodgadnione. To już wyższa szkoła jazdy. Szkoła jazdy duchowej i emocjonalnej. A rozum tam nie sięga.

Wkraczasz teraz poeto na pole minowe.

Tu nikt niczego Ci nie zagwarantuje. Nikt niczego nie obieca. Nikt niczego za Ciebie nie zrobi, ani za Ciebie nie przeżyje.

Tylko Ty, Ty jeden o sobie wiesz, o sobie stanowisz.

Twoją Biblią na drodze wiersza staje się Twój niepodrabialny, niepowtarzalny Duch.

* * *
Na te ułamki sekund stajesz się demiurgiem. Ty powołujesz do istnienia nowy byt. Bo wiersz, każdy prawdziwy wiersz, jest nowym bytem, odrębnym światem. Bo każdy wiersz, niechby kwadratowy, zósemkowany, lunatyczny lub chromy, jest koroną literackiego stworzenia.

Jednak tworząc świat, za ten świat jednocześnie bierzesz odpowiedzialność. To jest niezbywalny przywilej, ale i obowiązek każdego (s)twórcy.

Oczywiście, masz prawo odczuwać lęk, nawet ból. Ale powinieneś też w takiej sytuacji doświadczać radości. Bo tworzenie jest radością z pogranicza sacrum. Jak u kamieniarza artysty, któremu omdlewają ręce od kucia, ale jednocześnie jego dusza śpiewa.

I w tym momencie, w takim momencie, autopytania i wątpliwości znikają. Znalazłeś drogę. Nie musisz nic wymyślać, rozumowo komplikować. Gdyż za rękę nie Ty, lecz wiersz Ciebie poprowadzi.

I już w domu wiersza jesteś.

------------------------------------------------------------------
(*Jan Twardowski "Łaską zdumiony. Moje szczęśliwe wspomnienia", PAX, Warszawa 2002)
* * * * * * * * * * * * * * *
Lech M. Jakób "Wiersz" w cyklu: Piórem i batem (w: Łabuź nr 53/2005; http://free.art.pl/labuz/)
Opublikowano

a czytałeś "Jak napisać wiersz współczesny" Krynickiego? jego tomik powinien nosić tytuł 'orgazm zbiorowy':P. na swoim koncie mam z 300 wierszyków spełniających warunki, żaden mnie nie zadowala:P:P

ps. nie pogrywaj sobie starcze, zresztą- nie będziesz miał powodu; postanowiłam się do ciebie nie odzywać

Opublikowano

ja powiem tyle: napisz cokolwiek a znajdziesz mnóstwo chętnych do tego, by ci powiedzieć, że to, co napisałeś, nie jest poezją
jak do tej pory napisałem około 1000 wierszy, mniej lub bardziej zasługujących na to miano, odpowiedzi na pytanie, czym jest wiersz/poezja, można znaleźć od cholery, można je znaleźć w utworach autora, wyciągając cechy utworu można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że takie cechy autor uznaje za poetyckie
można się potem z tym zgodzić, albo nie, można się nawet pokłócić
do czego zmierzam? do tego: odpowiedź na postawione pytanie nie ma żadnego znaczenia
prowadzić może jedynie do pełnych samouwielbienia wypowiedzi, czasem również ekstazy, dla mnie np poezje Twardowskiego to pomyłka, i pomyłką też jest jego pogląd na temat poezji, bardzo możliwe, że ks. Twardowski podobnie wypowiedziałby się na temat mojej twórczości, choć z pewnością mniej kategorycznie i bardziej powściągliwie, tyle że moje zdanie nikogo nie interesuje, nawet ciebie, bezecie, nie interesuje, choć się tak domagasz wypowiedzi — po prostu nudzi ci się, zabijasz czas, czy coś
mnie też się teraz nudzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ad. Flickan ;)
Od końca: pudło ;P Właśnie siedzę kolejne więcej niż pół dnia w robocie, a ogólnie mam, jak mały samochodzik, z tym, że wtedy zazwyczaj się więcej też myśli ;) - skoro się nudzisz, to może czegoś Ci brakuje? ;D

