Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

 

sen

 




śnimy się komuś
albo coś śni się nami

nie ma podłoża
kiedy stawiasz krok
grunt cofa się jak język w gardle
który nas nie mieści

twoja twarz rozpływa się
pamięć nie nadąża jej złożyć

dotykam cię
twoja skóra nie ma jednej temperatury
pulsuje
coś pod nią szuka wyjścia

świt tu nie istnieje
czas jest rozciągniętym nerwem
ktoś ciągnie go powoli
aż zaczyna skomleć

twoje usta otwierają się
ale głos nie wychodzi
zamiast tego wypływa obraz

widzę nas z góry
z boku
z wnętrza twojego ciała
jednocześnie

nie jesteśmy zamknięci
jesteśmy rozszczelnieni

to nie pęka
to się rozwarstwia

jakby rzeczywistość była błoną
już przebitą
twoje dłonie wchodzą we mnie głębiej
niż ciało pozwala
nie rozrywają
przesuwają granice

czuję jak zmienia się mój kształt
ugniatasz mnie od środka

przestawiasz mi narządy
robisz miejsce na swój lęk

bez skóry
bez oporu

sen nie ma litości
tu wszystko dzieje się do końca

twoje oczy nagle są obce
patrzysz z miejsca
do którego nie mam dostępu

a jednak jesteś bliżej
niż kiedykolwiek

zbliżenie nie jest ruchem
jest zapadaniem

wpadamy w siebie
jak w szyb bez dna
bez ścian

i wtedy
coś nas używa

nasze ciała są narzędziem
dla napięcia
które chce się wydarzyć

palce nie należą do nas
oddech nie należy do nas
strach nie należy do nas

jest tylko proces
rozciąganie
ścisk
rozpad

twoje ciało otwiera się
jak przestrzeń
która nie powinna istnieć

nie wchodzę
znikam w środku

i nagle
nie ma już dwóch

jest jedno drżenie
jak kabel pod napięciem w wodzie

przebicie

światło nie rozjaśnia
wypala kształty

twoja twarz
moja twarz
nakładają się krzywo

jak blizna
na coś
co jeszcze nie zdążyło się zagoić

ból nie boli

jest dowodem
że coś poszło za daleko

i nie da się wrócić

sen zaczyna nas zamykać
jak rana

ściany wyrastają znikąd
miękkie
lepki materiał pamięci

próbujemy się poruszyć
ale każdy ruch
zostawia nas gdzie indziej

twoje imię rozpada mi się w ustach
na dźwięki

które nic nie znaczą

nie ma języka
jest tylko nacisk

coraz większy

aż pękamy

bez dźwięku

bo tu nawet krzyk
jest tylko kolejną warstwą snu

i kiedy myślisz
że to już koniec

budzisz się

ale ja wciąż tam jestem

w szczelinie po tobie

i nie wiem

czy śniłem ciebie
czy ty śniłaś mnie

 

 

 

 

 

 


Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz nie opisuje snu - wciąga w niego, krok po kroku rozmazując granicę między ciałem, czasem i tożsamością. Zostaję z tym pytaniem na końcu na dłużej, niż chciałam. :) 

Wrócę do tego snu - teraz woła mnie "rzeczywistość" ?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

@Migrena

świetne!

mogę postmodernistyczne?

 

"a może rzeczywiście wszystko nam się przyśniło(...)"

 

cytat z wielkiego poety na zaproszeniu ślubnym moich rodziców

 

"przestawiasz mi narządy
robisz miejsce na swój lęk"

 

skojarzenie z filmem "Dom Sary" i z bezkrwawymi operacjami

----

ta bliskość dwojga to transcendencja, wchłonięcie, przenikanie, zagarnianie, komunia dusz

 

to bardzo męska wizja bliskości -drapieżna

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

zagarniająca siła, żywioł który bierze władanie nad parą ludzi

 

sytuacja graniczna, eksterioryzacja, przepaść bez dna

 

chapeau bas!

