Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
beta_b

beta_b

Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na polu śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.

I każdy snopek to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.

Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.

Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.

Potrawy proste i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.

 

I jako piosenka:

https://suno.com/s/VrX89Rgu274eU34l

 

beta_b

beta_b

Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na polu śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.

I każdy snopek to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.

Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.

Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.

Potrawy proste i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.

 

 

beta_b

beta_b

Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na polu śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.

I każdy snopek, to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.

Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.

Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.

Potrawy proste i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.

 

 

beta_b

beta_b

Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na polu śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.

I każdy snopek, to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.

Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.

Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.

Proste potrawy i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.

 

 

beta_b

beta_b

Idę, jak chłopka, przez swoje życie,
na łące śladem skoszonej ławy.
Źdzbła w pęki zbieram, na bok układam.
Snopki przewiążę powrósłem z dłoni.

I każdy snopek, to doświadczenie,
co jest fragmentem czegoś większego.
I każdy wierszyk, który napiszę
wiąże mi trawę dla koszącego.

Odmierzam dystans; plecy już bolą,
już w drugiej części uprawiam rolę.
Żnę kosą chwile, oddzielam ziarno.
Żnę ręcznie życie, mam wolną wolę.

Nieokrzesana i nie ubrana,
bez konwenansu i z sierpem w dłoni.
Słońce mi w oczy, spierzchnięte wargi,
skóra rumiana, chociaż czas goni.

Proste potrawy i proste życie,
jasne zasady i słowa szczere.
Lubię co proste, dziś niezwyczajne,
na co dzień szczęścia dają mi wiele.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...