Z nudów mógłbym założyć posta: Kto napisał najwięcej wierszy w swoim życiu!
Z tym, że ja wiem kto wygra, i nie ja na pewno (napisałem nie więcej tekstów /sic!/ niż 300-400).
Dodam za to nieskromnie do uwag Księdza mały aneks: trochę powściągliwości (w słowach) nie zaszkodzi; czasem warto poczekać.
Warto, to wiem. ;)
pzdr. b
PS. A co powiesz (np. z psychologicznego punktu widzenia) na uwagi Lecha M. Jakóba, zwłaszcza o odkrywaniu tajemnicy i odpowiedzialności za słowo? (uważam to za bardziej ciekawe, niż dekalog pisania wg ks. Twardowskiego).
No?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam nadzieję, że dookreśli Pan, o co konkretnie chodzi z tą długością (krótkie z pointą - to może być nieco frywolna metafora ;)
pzdr. b
:))

a swoją drogą: otóż to - poezja powinna być niedookreślona a nawet frywolna :))

a całkiem poważnie - uwazam wszelkie próby nadania jakichkolwiek ram poezji za zamach na nią... wiem że to trochę grafomańskie podejście, ale dla mnie poezja to wolność (ale nie taka wolność w pisaniu byle czego, i nazwyniu tego wierszem, a swoboda ekspresji... to "działanie z nastawieniem na cel" (poruszyć); sposób jest dowolny, ale po tym sposobie poznać mistrza :))

pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


otóż to - dlatego wymaga mistrzostwa :)) nie wierzę w "dary od bozi": liczy się tylko praca i samodoskonalenie(w osiągnieciu oewgo mistrzostwa, nie mylić z sukcesem, który zależy już od wielu innych spraw)
Opublikowano

tak, nudzi mi się, mniej więcej raz w tygodniu, wtedy wpadam tutaj — to objaw desperacji, wiem
nudzi mi się, bo jestem chory i nie mogę wyjść
chodziło mi o to, co nie zostało wyłapane: że każdy ma swoją odpowiedź i swoje widzenie i o to, że mój pogląd na tę sprawę nikogo nie interesuje, bo nie ma żadnego znaczenia — czy wpłynie na czyjeś widzenie?
może nie tyle panu się nudzi, panie bezet, co być może szuka pan odprężenia, można się czepiać słówek, ale to nie zmieni faktu, że celem tej dyskusji tak naprawdę nie jest dojście do czegokolwiek, lecz sama dyskusja
ależ mój drogi bezecie! z wiekiem coraz bardziej myśli się, że „warto”, bo z wiekiem coraz trudniej przychodzi przyznać, że może jednak „nie warto”, przez lata słuchałem starszych — przejechałem się na tym nieźle, więc wybacz, że tym razem nie posłucham
rozróżnijmy zarazem powściągliwość od poprawności — tej pierwszej mi nie brakuje, bez obaw, co do drugiej — aksjomatycznie ją odrzucam jako narzędzie kłamstwa i wstępu do nowego rodzaju cenzury
odpowiedzialność za słowo — jak najbardziej, tyle że poezja to nie dziennikarstwo, nie istnieje pojęcie „rzetelnej poezji”, zgodność z faktami nie ma tu nic do rzeczy, a jaka inna odpowiedzialność może wchodzić w grę? co biedny poeta może zrobić swoimi słowami? co najwyżej, jeśli trafi, spowodować, że egzaltowane młode dziewczyny będą się nad nim zachlipywać przy kieliszku wina i przy własnym poczuciu osamotnienia i okropieństw tego świata
odkrywanie tajemnicy? śmiać mi się chce — cud tworzenia, mistyka i sacrum — coś takiego może powiedzieć tylko ktoś, kto za nic nie jest w stanie pojąć natury języka, dla którego syntetycznie i analitycznie język jest tajemnicą, chodzi mi o kolejny poziom analfabetyzmu, gdy człowiek posługuje się narzędziami komunikowania, ale w sposób niemal doskonale ślepy
pozdr

