instynkt
nie kocham cię jak ogień.
ogień jest zbyt posłuszny własnemu głodowi.
nie kocham cię jak morze.
morze od wieków powtarza tę samą liturgię,
jakby pamięć była falą,
która nie umie się zatrzymać.
nie kocham cię jak noc.
noc zawsze przychodzi
jak ślepiec, który zna drogę,
nawet kiedy udaje zagubienie.
ja kocham cię inaczej.
jak zwierzę, które uciekło z nazwy
i nie wie już,
czy biegnie,
czy jest biegiem.
jak wiatr, który rozszarpał się o góry
i niesie w sobie odłamki własnego kierunku.
jak rzeka, która zgubiła źródło
i zamiast początku
ma tylko ruch,
który nie pyta o powrót.
noszę cię w sobie.
nie w sercu.
serce jest tylko mięśniem,
który udaje bóstwo.
noszę cię głębiej.
tam, gdzie nic nie jest nazwane
i nawet cisza nie ma pewności,
że jest ciszą.
tam pamiętam jeszcze dźwięk twojego śmiechu
odbity od szklanki stojącej na kuchennym stole,
jakby szkło na chwilę
uczyło się człowieka.
gdy odchodzisz,
świat nie pustoszeje.
świat gęstnieje.
jakby wyschło powietrze między przedmiotami.
na stole zostaje odcisk po szklance.
mały krąg niepewności.
i przez chwilę nie wiem,
czy dotyk ma jeszcze prawo
cofać się w siebie.
ściany zacieśniają się wokół moich oczu,
jakby dom próbował nauczyć się widzenia
moją pamięcią.
powietrze zapomina, jak być powietrzem,
i obsuwa się w ciężar.
czas warczy za mną
jak ranna suka,
która nie rozumie własnego pościgu.
nie chcę cię na zawsze.
na zawsze
to tylko żer dla tych,
którzy mylą zastygnięcie
z bezpiecznym domem.
chcę cię tak,
jak pusta przestrzeń domaga się krzyku,
żeby rozpoznać własne krawędzie.
czasem myślę,
że gdybym cię naprawdę odnalazł,
musiałbym nauczyć się tęsknić od początku,
jakby pamięć nigdy nie istniała.
może dlatego
nigdy nie przestaję cię szukać.
jeśli kiedyś zniknę,
nie szukaj mnie w fotografiach.
będę ukryty
w rzeczach, które nagle staną się
zbyt piękne,
żeby były niewinne.
bo moja miłość nie umie umierać.
zmienia tylko ciała,
jak zwierzę, które porzuca swoje ślady,
kiedy zaczynają mówić za dużo.
wraca,
jak wracają zwierzęta
do miejsc, których nigdy nie opuściły,
nawet jeśli już nie pamiętają dlaczego.
instynkt nie zna pożegnań.