Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Duch7millenium

Użytkownicy
  • Postów

    535
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez Duch7millenium

  1. It is year 2666 – beginning of another change and „change” is the only „still” The story begins in year 2100. The year, when the Earth got overpopulated. It’s obvious – every shortsight has it’s consequences – the mistake people made in 21 century was the lack of knowledge of the surrounding world and the limits that their environment can be pushed to. The governments didn’t foreseen the warming of planet, climate changes and human migration as a result. Our earthly habitat has shrinked into few living areas, where famines occured. In year 2100 – as a response of an apogee of mankind miserable condition in an act of a final desperation, the best of worlds scientists gathered in Geneva to solve the most important question of the time – how to restore the earth climate. The process of collecting the knowledge and forces for that task took few years of intense, tireless work. In year 2120 – the answers were there, and the real work begun. Few decades later, in year 2177, happily the climate was at it’s initial state. People were happy and the growth of mankind carried on. Beware of a silent dog and still water. Prosperity was good and time flied. Not for long. In year 2250 the earths potential to sustain mankind was exhausted. The problem was simple, yet unbearable - no more space to live. The space travel technology and the knowledge of solar system were not sufficent to allow people to populate other planets of Solar System - an obvious solution for the problem. Again Geneva became the worlds center and the pinnacle of human intelligence. But this time it all failed. The knowledge people could attain during their lifetimes were not enough for such a mundane task of solving such a complicated, puzzling matter – how to travel space efficiently and adapt other planets for living. There has to be another way. A little more than a half century of miserable efforts an idea shone in people minds – we need to live longer. The solution had to have lied within the discipline called nanotechnology. Now they gathered in Jerusalem, and they wondered, for a long time. The breakthrough came in year 2333. The answers were there, the technology was there and most importantly, the unity and stubborness was there too. This year became the year all the practical achievements of traditional medicine became obsolete. The way the matter was transformed was through discrete magnetic fields manipulation at a very high momentary voltages. This allowed for a single atom manipulation at a tremendous scale. This technology changed human lives. This technology made human lives last… forever. The aging process was reversed – the decay of human life, simply halted. Not speaking of other appliances of such technology. Time flied. In year 2500 people finally solved the matter of Space colonization, at least they thought so. Still - Newtonian laws of physics in macro scale were the limit of human thought . Simply it became possible to polarize magnetic fields and make space ships accelerate in almost any degree with a minimal energy consumption. Space travel renaissance it was. People colonized Mercury, Mars, Venus and Jupiter. Trade routes between planets had spread and the prosperity raised into the sky – no pun intended. Humanity sure and proud of its only existence in the universe jauntily carried on with it’s life. Never judge a book by its cover. The knowledge of the universe was, in people minds – complete and done. The speed of light was, in people minds – unreachable. Now, taught by the past – they were affraid of one thing – the overpopulation of Solar System and the practical unreachability of other stars. Two to make it true. Such fears, though, were not enough for simple human mind, because only when we reach the depth of misery, the bottom of a desperation we start to think and act. And came the year 2666 like devils breath lusting on a virgin's neck.. That year, on one sunny Earth’s day – June 5 on 15:00 UST (Universal Solar Time) a weird spot appeared in the SSSF (Solar System Scanning Facility). Firstly something like a blazzingly fast moving shadow displayed, stopped and turned into a solid object. Systems showed a large object few kilometers in size that didn’t matched anything known to human mind. It was them. With unknown intentions. No laws beside Newtonian’s? Nobody else in the universe? You take the questions. You. You are a young Solar Trading Company (STC) pilot. You received the message about coming of an alien spaceship because it was broadcasted by SpaceWide and you are carrying on with your work – fly between planets – buy goods, sell goods. Just an everyday routine. You have no military training behind you; no one has. In case of conflict – your ship is equipped with asteroid disintegration gun used for destroying space obstacles. What happens next? Time will show, as always. A time that might finally halt an everlasting life.. if you can't make it through. Good luck! Soldier?
