Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Otwieram oczy i patrzę na Ciebie,

co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz.

Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana. 

Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana. 

 

Trupi widok w mej głowie się buntuje,

jednak strachu już w ogóle nie czuję,

bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu. 

Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu. 

 

Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana,

bezimiennie nazwa mi została nadana. 

W samotności zgiełku, twój widok przyjazny.

Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny. 

 

Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą?

już porównuje Cię ze swoją nową mamą. 

Matką choroby, której imię zakazane.

Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane?

 

Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz. 

Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz. 

Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością? 

Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością?

 

Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona

myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona.

Widzę swój nos i usta całkiem już suche.

na policzku widzę powolną srebrzystą muchę.

 

Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie.

Codzienność zabrała mi drugą część siebie. 

Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie. 

Naprawdę, brakuje mi Ciebie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...