Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na polu śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.
I każdy snopek to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.
Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.
Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.
Potrawy proste i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.
I jako piosenka:
https://suno.com/s/VrX89Rgu274eU34l