Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jak czytam to forum od pewnego czasu, to dziwi mnie, że kogoś dziwi takie zachowanie. Od dłuższego czasu mamy tu konflikty i różnego rodzaju kłótnie, które najczęściej kończą w "koszu" tylko pogłębiając frustrację "twórców" i dyskutantów, wyraźnie dając do zrozumienia, że administracja tego portalu preferuje właśnie taki sposób rozwiązywania wszelkich problemów i konfliktów (ma rację, ten kto silniejszy /bardziej chamski) Trudno się zatem dziwić, że idąc za przykładem z góry i użytkownicy zaczynają załatwaiać swoje porachunki w taki sposób (zamisat kulturalnej dyskusji i argumentów)

do przemyślenia

pozdrawiam

  • Odpowiedzi 61
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




z całym szacunkiem ale jest pan chyba niewykształcony jeśli chodzi o prawo. konstytucja zabrania jakiegokolwiek obrażania ludzi, bo wolnośc jednego człowieka kończy sie tam gdzie zaczyna sie wolość drugiego. nikt do nikogo nie ma prawa powiedzieć 'ty głupia cipo', czy pan nie zdaje sobie z tego sprawy? czy nie rozumie pan że bez względu na to jakie ma pan osobiście zdanie na jej temat to prawnie (nie mówiąc tutaj już o etyce moralności czy wychowaniu którego najwyraźniej panu brakuje jeśli twqierdzi pan że można tak wyrazić sie o osobie której nawet pan nie zna, o jakiejkolwiek osobie, nawet do prostytutki nie może pan powiedzieć 'dziwko' bo może pana za to pozwać. niech p[an troche myśli) nie ma pan prawa wypowiedzieć takich słów na niczyi temat. ja nie moge. że też tacy ludzie jeszcze istnieją ==. o chryste. żeby nie znać nawet takich podstaw wychowania, moralności, etyki czy chociażby konstytucji! żal serce ściska.
heh, akurat prawo znam lepiej niż można pomyśleć. nie tylko konstytucję.

poza tym proponuję szanownej prawniczce czytać ze zrozumieniem również. nie popieram mówienie "ty głupia cipo" do kogokolwiek. stwierdzam tylko, że w obecnych czasach nie jest to skandaliczne.
Opublikowano

ale ja pytam jakie znaczenie mają dzisiejsze czasy? jak można stwierdzić że moralność własna, etyka czy wycjhowanie straciły na wartości jeśli jest sie szanującym człowiekiem? jak można na podstawie wierszy które ci nie pasują powiedzieć że ten ktoś zasługuje na dowiedzenie sie że jest głupią cipą? w dodatku to strasznie smieszne jeśli ludzie naszego pokroju, o umiejętnościach poetyckich godnych pożałowania w stosunku do prawdziwych poetów, ba, do poetki która za swoją twórczść dostała nobla!, twierdzą że jest ona bękartem poezji. to żałosne, prawde mówiąc, bo kto to mówi?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to żałosne, ale czy ja to powiedziałem?
poza tym na temat nobla, hehe.
hehe, temat nobla wywołuje moje spore rozbawienie ze względu na chociażby laureatów pokojowej nagrody nobla.

widzę, że nie jesteś w stanie zrozumieć, że:
1. nigdy nie powiedziałbym do szymborskiej "ty głupia cipo"
2. nie poparłbym nigdy takiego stwierdzenia
3. fakt, że nie lubię szymborskiej jako człowieka nie za bardzo wynika z mojego stosunku tylko do jej poezji.

szkoda.
Opublikowano

to moze jako autor dyskusji coś dorzucę
wg mnie słówko do noblistki naszej jest czymś niezrozumiałym pod każdym względem, bez względu na kontekst
podzielam również fakt, że czasy mamy takie nie inne a to jest tylko wspaniały przykład kulturalnego zuborzenia
widać jednak że niektórzy autorzy zapominają się nieco w swojej anonimowości i rzucają czym popadnie i w kogo popadnie
czytając masłowską można przekonać się o tym jak na tacy, ale czy właściwe jest nadal nazywać to przejawem działalności artystycznej?