  2. Jeden wzrok, jedno oko drugie oko, tu, tam, w górę w dół, żar piekło, grzech, sytość, niedostatek, pion myśli, bezczynność rąk, brzemię dnia, lekkość ducha, lubieżne dni łączą nas w tańcu ciał duch obumiera, mięśnie wzbiera by dostarczyć odruch naprzód, by wstecz znów w wątpliwości i niepewność wpaść obrzezane myśli nie dają spokoju by znów odrosnąć 5 metrów od celu, gdzie jeszcze kark się łamie by spojrzeć wstecz nogi jeszcze miękkie, a ona w czerwonej sukience, idzie, w siną dal...
  3. @UtratabezStraty Niezłe bzdury. Jezus tak nie powiedział, bo go Bóg nie opuścił, to katolicka dopiska, żeby łatwiej było obchodzić drogi krzyżowe.
  4. ostatnia litera analfabetyzmu owianego w uciekające z wiatrem myśli, logika zacierająca swoje granice ku wieczności gnające z westchnieniem ostatniego wzlotu płuc na wysokość tego czemu można tylko podołać dolina litera spięcia par jak bez wiązek przeciek ku nowemu życiu braku tchnienia by żyć tu i teraz na tę chwilę jedną szczyt i ta która łączy te dni ona równiną jest łączącą w pary życie i śmierć
  5. Bracia: starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a nienawiść bym miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, . i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a nienawiść bym miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz nienawiść bym miał, nic bym nie zyskał. Nienawiść niecierpliwa jest, niełaskawa jest. Nienawiść zazdrości, szuka poklasku, unosi się pychą; dopuszcza się bezwstydu, szuka swego, unosi się gniewem, pamięta złe; cieszy się z niesprawiedliwości, i współweseli się z kłamstwem. Niczego nie znosi, niczemu nie wierzy, w niczym nie pokłada nadziei niczego nie przetrzyma. Nienawiść zawsze ustaje. Oto słowo Boże.
  6. Niby takie straszne, niby takie złe, a z niego rzeczy smaczne, bo człowiek ku szczęściu używa je
  7. @EsKalisia "dziś byłam w Kościele, i palma mi odwaliła" muszę zanotować xD
  8. @EsKalisiaano Biblia to taka książka, która mówi o Jezusie :P Z resztą właściwie to on wstał z martwych już. ;)
  9. @EsKalisia Do Bóstw? Łuuuch... mocne. Z Biblii słowa zna? Że Ci, którzy pomarli nie będą się żenić, lecz w niebie jak aniołowie będą? To tak apropos który kolega :)
  10. Papier Miłość brnie dalej, kręci się w koło los jest kręty, okrągły we wszystkim pokłada nadzieję Miłość zaczyna się od końca od pożądania dziś papierowego, ono nie zazdrości Miłość kończy się się papierem zapisanym krwią długopisów, które we wszystko wierzą Nożyce Miłość tnie więzi nie potrzebne na sali operacyjnej, która nie cieszy się z niesprawiedliwości Miłość rodzi materialne owoce społecznego dobra i porozumienia, które współweseli się z prawdą Miłość nosi trudy każdego dnia, od 8 do 16 rozmyślając o kolejnym odcinku który nie szuka poklasku Kamień Miłość jest twarda którą uderzeni zostali Ci, co do niej nie przystali ponieważ nie unosi się gniewem Miłość daje wieczne życie tym którzy osiągają więcej i więcej, bo "więcej" nie szuka swego Miłość organizuje życie dobre twardo trzymając struktury władzy, które nigdy nie ustają Papier, nożyce, kamień Jak gilotyna dla tych, którym przeczytano wyrok, gdy usuwany jest kamień przeciwwagi los i pytania, na które nikt nie chce dać odpowiedzi bowiem je ukrył w nienawiści i wszelkich jej pochodnych.
