Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Benjamin Artur

Benjamin Artur

Nad sadami Kazimierza

po obłokach hula strach.

Sosny kłują dziś turystów,

w maskach tracąc czas.

 

Jakże chciałoby się żyć,

gdyby nie ten lockdown.

 

Po wąwozach Kazimierza

zamaszyście hula strach.

Wybrałem się więc nad Wisłę —

ta leniwie toczy piach.

 

Jakże chciałoby się żyć,

gdyby nie ten lockdown.

 

Wieczorem, gdy gwar ucichł,

zdawało się słyszeć

ze Wzgórza Trzech Krzyży

cichy, długi śpiew.

 

To wiatr piosenkę nuci.

 

I pomyślałem znów,

jak dobrze byłoby żyć…

z dala od wszystkiego,

w Nałęczowie czekoladę pić.

 

Jakże chciałoby się żyć,

gdyby nie ten lockdown.

 

 

 

Benjamin Artur

Benjamin Artur

Nad sadami Kazimierza

po obłokach hula strach.

Sosny kłują dziś turystów,

w maskach tracąc czas.

 

Jakże chciałoby się żyć,

gdyby nie ten lockdown.

 

Po wąwozach Kazimierza

zamaszyście hula strach.

Wybrałem się więc nad Wisłę —

ta leniwie toczy piach.

 

Jakże chciałoby się żyć,

gdyby nie ten lockdown.

 

Wieczorem, gdy gwar ucichł,

zdawało się słyszeć…

ze Wzgórza Trzech Krzyży

cichy, długi śpiew.

 

To wiatr piosenkę nuci.

 

I pomyślałem znów,

jak dobrze byłoby żyć…

z dala od wszystkiego,

w Nałęczowie czekoladę pić.

 

Z dala od wszystkiego,

w Nałęczowie czekoladę pić.

 

Jakże chciałoby się żyć…

(gdyby nie ten lockdown)

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...