Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Siedziałem i marzłem przy wygasłym ognisku,

Uparcie czekając, aż się znowu rozpali.

Drwa wypalone trzymając w uścisku,

Patrzyłem na drzewa rosnące w oddali.

 

Szczerą rozpałką, najczystszym krzemieniem

Walczyłem, by się cokolwiek skrzesiło.

Na koniec i nawet zwykłym kamieniem

Tarłem o serce, lecz ognia nie było.

 

Z czasem przygasł i zapał, i upór surowy.

Zamiast liczyć, że popiół zamieni się w drewno,

Powstałem zastygły i bardzo gotowy

Szukać czegoś, co mnie ogrzeje na pewno.

 

Niepewnie kładłem stopy i nadzieje,

Trząsłem się ze strachu i zimna zarazem.

Gdy wokół rósł las i dzikie knieje,

Ja przykucnąłem za twardym głazem.

 

Byłbym niechybnie sam zmienił się w skałę,

A ogrzałyby później mnie piekielne ognie,

Gdy ujrzałem iskierkę, światełko małe

Leciutko przez chłód lecące do mnie.

 

Blask miało grzejący i mocy tyle,

Że popiół ustąpił miejsca kolorowi.

W ciemnym otoczeniu przybierało na sile,

Leciało naprzeciw mojemu celowi.

 

Mimo trwogi, mimo niepewności,

Ciągnąłem ku niemu z zapartym tchnieniem.

Ono kąpało mnie w swojej światłości,

Czekając bym dał mu stać się płomieniem.

 

Opuścić miecz? Zdjąć zbroje?

Siłą by trzeba je zdzierać mi z ciała

I tym razem zedrę, zedrzemy we dwoje,

By naga i szczera pierś moja została.

 

Wciąż drżą mi dłonie, a i serce kołacze,

Lecz kroczę z rozwartymi szeroko ramiony.

Jeśli wciąż jestem palny, jeśli nadal coś znaczę,

Niech spłoną i stare, zapisane strony.

 

Mam już iskierkę, mam i umysł otwarty.

Dawno z tym stanem nie byłem tak blisko.

To czas bym nowe zapisał karty,

To czas bym zapalił nowe ognisko.

22.08.2023

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...