Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

trasa rowerowa 

 

pobocza ubrane 

jak na majówkę 

 

mlecze niczym wojsko 

rozsiadło się 

na zboczach pagórkach 

żółte dywany

 

ścigam się z nimi

wszędzie wyprzedzają 

wspinają się 

aby mnie dojrzeć  

 

podziwiam piękne 

kobierce 

nie straszne im 

nocne mroziki 

nie widać przeziębienia 

nie kichają 

buzie uśmiechnięte 

małe słońca 

 

odwzajemniam się 

tym samym 

koniec wyścigu 

przemieszczamy się 

w zgodzie 

jest miło 

 

niby takie zwykłe 

a niezwykłe 

będą jeszcze fruwać 

 

krajobraz pieści duszę 

 

4.2026 andrew 

 

Opublikowano

@andrew

 

Cudowne ujęcie czegoś, co mogłoby umknąć niezauważone.

Mlecze traktuje się jak chwasty, a tutaj stają się pełnoprawnymi towarzyszami drogi - wojskiem w żółtych mundurach, małymi słońcami, kibicami przy trasie. Piękny!

Ten wiersz przypomina, żeby zwalniać i patrzeć.

Właśnie wyjrzałam na trawnik ozdobiony żółtymi mleczami - śmiały się do mnie te radosne słoneczka! Zmieniłeś moją perspektywę widzenia! :)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost Dlatego może lepiej nie zagłębiać się i nie pytać, ponieważ wszystko jest tak a nie inaczej.
    • @EsKalisia Doskonale przedstawiony autoportret kobiety zmecząnej byciem  Perfekcyjną Panią domu
    • @Konrad Koper Podsumówując, głupota materializmu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Żadnego zaskoczenia. Piekło jest dokładnie takie, jak mówili. Autor nie próbuje go unowocześniać. 
    • Okiem ciemnym, zamglonym – mierzę granice Namiętnie lecę – zachwycony tajemnicą Lecz pocałunków w słowa nie zmienię, nie przeliczę Moja najdroższa Tęsknico   Śladem Twoim, z grzechem, z jękiem, z rozpaczą Przez westchnienia, w głąb najgłębszych czeluści Tam, gdzie tylko serca zranione zobaczą To co boli, co dusi   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Zawiedziony zawrócę, bo zbyt wiele, za dużo Serc ludzkich złudnie wabi mnie i nęci Choć nic, a nic w rachunku nie służą A dusza ich dotykiem w dal nie odleci   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Rachuję więc z pogardą – kochającą Ciebie I liczę myśli w nicość próżno spadające Choć ledwo w nich widzę – zakochanego siebie To słyszę, jak serca w samotności konające   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...