Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Apokalipsa pierwsza skończona,

mej psychiki - serca, rozumu oceniona.

Teraz czas na turę drugą,

Bom ja, diabeł, Boga sługą.

Teraz wpierdalać piach będziecie,

teraz na was, już mówię, śmiecie,

Teraz mój taniec, ma rozkosz z widłami,

Teraz, już nie powiecie mi, że potraficie kochać czasami

Ochydy, goje,

Mych znojów podwoje.

Znieśc już was nie mogę

W piekle, którego nie znałem przezywałem tylko trwoge.

Teraz wasze serca uwalnianie z wyrzutów sumienia,

"dobrymi" uczynkami nazywam gównami, i szczyn promieniami.

Jesteście zarazą na tej ziemi, a ja was się zniej pozbędę samymi kłamstwami.

Jeseście chlewem, mięso żrycie,

więc niech wam będzie niemiłe życie.

Macie w głowie nielogiczne rzeczy,

bujacie się, każdy z was życie kaleczy,

Bez rozumu ni godności, pierdolicie o jakości,

Za to wszyscy będziecie się taplać w nicości,

Jam Apollo! Jam gwiazdą jaśniejącą.

Jam waszą śmiercia z nienacka nadchodzącą.

Ja was nienawidze!

Ja wam światłem, waszą śmierć uwidze!

Będzie się działo, oj cieszę się bardzo,

Bo tu para dwóch miłujących się jest wśród tych, co gardzą.

Wy teraz cierpieć będziecie,

wy teraz gnić jak biodegradowalne smiecie!

Wy śmiecie!

Wy śmiecie!

jak wy śmieć na tym swiecie się śmiecie!

Wy macie tańczyć pod moje dyktando!

Tańczcie kurwy, tańczcie, ubrani w zalando.

Wy pachwiny krowie, wy huhanie, pierdolone, sowie.

Niech wiecie, jak wasza śmierc zowie.

O ile w ogóle zrozumiecie możecie, bo macie gówno w głowie.

Ja w furię wpadam na samą myśl o was, wy błędy,

wy farmazony, z gęby.

wy macie geny z gehenny!

Wy jesteście obczyzną, gojami!

Wy jesteście po prostu ochydami.

 

Teraz wam powiem wprost:

Wasza śmierć, da nam wzrost.

Wy nie pojmujecie ogromu miłosci

bo jesteście wspak, w tył, kupą gównianej odwrotności!

Wy nie dajecie z serca, wy tylko czerrpiecie,

uwalnając swoje nic nie znaczące między piersiami ścierwo w kuwecie!

 

Przyjdzie pora, nie będzie tu nic.

Ale póki co, zaoszczędzę wam żyć.

Będzie tak, że grzecznie będę wobec przemawiał,

będę uprzejmy, miły chętny, będę zawsze rozmawiał.

Całym sercem was miłując, dając z intelektu swoje, co tylko zechcecie.

Będziecie szczęśliwi, radośni, cudowni, miłośni, będzie miłoświecie.

Potem zrobię wam kuku, bo wasz Bóg, którym mnie obwołacie,

Zostawi was na stracie.

Namiesza w główkach, namiesza w serduszkach,

i skończy się uśmiech na buźkach.

Będzie kaput, umarł w butach,

będziecie szydełkować sobie w główce, jak na drutach.

Zobaczycie bajkę piękną o gwałcie na miłości,

i będziecie film oglądać w zazdrości, pałając ku niej w sercach wielkości,

Będzi piękny finał jak kobieta gwałcona, zostaje zniszczona,

kiedy mąż patrzyć musi, przez takich jak zmuszony.

W kinach się w wyrzutach sumienia,

Utulicie w śmierci ramienia.

Ale to nie koniec, bo, żeby diabełek miał wesoło

zrobi wam błędne koło,

będziecie sobie myśleć, jedząc mięsko, już nie wieprzowinke,

że tą całą w waszym umyśle drwinkę w waszym serduszku ma przycznkę.

Będziecie psychologicznie wymiecieni!

Nie pozostawi po was ta ziemia cieni!

A Ci, co seansu nie ujrzą, błask milliarda słońc zobaczą!

Megatonowych bomb nuklearnych, bez względu na to czy zwierze,

czy człowiek, byście nie otworzyli już powiek, by skończyły się wasze bezskuteczne pacierze.

W jeden religii tkwić będziecie,

Myśląc, że zbawienie w ten sposób posiądziecie.

Trzy szóstki wam wbiję, 

Jezusa jakiegoś z głowy wypiję,

Wy farmazony, kłamcy, oszczercy,

wy bluźniercy!

Wy chamy, wy kurwy, wy sknercy!

Niczego dać nie potraficei, blużniercy!

Bluźniercy, bluźniercy, bluźniercy!

Niech śpiewam czarną msze,

Niech w nienawiście do was tkwie!

Bluźniercy, bluźniercy, błuźniercy!

W tańcu nienawiści otoczę was darami śmierci!

Nananananana! Niech pozna ta chwila chama.

Niech cham zerżnie tysiąc dam!

Nananananaana!

Niech zginie wasz zgnilizna posrana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana!

Nananananana.....

 

Teraz ja, szmaty!

Teraz ja, krawaty!

Teraz moje dzieło!

Dzieło zniszczenia,

Bom ja niszyciel!

Bom drwiciel!

Bom ja diabeł!

Bom ja...

 

Wasz koniec,

Wasz stroniec.

 

Apokalipsa nadchodzi,

Bedą na ziemi cuda,

Będzie strachm,

Będą na ziemi wojny!

Będą na niebie demony!

Będą istoty niestworzone,

Będą cierpienia tak słone!

Że zerwiecie sobie życia zasłone!