Opublikowano

Wiesz, to miłe, gdy ktoś stara się wiedzieć wiecej na temat moich reakcji, niż ja sam wiem. Dzięki ;)
Teraz jestem w desperacji, bo nie wiem, czy kolejnego zdania nie powinienem rozpocząć od: Panie Vacker ;D - ale nie o tym.
Interesuje mnie pogląd wielu, różnych osób na temat procesu twórczego, w którego wyniku powstaje coś, co nazywają wierszem - poezją.
Spotkałem się ostatnio z określeniem: wypluć (wyrzygać) wiersz, z podkreśleniem niezwykłości stanu tworzenia, a w zasadzie z pomijaniem kwestii tzw. warsztatu (nie mówiąc o świadomym rozkładzie narzędzia, czyli języka). Twój sąd jest skrajnoscią w druga stronę - tak odczytałem ten "śmiech".
A może jest jednak potrzebne jakieś połączenie?
Nie wiem, czy to starość (starość? ;) - zarzut jest nie precyzyjny przez subiektywizm (Twój i mój ;). Wiem, że człowiek to pewna energia, która ma coś wspólnego z ekspresją twórczą. I zapewne każdy jakoś inaczej to traktuje - ja wiem, że wiersz niezapisany wraca po jakimś czasie (myśl - obraz, coś takiego).
I nie uzurpujmy sobie wpływania na cokolwiek - kogokolwiek.
Można spokojnie próbować artykułować poglądy, nawet jeśli to tylko taki cukiereczek na nudę zdrowego (a tym bardziej: chorego - nb. szybkiego wyzdrowienia ;) człowieka.
pzdr. b
PS. "chodzi mi o kolejny poziom analfabetyzmu, gdy człowiek posługuje się narzędziami komunikowania, ale w sposób niemal doskonale ślepy" - a co w tym strasznego? czy wszyscy muszą umieć piec chleb? :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie zgodzę się, według tych słów żadna inteligentna (czyli taka która "pojęła naturę języka" )osoba nie czytywałaby poezji, z racji jej bezsensowności czy bezużyteczności, i w ogóle poezja nie miałaby racji bytu (bo jak wiadomo dla "pozostałych" wystaczy telenowela, zeby wyzwolić burze emocji i łez)... poezja to właśnie coś pośredniego, nie pozwalającego się sklasyfikować, "niewytłumaczalnego" - i nie dlatego ze jestem mistykiem czy innym nawiedzonym... to coś takiego jak "miłość" wszyscy wiemy że to chemia, niektórzy znają dokładnie przebieg owych reakcji, przyczyny i skutki, a jednak ten stan dla wszystkich jest przyjemny...
to właśnie poezja: przeskoczenie owych barier "narzędzia komunikacyjnego" jakim jest język i wyzwolenie przy jego pomocy reakcji fizycznych, to "technicznie" niewykonalne, ale jednak psychika ludzka daje takie możliwości...
potem to jużkwestia zaawansowania: nawet egzaltowanym nastolatkom w końcu za słabe wydają się pite wina i za nudne czytane kiczowate teksty ;)
Opublikowano

jak ja lubię takie sprzeczne wypowiedzi — jeśli czyta się poezję dla przyjemności, to chyba przyjemność jest racją jej bytu? czy nie? czy może świadome odczytywanie języka oraz świadomość dlaczego coś działa, albo nie działa, powoduje, że poezja przestaje być przyjemna?
jedno do drugiego nie bardzo się ma
ciekawe jakie bariery miał na myśli przedmówca? chyba taką, że komunikowanie zachodzi wtedy, kiedy nadawcę i odbiorcę łączy znajomość kodu, w przypadku poezji niestety też ten warunek musi zajść — jeśli ktoś pisze bełkoty, to to nie jest poezja
„to właśnie poezja: przeskoczenie owych barier "narzędzia komunikacyjnego" jakim jest język i wyzwolenie przy jego pomocy reakcji fizycznych, to "technicznie" niewykonalne, ale jednak psychika ludzka daje takie możliwości...”
tak — dotarł pan do wielkiej tajemnicy: istota ludzkiej umysłowości, jednak to nie ten temat, troszeczkę za daleko idą takie rozważania, język nie ma barier komunikacyjnych tak długo, jak znany jest kod, konwencja i nie ma żadnych zakłóceń, oczywiście sukces przekazu, czy też wpływu na jakiekolwiek reakcje (zgaduję, że chodziło o emocje) zależy również od szeroko pojętej wrażliwości odbiorcy, na którą się składa wrażliwość sensoryczna, inteligencja, oraz bagaż doświadczeń zebranych za pomocą wcześniej wymienionych
skoro już tak odchodzimy od tematu, to miłość akurat to dość kiepski przykład, z nią jest taki kłopot, że często sami coś tym pojęciem określamy, bo tak nam się wydaje i jest to względne jak cholera, zależy od różnic indywidualnych, natomiast w miarę świadomy i inteligentny człowiek potrafi ją zidentyfikować, nazwać i powiedzieć dlaczego, rozróżnijmy miłość od zauroczenia, które jest wybitnie emocjonalne i faktycznie nie da się świadomie go wytłumaczyć, bo jest poza zasięgiem systemu refleksyjnego, z drugiej strony jednak człowieka od zwierzęcia różni to, że jest on w stanie wolicjonalne dokonać przewartościowania na podstawie refleksji kierującej się logiką i racjonalnością

