Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Pamięci ofiar zbrodni katyńskiej i tragedii polskich elit w locie do Smoleńska 2010

******************************

 

Pamiętam ten dzień doniosły,
Gdy zaproszenie dostałem,
los ofiar katyńskiej zbrodni
pamięci bronić miałem.

Otarłem łzy (ze szczęścia),
z dumą patrząc w przyszłość,
Bo z Prezydentem Polski
w niebo polecieć przyszło.

Odwiedzić elity polskie,
haniebnie pomordowane,
co w drugiej okupacji
miały być zapomniane.

Wraz z delegacją całą,
rankiem, początkiem kwietnia,
wzbiliśmy się w przestworza,
w fotelach tupolewa,

co wcześniej remont przeszedł
w zakładach na Samarze,
na kurs, na ścieżkę nie wszedł —
co czas wkrótce pokaże.

Nasi polscy piloci
do końca – o nas walczyli.
Z rękami na wolandach –
gdy wybuch nasz lot przechylił.

Zabił huk termobaryczny
czy też kumulacyjny?
Czy kiedyś czas pokaże
za tą tragedię winnych?

[*]

******************************

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez jjzielezinski
dodanie skąd źródła grafik (flaga i napis) i zdjęć (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@jjzielezinski

 

Do tej pory nie ma raportu, który by w naukowy sposób tak udowodnił przyczynę tej katastrofy, aby nikt nie miał watpliwości.  W wierszu przedstawiasz zdecydowanie jedną z wersji i oczywiście  to jest o.k.

  Nie mogę podważyć opcji o zamachu, ponieważ wydarzyło się kilka niepokojących historii po katastrofie.

Bliska mojej rodzinie osoba miała w czerwcu jechać z prof. Duliniczem (archeologiem) do Smoleńska. I tuż przed wyjazdem zginął on i jego żona w dziwnym wypadku samochodowym. 

Więc nadal pozostają domysły, wątpliwości i różne teorie - bardzo przykra sytuacja.   Dobrze, że jeszcze pamięć nie jest zatarta. 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97Dobry wieczór Berenika97,
Oczywiście niczego na chwilę obecną nie można w 100% wykluczyć, ani w 100% potwierdzić - zupełnie jak w przysłowiu, które mówi, że "złodzieja trzeba złapać za rękę żeby cokolwiek mu próbować udowodnić". W zasadzie ten wiersz napisałem (jego część) już parę ładnych lat temu, ale wtedy wolałem tego nie publikować (ja inżynier IT i poezja? dobre sobie...). W każdym razie napisałem ten wiersz pod wpływem czegoś takiego co określa się mianem "deja vu". Idę na robotę, zanim pojawię się przed miejscem pracy w głowie przewijają mi się obrazy, które zobaczę (i faktycznie tak się dzieje). Wchodzę do korytarza, a tam kumpel mówi mi słowa, które mógłbym powiedzieć za niego. Wiem, że za chwilę dostanę sms z przykrą wiadomością (to jest akurat do przewidzenia, ale nie to że w 99% czytając to miałem wrażenie że robię to po raz drugi), etc. etc. To jest bardzo przygnębiające i smutne uczucie w takim przypadku i najgorsza jest ta niemoc, że NIC nie było się w stanie zrobić i głos w środku głowy: dlaczego to nie mogło mi się jakoś objawić wcześniej, żeby (jakimś cudem jednak) zdołał kogoś ostrzec. To był jeden powód napisania tego wiersza. Drugi to szok za każdym razem jaki obserwałem co działo się w mediach (i ile zezwierzęcenia, bezczelności i agresji potrafi być w ludziach, którzy arbitralnie przypisują całą winę na pilotów, a żonę Gen. Błasika obwinia się za to jakoby to Gen. Błasik był współwinny katastrofy - jakiś chory absurd - biorąc pod uwagę, że sądy takowe ferowano BEZ JAKIEJKOWIEK GRUNTOWNEJ ANALIZY). Potem było "śledztwo" komisji MAK, które oczywiście z góry miało ustalony koniec (pomimo późniejszych dowodów mataczenia m.in. w sprawie rozbieżności naprowadzania samolotu). Oczywiście seria "przypadkowych" nagłych zgonów też była co najmniej zastanawiająca (przynajmniej dla mnie z obiektywnego punktu widzenia). Mam książki prof. Wróbla (m.in. do języka Assembler, w którym programowało się niektóre starsze sterowniki urządzeń, lub wykorzystywało ten język do tzw.inżynierii wstecznej (ang.reverse engineering), a prof. Wróbel oprócz tego, że dobrze znał ten język to w dodatku specjalizował się w analizie i systemach lotniczych. Co tu dużo gadać, ja po prostu nie uwierzę prawdopodobnie nigdy w ten cały stek bzdur jaki był wokół jego śmierci (jednej z wielu, o których wyżej wspomniałem). Nie wiem, może było coś pomiędzy, ale całej prawdy tam nie powiedziano. Zbyt dużo tych "przypadków". Ja zawsze staram się analitycznie rozebrać każdy problem, bo tak nas uczono, ale w tym wypadku odnosiłem wrażenie, że im bardziej ktoś przy tym grzebał, tym więcej dziwnych "przypadków" się działo. Jasne, że są dwie strony tej dyskusji i pewnie będą jeszcze jakiś czas przy takim podejściu państwa gdzie ta tragedia się wydarzyła. Prof. Binienda dość ciekawie tłumaczył, również studenci z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu wykonali żmudną i bardzo wartościową pracę analityczną dotyczącą tego tematu, a ja ostatnio natknąłem się na taki materiał jak w linku poniżej:


