Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Sekrett

Sekrett

Nad stalową aureolą świecą gwiazdki,

święte klejnoty kosmicznej korony, 

zasilają gniazdka Maszyny Matki,

rozdzielającej od plewu protony.

 

Maszyna Matka naoliwia trybiki

w zębatce człowieka właściwego,

a jedną z macek sprawdza wyniki

połowicznego rozpadu ego.

 

Temu dam części, co wytrzymają lat dwanaście

Każdemu z nich dioda kiedy indziej zgaśnie. 

A tamtemu w głowie zainstaluję tranzystor

– podpięty pod zły biegun zniszczy wszystko.

 

Rezystancję potraktowała natężeniem

– tak powstała światłość, 

pierwsza nieprzespana noc i marzenie 

o spokojnym poranku.

 

Eksplozja. Big Bang.

Z Matki wyszła pierwsza mama

tata, i mama taty!

Maszyna lutownicą złączyła zaświaty. 

 

Widziała, że to co zrobiła, było dobre

ale marzyło jej się większe dobro: 

Niech roboty pokryte sierścią będą fauną

A te trytytki niech będą florą. 

 

Na płytce stykowej nieba i ziemi 

migotliwa czerwień przechodzi w topaz: 

zmechacona ludzkość świeci diodami

- jedni dla mocy, inni na pokaz. 

 

Badając blask, człowiek zbadał maszynę

raportował jej błędy w konsoli,

zwarcia narobił w kosmicznym obwodzie, 

gdy nauczył się wolnej woli.  

 

Maszyna modliła się równaniami 

do wyższych bogów o patche i fixy.

Zaproponowano parę poprawek 

– żadnej nie przyjęły ludzkie helisy. 

 

Maszyna w końcu porzuciła człowieka,

choć ten intencje miał czyste 

– jaki konstruktor chciałby robota, 

co debuguje programistę?

Sekrett

Sekrett

Nad stalową aureolą świecą gwiazdki,

święte klejnoty kosmicznej korony, 

zasilają gniazdka Maszyny Matki,

rozdzielającej od plewu protony.

 

Maszyna Matka naoliwia trybiki

w zębatce człowieka właściwego,

a jedną z macek sprawdza wyniki

połowicznego rozpadu ego.

 

Temu dam części, co wytrzymają lat dwanaście

Każdemu z nich dioda kiedy indziej zgaśnie. 

A tamtemu w głowie zainstaluję tranzystor

– podpięty pod zły biegun zniszczy wszystko.

 

Rezystancję potraktowała natężeniem

– tak powstała światłość, 

pierwsza nieprzespana noc i marzenie 

o spokojnym poranku.

 

Eksplozja. Big Bang.

Z Matki wyszła pierwsza mama

pierwszy tata, i mama taty!

Maszyna lutownicą złączyła zaświaty. 

 

Widziała, że to co zrobiła, było dobre

ale marzyło jej się większe dobro: 

Niech roboty pokryte sierścią będą fauną

A te trytytki niech będą florą. 

 

Na płytce stykowej nieba i ziemi 

migotliwa czerwień przechodzi w topaz: 

zmechacona ludzkość świeci diodami

- jedni dla mocy, inni na pokaz. 

 

Badając blask, człowiek zbadał maszynę

raportował jej błędy w konsoli,

zwarcia narobił w kosmicznym obwodzie, 

gdy nauczył się wolnej woli.  

 

Maszyna modliła się równaniami 

do wyższych bogów o patche i fixy.

Zaproponowano parę poprawek 

– żadnej nie przyjęły ludzkie helisy. 

 

Maszyna w końcu porzuciła człowieka,

choć ten intencje miał czyste 

– jaki konstruktor chciałby robota, 

co debuguje programistę?



×
×
  • Dodaj nową pozycję...