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak ale skoro poezja to tylko wymiana informacji, z użyciem określonego kodu, to jest to porównywalne do czytania sekwecji cyferek...
chodzi o to zeby przy użyciu owego kodu którego używanie wymaga określonych reguł, przekazać coś więcej niż tylko informacje, do przekazywanie których kod został stworzony
Opublikowano

Może nowa odsłona po reasumpcji?
------------------------------------------------------
vacker flickan napisał: co biedny poeta może zrobić swoimi słowami? co najwyżej, jeśli trafi, spowodować, że egzaltowane młode dziewczyny będą się nad nim zachlipywać przy kieliszku wina i przy własnym poczuciu osamotnienia i okropieństw tego świata
odkrywanie tajemnicy? śmiać mi się chce — cud tworzenia, mistyka i sacrum — coś takiego może powiedzieć tylko ktoś, kto za nic nie jest w stanie pojąć natury języka, dla którego syntetycznie i analitycznie język jest tajemnicą, chodzi mi o kolejny poziom analfabetyzmu, gdy człowiek posługuje się narzędziami komunikowania, ale w sposób niemal doskonale ślepy

-------------------------------------------------------
bogdan vendetis napisał:
nie wierzę w "dary od bozi": liczy się tylko praca i samodoskonalenie
-------------------------------------------------------
Tadeusz Różewicz napisał: ;)
"Jednym z największych wierszy Goethego jest krótki wiersz napisany prawdopodobnie wieczorem 6 września 1780 roku na drewnianej ścianie myśliwskiego domku, w czasie odpoczynku wędrowca...

Über allen Gipfeln
Ist Ruh,
In allen Wipfeln
Spürest du
Kaum einen Hauch;
Die Vögelein schweigen im Walde
Warte nur, balde
Ruhest du auch


Wielka tajemnica poezji. Poezja wcieliła się w „mały” wiersz, poezja bez granic znalazła sobie granice, została uchwycona poezja żywa, która po dwóch wiekach oddycha i mówi do nas. Cała „wiedza” o pisaniu wierszy, cała „technika”, całe doświadczenie opuściło poetę – w momencie natchnienia – stał się narzędziem poezji. Musiał się pomniejszyć, zapomnieć o sobie, musiał upokorzyć swoją dumę, aby przemówiła jego ustami poezja.
/.../
Wiersz jest zjawiskiem częstym, poezja jest zjawiskiem bardzo rzadkim... poezja, która w przeciwieństwie do wiersza, nie ma początku i końca. W naszych czasach nie forma końcowa, tzn. wiersz (udany, „piękny”, „doskonały” itd.), ale proces formujący jest dla czytelnika bardziej frapujący... ponieważ sam czytelnik coraz częściej pisze wiersze. Poezja „w ruchu” ku niewiadomemu ma jeszcze sens, utwory pełne „smaku”, „mądrości”, „głębi” to porcelana... którą zawsze mam chęć potłuc albo wyrzucić przez okno. Tylko stara porcelana ma wartość. Porcelanowe wiersze, produkowane teraz ku zbudowaniu krytyków i recenzentów, są zajęciem jałowym. „Klasykiem” bywałem w gimnazjum, pisywałem wtedy sonety, oktostychy... mój pierwszy wiersz miłosny pisany dla koleżanki Dziuni był pisany tercyną...
/.../
Już w młodości poetyckiej oddzielałem poezję od wierszy. Ciałem poezji jest wiersz, ale co jest duszą poezji, nie wiem... uczucie, myśl?
/.../
Dość wcześnie – w młodzieńczym jeszcze wieku – zacząłem odróżniać i oddzielać wiersze od poezji. To nie była jeszcze wiedza, to była intuicja, teraz, po pięćdziesięciu latach pisania, intuicja połączyła się z wiedzą. Ale ciągle mam jeszcze wątpliwości, kiedy staję oko w oko z moim wierszem."
(T. Różewicz, Posłowie, w: T. Różewicz, Niepokój – wybór wierszy, PIW, Wa-wa 2000 r.)
-------------------------------------------------------