Opublikowano

a dyskusja o szacunku dla innych po prostu zaje*** - nikt nie ma obowiązku szanować innych, nie może tego nakazać żdna konstytucja ani żadna policja (nawet myśli) a okazywanie szacunku wbrew własnym poglądom to hipokryzja (wystarczyło pooglądać telewizję po śmierci niejakiego karola w.)
koleżanka drewnianepalce z argumentem o "wolności" nie trafiła nawet w płot, gdzie wolność gdzie szacunek?? te wie płaszczyzny nie mają chyba nawet jednego punktu wspólnego...
nie możesz uderzyć/okrasć/zabić człowieka pod zarzutem "braku szacunku"/głupoty czy czegokolwiek temu podobnego, ale masz pełne prawo uznać (i teoretycznie, w myśl zasady wolności słowa) powiedzieć: to jest "głupia cipa" - masz pełne prawo tak myśleć i kazdy ma - jednak aby wyciągać z tego faktu konsekwencje wobec tej osoby - potrzebujesz dowodów i argumentów...
łapiesz niuans??

ps. szczytem kretynizmu jest twierdzenie, że nagroda nobla o czymkolwiek świadczy i powinna dawaćjakikolwiek prestiż i autorytet...

Opublikowano

ale ja nie mówie o szacunku jako o podziwe, tylko o szacunku jako o szanowaniu praw człowieka. możesz myśleć co chcesz i o kim chcesz, nie masz prawa powiedzieć, a tym bardziej napisac publicznie że ktoś jestgłupią cipą. nie masz prawa. żadnego. jest to zabronione przez prawo. to miałam na mysli mówiąc o szacunku, o szanowaniu praw człoweika, które ma każdy z nas, a ich łamaniem jest używanie wulgarnych epitetów w stosunku do kogokolwiek. podważysz to że prawo zabrania publicznego obrażania osób niepublicznych jaką bez wątpienia jest Pani W. Szymborska?

Opublikowano

Cóż, nie można być wszędzie.
"Zgłoś do moderator" jest anonimowe. Reakcja w ciągu godziny :)

a.

Opublikowano

mnie bardziej dotknęłoby jakby ktoś publicznie napisał (... tu kilka faktów z mojego życia) niż wyzwał mnie od c*****w i c*****p - boli tylko prawda... stwierdzenie że nazwanie kogoś via internet "głupią cipą" jest zamachem na prawa czlowieka jest co najmnie fantastyczne... może co najwyżej być zamachem na własny wizerunek, jako człowieka kulturalnego i wartego dyskusji, a to i nie z powodu użycia wulgaryzmu, a tylko dlatego, że uzywanie wulgaryzmów jest przejawem agresji i świadczy o braku zarówno argumentów jak i umiejętności ich przedstawienia (a umiejętność dyskusji to najbardziej podtsawowa ludzka cecha, ktoś kto zamiast rozmawiać używa krzyków, obraża (w tym używając wulgaryzmów, ale to tylko ułamek), bądź wycofuje się z dyskusji (co gorsza używając swoich przewag (siła) aby zachować dla siebie "ostatnie zdanie" i pozory racji... przedstawia samego siebie jako człowieka ułomnego - właściwie nie człowieka a zwierzę - i z tego powodu używanie wulgaryzmów jest tak niemile widziane - a nie (jak w międzyczasei dla ułatwienia przyjęto) ze względu na "brzydotę" tych słów pe se

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo proszę, nawet podajac przykłady, nie pisać na forum wulgaryzmów.

a.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jest przycisk "zgłoś do moderatora". Proszę nie powielać tego dalej. (ewentualnie "zagwiazdkować" wulgaryzmy).

Dziękuję.

a.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo proszę, nawet podajac przykłady, nie pisać na forum wulgaryzmów.

a.
swoje zdanie na temat "wulgaryzmów" właśnie wyłuszczyłem - i będę ich używał w takim kontekście jak napisałem (jako że nie nazwa róże różą czyni :) ) , chyba ze zostanę odwiedziony od tychże racji - zapraszam do dyskusji - ze swojej strony mogę obiecać że będę wykropkowywał wulgaryzmy dopóki nie zrozumie Pan że to są tylko słowa i pomiędzy ch**** a cjhem nie ma żadnej różnicy

pozdrawiam
Opublikowano

ale ja dalej pytam sie pana bogdana, uważa pan że całkiem na miejscu jest takie stwierdzenie na temat osoby której sie nie zna, nie dorasta swoją twórczością do pięt? czemu twierdzi pan że internet odbiera wage czemukolwiek? czy to nie ludzie siedzą przed komputerami? czy internetowa anonimowość zwalnia cżłowieka z wychowania, kultury, etyki czy moralności? jak dla mnie to smieszne. pan naprawde uważa żestwierdzenie jakie padło z ust pana codyego jest całkiem normalne? jakie to szczęście że nie zadaje sie z takimi ludźmi. lepiej skończmy te rozmowe, jak widać pan jest głęboko zapewniony o swojej racji więc dalsza rozmowa nie ma sensu. dobranoc

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Karol mógłby przysiąc, że słyszy rozchodzący się w oddali hałas szkolnego dzwonka. Odruchowo zaczął zastanawiać się, czy jest to sygnał na przerwę czy zajęcia, aż przestraszony tym momentem ,,upupienia”, odwrócił się z powrotem tyłem do świata, otworzył drzwi, i postawił pierwszy krok w dół korytarza.

