Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

 

noc ścieka po ścianach jak brudna woda

światło co kilka metrów zacina się
jakby ktoś dławił je od środka

powietrze jest ciężkie
pełne rdzy i twojego zapachu
który drażni płuca bardziej niż pył

stoisz oparta o beton
zimny kamień pije ciepło z twoich pleców

podchodzę tak blisko
że przestrzeń między nami zaczyna parzyć

ściany przesuwają się o milimetry
zamykają nas w klatce z dreszczy

twoje spojrzenie nie pyta o drogę
rozpruwa mnie jak stalowa lina
szarpnięta w ciemności
aż do szpiku
gdzie krew kipi gęściej
niż rzeka nad nami

kropla spada z sufitu
rozbija się na twoim obojczyku
dźwięk jest jak wystrzał

widzę jak drżysz

twoje palce nie dotykają mnie jeszcze
ale kreślą na powietrzu mapę mojego pożądania

skóra reaguje jak podpalona
bez płomienia
bez ratunku

tunel zaczyna oddychać naszym rytmem
płytko
zachłannie

gdzieś daleko przechodzi pociąg
ziemia drży pod stopami
a ja chwytam tę wibrację w twoich biodrach

jesteś młotem  który miażdży we mnie powietrze
aż krew zmienia się w płynną stal
a każdy mój ruch
rozgrzewa nas do białości – jak tarcza tnąca zbrojenia

nie ma już nas
jest tylko zwarcie dwóch gołych przewodów w kałuży strachu
jesteś tektonicznym uskokiem
w który wpadam bez krzyku
a twój język w moich ustach
smakuje jak nadchodząca katastrofa
słodka  żelazna i ostateczna

świat traci równowagę

i niech ginie

teraz

znikają granice

twoje ciepło napiera jak fala
która chce skruszyć ten beton

moje dłonie nie szukają zgody
wbijają się w ciebie jakby chciały odzyskać żebro
z którego cię ulepiono w pierwszej sekundzie świata

wchodzę w ciebie
jak wysokie napięcie w nienasyconą próżnię
rozsadzam twoją krew od środka
aż stajesz się płynnym ogniem pod moimi palcami
stopem  który zastyga w ostatecznym skurczu

nie ma zasad
nie ma "poczekaj”
jest tylko opór twoich warg
i twardość ściany za twoją głową

oddech miesza się z oddechem

wilgotny
gęsty od niewypowiedzianych słów

mieszamy się w sobie jak dwie gęste podziemne rzeki
których nie da się już rozdzielić

ściany są już przy nas
stają się naszą skórą

nie ma już zimna
nie ma tunelu
jest tylko to napięcie
które rozrywa gwinty
kiedy miasto nade mną przestaje istnieć

zostaje puls
dziki czarny wbity w ściany tak mocno
że kiedy stąd wyjdziemy
ten tunel jeszcze przez tydzień będzie krwawił naszym imieniem

zmiażdżyliśmy ten beton

zostaliśmy tylko my - naga wściekła krew
która rozsadziła tamę nocy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

...

gdy rzeczywistość 

traci kontury 

gubimy siebie 

 

świadomość 

nie potrzebuje 

pokarmu 

oddycha 

pragnieniem 

 

a my 

nas już nie ma 

 

jesteśmy 

wyobraźnią 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego popołudnia 

Opublikowano

@Migrena

 

piękni pryszczaci 

 

lepiej pod mostem

cwałować

niż na moście w kamień

stężeć

 

niech pod wiaduktem

się skrzy

a nie z wiaduktu

kometą w błoto

 

lepiej w tunelu

poszybować

niż na tunelu

pozostać nielotem

 

w ciszy kluczyć

swoim krokiem 

zamiast wieczność

pieczętować 

 

tuwimem tego

nie odczytuj

niewinnie patrzę

sposobem na hłaskę


 

 

Opublikowano (edytowane)

@Poet Ka

 

akurat nie lubię Hłaski.

 

pisarz byle jaki i człowiek nie lepszy. 

 

kiedy wyjechał z Polski do Izraela obrażał Polskę i Polaków.