Będzie Konstatynopol, nowy Konstantynopol,

bowiem żeście zabili ich rzeczywiście, i jesteście winni!

Miasto miłości potraktowaliście Turecki najzdem!

W skurwysyny, tam zawisła wasz ciemność!

Wy pchły, wy zasrane, wieczne nasze łzy!

Wy padalce, wy cholery, wy "maniery"!

 

Jak wy sobie wyobrażacie teraz ciąg dalszy?

Kiedy ja jestem najwytrwałszy!

I jestem najwyższy! 

Ja was sponiewieram za to, co jej uczyniliście, wy gówna, śmierdząca obsraną wanną!

Spermołazy, zakwasy, kutasy.

Ja tu zyję raz pierwszy, a przez w schizofrenii uroiłem jakieś 24 lecie!

Ochydni jesteście! Żyjąc w nienawiści swojej mieście!

Teraz kończę,

diabeł odstawia słuchawkę i dowidzenia, a własciwie, żegnam!

Do blasku!

 

Za mojego pana, Jezu, wy śmiecie, 

zginiecie.

 

Podpisane moją krwią

Apollo Łukasz Michalczyk

Diabeł

 

Za zmianę mojej tożsamości na pierdolonej katolickiej chrzcielnicy.

Was zabiję.

 

Prędzej czy później.

Nie znacie dnia, ani godziny.

Lecz czas nadszedł

Czas apokalipsy.

 

Miłego dnia.

 

"Zapieczętuj to, co powiedziało 7 gromów i nie zapisuj tego"

"I porodziła syna - mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną"

 

 

Edytowane przez Duch7millenium (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          A same do kina? Ma Nikodem asa!
    • @Wochen piękny i wieloznaczny wiersz... @Wochen tytułem nawiązuje do Kundery    @Wochen dialoguje z nim
    • Bardzo poruszające, a picie kobiet to niestety powszechny problem, mniej widoczny niż facetów, bo babki to robią bardziej dyskretnie i się z tym dobrze kryją. Pozdrowienia dla peelki. 
    • @Mel666 Siostro:)))  Trzy pierwsze wersy są zapowiedzią (pomysł genialny!)  tego, co ten wiersz będzie w sobie zawierał, uff ! Mamy kolejno:resuscytację, reanimację i artystyczną defibrylację.  Pojawia się podmiot- kobieta w czerwieni. To ona będzie przechodzić przez te etapy/ procesy. Jej twarz jest odwrócona na płótnie, a wschód jest zachodem, a poludnie- północą. To jest obraz tego, że wszystko jest odwrócone tak, jak twarzy kobiety, odebrałabym też jako ogólnie rozumiany chaos - odwrócenie świata. Ten obraz " wierzga do góry nogami", a farba olejna " pluje" naznaczając znakiem zapytania naskórek. To nie jest dla mnie oczywiste, ale odbieram  jako to tak, że" obraz"  kobiety w przenośni sprawia ból a dokladnie  zderzenie farby z naskórkiem.  Podoba mi się także tatuaż, który jest zaszyty głęboko maszyną do szycia z satynową ( ! ) igłą.  Podbieram to tak, że tatuaż  jest   " na zawsze", bo jest głęboki  choć jest szyty za pomocą statynowej igly ( nie nici ! ).  To mnie to znaczy tyle, że jest delikatne, ale trwałe. Brzmi też odrobinę jak trauma, coś co jest tylko ozdobą ciała choć boli.  Z kolei " naznacza znak zapytania naskórek" jest dla mnie obrazem tego, że sztuka, tworzenie( np. pisanie)  nie jest ozdobą ( tak jak tatuaż), ma w sobie życie, " pluje". Sam znak pytajnika to niepewność. Dalej pojawia się  po raz drugi,  kobieta w czerwieni. To drugi etap. Reanimacja.Ona tańczy w piruecie na drewianym parkiecie w bladym świetle świec. Ma na sobie czerwone szpilki. Sama czerwień  kojarzy mi się tu z krwią, z życiem w szerokim znaczeniu, mamy tu też taniec. W ogólnym rozumieniu odbieram to tak, że sama " reanimacja" obudziła w podmiocie życie, jest kobietą z krwi i kości, nie jest już tylko obrazem. Blade światło  odbieram jako coś, co jest nietrwale, daje tylko iskrę zamiast ognia, płomień jest nikły. " Bije dzwon... krzyk nadgarstków w tle"  to dla mnie przejście to atystycznej defibliracji. Koniec poprzedniego etapu. " Purpurowa rzeka , która płynie w dół " i " krzyk nadgarstków"  w tle to obrazy tego, co już było. Czas na kolejny. Dalej, po raz trzeci, pojawia się kobieta w czerwieni.  Jest ona narysowna ołówkiem, naostrzona temperówką i wymazana gumką. Dla mnie to jest obraz tego, że jest to  kruchość, którą można łatwo zetrzeć, jest jednak na tyle " ostra", że naostrzona temperówką. @Mel666 Siostro ! Dla mnie ten wiersz jest wielowymiarowy. Można go odczytać tak,że  nawiązauje do życia podmiotu lirycznego, wtedy kobieta w czerwieni będzie dosłowna czy też  jako,  szeroko pojmowane,   same relacje międzyludzkie. Przychodzi mi także na myśl sam wymiar twórczy. Ostatnim odczytaniem były wymiar duchowy. Wiersz nie daje bezpośredniej odpowiedzi i sam nie kieruje w żadną stronę. Każdy z nas odczyta to sobą. To jest naprawdę wspaniały wiersz, który podniósł moją temperaturę ;), Buziole, Siostro ;)))        
    • @Natuskaa coś w tym jest. Zastanowiło mnie to. Po czym poznać wartość człowieka??? Hm.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...