       

      Przed małym chłopczykiem otworzyła się przestrzeń markotna i wydrążona spalenizną. Światło latarki nie docierało do sklepienia, dając wrażenie przestrzeni niemożliwej, nieeuklidesowo zmieszczonej parę metrów pod powierzchnią budynku. Po ścianach szły żelazne belki, a cała sala wyglądała jakby Karola, w ramach kary za wagarowanie, połknęła ogromna ryba. Blok światła bijący z wiszących w górze drzwi zaczął się powoli zwężać, aż skurczony do wąskiego ostrza dźgnął chłopca w plecy, po czym rozpuścił się w mroku jak idealne narzędzie zbrodni. Przeraziło Karola to, jak bardzo się nie bał. Sam, w podziemiu opuszczonej fabryki, zdawał się czuć jak u siebie, swobodnie wdychał morowe powietrze, wypełnione czymś, co w najlepszym przypadku mogło być węgielnym pyłem - powinien się bać! Ucieczka przed tym, kim sam sobie wydawał się być była wyczerpująca, tym bardziej kiedy nie wiedział czy faktyczny ,,on” jest goniącym czy zbiegiem. Hałdy węgla starały się wypełnić całe możliwe miejsce, pięły się w górę, aż na pewnej wysokości zlewały się z czernią ścian. Martwiła Karola chęć wspięcia się na jedną z nich, lecz każdy krok jedynie osuwał grudy węgla, cofając chłopca z powrotem na ziemię. Z każdym następnym rozgałęzieniem wnętrze olbrzyma zaciskało się coraz to ciaśniej wokół intruza. Chłopak słabł, jakby jelita podziemnych korytarzy wysysały z niego energię życiową. Nie było to przykre uczucie, nie przypominało nudności ani mdlenia, wydawało się bardziej oderwaniem od rzeczywistości, derealizacją z rzędu tych do których dążą ludzie oddający się medytacji. W zeszłe wakacje Karol, próbując skakać do wody na podmiejskim zalewie, poślizgnął się na molo i wpadł do zbyt głębokiej dla niego wody. Mama poszła chyba po coś do jedzenia, a dziesięciolatek zaczął na plecach spokojnie opadać ku dnu. Było to dziwnie błogie uczucie. Rozgrzane letnie słońce wbijało tańczące smugi w taflę wody, która od spodu jarzyła się anielskim widowiskiem kolorów i kształtów (gdyby tylko Monet chciał nurkować!), cały gwar przepełnionej plaży ustępował miejsca idealnej ciszy, która wraz z rześkim chłodem tworzyła oazę odpoczynku z której nie chciało się uciekać. Koniec końców, chłopak oczywiście zdołał wypłynąć, ale doświadczenie tonięcia zostawiło w jego umyśle dziwnie ponętny ślad. To uczucie wracało teraz ciągnąc za warkocz nostalgii (do czego? śmierci?). Karol obawiał się tego, gdzie uciekał jego duch. Nie chciał on przecież umierać! Widmo jutrzejszego sprawdzianu, chociaż w innym rzędzie wielkości, nadal zaburzało sobą horyzont. Ta fabryka nie miała stanowić końca, nawet nie do końca musiała istnieć, miała stać obeliskiem na drodze ku zmianie, mogła nią być każda inna, dlaczego więc nie mógł pokochać każdej innej? Strzępy żelastwa układały się w coraz to bardziej kubistyczne kształty, pajęczyny tłuste od zebranego kurzu zwisały z odnalezionego sklepienia.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w porywach wiatr zmienia kolory zieleń błądzi w słowach   kiedy patrzysz mi w oczy zawężam się wokół drzewa chwila grzechu Warta   nad rzeką zagubiona Ewa maluje jabłko będziemy zrywać i przytulać się do siebie
    • Karol mógłby przysiąc, że słyszy rozchodzący się w oddali hałas szkolnego dzwonka. Odruchowo zaczął zastanawiać się, czy jest to sygnał na przerwę czy zajęcia, aż przestraszony tym momentem ,,upupienia”, odwrócił się z powrotem tyłem do świata, otworzył drzwi, i postawił pierwszy krok w dół korytarza.   