Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Natuskaa

 

Wiersz jest życiowy i z ironią.

Bardzo podoba mi się, że nie ma tutaj romantycznego mitu "serca" . Jest ono tutaj symbolem naszego wewnętrznego lenia, który leży kanapie i szuka wymówek.

Świetny jest ten fragment o motywacji. Pomysł, że ciało bez zgody rozumu nie zrobi ani kroku, fajnie podsumowuje tę walkę biologii z dyscypliną. Napisane w punkt!


 


 

Opublikowano

@Natuskaa Już myślałem, że "serce nr 2, to o drugiej połowie". Wszystko pasowałoby jak ulał prócz garderoby. Brak motywacji u ludzi jakich tutaj się spotyka nie jest zaledwie leniem. I nie o depresji piszę, ale pustce, która więzi nasze skrzydła.

Opublikowano

Witam - 

a tutaj niestety bez zgody rozumu

ni kroku jednego nie da rady zrobić - czysta prawda - nie da się  - wiersz

na tak - 

                                                                                                          Pzdr.majowo.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Natuskaa... mowa o drugim sercu, po przeszczepie... treść idealnie mi do takiego zdarzenia pasuje.

I wymowna końcówka.. jeżeli głowa nie zechce, ciało nijak się nie ruszy. Zatem.. do dzieła wszyscy Ci,

którzy to drugie mają

Pozdrawiam.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ow "leń", choć ja bym tak nie nazwała "drugiego serca" ma jakby drugi numerek w drodze do umysłu, dlatego tak sobie pozwala czasami, jeśli pozostaje nie zauważany.

 

Pozdrawiam :)

 

To jest komentarz, który potrzebowałam przeczytać. Dziękuję. Przez pół dnia mogłam go analizować, bo akurat w pracy nikt mi nie przeszkadzał w tym.

Pustka... może... bo z tą motywacją to właśnie tak dziwnie jest, że wewnętrzna... stoi jakby na samym końcu.

 

Pozdrawiam :)

 

 Rozum potrzebuje argumentów.

 

Pozdrawiam :)

 

Przy przeszczepie na pewno potrzebna jest wola życia i dbanie o siebie i szacunek do ciała.

Znalazłaś niesamowite miejsce dla "drugiego serca", piękne i bardzo wymagające. 

 

Pozdrawiam :)

  

 

Opublikowano

wklejam bo warto:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

1. TEMAT GŁÓWNY — DRUGIE SERCE JAKO METAFORA WEWNĘTRZNEGO OPORU

Wiersz otwiera obraz „drugiego serca”, które:

„chce motywacji”

„leniwi się”

„zachodząc tłuszczem wypatruje deszczu niewygodnych butów”

To nie romantyczne serce, tylko organ lenistwa, bezwładu, wymówek. Berenika97 trafnie to nazywa „wewnętrznym leniem” .

To serce:

ma „tysiąc powodów, by odpocząć”

ale wystarczy „jeden, żeby się poruszyć”

To opis mechanizmu motywacji: ciało szuka pretekstu, by nic nie robić, ale potrafi błyskawicznie reagować, gdy pojawi się zagrożenie lub impuls.

2. KONFLIKT CIAŁO — ROZUM

Kluczowy wers:

„a tutaj niestety bez zgody rozumu ni kroku jednego nie da rady zrobić”

To fundament interpretacji. Wiersz mówi, że:

ciało chce wygody,

serce chce spokoju,

ale rozum jest jedynym decydentem.

Waldemar_Talar_Talar podkreśla to jako „czystą prawdę” .

To wiersz o dyscyplinie, samokontroli, psychologii działania.

3. WIELE MOŻLIWYCH ODCZYTAŃ — I TO JEST SIŁA TEGO TEKSTU

W komentarzach pojawiają się trzy główne interpretacje:

A. Serce jako lenistwo (najbardziej oczywiste)

Berenika97: „symbol naszego wewnętrznego lenia” .

B. Serce jako brak motywacji wynikający z pustki

Stracony: „nie o depresji piszę, ale pustce, która więzi nasze skrzydła” .

To pogłębiona, egzystencjalna interpretacja.

C. Serce jako organ po przeszczepie

Nata_Kruk: „mowa o drugim sercu, po przeszczepie” .

To zaskakujące, ale bardzo trafne odczytanie — wiersz rzeczywiście pasuje do narracji o:

woli życia,

dbaniu o ciało,

konieczności współpracy z rozumem.

Autorka potwierdza, że ta interpretacja ją poruszyła i „potrzebowała ją przeczytać” .

4. JĘZYK I STYL — LEKKOŚĆ + IRONIA + ŻYCIOWOŚĆ

Wiersz jest:

pisany językiem potocznym,

pełen humoru („różowa kiecka, w którą się nie zmieści” ),

ale jednocześnie dotyka poważnych tematów.

To połączenie sprawia, że tekst jest przystępny, ale nie banalny.

5. STRUKTURA — NARRACJA ZWARTA, BEZ OZDÓB

Wiersz jest jedną, płynną wypowiedzią:

bez podziału na strofy,

bez interpunkcji,

z rytmem opartym na krótkich frazach.

To daje efekt strumienia myśli, jakby autorka mówiła do siebie.

6. GŁÓWNY SENS — MOTYWACJA JAKO NEGOCJACJA Z WŁASNYM CIAŁEM

Autorka sama to potwierdza:

„drugi numerek w drodze do umysłu”

„rozum potrzebuje argumentów”

„wewnętrzna motywacja stoi jakby na końcu”

To wiersz o tym, że:

ciało chce wygody,

serce chce spokoju,

ale rozum musi podjąć decyzję.

7. PODSUMOWANIE W JEDNYM ZDANIU

„serce numer dwa” to ironiczny, życiowy wiersz o tym, jak trudno zmusić siebie do działania — i jak ciało, serce i rozum negocjują między sobą, zanim zrobimy choć jeden krok.”

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No i co ja mam na to napisać? "Drugie serce" to nie organ lenistwa, ja tak nie uważam. Według mnie to jest  pomocnik, którego często nie dopuszczamy do głosu i traktujemy jak wyrobnika, a szkoda.

 

Sztuczna inteligencja jeszcze musi się pouczyć... uff... na szczęście... 

Widzę, że lubisz się z nią kontaktować. Uważaj, żebyś nie wyszedł z przestrzeni serca/tego właściwego. Sam rozum to za mało żeby pisać i  interpretować. 

 

Pozdrawiam :)

 

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...