Nad sadami Kazimierza
po obłokach hula strach.
Sosny kłują dziś turystów,
w maskach tracąc czas.
Jakże chciałoby się żyć,
gdyby nie ten lockdown.
Po wąwozach Kazimierza
zamaszyście hula strach.
Wybrałem się więc nad Wisłę —
ta leniwie toczy piach.
Jakże chciałoby się żyć,
gdyby nie ten lockdown.
Wieczorem, gdy gwar ucichł,
zdawało się słyszeć
ze Wzgórza Trzech Krzyży
cichy, długi śpiew.
To wiatr piosenkę nuci.
I pomyślałem znów,
jak dobrze byłoby żyć…
z dala od wszystkiego,
w Nałęczowie czekoladę pić.
Jakże chciałoby się żyć,
gdyby nie ten lockdown.