Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

W głębokim cieniu skryty pokój,
dwie ulice stąd,
gdzie dojrzewają na drzewach emocje.
Ponad plątaniną blokowisk unosi się mój głos.
W bólach narodzin dokonuje wyboru.


Moja matka leży w splątanej mokrej pościeli,
pogrążona w półśnie,
na wpół świadoma,

z nieobecnym spojrzeniem.
Na wpół otwarta w swoim zmaganiu,
krwawiąc, wydaje mnie na świat.


Moja matka, w tym świętym miejscu -
zapada cisza.
Nie ma już śladu mnie,
tej, która kiedyś płakała,
zagubiona pośród krain zamieszkanych przez obce,

rozmyte twarze.


Mój ojciec czeka po drugiej stronie Styksu,
jest ślepy, ma opaskę na oczach,
a jednak prowadzi go miłość.
Nie zna drogi, którą podążam,
lecz jego uczucie jest latarnią oświetlającą krętą ścieżkę.


W głębokim cieniu, gdzie milkną szepty,
dwie ulice dzielące mnie od radości i bólu,
pośród bloków i wąskich przejść już nie płaczę,
bo właśnie w tej ciemności uczę się latać.

Edytowane przez Mel666 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Mel666 rozwaliłaś mi uczucia w pozytywnym znaczeniu ;) 

 

Wiersz o momencie narodzin.

Dwie ulice stąd, gdzie dojrzewają na drzewach emocje " to zawieszenie między światem a nie-światem.  Matka "krwawiąc, wydaje mnie na świat" - akt bólu i  przejścia.  Ojciec po drugiej stronie Styksu, ślepy, prowadzony miłością - to miłość jako  jedyna latarnia, uczucie. Nie ma  już śladu mnie, tej która kiedyś płakała" - narodziny  są  jednoznaczne ze śmiercią dawnego ja.

Ostani wers poza fizyką. 

Sztos !

Uściski!

 

 

 

Opublikowano

@Mel666

 

Świetny, wielowarstwowy wiersz!

Niezwykle mocne jest zderzenie profanum miejskiej surowości  z sacrum narodzin i mitologii (Styks). Fizjologiczny, niemal bolesny obraz matki świetnie kontrastuje z metafizyczną obecnością niewidomego ojca. W ostatniej strofie jest katharsis - przejście od dziecięcego płaczu do dojrzałej "nauki latania" w ciemności. 

Opublikowano

@Mel666 Historia osobista i uniwersalna "przechodnia".

Wszyscy jesteśmy wędrowcami - od narodzin do (wierzę) Narodzin. Kim (naprawdę) są (za chwilę) byli rodzice, znajomi, przechodnie, kim my jesteśmy (byliśmy/będziemy) dla nich? A czym jest prawda, jak nie wszystkim, co nas porusza, wszystkim na równi, podobnym a niepowtarzalnym. Piękne wizje, znajome i metafizyczne opowiadasz, Mel. Serdecznie Pozdrawiam.

 

Opublikowano

@Berenika97 dziękuję bardzo za kom. Cieszę się, że udało mi się połączyć te dwie płaszczyzny. 

@LessLove chciałam polaczyc moment wewnętrznej transformacji świadomości z opowieścią o przejściu przez granicę istnienia.  Dzięki za kom

@wiedźma dziękuję Ci bardzo. Zawsze świetnie odczytujesz moje wiersze. Cieszę się, że udało mi się Cie poruszyć tym wierszem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...