 

 

 

 

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

...

sen sprowadzony 

do realu 

na jego granice

daje wolność 

 

obrazy bez ram 

można je 

nie tylko zobaczyć 

można dotknąć 

poznać strukturę 

barwy

poczuć ciepło

 

warstwy

się nie nakładają

przenikają

obecnością 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano

@Poet Ka

 

Poe:)

 

czy możesz....?

 

wszystko możesz:)

 

jesteś przecież w swoim poetyckim domu:)

 

 

 

a u mnie, w wierszu - 

 

ta "drapieżność"  nie była intencją tylko efektem  języka probującego opisac moment kiedy granice między ja i ty przestają być stabilne.

to nie jest bliskość jako harmonia ale stan w którym relacja przestaje być relacją i staje się procesem ktory uzywa obu stron naraz,

 


dlatego tak łatwo  tu  o wrażenie granicznosci i snu gdzie nie da się już ustalić co jest czyje.

 

 

a ten cytat Twój -

 

"może rzeczywiście wszystko nam się przyśniło(...)"

 

wspaniałość:)

 

Gałczyński jak mi się zdaje.

 

słodko - gorzki klimat.

 

 

 

 

 

 

dziękuję Poe za Twoje słowa:)

 

bardzo:)

 

 

Opublikowano

@Migrena 

Czytam i mam wrażenie, że wszystko dzieje się bez oddechu,
jakby świat miał się zaraz skończyć, a Ty chcesz zdążyć przed nim.

Jakby ciało nie miało gdzie odpocząć, nawet na sekundę.

 

Zastanawiam się, co by się stało,
gdybyś zostawił w tym świecie choć jedną szczelinę ciszy.

Serdeczności :)

Opublikowano

@Migrena zrobiłam dwa podejścia, bo brakło mi tchu. 

 W gardle zostaje mi: 

" sen nie ma litości tu wszystko się kończy". 

U Ciebie sen nie jest odpoczynkiem. Jest miejscem, gdzie ciała  przestają należeć do nas, są " narzędziem dla napięcia", " palce nie należą do nas. Oddech nie należy do nas" - to o snach, o których nikt nie chce napisać -  Ty to zrobiłeś.

Świetny wiersz ! 

 

Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Migrena

Wracam do Twojego wiersza - czytam go i widzę ciągle coś nowego. Teraz określam go jako wiersz o dekonstrukcji podmiotowości. Jest tu inwazyjne przenikanie się ciał. Motyw "czegoś, co nas używa" i uwięzienia w "szczelinie po tobie'"po przebudzeniu - to dla mnie egzystencjalny wymiar. Intymność tutaj obnaża i deformuje - "Przestawiasz mi narządy, robisz miejsce na swój lęk" - te wersy robią wrażenie. W każdym razie - świetny! :) Serdecznie pozdrawiam. 

 

Opublikowano

@andrew

 

dzięki wielkie za słowa i Twoją obecność:)

 

wszystkiego dobrego:)

 

 

 

@Poet Ka

 

niestety nie oglądałem:)

 

diaboliczny Wokulski - brzmi jak miłosny horror z diabłem w tle, zamiast uśmiechniętego Amora:)

 

 

 

@Alicja_Wysocka

 

Alu:)

 

jutro zakończę ten cykl.

 

zrobię to żeby nie skończyć na tabletkach uspokajających:)

 

dzięki za Twoje piękne słowa:)

 

 

 

 

@wiedźma

 

bardzo, bardzo Ci dziękuję:)

 

miło mi:)

 

pozdrawiam Cię wakacyjnie:)

 

 

 

Opublikowano

@Berenika97

 

Nika:)

 

bez Twoich komentarzy portal byłby "goły":)

 

potrafisz wspaniale uzupełniać wiersz treściami bardzo dla mnie cennymi! 

 

podnosić mnie na duchu.

 

czasem ratować!

 

dziękuję bardzo:)

 

bardziej niż bardzo:)

 

pozdrawiam Cię:)

 

 

Opublikowano

@Poet Ka

 

Poe:)

 

wolę Prousta.

lubię Lalkę:)

a był z Szapołowską?

mam ochotę:)

no, nie miałem okazji.

cenię - Prusa, Tyszkiewicz, Braunek, Kamasa, Dmochowskiego.

