Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

CZĘŚĆ I – KLUCZE

 

Klucz do ciszy:  

 

Zamykasz usta.  

Słyszysz własny szum.  

On też milczy.

 

Klucz do nudy:  

 

Wtorek bez spektaklu.  

Spacer.  

Wspólne pranie.

 

Klucz do wstydu:  

 

Otwierasz szufladę.  

Blizny.  

Głupie marzenia.  

Własne lęki.  

Rozkładasz,  

pokazujesz.  

Nie milczysz,  

nie kłamiesz.

 

Klucz do złości:  

 

Uśmiechasz się wolniej.  

Mówisz krócej.  

Wychodzisz bez "żegnaj".

 

Klucz do żalu:  

 

Nie chowasz pod dywan.  

Rozmawiasz.

 

Klucz do "nie":  

 

Ścinasz tłumaczenia.  

Mówisz i zostajesz.  

Zostajesz sama ze sobą.

 

Klucz do czasu:  

 

Nie przyspieszasz.  

Chemia to iskra,  

zaufanie to spalanie.

 

Klucz do obcości:  

 

Nie przerabiasz siebie,  

nie przerabiasz go.  

Zostajesz z tym, co obce,  

albo wychodzisz uczciwie.

 

Klucz do przeszłości:  

 

Zamykasz drzwi.  

Bez zaproszenia nie wejdzie.  

To, co twoje, nie puka.

 

Klucz do samotności:  

 

Umiesz być sama.  

Jeśli tak – zostajesz z wyboru.  

Jeśli nie – jesteś zakładniczką.

 

Klucz do śmiechu z siebie:  

 

Śmiejesz się pierwsza.  

Ciosy mijają.

 

Klucz do odejścia:  

 

Leży na wierzchu.  

Nie musisz go użyć.  

Ale wiesz, że jest.

 

Klucz do namiętności:  

 

Nie udajesz pożaru,  

nie dmuchasz w popiół.

 

Klucz do serca:  

 

Na końcu,  

bez wytrycha,  

bez włamu.  

To, co otwarte na siłę, nie kocha.

 

 

 

CZĘŚĆ II – DORABIANE KLUCZE  

 

 

Klucz do ciszy:  

 

Nie mów wszystkiego.  

Odczekaj bez dźwięku.  

Oddychasz?  

To wystarczy.

 

Klucz do nudy:  

 

Zwykły dzień nie jest karą.  

Herbata stygnie. Koc gryzie.  

I to też jest życie.

 

Klucz do wstydu:  

 

Schowaj szufladę.  

Nie kłam przed sobą.  

Reszta poczeka.

 

Klucz do złości:  

 

Powiedz głośno:  

"Jestem wkurzona".  

Nie musisz tego robić dobrze,  

nie musisz od razu wybaczać.

 

Klucz do żalu:  

 

Noś go.  

Nie musisz go rozumieć.  

Mów o tym komu ufasz.

 

Klucz do "nie":  

 

"Potrzebuję czasu".  

To też jest granica.

 

Klucz do czasu:  

 

Nie poganiaj się.

Rany nie goją się na rozkaz.  

Dziś możesz zrobić mniej.

 

Klucz do obcości:  

 

Nie musisz go rozumieć dziś,  

nie musisz rozumieć siebie dziś.  

Zostaw to na jutro.  

Odetchnij.

 

Klucz do przeszłości:  

 

Drzwi skrzypią.  

To normalne.  

Nie otwieraj ich sama.  

Nie musisz.

 

Klucz do samotności:  

 

Jeśli boisz się być sama,  

usiądź z tym strachem.  

On nie gryzie, tylko krzyczy.

 

Klucz do śmiechu z siebie:  

 

Nie wymuszaj.  

Kiedyś wróci.

 

Klucz do odejścia:  

 

Nie musisz wiedzieć, czy to na zawsze.  

Wystarczy, że dziś wybierasz siebie.  

Na dziś to dość.

 

Klucz do namiętności:  

 

Nie podpalaj się na siłę.  

Popiół też potrzebuje czasu.  

Zostaw go.

 

Klucz do serca:  

 

Nie otwieraj go na siłę gdy będzie gotowe samo powie.  

 

 

 

Opublikowano

@Marek.zak1 dziękuję za docenienie. 

Każdy klucz ma swój odpowiednik w " kluczach dorabianych "., te drugie mają większy luz. 

Każdy mierzy swoją miarą i to jest piękne,  bo jest nasze. 

Ciepło pozdrawiam. 

@violetta Violu, moja prawda nie musi być Twoją. 

Każdy ma swój komplet kluczy.

Ten jest mój. Dziękuję za komplement. 

Uściski. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .     Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości.      Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.
    • Dzięki. Myślę że masz rację. Pozdrawiam :-)
    • Lyterówa! / A wór? Etyl!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        a z takim IQ-> wszystko w zasięgu :)
    • Piękny, nostalgiczny wiersz, o przemijaniu, samotności, namiętnościach, tak jak w książce  „Sto lat samotności” Marqueza.  Na pewno celowe skojarzenie tytułu :) i może jeden cytat z książki : „Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał”.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...