Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Części IV i ⅓: „JAK NIE W TRZECH, TO W DWÓCH”.
A na deser zostawiłem sobie lub
Tak wyszło mi z historii tej map
Tego, co "Ledwie na sahiba pół ⁵²
Nada się, ćwierć, lub 0 razy 2
zależy, kogo spytać się
Bo niby nie, lecz raczej tak
Wpisujemy się do sztambucha łat
Niby za Waszą, i takie Tu tam, ⁵³
Lecz w zasadzie komponujemy się
W ogólny plan: najpierw weszliśmy w tył
Jąć-Wikingów, potem Gie-Dymiło wręcz: ⁵⁴
Zaczadziliśmy je w blichtru srebrny sen
Aa, po drodze nie-mych Łamaliśmy w ten rym:
"Sok żywica kołomyja młyn",
I kilku pejsatych zmieliliśmy na kwaszony chleb, ⁵⁵
I kto jeszcze wziął w łeb?
A, ci z podrzędnej krainy, te
Dzikusy z Pszenicznych Pól:
Najpierw сорок вісім, i na poprawkę сім, ⁵⁶
Wiem, oni na nas bardziej ostrzyli apetyt swój,
I tańczyli w rytm muzyki pił,
Lecz po co robić igłę z widl?
A, tak à propos:
Też akurat w сорок, też вісім,
Lecz tym razem później lat 2 x sto,
Wystawił nam kwit ciemny lud
Za stulecia wiszenia jak bezpański krzyż
I grania w Bambo, tylko w inny rytm ⁵⁷
A, jak mowa o kolorze lic:
"Każdy cygan to żyd, musi pływać jak karp", ⁵⁸
Więc zrobiliśmy im akwarium tylko dla nur
W ziemi trzech: najpierw w Alma Matr
Z ław wznieśliśmy mur, ⁵⁹
Wciąż cieszymy się, karuzela gra..
Nie, czterech: zabudw сорок сім,
I ostateczne rozwiązanie kwestii w מערץ, ⁶⁰
Święto Docentów Wszech Stron... ⁶¹
A, zapominał bym, że to rok,
Anus Horribilis Hańb tych Trzech:
Zdradzony żak, żyd, i Czech, ⁶²
Aż zamilkł kur, gdy Wiesław pluł
Stek nienawistnych bzdur. ⁶³
Czterech, jeśli liczyć, że Lech,
Stodół jedwabny szlak, ⁶⁴ czy bliżej naszych lat
Czas, gdy tęczy marsz rozbija się o brzeg,
Gdzie jego brunatny brat
Czyni aryjski szczęścia znak,
Albo zamawia fünf piw, ⁶⁵ więc nie mów mi,
Że Grudzień i Czerwiec, i
Za Waszą, i Polin raj...
Ja wciąż pamiętam ten kraj:
Madagaskaru żar, i bilet bez wróć w dom, ⁶⁶
I to, jak Grubo Malowany Ptak, ⁶⁷
Musiał odlecieć do lepszych stron...
Więc pociągam wyciągnika drut,
By wyjść na poziom 303,
Lech nawet ze skrzydeł zrobi stodoły drzwi ⁶⁸
I szybuję, gdzie obcości cud.
Lecz ona wciąż trzyma ster;
I ciągle szepce: "Wróć
Na właściwą ścieżkę, weź kurs
Na rzekę szarą jak stal,
Na niebo ciężkie od kul..."
I powtarza wciąż banal ten:
"Albo trzymasz pion, lub prostują cię".
Czterdzieści, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt wnet,
Nowego lądu biel
Powtarza jak zużyta strona B:
"To jest Twój port, tu skończysz bieg..."
Wstrzymuję dech, nurzam się w jej mrok
W szary świt, pożyczony sen
I będę, choć zatykam nos
Choćby kur piał x100
Kocham cię, mgło.
Ja też nie
Kocham,
Kochałem się,
(Znów odwołali lot).