 

wolę Bera od Hasa.

 

a najbardziej Stasia Bareję.

 

a Ty?

 

lubisz Stachurę?

 

lubisz Marka Nowakowskiego?

 

lubisz Andrzeja Brychta?

 

 

 

 

 

Opublikowano

@Poet Ka

 

ja Brychta kiedyś pokochałem i miłość wciąż trwa.

 

za "suche trawy",

za "wycieczka Auschwitz - Birkenau,

za " dancing w kwaterze Hitlera",

za " opadanie ziemi " itd.

 

mógbym się z niego doktoryzować:)

 

kto dziś napisze takie teksty?

 

jak Nowakowskiego " gdzie jest droga na walne",

jak Gerharda" niecierpliwość",

jak Tyrmanda " zły",

jak opowiadania Steda ?

 

nikt już nie zrobi pasztetowej jak dawniej!

 

" ta czaszka już nigdy się nie uśmiechnie".

 

i tylko mi we łbie dudni Miron Białoszewski z tym swoim:

 

"dzień wre i huczy

 noc nogami powłóczy

 uciec by za te lasy góry

 głupstwa pleść

 kwiatki rwać

 kurwa mać"

 

 

o filmie pomilczę....

bo się nie znam:)

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena

Przeskoczyliśmy na obszar dla Ciebie bezpieczny, a ja jestem bardzo ciekawa, dlaczego nie oglądałeś "Lalki". Ta serialowa wersja to moje zachwycenie. Pytam, bo trudno to przeoczyć.

 

Całkiem niedawno czytałam "Dziennik 1954" i biografię Tyrmandów napisaną przez A.Tuszyńską.

A „Zły”- to już klasyka. Tyrmand - słynny miłośnik jazzu i bikiniarz:) Chciałbyś nosić kolorowe skarpety?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Migrena

Brycht- opowiadania i "Dancing..."

@Migrena a czytałeś "Siekierezadę"?

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Poet Ka

 

"lalka".

 

nie oglądałem.

 

może dwa, trzy odcinki.

 

jeden pamiętam, chyba końcówka serialu kiedy Kamas z Braunek jechali pociągiem ..... gdzieś tam.

jechał z nimi jakiś jej kuzyn.

 

Kamas czyli Wokulski się zdrzemnął a bodajże Łapicki pieścił Łęcką i nęcił ją miłosnymi słowami.

 

Wokulski się obudził .

słyszał ich westchnienia i chyba widział ich pieszczoty w odbiciu szyby.

 

na najbliższej stacji, w Częstochowie, wysiadł i oświadczył zdumionej Łęckiej, że za cholerę dalej nie pojedzie.

 

i pamiętam dramatyczne jego słowa:

 

"Farewell Miss Iza farewell".

 

ona bodajże zemdlała z wrażenia.

 

 

jeszcze jeden odcinek: 

 

Wokulski strzelał się z jakimś hrabią i wybił mu ostatniego zdrowego zęba.

 

był tam też Rzecki to znaczy Pawlik - świetny aktor!

 

to tyle z Lalki.

 

bikiniarzem nie byłem bo moja mama była chyba była za mała żeby urodzić takiego chłopa jak ja.

 

ale znam te czasy - amerykański sen w Polsce kiedy jeszcze Stalin z Bierutem mordowali kogo chcieli.

 

Bieruta otruli w Moskwie.

Stalina chyba też.

 

 

dzisiaj kolorowe skarpety......to obciach trochę jest.

 

ale jazz ......dalej cudnie brzmi.

 

szczególnie dark jazz.

noir jazz.

 

tylko, że ludzie tacy jacyś, jakby ich pogięło.

 

nie tylko fizycznie.

 

 

ale się nagadałem!

 

 

 

a ten serial opowiadam jak w audycji - 60 minut na godzinę.

 

"fajny film wczoraj widziałem.

- momenty były?

- no masz!

- najlepiej jak ona wyszła z wanny.....

- jędruś, nie mów!

