Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tylko w tańcu stać cię na więcej
melodia rozluźnia sztywną etykietę

wirujemy zbliżeni eterycznie
powietrze zaczyna drżeć

nie chcesz czy boisz się w pełni mnie dostrzec
stoję tuż obok niejako cień

insynuuję barwne iluzje
śmiejesz się przeoczywszy ich cel

w ciszy potrafisz(!) mówić mi czule
czy w gwarze dnia to jest tak trudne?

Opublikowano

mądre; podoba mi się szczególnie ostatnia zwrotka:

w ciszy potrafisz(!) mówić mi czule
czy w gwarze dnia to jest tak trudne?


myślę, że to bardzo ważna stwierdzenie; mam tylko mieszane uczucia co do tytułu i tego wykrzyknika w nawiasie w ostatniej strofie; pozdrawiam;

Opublikowano

Natali ;)
no cieszę się, że Cię czytam znów.
I to w całkiem niezłej próbie dystychowej.
Ładny pomysł (czy to z życia wzięte? :))))
Kilka fragmentów, które można poprawiać (moim zdaniem).
Etykieta - z natury jest sztywna (skodyfikowana), dodatkowo zestawienie "rozluźnia sztywną".
"wirujemy" - już był 'taniec' - wirowanie w tańcu jest dość zużyte.
"dostrzec" w zestawieniu z "w pełni" wnosi niepotrzebny patos.
"tuż" i "obok" - nie to samo?
"niejako"? nie jako? jako? jak? ;)
Bo gdyby zostawić "niejako cień / insynuujE..." (zmiana osoby czasownika z 1 os. na 3), to byłaby kontynuacja z przerzutnią. Fajnie by było :)
'przeoczywszy' - te imiesłowy zawsze fatalnie brzmią (wszy! ;)
(!) - to jest czytelne i bez wykrzyknika.
"czy w krzyku dnia jest tak trudne" (gwarze - ładny kontrast do ciszy, ale wyraz rzadko używany, a powinno być wszystko potocznie - to rozmowa), ("to" można opuścić?).
Jeszcze myślę nad uproszczeniem wątpliwości (nie chcesz - boisz) do jednej, ale - nie wiem.
I jeszcze najśmielszy pomysł: z wersów 2, 3, 4 - zrobić jeden :)))
pzdr. b

Opublikowano

no dobra.... wykombinowałam coś takiego, ale wszystko jeszcze może ulec modyfikacji :)


"chcę być tęczą! ale mi nie wychodzi..."

z melodią stać cię na więcej
eteryczne zbliżenia gubią etykietę

nie dostrzegasz mnie boisz się?
stoję obok niby cień

insynuuję barwne iluzje
śmiejesz się omijając ich cel

w ciszy potrafisz mówić mi czule
czy w zgiełku dnia jest to tak trudne?

Opublikowano

No, no ;)

Moim zdaniem lepiej.
Ale... ;D
zgubiłaś taniec, szkoda go (może zamast eterycznych?).
"insynuuje" - bardzo trudne słowo! ;) - może coś łatwiejszego do artykulacji?
Nie wiem co z tytulem: jest radosny, zabawny i taki nataliowaty ;) a niech mu tam.
pzdr. b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...