"Jakoś to będzie, zmieścisz się” ⁶⁹
Concernant votre vol,
On a le regret d'annoncer... ⁷⁰
⁵² Sahib pół: Drwina z polskich, przedwojennych ambicji kolonialnych Ligi Morskiej i Kolonialnej. Sny o Madagaskarze i zamorskich plantacjach ulepione z prowincjonalnej biedy i kawiarnianych mrzonek. Próba przymierzenia tropikalnego kasku przez naród, który sam nosił na plecach ślady carskiego bata i pruskiego rygoru.
⁵³ Za Waszą... Tu tam: Hasło powstańcze zderzone z technicznym chaosem maszyn Tupolew. Tradycyjna maksyma o wolności waszej i naszej, która w kokpicie radzieckiego odrzutowca zamienia się w serię sprzecznych komunikatów i urwanych sygnałów. Romantyczny zryw, który kończy się na złamanym skrzydle w błocie Smoleńska, gdzie historia znowu kpi z geometrii podejścia.
⁵⁴ Gie-Dymiło / Wikingowie: Dynastia Giedyminowiczów i unia z Litwą; ekspansja na Kresy. Marsz na Wschód przebrany w blichtr jagiellońskiego srebra i unijnych pergaminów. Kolonizacja przebrana za braterski uścisk, w którym puszcze litewskie i stepy ukraińskie zostały spowite w dym kadzideł i łomot pańszczyźnianego klucza.
⁵⁵ Pejsatych: Ludowy, prowincjonalny antysemityzm na ziemiach polskich. Mroczny nurt płynący pod spodem narodowego patosu, zapach kwaszonego chleba mieszający się z zapiekiem nienawiści w małomiasteczkowych sieńkach. Obcość zmielona przez wiejski młyn przesądów, gdzie sąsiad staje się figurą z najgorszego snu, zanim jeszcze nadbiegną obcy katastroficzni jeźdy.
⁵⁶ 48 / 7: Ukraińskie liczebniki; Akcja Wisła 1947 oraz czystki etniczne na Wołyniu. Geometria cięć piłą w poprzek rodzinnych pni i rymów. Muzyka narzędzi gospodarskich, które przestały służyć ziemi, a zaczęły służyć wycinaniu tożsamości. Obydwie strony ostrzące na siebie noże w dzikim tańcu, z którego pozostały jedynie bezimienne kopce i wieczny, niedokończony rachunek krzywd.
⁵⁷ Bambo: Protekcjonalny rasizm ujęty przez pryzmat klasyka Tuwima. Prowincjonalna wyższość ukryta w dziecięcej rymowance, gdzie inny zawsze gra w innym, gorszym rytmie pod dyktando białego nauczyciela. Rasizm oswojony, domowy, ukryty w elementarzu jak pluskwa w starej tapecie.
⁵⁸ Każdy cygan to żyd: Uliczne uprzedzenia etniczne. Brutalny skrót myślowy miejskiego bruku, gdzie każda inność zostaje wrzucona do jednego żlebu i skazana na wieczną płynność. Świat jako akwarium dla nurków, w którym mniejszości muszą nauczyć się oddychać mułem, podczas gdy na powierzchni karuzela bawi się w najlepsze.
⁵⁹ Ghetto ławkowe: Oficjalna segregacja studentów żydowskich na uczelniach w latach trzydziestych. Kamienne mury wzniesione wewnątrz sal wykładowych Alma Mater. Moment, w którym uniwersytecka toga zapachniała bojówkarską pałką, a nauka stała się narzędziem do precyzyjnego odmierzania szerokości czaszek i wyznaczania miejsc po lewej stronie ciemności.
System wysiedleń sprężony pod partyjną matrycą. Miesiąc, w którym język polski pękł na pół pod ciężarem dekretów. Czas, gdy litery hebrajskie i jidysz zostały spakowane do walizek z tektury i wyrzucone na Dworcu Gdańskim wprost w marcową chlapę, która miała zmazać ślady stuleci.