To jak to w końcu jest w tą poezją i z tymi wierszami?
;)
pzdr. b
PS. Może jakiś(-aś) germanista (-ka) by przetłumaczył(a)? ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak ale skoro poezja to tylko wymiana informacji, z użyciem określonego kodu, to jest to porównywalne do czytania sekwecji cyferek...
chodzi o to zeby przy użyciu owego kodu którego używanie wymaga określonych reguł, przekazać coś więcej niż tylko informacje, do przekazywanie których kod został stworzony

więcej niż informacje? czyli co to jest to więcej? wiersz jest przekazem, nośnikiem informacji, czy się to komuś podoba, czy nie, chyba że ktoś nazywa informacjami jedynie suche fakty — w takim razie mamy do czynienia ze zdecydowanym zawężeniem znaczenia pojęcia „informacja”

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @aff dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Krakoski givre m'enchante ─── „Ah ! Comme la neige m'a délaissé, Lavé mon cœur de sa pluie... Parmi les jours engivrés, Je m'enivre de mon ennui... Je m'engivre de mon destin..." [Hors d'] Nad moim półmiastem niebo mrozem zamarło, Jak ta na szybie łza, Nad moim niekrajem śnieg śnieży tak, Że świata okno mgłą szron skrył, jak moje ciało, Jak szybę życia, w mrozu ogród spopielił w białość... [Res medium] Nad moim niemiastem niebo tętni niczym czerwca odpust. Niebo delikatne jak najnowszy nów, A o zachodzie rzeka szara hymn śpiewa w słońca blues – Tam śpiewa „Alleluja” even bruk. A ja chwytam je szczytem serca… Szukaj spokoju tam, gdzie są ci ofiarowani: Ten czerwiec, Miłosz, Mrożek, Lem, i… To niebo ołowiane… Ono ci Ojcem, a synem samotrzecim – ty… O, niemiasto me! Sponiewierałem cię w rozterce... Jest tam na zachodzie – żelaznych ptaków port, Na północy – łuna Kombinatu Toksycznych Zórz. Na południu – aluminium płonący kort, Na wschodzie – matecznik, puszcza puszcz, A pod stopami, zwiędłycu map gorszy sort... A tu – północnych zorzy łuna łun, Tu – zachodniego wiatru arktyczny szkwał, O wschodzie, rzeki rzek szał – Na południu – jezior, jezior, jezior szum, A ponad mną ptaków powrotny klucz… Szukam podniety tu, gdzie śnią niemożliwy sen: Wciąż luty, Atwood, Cohen i Arcand… Śnieg, śnieg, w śniegu świat, po świata kres… Ona dobrą macochą mi, ma compagnonne, ma femme, Ta ćwierćojczyzna ma.   Ô mal adresse! Grzeszysz absencją co dzień, (Ja, je manque à l'appel)…, Tu, w inazylu mym, w abstraktu zastygły chłód: Fale, co w stalaktyty roztrzaskują się o Saint Laurent, Niebo ponuro zwisłe (comme chez Arcand), Tu, w nienowym Brest, słońca blask krwawy jak Cronenberg, Jak fleuve, co rozbija się o brzegu głód, Jak nadzieje na Saint-Jean, co rozbijają się o świtu brzeg… „Znajdziesz w końcu ujście”, szeleści mego serca prąd… "Gdziekolwiek jestem, na jakimkolwiek miejscu na ziemi, ukrywam przed ludźmi przekonanie, że n i e j e s t e m s t ą d.” Tam, w Laskach mych, lawą tryska żar: Wisły fal, co w czerwca skwar lgną do Ojcowskich skał, Nieba płonącego jak tańczący w Czar Par, Słońca, co zacina się jak album Lady Pank, Jak anioł stróż o Pod Aniołem budy bar, Jak Smok, co od wieków nie przestaje ziać, Jak ci, co pod Adasiem zimnym wzrokiem będą wciąż z bukiecikiem stać… [Ars