 

 

gdybyś przytoczyła takiego Marka Nowakowskiego albo Edwarda Stachurę albo samego Andrzeja Brychta - to wtedy byłbym w siódmym niebie.

 

a tak.......

 

 

ale oczywiście dziękuję że jesteś bo bardzo sobie cenię Twoją obecność i Twoje słowa.

 

dzięki Poe:)

 

 

 

 

@andrew

 

 

dziękuję  Ci serdecznie:)

 

pozdrawiam:)

 

wszystkiego dobrego:)

 

 

 

 

 

@violetta

 

jakoś przetrwałem:)

 

dziękuję:)

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
  • Migrena zmienił(a) tytuł na tunel
Opublikowano

@Migrena

niech będzie Marek Nowakowski 

chociaż on trochę bardziej z góry 

na kobiety patrzy- widoczny naturalizm w ich opisach i instrumentalne nastawienie w kreacji literackiej 

 

Hłasko przynajmniej na papierze 

umiejscawiał je całkiem blisko sacrum, a co najmniej przedstawiał jako młode towarzyszki 

 

niech będzie Nowakowski, lubię go, choć zniesmacza mnie jego opis kobiecych ud, ale mniejsza z tym

@Migrena 

Hłasko postać tragiczna 

przyczynił się do śmierci Komedy...

Opublikowano

@MigrenaUfff... czytam Ciebie Jacku, Ty wiesz, ale tym razem, bez urazy proszę...

 

ten tekst to potężny ładunek naturalizmu, ale dla mnie ta sceneria i opis są zbyt dosłowne, wręcz duszne. Taki powrót do pierwotnej dzikości na betonie i w pampersie strachu po prostu przekracza moje granice estetyczne. Doceniam warsztat i tę 'wściekłą krew', ale ten brudny, uliczny klimat tunelu mnie osobiście razi i boli przy czytaniu.

Pozdrawiam. 

 

Opublikowano

@Migrena Czysty (brudny) Eros. Bardzo dobra realizacja tematu.

Poetyka, jak zawsze u Ciebie, skrajnie naturalistyczna i technicystyczna, mało organistyczna - twoja rozpoznawalna licentia poetica.  

Zaskoczę wielu(e) czytających, ale w tym wierszu narracja jest bardzo subtelna - jeśli odnieść się do Twojej metody opisu rzeczywistości. Oczywiście można odnieść wrażenie, że traktujesz akty schematycznie, zawsze jak starcie, agresję,  anihilację - z reguły, u ciebie, oczekiwaną lub inspirowaną przez kobietę.

 

Cóż, nie jest to seks tantryczny - który bardzo poważam, ani sztuka Kamasutry, który podziwiam... Ale tu nie miejsce na wygłaszanie "zdania odrębnego" w temacie. Różnie odczuwamy kobiety, kobiecość i seks - a erotyka jest ojczyzną kobiet, choćby się od tego mocno odżegnywały. Gratuluję, jesteś jedną z mocnych marek tego portalu.

Pzdr.

 

P.S.

/zamiast "rozrywa gwinty", dałbym "zrywa gwinty"/

@Alicja_Wysocka Alu, jesteś uosobieniem subtelnej kobiecości. Migrena będzie Ci zawsze trochę podpadał :-)

Miłego Dnia.

Opublikowano

@Migrena klaustrofobiczna ta miłość gwałtowna i totalna.

Czasem dostaje się miłość co rujnuje- ludzie palą za sobą mosty, a gdy się kończy,

nie ma już nic- i nie ma już powrotu.

 

"Powrót do domu" (A. Asnyk ostatnia strofa)

 

Łza mu z suchego nie pociekła oka,
Ani też jękiem nie drżała pierś pusta;
Modlitwy nawet nie szeptały usta:
Bo wszystko boleść stłumiła głęboka,
Rzucając sercu, co padło zranione,
Nieprzytomności i szału zasłonę.

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Mocne to! Naprawdę. A jak działa na wyobraźnię! 

Czytam to jak scenariusz do bardzo ambitnego, mrocznego filmu, w którym bohaterowie zamiast iść na spacer do parku, wybierają najbardziej zardzewiały tunel w mieście, żeby sprawdzić wytrzymałość betonu (i swoich nerwów).