⁶¹ Święta Docentów: Szybkie awanse miernych kadr PZPR po czystkach naukowych w 1968 roku. Triumf miernoty, która weszła do opustoszałych katedr profesorskich w butach z gomułkowskiego nadania. Narodziny nowej elity z teczek bezpieki, piszącej naukę na nowo przy pomocy milicyjnej pałki i donosu.
⁶² Żak, żyd i Czech: Trzy hańby roku 1968: pacyfikacja studentów, oficjalny antysemityzm i inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Rok, w którym polski orzeł splunął we własne gniazdo i poleciał gasić praską wiosnę na rozkaz Kremla. Trzy węzły wstydu zadzierzgnięte na szyi jednego pokolenia.
⁶³ Wiesław: Antysemickie przemówienia I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki. Głos z głośnika, szorstki jak papier ścierny, sączący nienawistne bzdury o piątej kolumnie. Moment, w którym państwowa demagogia stała się językiem ulicy, a kur zamilkł ze wstydu, słysząc tyrady o emigracji i czystości klasowej.
⁶⁴ Jedwabne: Pogrom z 1941 roku, spalenie Żydów w stodole i grabież mienia pożydowskiego. Szlak jedwabny zamieniony w zapach spalonego ludzkiego tłuszczu i zwęglonego drewna. Lekcja, której naród nie odrobił, woląc zamienić drzwi stodoły w kolejną tarczę strzelniczą dla własnych mitów o wiecznej niewinności.
⁶⁵ Tęczy marsz / fünf piw: Współczesna homofobia narodowa i rodzimi neonaziści wykonujący salut rzymski. Nowy brunatny brat zamawiający pięć piw na tle płonących tęcz. Aryjski znak szczęścia wyryty na kibolskim kastecie, udowadniający, że czas nie leczy ran, lecz jedynie zmienia mundury oprawców na dresowe bluzy.
⁶⁶ Madagaskar / bilet: Międzywojenny plan deportacji Żydów oraz przymusowa emigracja po Marcu 1968 roku. Bilet z orłem bez prawa powrotu w dom, tropikalny żar zamieniony w zimny skandynawski azyl lub pustynny piasek Izraela. Wygnanie jako stała metoda czyszczenia narodowego sztambucha.
⁶⁷ Malowany Ptak: Kontrowersyjna powieść Jerzego Kosińskiego o okrucieństwie wojennej wsi wobec dzieci. Figura ptaka, którego pomalowano obcą farbą, przez co własne stado zadziobało go na śmierć. Metafora losu każdego, kto nie pasuje do rygoru wiejskiej gromady i brunatnego rymu.
⁶⁸ Poziom 303 / stodoła: Zderzenie mitu Dywizjonu 303, katastrofy smoleńskiej Lecha Kaczyńskiego i pogromu w Jedwabnem. Przestrzeń, w której polski romantyzm lotniczy spotyka się z brutalną prawdą o ziemi. Pilot, który zamiast w chmury chwały, celuje skrzydłami wprost w zamknięte wrota stodoły, zza których bije dym dawnych zbrodni.
⁶⁹ Zmieścisz się: Smoleński syndrom nacisku na pilotów i łamania procedur bezpieczeństwa we mgle. Nacisk systemu na jednostkę, wieczne jakoś to będzie wpisane w państwowy etos. Rozkaz schodzenia poniżej poziomu zero, wydany przez głosy, które same nigdy nie siedziały za sterami, lecz zawsze wymagały przyziemienia za wszelką cenę.
⁷⁰ Concernant votre vol: Lotniskowy komunikat redukujący narodowy dramat do opóźnienia rejsu. Chłodny, francuski głos z głośnika nadany na terminalu wieczności, który informuje o odwołaniu lotu z powodu mgły. Ostateczna redukcja stuleci wojen, pogromów i katastrof do suchej informacji o zmianie rozkładu lotów.

.

Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Michał Pawica zmienił(a) tytuł na PAS DE CE MONDE reż. Sierż Pieprz-Gains "Zbór"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...