Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97 Uwielbiam Twoje pisanie, a ten temat jest bliski mojemu sercu.

Nie zacytuję z tego wiersza żadnego ulubionego fragmentu, bo obraziłbym pozostałe. Kraków jest jedną z ojczyzn mojego ducha, tą na wskroś polską, dostojnie starą. Pracowałem więcej w Krakowie niż w swoim regionie. Jest coraz piękniejszy, bo zachował dostojeństwo a stał się nowocześniejszy, "bardziej gramotny", jakby powiedziała moja galicyjska śp. babcia "Haluś" (Elżbieta).

Opublikowano

@Berenika97 parę lat tu żyję i nie widziałem nic takiego ;) jakiegoś zatrutego obwarzanka musiałaś popróbować ;)

A na tak na poważnie... piękny retusz i pragnienie dostrzeżenie tego co urzeka w Stołeczno-Królewskim mieście :)

P.S. Lansowana wersja dla mediów zadziałała ;) i aż mnie świerzbi, żeby napisać niejako paralelnie - "Kraków, którego nie znacie."

Pozdrawiam serdecznie! Może się minęliśmy? :)))

Opublikowano

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

 

Śliczny wiersz, sprawił mi ogromną radość. :) 

 

Serdecznie pozdrawiam. :))

@Poet Ka

 

Bardzo dziękuję! 

Piękny komplement! :)  Serdecznie pozdrawiam. :)

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję! 

 

To jest jak echo mojego wiersza, które wróciło zmienione i jeszcze głębsze.

Serdecznie pozdrawiam! :) 

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo dziękuję! 

Zgadzam się - Kraków to wyjątkowe miasto. :) 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@LessLove

 

Bardzo dziękuję! 

Uwielbiam Kraków, od ponad 10 lat odwiedzam go rokrocznie.  Mieszka tam ktoś dla mnie bardzo ważny. :)  

Serdecznie pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Charismafilos

 

Bardzo dziękuję!

 

Na pewno się minęliśmy, może stałeś w kolejce po obwarzanki (ja ich nie jadam :)), bo w tym czasie karmiłam gołębie na Rynku Głównym i zastanawiałam się, ile chwil  z życia mi chwyciły. :) 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czyli konkretnie czego nie widziałeś? Jestem bardzo ciekawa. :)  Serdecznie pozdrawiam. 

@violetta

 

Bardzo dziękuję!

To świetnie! Publikuje tu jeszcze?  

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Leszczym @Leszek Piotr Laskowski @Benjamin Artur @Posem

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) 

Opublikowano

@Berenika97 również nie jadam obwarzanków ;) z gołębiami za to mam osobistą wojnę balkonową, choć ostatnio wynegocjowaliśmy rozejm - podział czasu użytkowania... ;) Sporo nerwów mi z życia chwyciły, zwłaszcza swym kloacznym zachowaniem - ale to nic nie ujmuje oczywiście mojemu miastu :)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Patrzę na to samo zapewne każdego dnia, ale rutyna przykryła swym kurzem urok!

Dlatego czasem dobrze posłuchać... turystów ;) 

Udanego pobytu! :)

Opublikowano

@Berenika97 Magiczna pocztówka pięknego miasta. Byłem służbowo wiele razy. Zawsze wieczorem zaczepiały mniena Rynku i okolicy dziewczyny z kolorowymi parasolkami, oferujący klub ze stripteasem. Odpowiadałem, że chętnie, ale jestem spłukany i to zawsze działało:). Pozdrawiam. M. 

Opublikowano

@Charismafilos

 

Rozumiem już! :)  Właściwie to w Krakowie nie czuję się już jak turystka, chociaż często wracam do znanych mi miejsc - atrakcyjnych turystycznie. Sprawa gołębi - zawsze jest poruszana, w tym roku moi bliscy "kleili jakąś siatkę na balkonie".  :)) 

@Jacek_Suchowicz

 

Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 

 

Kapelusz i skrzypek,ludzie -

W obiektyw nie wejdą sami.

Dusza zatrzymuje to,

co czuje się sercem i myślami.

@iwonaroma

 

Bardzo dziękuję!  

Chciałam zatrzymać trochę wrażeń. Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! 

To ja miałam pecha, bo mi wciskali zawsze ulotki z knajpkami. Nie rozumiem, dlaczego nigdy nie dostałam zaproszenia do klub ze stripteasem! :)))) 

Serdeczni pozdrawiam. :)) 

@[email protected]

 

Bardzo dziękuję! 

 

Może i retoryczne - grunt, żebyśmy wiedzieli, dokąd zmierzamy. :)

Serdecznie pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...