Kilka moich ulubionych obrazów - „Smakuje jak nadchodząca katastrofa – słodka, żelazna i ostateczna” - to jest ten moment, w którym instynkt przetrwania mówi „uciekaj”, a cała reszta krzyczy „zostań”. Genialne połączenie grozy z fascynacją.

„Zwarcie dwóch gołych przewodów w kałuży strachu” - jako osoba, która boi się wymieniać żarówkę, czuję to napięcie! To doskonała metafora tego, że w takiej chemii między ludźmi zasady BHP po prostu nie istnieją.

„Odzyskać żebro, z którego cię ulepiono” - to jest tak intensywne, że aż boli.

Jeśli ten tunel rzeczywiście będzie „krwawił waszym imieniem przez tydzień”, to współczuję ekipie sprzątającej z PKP.

Daję 10/10 w skali sejsmicznej - u mnie kubki w szafce dzwoniły, jak doczytałam do końca. Naprawdę gęsty, duszny i hipnotyzujący kawałek tekstu. Ostre metafory - Twoje i nie do podrobienia.

Opublikowano (edytowane)

@Poet Ka

 

Poe.

 

czytam Twój tekst (wiersz) jako świadome wejscie w przestrzeń mojego wiersza, ale bez przyjęcia   jego ciśnienia .

 

raczej z próbą jego rozproszenia.

 

tam gdzie ja domyka m sytuację w zwarciu i eskalacji, Ty wprowadzasz wybór i ruch, jakbys chciała odsunąć moment ostateczny i zostawić energię w stanie krążenia .


interesujące jest dla mnie to zejście "pod” - pod most, pod wiadukt, w tunel - bo to są te same miejsca, ale u mnie one się zaciskają  a u Ciebie pozostają drożne .

 

jakbyś przesuwala akcent z doświadczenia granicznego na samą możliwosć poruszania   się wewnątrz niego,

 


mam też wrażenie, że " nie odczytuj tego tuwimem” dotyka nie tylko tradycji, ale też samego impulsu porządkowania - jakiejś potrzeby nadania formy temu, co dzieje się zbyt gwałtownie.

 

u mnie ten proces idzie w stronę przegrzania i zamknięcia, u Ciebie raczej w stronę uniku przed zastygnięciem.


to, co najbardziej mnie zatrzymuje, to właśnie ta niezgoda na "formatowanie wieczności”  bo ona ustawia Twój wiersz jako ruch przeciwko każdej finalnosci  nawet tej   która mogłaby wynikać z samej intensywnosci doswiadczenia.


czytam to więc nie jako polemikę, tylko jako korekte wektora - przesunięcie z eksplozji w trajektorię !!!

 

 

nie wiem Poe czy się ze mną zgodzisz ale odpowiedziałem z rejestru samego czucia Twojego wiersza.

 

 

mam nadzieję, że odpowiedziałem z pełnym szacunkiem.

 

jak komuś kogo się bardzo szanuję.

 

 

 

 

 

@Alicja_Wysocka

 

wiem Alu, że takie moje wiersze męczą Twoją wrażliwość.

 

wiem bo już to przerabialiśmy.

 

ale doceniam bardzo, że jesteś i piszesz szczerze.

 

bardzo Ci Alu dziękuję:)

 

 

 

 

@LessLove

 

świetny komentarz:)

 

bardzo dziękuję.

 

gwinty?

 

jasny gwint!!!

 

poprawiam oczywiście.

 

dziękuję.

 

serdecznie Cię pozdrawiam:)

 

 

 

 

 

 

 

@Annna2

 

 

Aniu.

 

bardzo mi miło, że jesteś.

 

napisałem ten wiersz bez niebieskich oczu, ciepłych słów i przytulania.

 

czyste pożądanie jako stan który jest w nas i zostanie na zawsze.

 

czasem brudn, brzydota, wulgarność.

 

ale jednak otwarte oczy.

 

 

Asnyk.

 

mój Boże.

 

nasz wspaniały Adam Asnyk:)

 

dziękuję Aniu.

 

wszystkiego dobrego.

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Poet Ka

 

dzięki Poe.

 

 

 

 

@Berenika97

 

Nika.

