[w odpowiedzi na wiersz "Nie-istnienie" autorstwa skasujeto]
ktoś kiedyś powiedział: nie istnieją czarne łabędzie, bo nigdy ich nie widziałem.
przez wieki wierzono, że istnieją łabędzie koloru wyłącznie białego.
podchwycił to pewien poeta:
"rara avis in terris, nigroque simillima cygno"
<rzadki ptak na ziemi, niemal jak czarny łabędź>
ale pewnego dnia odkryto Australię
a tam: czarne łabędzie
czy czarne łabędzie nie istniały, bo wcześniej ich nie widziano?
argumentum ad ignorantiam...
wujek nie był czarnym łabędziem. stał się nim, bo umarł
a ty nigdy z nim nie rozmawiałeś. bo archiwum świata
zawzięcie pomija kwestię człowieka sprzed dwunastu lat.
są jednak dowody rzeczowe potwierdzające tezę "był taki człowiek":
- kanapa nikotyzowana
- czajnik w stanie korozji
- kubki do kawy, które same przyznają: "tak, byłyśmy używane!"
chociaż Schrödinger uśmiercił kota, w zamian podarował mu nieśmiertelność.
czy właśnie nie uczyniłeś tego samego?
nie jest tak?