........" 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena

Wilhelmi jako Starski

strzelali Kamas z Gołasem (Krzeszowskim)

 

Gdybyś żył w czasach Stalina

i Bieruta, to byłbyś starszy od moich rodziców, więc rozumiem, że znasz to z opowieści, mediów i telewizji 

 

"Jak rozpętałem..." oglądałam, ale wieki temu, wspomnianego programu satyrycznego nie pamiętam i nie znam, podobnie z gagami z komedii:)

to jest domena panów zwykle, to cytowanie gagów

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MUR ZAPIAŁ (X3)

       

      Ciepło w sercu mym
      Wzrok wlepiony w puste szkło,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Siedzieliśmy: ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo...


      Chcieliśmy wypić piętnastki cały smak;
      Jo ubzdurał se, że jest jak Voltaire,
      A Tim, Don Juanem być chciał,
      I ja, najdumniejszy w melanżu tym,
      Ja chciałem, bym swój szlak miał...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur Zza Piał",
      Pokazaliśmy tyłki im i nienaganny bon ton, bo i co?

      Śpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się,
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Ciepło w sercu mym
      Oczy wpatrzone w balon Cointreau,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo
      Chcieliśmy spopielić dwudziestki gorzki smak:

      Voltaire poszedł w tan, jak w dym,
      A Casanova - nawet się nie waż, bo...
      A ja, ja, dalej najdumniejszy z nich,
      Byłem prawie tak pijany jak.. niech mnie to...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur PIAŁ!"
      My zaśpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym bardziej po pieprz...
      Ony! Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Serce ciężkie od łez,
      Jak kołek w ziemię wbity wzrok
      Przy barze hotelu "Bażant PiaU":
      Pan Adwokat Joseph
      I Pan Radca Timothée
      W gronie notariuszy spędzamy czasu tyle, ile kto miał..

      Jojo mówi, co mówi Voltaire,
      A Timothé, co Don Juan,
      A ja, ja, ja, ciągle najdurniejszy z nich,
      Ja o sobie mówię ten sam chłam...

      I, gdy wychodzimy z baru Kur Padł, Naszego baru, Komisarzu Mój,
      Co noc ci z Cechszczególnych-Brak,
      Ci "obesrańcy" pokazują nam zad,
      I śpiewają tak:

      "Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się!"
      Panie komisarzu, ją tylko cytuję, jak
      ...

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc przestań mazać się nam
      Wobec tych pięknych pań
      Bo jakiś babochłop
      W jakiś szemrany blond
      Właśnie rzucił cię

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Lecz wiedz, że wiochę robisz tu
      Szlochasz w obecności dam
      Weź się ogarnij już
      Bo jakaś wywłoka, co ledwo tu sięga nam
      Poszła się bujać na bluszcz

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Ale odstawiasz wstyd
      Ludzie się dziwują nam
      Zejdź na ziemię, bo zaraz zrobisz fik...

      Chodź, Jef, już chodź, no, chodź
      Chodź no, jeszcze w kieszeni mam grosz
      Chodź, bierzemy kurs na przepić go
      W Pod Taki Kur Piał

      Chodź, Jef, chodź, zapomnij złość
      Mam dychę, a jak by to nie dość
      Będę udawał, że jestem hotelu gość...


      Potem pójdziemy coś zjeść
      A rybka pływać ma
      Więc, pstrąg, a może dwa
      I wódka zimna jak stal

      Chodź, dziewczynkom powiedz cześć.
      Zajrzymy Pod Chez Nel
      Albo Aniołek Zla
      Który, szepczą tak, tak wielką... Dyszę ma,
      Że za pół darmo ci da

      Promocja dla takich, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc już nie rób tu nam z tego.. Wertera scen
      Podnieś no, ten cały ciała kram
      Co ci zabiera tlen...

      Wiem, na duszy ciężko ci
      Wlec ją trudno, ale, i:
      Wiedz: idą lepsze dni
      Więc przestań w rękaw łkać mi,
      Za kołnierz wylewać drink...


