Stan
Można było się tego spodziewać,
ostatnie zdjęcia... Zmierzchy zlały się
ze świtami, a spojrzeniom zza mgieł,
towarzyszyło to rześkie, jakże bliskie.
Gdy kalendarz wystukuje prawie setkę,
oddech zaczyna się wahać, podkurcze
wtulone w prześcieradło nie czują igieł
wbijanych w ciało. Dobrze, że było komu...
Leniwieją funkcje zmęczone maratonem
życia, ale też napojone pasją - pstryknąć
to jedyne, niepowtarzalne zdjęcie - radość
samotnika poszukującego drgań życia.
Cienie jego wypraw oplotły całe ciało,
jakby chciały podziękować za to, że były.
One nadal są, w piwnicznym archiwum.
Spopielały czas zsypany w urnę -
daleko... za siedmioma górami...
W bukiecie - żegnaj - i nuty z nokturnów,
pomiędzy pamięć - jest jak podróżnik,
snuje dawne wspólne obrazy.
maj, 2026