 

"ekipa sprzątająca z PKP"!!!!

 

miłość zawsze kończy się sprzątaniem.

 

tutaj cała ekipa.

 

i to z PKP:)))))

 

jest Nika dobrze:))))

 

 

dziękuję Ci za "bogaty" komentarz.

 

za dobre słowa.

 

za obecność.

 

Ty jesteś moja pani doktor.

 

od poezji.

 

i dobrze mi z tym jest:)

 

dziękuję.

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   rozmowa toczona szeptem, gdy wokół huczy orkiestra.   urzekła mnie ta duszna atmosfera, którą  tkasz z taką precyzją ,   najbardziej intryguje tu kursywa - to nie jest zwykły zabieg stylistyczny to szczelina w masce.   podczas gdy "zwykły” druk obsługuje weselny teatr, gesty i toasty, kursywa staje się azylem dla prawdy.   to tam tętni lęk, tam skora chłodnieje a wolnosć zamienia się w lodową rzeźbę . ten zabieg tworzy genialne pęknięcie bo  pozwala nam słyszeć mysli, których Pan Młody nigdy nie pochwyci.     piękny, warsztatowy majstersztyk o tym, jak milczenie może krzyczeć najgłosniej.   Nika.   to jest piękny wiersz.    
    • @Berenika97 przeczytałam z przyjemnością:)
    • @Annna2   Aniu.   zachwyca mnie ta wędrówka przez ażurowe przestrzenie pamięci .   namalowałaś dom, którego nie da się zamknąć w ścianach, bo pulsuje w sercu i kołysance mamy.   dziękuję za to niezwykłe, koronkowe wzruszenie.   mam wrażenie,że to jeden z najpiękniejszych Twoich wierszy.   poetyckie cudeńko.    
    • @Alicja_Wysocka     nie wiem gdzie mieszkasz ale jak obok pojawi się goły facet (może z cyklistówką na tym.....no wiesz)  z dzidą........   tak, to będę ja !!!      
    • @Poet Ka   Poe.   formalnie drugi raz podchodzę do Twojego wiersza tylko tym razem z nieco innej perspektywy.     tym razem  czytam go  jako bardzo świadome odcięcie się od pewnego modelu "prawdy doświadczenia” który w polskiej literaturze został skodyfikowany między innymi przez  model w którym intensywność musi skończyć się rozpadem, a autentycznosć jest    niemal nierozrożnialna od autodestrukcji.   tu ten wektor zostaje odwrócony:l bo  napięcie nie prowadzi do implozji, tylko zostaje utrzymane w ruchu, jakby jego przeznaczeniem nie była kulminacja, lecz trwanie, dlatego bliżej mi tu do pewnej " ontologii bycia w przejściu” niż do narracji granicznego aktu.   most, wiadukt, tunel  to nie są miejsca zdarzenia, tylko struktury pomiędzy, które nie pozwalają się zamknąć w stabilnej (pewnej) formie.   w tym sensie Twój tekst myśli przestrzenią !!!   nie jako tłem, ale  sposobem istnienia. 'formatowanie wieczności” brzmi tu jak trafna ironia wobec wszelkich projektów domknięcia , zarówno tych wielkich historycznych, jak i tych prywatnych literackich.   mógłbym powiedzieć (ryzykując pewne uproszczenie) że to ruch bliższy temu, co  nazywałby nieustannym byciem w drodze, niż temu, co próbuje ustanowić trwałą forme  sensu. najciekawsze jest jednak to, że Twój wiersz nie tyle neguje intensywnosc, ile odmawia jej finału.   "pryszczaci” nie są tu już figurą niedojrzałości  tylko stanem bycia, które nie chce zostać zamknięte ani w estetyce buntu, ani w estetyce spełnienia .   i może właśnie dlatego ten tekst działa !!!   bo w miejscu, w którym literatura często wybiera albo eksplozję, albo formę, on wybiera trzecią możliwość tzn. ruch, który nie daje się zatrzymać bez utraty   własnej prawdy.     napisałem to troche ryzykownie......ale wiesz Poe, że prawdziwie:)           @Annna2   ja też Steda uwielbiam!!!    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...