  11. Gdzie ciemność nie pozwala spojrzeć tam pomieszczenie za drzwiami, wejście z pożółkłej nocą ulicy, gdy na niebie srebrzący się pyłem księżyc wskazuje drogę do gwiazd, iskier przedwiecznych połyskujących bielą złotych klamek ku życiu. Napatrzyłem się na Twoje lśniące brwi, tryskające nienawiścią w bloku z boleści by odjeść w czeluść parteru i pustym korytarzom powiedzieć dziękuję jak w próżni wyrzec słowa pożegnania, czarna dziura w sercu Wspomnienia wpadają, a sny wychodzą jak między rzeczywistościami krok, ta masa doświadczeń, przygniata mnie do dni minionych by w ten brudny bląd Twoich kręconych włosów znów wedrzeć się jak złodziej w myśli Tam skradłem wiarę sobie, i poszedłem z nią znajomą ulicą by wejść i zobaczyć migające żyrandole przekazu, który nie zakotwiczył i nie kotwiczy wciąż, sława, opuściłaś mnie Semiramis Teraz ja Apollo, niczym jabłko grzechu wyrastam tu i ówdzie jak duch, w jądrze ziemi biel niezauważona, doświadczony znów, nawozem chwil, nie puszczam ziaren by wyrosły z nich wszczepione w życie gałęzie
  12. Mam fafkulce, oniemiałem z zapachu, już nie ma strachu, jest czas na podryw i śmiech
  13. @kasia652 Kocham Cię, wprost.
  14. @violetta Serio tak myślisz? Ja nie jadam mięsa w ogóle (tylko mleko pije by mieć jakieś białka zwierzęce). Śmieszna sprawa, no Jezus w raju jest na pewno. To znaczy, jakbym był w raju i spojrzał na Ziemię to bym z lekka stracił poczucie tego raju, bo tu wielu wyznawców, a taka lipa się dzieje, że szok.
  15. W raju nie ma skrajności, w raju nie ma dobra, nie ma zła, w raju nie ma chlebów, ni mięsa, są tylko owoce, Owoce dnia i nocy, więc wprowadź mnie w arkana tej rzeczywistości, gdzie można poznać siebie Tam ja swoje imię odnajdę, tam Ty swoje też, tam zespolimy je słowotwórstwem Kiedy myśli nasze zetkną się, miło będzie wyrzec je razem jednym tchem zrzucić z siebie ciężar wstydu i dawnych trosk Tam będą może i nasze dzieci, jeśli z własnej chęci pokażemy im drogę, mówiąc wprost, co, gdzie kiedy, skąd i dokąd zmierza. O ile drzewo stoi pośrodku, z którego zrywać nie można, tak już nie jest rajem miejsce, gdzie to drzewo nie istnieje To już nie raj, lecz nirwana wolności to wejście poza oścień śmierci, byle do chwili następnej, by znów wzdychać za spełnieniem. Walentyno, ja Żonkil Twój, liści w imionach naszych naliczyłem się 5 Twoich od przodu i 1 moją Teraz w tył liczyć będę. By początek stał się końcem, lecz wąż wadzi, Tamara i Marek, czysto losowo rozegrały się dni świata. Bo w pyle legnie ten świat, więc potrzeba tutaj jednak światła sprawiedliwości, które w ogień ludzkie głupstwa obróci Gdzie miłość, gdzie nienawiść, obusiecznym mieczem są - w jedną by przebić serca nasze miłością - w drugą by tej miłości bronić Taki raj nasz dzisiaj, i temu miecz kształtem krzyż przypomina, Lecz imiona nasze prawdziwie wtedy wybrzmiewać powinny: Łukasz i Justyna Lecz któraż to czwórka wyrzeknie 7 razy iż światłość jest wśród nas? We snach proroczych taplam się i grzęznę, a raj czeka.
  16. @iwonaroma Ja rozumiem, pewne obszary twórczości nie są w Twoim guście. Zauważ, natomiast, ze komedia Fredrego także była ciężka. Nie bawmy się tu w to, jak wybrzmiewają słowa, a pozostańmy przy definicjach. Czy fraszka jest ciężka, czy lekka, z defnicji nie ma znaczenia. Haft doceniam, a ataki personalne już pozostawmy.
  17. @iwonaroma Jako, że lubię twórczość Fredro i mile wspominam "Królewnę pizdoloną" w wykonaniu Olbrychskiego, tak jakoś nie porusza mnie opinia producenta kiczu dla pospólstwa. A, że jeszcze tak dodam, bo mi poleciałaś ad personam odnosząc się do nicku - ja odniosę się do Twojego awataru - też, jakże wymownego i spójnego z kontekstem pozostałych moich wypowiedzi pod kątem Twojej twórczości.
  18. @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
  19. @iwonaroma Miała być fraszka, a nie tren do Iwony.