      Jak żołnierz musisz być:
      Żołnierzyk wierny ci, co rzuca się w toń ci..
      Pękł koncept mi.. aha: rzuca się w gąszcz bi..
      Twy, tfu... Jef, powieść nam swe sny

      Ale, Jef, to już nie jest trottoir
      To kino de répertoire
      Płacą jak za Grand Soir: Jef Noir au Pissoir!!!

      Chodź, panienkom rzucić "Ciao!".
      Zajrzymy Pod Jak Bóg Dał
      A potem WC w Szał Ciał
      Pociechę znajdziesz tam być miał
      Choć jak Trasie WZ zwisł ci wał

      Jak wszystkim takim, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Opowiemy sobie, jak
      Jak za czasów dawnych tak,
      Że nie pamięta najstarszy Mag,

      Szmalu było brak,
      Piłeś że mak..., śpiewałeś jak ptak:
      "Kochanie w szlak?"

      Będziemy swoja brać
      Będziemy szczęście brać
      Piijani jak w Kurna Mać
      Będziemy się śmiało śmiać,
      I powiem ci: "Jef, nie jesteś sam!"

      Chodź, Jef, chodź, no chodź, że chodź
      Chodź, chodź, cip, cip,chodź
      Będziemy śpiewać, Jef, chodź, chodź
      Chodź, Jef, chodź, no chodź ...

      Będziemy śnić sobie, że,
      Znowu, jak w pięknym śnie
      Jesteśmy w nawyku, na dnie.
      Wracamy z odwyku...

      Nie!

      Chodź, chodź, Jef, chodź!


       

       

       

       

       

       

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzie wieża wrosła się w niebo krzyżem  I gwiazdy sklepieniu swe imię oddały  Gdzie wojenna pożoga nie wdarła ze szczętem Tam kolory tęczy w słońcu się mieniły    Miasto w jej cieniu wytchnienie znajduje  Chmury tuż ponad nią, o włos się rozdarły  W dolinie błękitem tasiemka się wije  Wszystko to w klejnot gotyku zawarty    Tu białogłowy odwagą i sercem  Rycerzom dorównały, czy lwom największym  Tu Stalag II D w swych trzewiach głodem  Jeńców trawił i strachem najcięższym
    • Podpalił Jasio z wściekłości przedszkole  Ponieważ był on w psychicznym dole Ale mamie powie Że w przydrożnym  rowie To wszystko zrobili pijani kibole  
    • @andrew pozdrawiam, miłego dnia :)
    • @jjzielezinski dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • „Pijak”   Na odludziu, w starej szopie, tuż przy lesie, w pierwszych drzewkach, słychać było, że ktoś żłopie i jakby w cichych przyśpiewkach.   – Pijak jakiś zbłądzić musiał lub przed żoną się ukrywa. Pewnie już tam i nasiusiał – z pijakami tak już bywa.   Napiją się bez umiaru, wyglądają wtedy wstrętnie. Chodzą od baru do baru, snują się bez celu smętnie.   Szukają, by dolać jeszcze, ich się nie powstrzyma nijak. Może na niego zawrzeszczę: „Niech wychodzi wstrętny pijak!”.   – Hej, pijaku, wyłaź z szopy, bo jeszcze ogień zaprószysz! Wy, pijaki, to niełopy... Kiedy w swoją drogę ruszysz?   Cisza nagle, już nie żłopie. Patrzę w szparę poprzez dłonie: – Wychodź w tej chwili stąd, chłopie, bo i tak cię stąd przegonię!   Dalej spokój. W pełnej ciszy wchodzę więc w nerwów nawale. Może zasnął i nie słyszy? Więc go zbudzę i wywalę!   Patrzę, patrzę – i co widzę? Jeżyka w strachu małego! Ja z pijaków świata szydzę, a tu, ot tak coś miłego.   Burczał cicho coś pod nosem, siorbiąc wodę z starej miski – trochę pijackim odgłosem, jak zalany do kołyski.   Tak to właśnie naszą jaźnią tworzymy różne opinie, często mylną wyobraźnią niewinnym wpajając winę.   Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...