Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'trup' .
-
Otwieram oczy i patrzę na Ciebie, co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz. Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana. Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana. Trupi widok w mej głowie się buntuje, jednak strachu już w ogóle nie czuję, bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu. Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu. Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana, bezimiennie nazwa mi została nadana. W samotności zgiełku, twój widok przyjazny. Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny. Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą? już porównuje Cię ze swoją nową mamą. Matką choroby, której imię zakazane. Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane? Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz. Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz. Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością? Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością? Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona. Widzę swój nos i usta całkiem już suche. na policzku widzę powolną srebrzystą muchę. Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie. Codzienność zabrała mi drugą część siebie. Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie. Naprawdę, brakuje mi Ciebie
-
Wiersz pisany w hołdzie dla francuskich poetów wyklętych Charles’a Baudelaire’a, Arthura Rimbaud i Paula Verlaine’a których niegodnym dzieckiem literackim godzien się nazywać Nawet nie wiesz, że to już koniec. Mój koniec. Gnije tutaj z wolna, moja Miła, w wypalonych czerwcowym słońcem pokrzywach. Rozpadam się z miłości do Ciebie, przy pomocy much, ptactwa i czerwi. W objęciach raniącego jak Twe słowa i oczy. Dorodnego, zielonego ostu. Na miękkiej pierzynie z wylanych trzewi i krwawego rdestu. Zasłuchany w koncert, przysiadłego na kamieniu konika polnego. W życiowej ruletce. Wszystkie żetony uczuć, postawiłem na romantyczność. Gardziłaś mną. Nie dziwne. Ja sobą też choć niewczas gardzę. Bo miłości nie ma. Powinien o tym wiedzieć taki jak ja wielkiej, nieograniczonej wręcz wiedzy potentat. A teraz w Twych myślach będę jeno mgłą zimną i wątłą, jak śmierć wśród zmierzchu jesiennego. Pamiętaj jednak, że i Ty rychło w czerni grobu i dusznościach trumny się rozgościsz. Młodość Twego ciała, delicją przednią będzie dla larw. Zapamiętaj - Tak oto przemija wielkość tego świata. Mój nagrobny acz i w sercu wyryty cytat. Pamiętaj Miła, że tutaj gnije. W pustych już oczodołach, tylko żałośnie zawodzi wiatr. Zachód słońca nad mym truchłem. Tak magiczny. Tak nie dzisiejszy. A Ty Kochanie śpij słodko. Bezpieczna w swej sypialni. Z kostuchą, czuwającą u wezgłowia. Jej kosa na Twym gardle. Tykającą bomba. Myślałaś, że zmyłaś z siebie ten grzech. Lecz ona jak nikt zna sprawiedliwość. Ona Cię z niego jak i z wszelkich wspomnień i uczuć. Skutecznie wypatroszy.
- 6 odpowiedzi
-
6
-
- turpizm
- dekadencja
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Lata minęły nim ze światłem się zjednałem Ukryty przed ślepiami bielmem spowitymi Pod willami waszymi, zdrętwiały leżałem Me wnętrzności okryte larwami tłustymi Serce me rozłożone, o tobie wciąż tworzy Dlategoż dziś z progu pleśni dumnie odchodzę Sylwetką świata moje płuca uraczone Oblicze me eksponuje, płomień mnie trwoży Lica wszechobecne, okrzykiem mnie witają Do ucieczki się rwą, biesiadę mi szykują! Lecz niestety, uraczyć was mną nie podołam Ma miła samotna, udać się do niej muszę Zapach twój już we mnie krąży, pragnę go w pełni Tęczówkami bladość twego lica podziwiam Chwytam cię za dłoń, lecz ty się płaczem wyrywasz Uciekłaś w lasu głąb, choć nadgarstek mi oddałaś
- 3 odpowiedzi
-
2
-
- trzynastozgłoskowiec
- trup
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
dzisiejszy dzień uświadomił mi jak bardzo ważny jesteś dla mnie jak twój uśmiech poprawia najgorszy z dni jak twoje objęcia kojące są gdy ich potrzebuję jak twój głos pomaga mi zasnąć gdy mi czytasz do snu jak jak ja bym mogła żyć gdybym cię straciła na zawsze nieodwracalnie
-
- miłość
- złamane serce
- (i 4 więcej)