carnae] "Nigdy nie znajdziesz spokoju”, mówi Pismo. A Słowo odpowie: „Nic się już nie zmieni”, Więc wybacz swym demonom, że im coś nie wyszło, Że twoje przywary są z tej tu ziemi, Że Omnia Tua – to duszy letniość, Bo dzwon Zygmunta zagrzmi w te tony: „Chwileczkę, proszę, będzie pochwalony… Nie wiś u diabła rękawa wciąż, dbaj o duszy higienę, Ta historia z szewczykiem poszła… w zapomnienie"... Masz tu port-aero na Zachodzie (na życia uciechy), Na Wschodzie – kołyskę (choć wątpliwego…), Na Północy – mumię tego (wiecznie żywego), Na Południu – góry z góry (to za grzechy…)! I choć niebo skwarne to jak u Chełmońskiego, W Mieście Krakuff wszystko jest tak niezmienne, Jak fale opływające Most Piłsudskiego… „Wszędzie znajdziesz jakąś miłość, niby ukojenie” – Tak szepce wzruszeniem nad sztuk sztuką Ułamek-Ławica, „Wracaj do źródeł”, krzyczy rozumu Labrador… "Jesteś, skąd jesteś, nie ma dla ciebie miejsca na tej zmieni;” I arktycznym prądem przeszywa cię jak matador Świadomość ta, dotąd skryta w dni cieniu: "N i e j e s t e m s t ą d.” - Kerouac z Księżyca. Tu, w szpitalnego korytarza półmrok wpadł lodowaty Iqualuut wwiew: Fali Saint Laurent, co w grudniową noc lasi się do bazaltów Ex Machina, Nieba zamarłego jak więźniarki w Unité 9, Słońca, co jest puste jak poczta głosowa Dédé Fortin'a, Jak bar przy boulevard Hamel, gdzie diabeł się sam upija, Jak wieloryby w Tadoussac, którym w płetwach zaparło śpiew, Jak Sacrilège'u ostatni zew… [Ars carnae] "Wciąż tylko wiatru niepełny niepokój”, mówi człowiek. A świat odpowiada: „Za późno”, Więc nie daj diabłu zapomnieć, że zrobił za dobrą robotę, Że twoje przedmioty stoją po złej oceanu stronie, Że your słowiańska krew – tutaj żebrze na próżno, A Notre Dame des Âmes Perdus ten tekst wydzwoni: „Proszę nie czekać, ten kraj jest zastrzeżony… Uprasza się nie wydzwaniać po Anioła Stróża, Ten numer z Winnetou się zajął, jak w lesie róża." Mam tu autoport na Zachodzie (po przebiegu), Na Wschodzie – Atlantyk (ten od Atlantydy…), Na Północy – las les Laurentides (wiecznie w śniegu), Na Południu – Stany (zastane w dyby)… I choć niebo tu twarde tel un Riopelle, W Citadelle wszystko wciąż płynie w kierunku, Jak fale, co Pierre Laporte wzięły na cel, Jak niestała stal Pont de Québec (ciągle w obstalunku)... „Niby znajdziesz miłostkę, pół-upojenie tu” – Tak dyszy pełną piersią chóru z Baru Fou ostatnie westchnienie… „Wracaj do źródeł”, wonieje morału swąd… "Gdziekolwiek byle nie tu, w każdym innym kącie ziemi, nie kryję, że nie mam do ciebie przekonania, nie rozumiesz, w y m i s t ą d!" [Pièce de résistance] „Religia to pokój Boży” – głosi Księga… chyba na Początek, Lecz czasopismo prawdę powie ci: „Nic się nie zmieni, Bo twoje pragnienia i cały tlen na ziemi, Wszystko, co nosisz – nie jest warte twej kieszeni”… A co ze spokojem? Pytia spokojnie odpowie… I ma rację ona, nie Kasandra: Czy tu czy tam, będziesz tracił zdrowie, To po co ci za każdym razem stłuczona filiżanka? Szukaj więc miejsca, gdzie uwierzysz chyba, Że ten luty to nie twoja Kasandra, Lecz wiecznie ci obiecywana Aleksandria, A tamten czerwiec – nie liczy się w rejestr, jak Atlantyda... Choć niebo i tu, i tam, i u Ubu, Jest jak