Przed małym chłopczykiem otworzyła się przestrzeń markotna i wydrążona spalenizną. Światło latarki nie docierało do sklepienia, dając wrażenie przestrzeni niemożliwej, nieeuklidesowo zmieszczonej parę metrów pod powierzchnią budynku. Po ścianach szły żelazne belki, a cała sala wyglądała jakby Karola, w ramach kary za wagarowanie, połknęła ogromna ryba. Blok światła bijący z wiszących w górze drzwi zaczął się powoli zwężać, aż skurczony do wąskiego ostrza dźgnął chłopca w plecy, po czym rozpuścił się w mroku jak idealne narzędzie zbrodni. Przeraziło Karola to, jak bardzo się nie bał. Sam, w podziemiu opuszczonej fabryki, zdawał się czuć jak u siebie, swobodnie wdychał morowe powietrze, wypełnione czymś, co w najlepszym przypadku mogło być węgielnym pyłem - powinien się bać! Ucieczka przed tym, kim sam sobie wydawał się być była wyczerpująca, tym bardziej kiedy nie wiedział czy faktyczny ,,on” jest goniącym czy zbiegiem. Hałdy węgla starały się wypełnić całe możliwe miejsce, pięły się w górę, aż na pewnej wysokości zlewały się z czernią ścian. Martwiła Karola chęć wspięcia się na jedną z nich, lecz każdy krok jedynie osuwał grudy węgla, cofając chłopca z powrotem na ziemię. Z każdym następnym rozgałęzieniem wnętrze olbrzyma zaciskało się coraz to ciaśniej wokół intruza. Chłopak słabł, jakby jelita podziemnych korytarzy wysysały z niego energię życiową. Nie było to przykre uczucie, nie przypominało nudności ani mdlenia, wydawało się bardziej oderwaniem od rzeczywistości, derealizacją z rzędu tych do których dążą ludzie oddający się medytacji. W zeszłe wakacje Karol, próbując skakać do wody na podmiejskim zalewie, poślizgnął się na molo i wpadł do zbyt głębokiej dla niego wody. Mama poszła chyba po coś do jedzenia, a dziesięciolatek zaczął na plecach spokojnie opadać ku dnu. Było to dziwnie błogie uczucie. Rozgrzane letnie słońce wbijało tańczące smugi w taflę wody, która od spodu jarzyła się anielskim widowiskiem kolorów i kształtów (gdyby tylko Monet chciał nurkować!), cały gwar przepełnionej plaży ustępował miejsca idealnej ciszy, która wraz z rześkim chłodem tworzyła oazę odpoczynku z której nie chciało się uciekać. Koniec końców, chłopak oczywiście zdołał wypłynąć, ale doświadczenie tonięcia zostawiło w jego umyśle dziwnie ponętny ślad. To uczucie wracało teraz ciągnąc za warkocz nostalgii (do czego? śmierci?). Karol obawiał się tego, gdzie uciekał jego duch. Nie chciał on przecież umierać! Widmo jutrzejszego sprawdzianu, chociaż w innym rzędzie wielkości, nadal zaburzało sobą horyzont. Ta fabryka nie miała stanowić końca, nawet nie do końca musiała istnieć, miała stać obeliskiem na drodze ku zmianie, mogła nią być każda inna, dlaczego więc nie mógł pokochać każdej innej? Strzępy żelastwa układały się w coraz to bardziej kubistyczne kształty, pajęczyny tłuste od zebranego kurzu zwisały z odnalezionego sklepienia.
    • @piąteprzezdziesiąte   A odpowiem w taki sposób: głosowałem przeciwko wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, także: byłem przeciwko wspieraniu Ukrainy, de facto - współczesnej Chazarii, dalej: stanąłem po stronie ofiar - Liban, Palestyna i Iran, więc: mam czyste sumienie i nie mam żadnego obowiązku brać odpowiedzialności za wybory innych osób.   Nie należę do żadnych państwowych związków literackich - nie jestem na utrzymaniu podatników, nie należę również to tak zwanego salonu: artystów-celebrytów, najpierw wybrałem pracę zawodową - Zakład Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Libertyński Klub Narodowy i nie należę do żadnego towarzystwa wzajemnej adoracji i tyle wystarczy?
    • @Annna2 W takiej przestrzeni zmieści się wszystko  :) Dziękuję, pozdrawiam. 
    • TRWANIE W NADZIEI   Blade szkło Oddech Wiatr Dźwięk   Ćma w słoiku pyli światłem Bije o szkło   Żar papierosa Punkt Czerwony Gasnący Oświetla twarz   Język imienia Echo Kamień Jeszcze cały   Pękło Nie szkło Noc Budzę się
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...