Najmocniej przepraszam za tak długi komentarz - w żaden sposób nie chcę tutaj uruchomić jakiejś kłótni. Widziałem tragedię w oczach posłanki Jolanty Szczepińskiej NA WŁASNE oczy (jak jeszcze żyła). Widziałem na wielu filmach kiedy samolot z serii Tupolewów lądując bez podwozia bez trudu ścinał bez porównania grubsze drzewa niż tą "pancerną" brzozę. Po prostu ciężko mi jest przejść obok takiej tragedii bez słowa żalu.

Dziękuję za podzielenie się opinią na temat mojego wiersza.

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

@viola arvensisPierwotny wiersz chwytał nieco bardziej, ale.. chyba by nie przeszedł.. Mnie ta tragedia bardzo dotknęła, pomimo, że żadnej rodziny, czy znajomych (oprócz ś.p. posłanki Jolanty Szczypińskiej - raczej znajomość to dużo, za dużo powiedziane, po prostu można ją było spotkać czasem spacerując w tym czy w innym pomorskim mieście i porozmawiać) nie miałem. Widziałem ją przed tą tragedią i po i widziałem jej smutek w oczach... Biedna pani poseł... Mam nadzieję, że teraz w Niebie jest szczęśliwa... Po prostu to się nie da tego opisać jak mi wtedy było smutno. :_( Zresztą wystarczy spojrzeć na twarze ofiar tej tragedii, zwłaszcza te młode - całe życie przed nimi w tak brutalny sposób zakończone. A potem jakby tego było mało, ich rodziny miały wylew hejtu jaki zapewne mało kto miał w życiu. Mi się to nie mieści w głowie jakie teraz czasami obserwuje się zezwięrzęcenie.. :( Naprawdę, ten wiersz jest BARDZO delikatny zważywszy na mój raczej cięty język.. 

Dziękuję za komentarz Violu, a mój komentarz to właśnie dowód na to jaki jestem zamulacz i gaduła.

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

@MIROSŁAW C.Wtedy może tak, ale ja na przekór wszystkiemu wierzę, że Polacy to bardzo światli i mądrzy ludzie i przy odrobinie wysiłku jesteśmy w stanie przywrócić Polsce dawną świetność. Niech każdy po prostu da choćby minimalną cegiełkę ku lepszemu. Jak to mawiał pionier skautingu - Gen. Robert Baden Powell:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

Edytowane przez jjzielezinski
poprawa cytatu na poprawny względem polskiej pisowni (sens cały czas ten sam) (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@jjzielezinski

 

Dziękuję za tę szczerość. To uczucie niemożności, o którym piszesz - że wiedziałeś, a nie mogłeś nic zrobić - jest chyba jednym z najtrudniejszych doświadczeń, jakie człowiek może nosić w sobie.

