Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

WOLNY NUMER
23 Września 2014

Spowalniam swoją pieśń
Nie jestem szybki gość
Ty chcesz wciąż pierwsza przejść
A ja - ostatni dojść

To wcale nie przez wiek
Albo mój życia tryb,
Że wolę wolność mieć
To matka dała mi

Niby zakładam dres,
Lecz nigdzie nie chcę biec
Będę, jak uda się
Odłoż smycz, ja to nie pies

To wcale nie przez wiek,
Nie przez tą całą śmierć
Wolność podchodzi mi
Powolność mam we krwi,

Lubię powoli wejść
Nie chcę do przodu rwać
A Ty chcesz szybko przejść:
U mnie to musi trwać

Nie to, że brak mi dni
I nie przez głupią śmierć:
Lubię powoli iść
Tak mama miała mnie

Za szybko prowadzisz się,
Zbyt ostro wchodzisz w skręt
No, daj mi choć wziąć dech
Ta noc to nie jest wtręt

Chcę wolno spędzać czas,

Wstrzymać go, nim pójdzie w dal
"W wieczór goszczę pod Twa Twarz,
W wieczność, w Twych Oczu Źal"

Zwalniam swoją pieśń

Duszę mam wolną dość
Ty chcesz w dzień nowy wzejść
Ja chcę do nocy dojść

Więc dziecko, już mnie puść
W mieście szukają cię
Jak ktoś chce ze mną pójść
Mów, że z wolna zbliżam się

Więc droga wolna, idź się puść
Na mieście byle gdzie
Jak ktoś z tobą zechce pójść:
Od czterdziestki do zera zbliżasz się

A ja, choć wolny ptak
Chcę poszybować tam,
Wejść w nocy stromy szlak
Pieśni, służyłaś nam,
Lecz ze służby zwalniam cię ...

SAMSUNG W NOWEJ DZIEWICY

Mówiłeś, że jesteś ze mną po grób
Że przyjaźń przetrwa sto burz
Czy naprawdę kochasz tej dziury bruk
Czy udawałeś jak tchórz?

Mówiłeś, że kochasz się w jej sekretach
Jej wolnośćiach skrytych w licach dwóch
Że jest od Ameryki bardziej przystępna
Słyszałem, mówiłeś, nie myli mnie słuch

Mówiłeś, "Jak to się mogło stać?"
Pytałeś, "Jak może być tak?
Resztek zhańbionych brać
W barze Tout Blues leży na wznak

A my, co miłosierdzia
Wbiwszy się w dno, w jamę tą
Czy nasza modlitwa była tak niewierna,
Że Syn odrzucił ją?

Zbierzcie morderców tłum mi
Zwieźcie ich w dziurę tą
Przywiąźcie tu, do kolumny
A zburzę świątynię tą

Król wasz dobry i dumny
Jego korona we krwi
Postawcie mnie przy tej kolumnie
Zburzyć świątynię dajcie mi

Mówiłeś, "Co się stać mogło?"
Mówiłeś, że to wilczy zew
Łańcuch spadł, wzniósł się obłok
A burza niesie wolność i śpiew...

Są pewnie lepsze odzew
Z całą pewnością tak jest
Oślepłem od śmierci i gniewu
A to nie jest dla ciebie najlepsze z miejsc

Tam w oknie czeka kobieta
I łóżko w dzielnicy Saint Roch
Napiszę, jak się skończy rok stulecia
Jak świątynię obrócę w proch


PRÓŻNA 666
]Nach der technischen Korrektur[

Byłem twoim kompanem, gdy kur piał,
Ostatniej kolejki byłem wart.
A potem skończył się nam fart,
Lub wszystko, co los nam dał.

Najpierw w kamasze wzięli cię
W najbardziej cywilnej z wojn.
Leżała jak sen, więc nie liczyło się,
Po której walczysz ze stron.

To nie było takie proste,
Gdy wstałeś i poszedłeś w świat.
Ale zostawmy tę historię
Na jakieś sto lat.

Wiem, że jarzmo to ci ciąży,
Gdy je ze sobą niesiesz w noc.
Niektórzy mówią, że czas je wydrążył,
Lecz przecież ono ci ciąży wciąż.

Zostawiłeś brudne naczynia,
Dziecko i strych pełen farb.
Wiem, że z partyzantami trzymasz
I że ich bronisz barw.

Mówiłeś, że jesteśmy równi,
Więc daj mi przy tobie stać.
Jako przypis do części głównej,
Do barw spłowiałych flag.

Miły, ja słyszałem twoją spowiedź,
Z tobą paliłam, chciałem konie kraść.
Zapomnij tę z mchu opowieść,
Gdzie zdrada-zemsta ma koniec kłaść.

Widzę Ducha Kultury,
Na nadgarstku numer ma.
Salutuje konkluzjom, które
Jakoś umknęły nam.

Płakałem po tobie w ten poranek
I będę jeszcze płakać znów.
Nie jestem stróżem twych snów,
Więc nie pytaj, kiedy na twe rany
Popłynie deszcz win i róż,
I szampana magnum opus bez słów.
Lecz nigdy, przenigdy nie będziemy już
Tak życiem pijani aż po nów...

I już po zabawie, wyjechali przyjezdni,
Lecz ja na nogach stoję, stać chcę.
Będę stał na tym rogu, gdzie
Wczoraj jeszcze tętniła jezdnia.

Byłem ci wszystkim, co Bóg dał,
Nieba byś przychyliła mi.
Lecz się przeliczyły dni,
Niebo uchyliło się od liczby ciał. 


TANGO ANUS

Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
Wtańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
Utańcz mnie w miłości grób..

Pokaż mi swe piękno,
Gdy świadczyć miał nie będzie kto
Daj  poczuć, jak tętni
W tobie Babilonu noc 
Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
Wtańcz mnie, gdzie miłość traci moc..

Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, tańcz mnie wciąż i wciąż
Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,


Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
Wytańcz mnie w ten płonący skrzypcami piec
Dotknij nagą dłonią lub rękawiczką choć
Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
Wtańcz, gdzie zechce Bóg
"Przytańcz tam, gdzie miłość wciąż jest."
 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...