diament ogniste, twarde niczym płomień, A o zachodzie, Popiół-Dni cię wita: „Zapraszamy do klubu!”, A zaschły atrament parkietu telegrafuje: „Wolny pokój tobie...”, I nawet twój pokój ci powie: „Daj pokój”, A coraz pustsze mieszkanie odrzeknie: „Tak z boku!” [Dés serres] Ach! Jak pada śnieg! Me okno w szronu sad rozkwitło... Ach! Wątek dni się rozsnuwa! Nad niemoim miastem niebo martwe jest, Jak ta łza, co uniknęła mego pokoju świetlikiem. Ach! Osnowa nocy światłu sztabę zasuwa... Ach! Ciemność widzę! Skąd przyjechałem? Dokąd jadę? Mróz ściął me nadzieje wszystkie: Jestem Południowym Krzyżem – Porzucony przez Polarną Gwiazdę... Ach! Gdzież smak poutine? Tak tęskno, tęskno mi... Ach! Jak śnieży śnieg! Wśród mrozem skutych dni, Ach! Ściął się życia ścieg... Nie tak.. A mad moim Uhr sierpień w śpiew jak w śnieg brnie, W śmiech, co strzaskał Hadesu drzwi! Ach! Wątek snów światło otworzyło mi! Ach! Widzę jasno: Skąd przybywam, gdzie gnam! Żar rozjaśnił duszę mą: Jestem jak lipca skwar – A tyś – moją ciemną Gwiazdą... Ach! Ten Cracovii smak! Ach! To mój gwiezdny czas... Wśród nocy, szalony bieg Ach! Spiął się życia ścieg... Ach! Jaki słońca blask! Tak.. [Ars carnae] I choć w Neverland „Wszystko, co masz, wciąż przekwita” (Tak mówi ci do ucha fala, która rozbija się po porcie Οὐτοπία)... To: „W Śródmorzu nie Mieć, lecz Być Różą zakwita”; Tak śpiewa ci rozbitek tysiąca nocy Acquae Vitae: "سقطت في هاوية التعاسة" ───  
    • Starzec i dziecko siedzieli na brzegu strumienia, gdzie woda cicho płynęła między kamieniami. Wokół nich rosły bujne trawy, a w powietrzu unosił się zapach ziemi i wilgoci. Dziecko patrzyło w wodę, a jego oczy błyszczały od ciekawości. Zauważyło coś na dnie strumienia – coś, co wyglądało jak mały, złoty przedmiot. Zapytało, wskazując palcem na wodę: – Co to jest? Starzec uśmiechnął się łagodnie, spoglądając na błyszczący punkt w wodzie. – To, co widzisz, jest tylko odbiciem. Ale to, co widać w odbiciu, może być czymś więcej, jeśli pozwolisz swojej wyobraźni popłynąć z nurtem. Wyobraźnia jest jak woda, która płynie w strumieniu – nie zatrzymuje się na jednej rzeczy, nie twardnieje w jednym obrazie. To nie jest świat, który musimy dosłownie zobaczyć, ale przestrzeń, w której wszystko może stać się możliwe. Wyobraźnia nie zna granic, bo to ona wyznacza, co jest realne. Tak jak woda w strumieniu nigdy nie jest tym samym nurtem, tak i my, gdy pozwalamy swojej wyobraźni płynąć, możemy przejść przez miejsca, które w rzeczywistości nigdy by się nie zdarzyły. Możemy być wszędzie, gdzie tylko zechcemy – w świecie, który kształtuje się w naszych myślach, w przestrzeni, którą sami tworzymy. W wyobraźni kryje się nasza wolność, nasza zdolność do bycia kimś innym, do spojrzenia na świat w inny sposób, do twórczego kształtowania rzeczywistości. To ona daje nam odwagę, by marzyć, by wierzyć, że to, co niemożliwe, może stać się możliwe. Bo w wyobraźni nie ma ograniczeń. Ona jest jak strumień – płynie, zmienia koryto, rozlewa się w nowych miejscach. A my, jak dziecko, możemy ją obserwować, pozwalając jej prowadzić nas do odkrywania nowych światów, nowych prawd.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...