  20. Wesoło mi, kiedy Fredro pisze o mendzie, co szwęda się po jajach i ogólnie - wszędzie Menda mendzie równa, śmiech na sali, póki mężczyzna jaj se nie pożali.
  21. Jadąc pociągam, chwila krótka namysł, popijanie życia, trutka jeszcze nie wezbrałem w sobie na odwagę w wieczornym żłobie Żłób, nie kołyska, lecz myśli niech mi się każda chwila przyśni czy to na lewej stronie nogi czy na prawej uśmiech złowrogi Nie jest mi to obojętne, chociaż pomiędzy przeciętne bo raz to złość na pamięć potem żar - emocji zamęt Pociąg tutaj nie zawróci rozbić się można, dusz nuci by spokoju znaleźć chwile, jeśli stać Cię spojrzenie miłe Padły oczy i wzniosły się. Padły ciała i wzniosły się. Obroty sfer niebieskich, obroty ciał złotych. Na cmentarzu trosk i minionego dnia pod krzyżem wstydu i zazdrości, zła Czy jednak dobrze - zazdrościć? Jak to ogólnie, teraz razem zrobić? Więź względna, Ty jesteś chętna Czy pocałunek wznieci żar? Czy dopiero styczność bez miar? Na całego - co w tym złego? W połowie można zabłądzić. Moje ciało, moje ego, Twoje ciało, Twoje ego. Nie stracimy więc nic z tego. Klaszcząc w dłonie gaśnie światło i rozpoczyna się metafizyczna ciemność. Teraz poklask mają gwiazdy, i galaktyki kosmate, Teraz czerwone karły i supernowe, Teraz błękit powyżej i złoto rozchodzące się w zieleń, dęby i brzozy płaczące, które puszczają pęki Teraz Ziemia wznosi się i opada, przyjmując inny punkt odniesieinia, to już ni kula lecz dolina najskrytszych pragnień człowieka rosną konstrukcje napędzane antymaterią by wznieść się pomimo grawitacji, opada cień rzeczywistośći, w którym kryjemy się my. Inny wymiar, podtekst, flirt, szum w uszach, u boku stopionych lodów nieporozumień, którymi już nikt się nie przejmuje. Satysfakcja, by znów wznosić na filarach nowe idee, nowe filozofie, nowe byty przywoływać do świadomości, Proste, lecz skomplikowane, a geniusz tkwi w prostocie I tak słowa te opadają jak blask przejść przez czarne dziury, gdzie masa stanowi o nowych rzeczywistościach wielkich wybuchach tam, gdzie nikt nie ręczy sin i sen, bzdurki, chmurki i pan buk urojony. Wszystko zepsułaś, ale sprawy wciąż proste. A póki proste - manewrujemy, manipulując, za stery chwytamy jak w Titanicu, scena jednak sztormowa, a morze niespokojne. Kra pęka, myśli i słowa także. Każdy bieg na pełnych obrotach, każdy bieg spraw na luzie, sprzęgłem dyktowane rozluźnienie przekładni. Czy to jak z tą zazdrością? Czy to na „ci”, czy na „i” czy na „ć”, czy na „a”. Dzieło dziełem, dokonane na „J” i na „G”. Litery, litery, zmieniają sens tej nadchodzącej nocy. Litery, litery, nie mają nad ciałem już teraz mocy. Ono nie chce popadać we władzę nierozumną, lecz wolności pragnie i zaskoczenia, co rzeczą trudną. Inspiracja przychodzi z piękna, a piękno jedno Ty... i inne. Lecz nie - to noc, i to dzień z Tobą i innymi.
  22. @huzarc Ciszą, pustką, ciemnością, wiatrem w spotwarzanym polu, uschniętymi drzewami w ciemnym lesie, niczym i nikim, a latając jak debile z kąta w kąt za niczym, co istotne macie się za wszechmocnych wszechwładców nicości. Spoczywajcie w pokoju wiecznym Amen
  23. @Poezja to życie Zaśpiewają, bo skurwiali ludzie przestaną je żryć, kiedy sami w końcu zdechną.
  24. @Waldemar_Talar_Talar syte sutki i ich stupki, sutek, lutek, pupa, stuka hop siup bęc, i już wychodzi na świat brzdęc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...