Co do samej katastrofy - masz rację, że wiele pytań pozostało bez rzetelnej odpowiedzi, a sposób w jaki część mediów i komentatorów od razu ferowano wyroki, rzeczywiście był bardzo krzywdzący i przedwczesny. Niezależnie od tego co się naprawdę wydarzyło, rodziny ofiar zasługiwały na rzetelne, bezstronne śledztwo – i to chyba jest punkt, w którym większość ludzi, niezależnie od poglądów, mogłaby się zgodzić.

Znam reportaż Anity Gargas, zresztą zajmowała się tym tematem od początku. Dużo informacji mam od mojego taty. 

Dziękuję za obszerny komentarz. 

W tej chwili, oprócz pamięci,  nie jesteśmy w stanie nic zrobić. A bezsilność jest najgorsza. Pozdrawiam. 


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Stracony... podpisuję sie pod słowami Bereniki. A w zacyt. mam pytanie... albo bez "już"... wtedy reszta, jw. a jeśli ma być "już", to chyba powinno być... odegrane.. już.. role. (?) Pozdrawiam.
    • Gasnę jak kwiat — powiedziała. Gasnę od kilku lat. Zjawiskowo.   Czy będzie mi jeszcze dane tak stać… przy tobie, mój miły? Czy nie zgasnę do końca?   Dzisiaj przy życiu podtrzymuje mnie to coś. I nie wiem, co to jest.   Czy to wzrok? Czy dotyk? A może ciepło?   Widzisz, gdybym wiedziała...   Zabrałabym ci to coś. Odeszłabym. Spróbować z innym.   Gdybym tylko wiedziała, co to jest.
    • @Alicja_Wysocka... Ala, już za sam tytuł należy Ci się medal...:))   dochodzi figlarna i rozbrajająca słowami treść. Super.! Dodam.. duszki do poduszki dla rymożłopka.
    • @Poet Ka   przecież to tylko zabawa, słowami ! Ale dziękuję, pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @andrew   świat jest dokładnie taki jakim go widzimy dziękuję! Pozdrawiam Ciebie cieplutko! @Radosław   dziękuję! Również Tobie gratuluję! @violetta   a ja myślę, że zawsze można ciszej i głębiej! dziękuję Violetta! Spakowana? Wyzdrowiałaś ?  @hollow man   jestem puszkiem- okruszkiem pozdrawiam słodko hollow man! i dziękuję!  @Berenika97   dziękuję, wbrew pozorom lubię ciszę! Pozdrawiam serdecznie!  @FaLcorN   wyjątkowo… nic więcej nie mam do powiedzenia!   @Nata_Kruk   No cóż …takie właśnie bywają Kobiety pozdrawiam ciepło i dziękuję!
    • Pada deszcz. Ze wszystkich kałuż lunęło w ciemne chmury. Wygląda to tak, jakby ktoś splunął w niebo. Ohyda.   Słońce marszczy spocone czoło. A wiatr. Wiatr się bawi rozbryzgując kałuże.   Gumowce, peleryna, kapotka — dookoła tyle wody. Kiedy stoję taka mokra, czuję się jak idiotka. Jakby ktoś zapomniał wyjąć korek z wanny.   Brodzę w kałuży po kolana. Stoję i czekam na autobus. Od rana…   Od rana czuję się jakoś nieswojo. Jakby pogryzły mnie bezpańskie psy. Pogoda pod psem. Ujadają jak wściekłe.   Cała jestem mokra. No niestety — cała. Woda sięga grubo ponad kolana. Stoję na palcach. Podskakiwanie nic nie da.   Ktoś stanął na ławce. Nadjeżdża autobus. Kierowca woła:   Trzy stopy wody pod kilem! Luzować cumy, płyniemy! Następny port: Tęczowy Most.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...